Energia Wiatrowa

Wiatrowa.blox.pl - energetyka wiatrowa, informacje, fakty i mity.

Wpis

środa, 02 maja 2012

(NIE) ład przestrzenny - czyli "mogę się wybudować wszędzie"

Jeden z najczęściej podnoszonych argumentów przeciw wiatrakom, to tzw. "blokowanie terenu pod budowę domów". Nie jest to do końca prawdą, gdyż elektrownie wiatrowe są stawiane najczęściej na środku pola daleko od dróg i infrastruktury. A więc tam gdzie Studium lub MPZP nie przewiduje zabudowy mieszkalnej.

W normalnym cywilizowanym państwie, które za cel stawia sobie między innymi wprowadzenie ładu przestrzennego (a o tym mówi Ustawa o planowaniu przestrzennym z 2003 r. wraz z poprawkami) nie powinno mieć miejsce na dziką lokalizację zabudowy mieszkalnej na zasadzie "gdzie popadnie". 

Trzeba pamiętać, że oprócz własności prywatnej, jest też dobro publiczne i tam się kończy nasza wolność, gdzie leży dobro innych. Tak na prawdę, nie ma czegoś takiego, jak wolność absolutna, bowiem wszystko co robimy w przestrzeni publicznej, wpływa na innych. Nie można na swojej działce wybudować dowolnej inwestycji, mimo posiadana aktu własności.

Należy pamiętać, że dopuszczenie do dzikiej urbanizacji czy budowania swojej posiadłości gdzie popadnie, doprowadza z biegiem czasu do blokowania różnego rodzaju inwestycji. I nie chodzi tutaj już o wiatraki, bo taka "luźna" zabudowa postawiona gdziekolwiek, blokuje potem:

- rowzój autostrad, kolei czy linii wysokiego i średniego napięcia;

- rozwój obwodnic, dróg;

- oczyszczalni ścieków;

- wysypisk itp. inwestycji celu publicznego i nie tylko.

Biorąc to pod uwagę, elektrownie wiatrowe mogą więc wręcz wprowadzić ŁAD PRZESTRZENNY na najbliższe 20-30 lat, a więc dla kolejnego pokolenia. Ponieważ wyznacznikiem ładu przestrzennego jest to, że każda sfera ludzkiej działalności MA SWOJE miejsce, konkretne miejsce. Domaganie się, że ktoś chce postawić swój dom w przyszłości gdzie mu się podoba jest absurdalne i niepożądane z tego punktu widzenia. Stawianie czegoś gdziekolwiek, na pewno nie wspiera ładu przestrzennego. Dlatego wspieranie zachowania pustych przestrzenni poprzez lokalizację elektrowni wiatrowych, daje gwarancję, zachowania tego terenu dla przyszłych pokoleń. Miejsce pod zabudowę mieszkalną powinno być natomiast przewidziane w miejscach do tego lepiej się nadających, aniżeli środek pola.

Zobaczmy kilka przykładów, które pokazują, dlaczego dziś tak trudno zlokalizować bezkonfliktowo inwestycje wielkopowierzchniowe czy elektrownie wiatrowe. Czyli luźna zabudowa, rozsiana bez większego ładu i składu po polach. 

Dodatkowo należy dodać, że dzikie ptaki drapieżne (jak orły czy bielik), unikają obecności człowieka i każdy tak dom postawiony "gdziekolwiek w polu" czy przy lesie/jeziorku, dodatkowo je odstrasza. Dlatego rezerwowanie wolnej przestrzeni od zabudowań przez wiatraki, może być czasem pomocne w rozwoju populacji dzikich ptaków. Zobaczmy przykład z rejonu gdzie jest najwięcej wiatraków na świcie, a mimo to liczba bielika szybko wzrasta:

http://wiatrowa.eu.interia.pl/graf/orzel_ptaki_elektrownie_wiatrowe.jpg

Nawet tereny cenne przyrodniczo usiane są całe w domkach letniskowych, gdzie tylko da się wcisnąć dom, tam się to robi. 

Mam więc wrażenie, że powtarzanie przez niektórych, że wiatraki szpecą krajobraz .... to tylko złość, że być może będzie problem z postawieniem kolejnego paskudztwa (czyli klasyczna "Kostka Polska") na środku pola lub przy zagajniku lub jeziorku. Że być może nie uda się rolnikowi sprzedać działki, by postawić kolejne domy w polu. A w Polsce stawia się na wsiach głównie albo pseudo dworki albo kostki. Nie wiadomo co gorsze. Ile będzie stał wiatrak, może z 20 lat? A ile będą stały te koszmarne budynki przy naszych drogach, 50-80 lat? I co tu szpeci?

Tak, niech nasze pola i widoki szpeci coś takiego:

Więcej koszmarów z naszych wsi:

http://raider55.blox.pl/2006/10/co-z-ta-Polska-8211-dom-polski-3.html

Ja już nawet nie chcę wspominać o reklamach przy drogach:

- czy przy takiej drodze, wiatraki lub cokolwiek innego może jeszcze szpecić krajobraz?

(ps. według badań opinii publicznej, wiatraki są i tak pozytywnie odbierane przez większość społeczeństwa, więc trudno mówić o szpeceniu).

Ale ten (nie)ład przestrzenny, to nie tylko brzydkie domy, to także absurdalny sposób urbanizacji, dyktowany źle rozumianą wolnością (wolność jako anarchia można by powiedzieć).

Jak obrzydliwie wygląda dzisiejsza urbanizacja, można zobaczyć na przykładzie tych zdjęć:

- czyli mam trochę pola (w prostokącie zazwyczaj), no to siup i sprzedajemy. A czy to ma jakiś sens z punktu widzenia urbanistyki, planowania, wizji ... nieważne, trzeba szybko zarobić. A potem ludzie dojeżdżają po 50 min do przedszkola, marnują w korkach po 2-3 h dziennie, bo rolnik podzielił teren tylko pod domki, nie myśląc już o niczym innym. 

Przykład na mapie: http://g.co/maps/yvakz

A więc mamy masę pustych przestrzeni pomiędzy "osiedlami", a raczej pomiędzy sprzedanymi działkami. Ani tam zdrowa żywność nie postanie, ani to miasto, totalny nieład. Ktoś chciał zarobić .... gmina pozwoliła i mamy syf. 

Zobaczmy inny przykład drogi do absurdu. Jak dziś wygląda takie "planowanie przestrzenne" w gminach, tutaj na przykładzie pierwszej lepszej gminy podmiejskiej:

http://www.lysomice.pl/plik,15641,mapa-studium-lysomice-gif-duza-mapa.gif

Grafika wyżej przedstawia obszar przewidziany pod zabudowę w gminie Łysomice koło Torunia. Dorównuje on praktycznie powierzchni zabudowy samego Torunia!!!!! Zabudowa jest tam przewidziana przy każdej drodze, a więc cała gmina będzie miała ograniczenie szybkości 30-50 km/h na to wychodzi, gratulacje. Dodatkowo połowa pól uprawnych też jest wskazana do urbanizacji. Gdyby połowa mieszkańców miasta Torunia się tutaj faktycznie przeniosła, powstało by pseudo miasto z gęstością zabudowy w okolicach zaledwie 1000 osób/km2 - co generuje godziny dojazdów, setki zmarnowanych hektarów, postanie pseudo moloch (bo ludzi wcale nie będzie dużo) składający się głównie z pseudo osiedli, na szybko powstałych z wydzielenia działek. Obecnie nasze miasta mają gęstość zabudowy w okolicy 2000-3000 os./km2 (w centrach powyżej 5-10 tys. osób/km2). I to tak wielkie powierzchnie pod zabudowę planuje się w czasie, gdy ludność Polski maleje z 38,5 mln na 30 mln za 50 lat. By było śmieszniej, wiele naszych miast zawiera w swoich granicach aż 40-50% powierzchni pod tereny uprawne! I to one powinny być wykorzystane pod nowe osiedla, mądrze zaprojektowane i z dużą ilością miejsc parkingowych co jest bolączką starych osiedli. A nie generować większy ruch, przez coraz dalsze dojazdy. 

 

A przecież mamy XXI wiek, planowanie przestrzenne spadło na dno. Zobaczmy sobie, jak pięknie i z sensem planowano w dawnych czasach, z których się dziś niby śmiejemy: 

 

Dlaczego kiedyś planowano wszystko z sensem, planem, miasta miały jakąś wizję .... granice, obszar działania. Natomiast dziś w epoce techniki miasta projektuje się na zasadzie "doczepki". Ktoś ma pole, to doczepiamy do miasta. I kolejna doczepka i kolejna. "O ... jeszcze ja mam pole, to jeszcze ja doczepię". To ma być ład przestrzenny? To jest ta "wizja miasta"?

Mam wrażenie, że podstawowy błąd w tym wszystkim ... to zatracenie granic rozwoju miast i wsi. Gdyby były jasno pokazane, w jakich granicach ma się dane miasto i wieś rozwijać, to planowano by z sensem. Natomiast, jeśli pod zabudowę przeznacza się prawie całe rejony gmin, to mamy burdel, tak, po prostu burdel przestrzenny. I wbrew pozorom, może z 5 osób na tym zyskuje, natomiast cała reszta traci. A teren, to jednak dobro wspólne i trzeba to mądrze rozdzielić na funkcje.

Źródła i inne ciekawe wpisy:

http://www.energiawiatru.eu/felieton/energetyka-wiatrowa-chroni-krajobraz

http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=131333&page=56

http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1526093,1,gdzie-w-polsce-jest-najbrzydziej.read

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
wiatrowa-info
Czas publikacji:
środa, 02 maja 2012 14:48

Polecane wpisy

Trackback

Kalendarz

Kwiecień 2019

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa