Energia Wiatrowa

Wiatrowa.blox.pl - energetyka wiatrowa, informacje, fakty i mity.

Wpis

wtorek, 23 lutego 2016

Ustawa o zakazie energetyki wiatrowej w Polsce wg PIS

Na początek w wielkim skrócie:

  • w połowie tego roku (lipiec 2016) ma zostać uchwalona "Ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych", która realnie sprowadza się do całkowitego zablokowania energetyki wiatrowej w Polsce. Natomiast analiza wykazała, że oznacza to z czasem likwidację około 90-98% lokalizacji wiatraków na terenie Polski! Czegoś takiego świat jeszcze nie widział. Brawo, szykuje się lawina procesów, nie tylko od inwestorów światowych, ale od wielu gmin, które zarabiają na podatkach nawet 1-5 mln zł rocznie.
  • Ideologiczna walka z wiatrakami żywcem przypomina fundamentalizm innych "walk": "islamiści wysadzają zabytki"
  • Elektrownie wiatrowe mogą w tym roku wyprodukować ok 7,5% zużywanej w Polsce energii, gdy rozwój zostanie zablokowany (a istniejące będą z czasem rozbierane), Polska nie wypełni zobowiązań "klimatyczno-unijnych", zarówno tych określonych na 2020 r. i tym bardziej w przyszłości.
  • Walka z wiatrakami była oparta w kontrze do geotermii. O ile energetyka wiatrowa nie walczyła z geotermią, o tyle "pewne media" robiły wszystko co można, by mieszkańcom wsi obrzydzać energię z wiatru, strasząc mitami niegodnymi XXI w. Obracająca się łopata wiatraka miała odpowiadać za wszystkie choroby świata w najbliższej okolicy, łącznie z możlwiością AIDS czy hemoroidami (mamy takie ulotki antywiatrowe)!
  • Energetykę wiatrową sprowadzono do jakiegoś mitycznego "lobby", które uwaga: nie wywalczyło absolutnie nic, żadnej ustawy pod siebie, żadnych innych form wsparcia względem innych OZE z geotermią na czele. Rozwój "wiatraków" był podytkowany tylko tym, że jest to najtańsza forma energii odnawialnej, po prostu. Co więcej, przez ostatnie 5-6 lat, każdego roku przybywały kolejne bariery w rozwoju, od coraz bardziej rygorystycznych ograniczeń środowiskowo-akustycznych, po ograniczenia panistyczne, z blokadą odrolnień włącznie.
  • Lobby wiatrowe coś "utargowało"? To, że będziemy pierwszym państwem, który będzie burzył 3000 konstrukcji? W takim razie, to chyba najbardziej nieudole lobby świata, które nie wywalczło nic, za żadnych rządów. A może tym mitycznym lobby jest kto inny:

- Zamiast na walkę ze smogiem na "Fundacją ojca Rydzyka: 26 mln zł - źródło;

- "PiS: szykuje 20 mln zł na szkołę o. Tadeusza Rydzyka" - źródło.


Pytanie więc, gdzie jest prawdziwe lobby i jaka partia jest podatna na te wpływy?


 A teraz nieco szerzej.

A więc stało się, kłamstwo powtórzone 1000 razy stało "prawdą". Tak długo wmawiano, że wiatraki muszą być te 2-3 km od zabudowań, że w końcu ludzie postronni uznali to za fakt. Co z tego, że takich przepisów nie ma w żadnym znanym mi państwie (są to co najwyżej zalecenia grup antywiatowych). Większość cywilizowanych państw ma przepisy oparte o normy akustyczne, co sprowadza się zazwyczaj do minimalnych odległości rzędu 300-800 m w zależności od wielkości lub liczby siłowni wiatrowych.

Tymczasem PIS szykuje potworka, który wprowadza minimalne odległości od zabudowań i obszarów chronionych (była też wersja od zalesień pow. 0,1 ha) do elektrowni wiatrowych na poziomie około 1,5-2 km dla średnio-dużych siłowni wiatrowych. Minimalna odległość ma wynieść minimum 10-krotność turbiny w najwyższym punkcie, a dzisiejsze siłownie mają zazwyczaj 140-210 m wysokości (z rotorem). Czyli mamy 1,4-2,1 km od zabudowań!

Treść najnowszego projektu, który ma wejśc w życie w połowie tego roku, czyli po prostu ustawa "antywiatrowa":

http://i.imgur.com/n7KK7wH.png - "smaczki" z projektu ustawy, duża grafika.

Od razu wyjaśniam, że sam mam widok z okna na ponad 20 siłowoni wiatrowych (razem na ponad 40 MW), z tego najbliższa jest ok 950 m od mojego domu, zaś znajomy mieszka ok 350 m od wiatraka. Kiedy zadawałem pytanie moim sąsiadom (mieszkają też ok 950 m od wiatraków) czy im przeszkadzają, patrzyli się jak na dziwaka. Nikt nie widzi w nich najmniejszego problemu.

Wyjaśniła się też po części kwestia tego, dlaczego PIS tak usilnie walczył z Trybunałem Konstytucyjnym, po prostu uszykował ustawę, która w pewnym sensie działa wstecz oraz ma inne poważne wady, a mianowicie:

  • nie respektuje uchwalonego już prawa miejscowego (MPZP pod elektrownie wiatrowe);
  • skokowa zmiana wysokości płaconego podatku (często wzrost o 4-5 razy!), może oznaczać nierentowaność wielu elektrowni wiatrowych, zwłaszcza przy niestabilnych i niskich cenach (takich jak w ostatnim czasie);
  • realnie blokuje całą gałąź gospodarki a z czasem likwiduje jej potencjał praktycznie do zera;
  • przy rozbiórce starej siłowni wiatrowej, nie będzie można w większości przypadków postawić nowej, cichszej a nawet niższej elektrowni wiatrowej! Około 90% miejsc, gdzie są dziś już elektrownie wiatrowe, nie będzie można realnie wykorzystać ponownie. Gdzie tutaj sens?

Dlaczego oznacza to utratę ponad 90% zainstalowanej już mocy z czasem? Jeżeli więszkość elektrowni wiatrowych w Polsce (ale i na świecie) stoi od zabudowań zazwyczaj w odległości 3-4 swoich wysokości, to gdyby inwestor chciałby postawić nawet turbinę o połowę niższą, cichszą i wydajnieszją, to nie spełni i tak wymogu "10-krtoności oddalenia". A wielu inwestorów wymienia już elektrownie po 15 latach działania, głównie przez to, że nowsze modele są pod każdym względem lepsze. Są bardziej wydajne i zazwyczaj cichsze.

Dla porównania poniżej, stary model turbiny 3 MW produkowanego już od 2002 r.: Vestas V90-3MW, w porównaniu do nowego modelu Vestas V126-3MW:


Duża grafika - tutaj

Dziś taka siłownia o wysokości 150 m stoi często w odległości 450 m od zabudowań, gdyby wprowadzić zasadę minimum "3-krotności", to nowy i większy model, ale za to cichszy, stałby w odległości minimum 600 m, ale produkcja byłaby już o 78% większa przy niższej emisji hałasu.

Dodatkowo projekt wprowadza absurdalną zasadę "10-krtonośći" odległości od form ochrony przyrody (w tym wielu lasów), ale także nawet od rezerwatów, które często są bardzo małe i ukryte w lesie. Jaki sens oddalać się na siłę 2 km od miejsca ochrony np: rezerwatu paproci? Tym bardziej, że takie podejście ponownie poważnie ogranicza możliwości lokalizacyjne, ponieważ średnia odległość od obszarów chronionych to jedynie 3,3 km.


Co to wszystko oznacza dla Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE) i naszych zobowiązań?

  • W okolicach 2020 r. wiatr mógłby dawać ok 10% energii krajowej, zaś w 2025 r. nawet 15%. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że spadnie z czasem z 6,2% (2015 r.) na poniżej 0,5%?
  • Na przełomie 2015/2016 r. mieliśmy zainstalowanych około 5100 MW w wietrze (około 3000 siłowni powyżej 0,1 MW). Plany wg różnych założeń zakładały dojście do nawet ponad 10000-12000 MW, z tego ok 80% na lądzie, gdyż wiatr lądowy jest najtańszym rodzajem OZE, tańszym niż morski. Wszystko wskazuje na to, że z 5100 MW spadniemy na poniżej 400 MW?

 

Źródło: PSEW, prezentacja Polski Sektor Energetyki Wiatrowej -Wyzwania i Możliwości, Janusz Gajowiecki Za-Dyrektora Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, 10 Września 2014 r. Lublin. https://.neo.lubelskie.pl%2Fdownload%2F17.pdf

 

A tak wyglądają nasze możliwości lokalizacyjne w kraju:

 

Dlaczego czeka nas z czasem (pierwsze duże parki już za kilka lat!) masowa rozbiórka przy wprowadzeniu zasady "10-krotności"? Dla siłowni 2-3,5 MW oznacza to zazwyczaj wspomniane 1,4-2,1 km. Średnia odległość od zabudowań takich siłowni to dziś 550-600 m, podobnie jak w całej Europie i wielu innych państwach. Czyli wprowadzając już nawet zasadę 600 m (lub zasadę "4-krotności"), to już ponad 50% siłowni wiatrowych jest do rozebrania!

Poniżej przykłady odległości dla istniejących już parków wiatrowych (złożonych z turbin po 2-3 MW):

Źródło: Opracowanie własne, na podstawie analiz GIS oraz Google Earth, w tym wykorzystanie danych z opracowania IBRiZ: http://www.ekoinspiracja.ekorynek.com/index.php/poznaj-eko-inspiracje-2015/82-firma/148-instytut-badan-ryzyk-i-zagrozen Parki wiatrowe wybrane losowo z terenu całego kraju.

 

ANALIZY ODLEGŁOŚCIOWE

Teraz pytanie zasadnicze, czy mamy obszary odległe od zabudowań i obszarów chronionych (w tym lasów) o ponad 2 km? Otóż praktycznie nie. Poniżej kilka analiz, które to potwierdzą.

Na początek, ile to 3 km?


 Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/3km.jpg

Pierwsze projekty PIS zakładały nawet 3 km, co obejmuje teren 9 wsi + kilkadziesiąt zabudowań siedliskowych i kolonii! To było tak absurdalnie dużo, że widocznie w ramach "kompromisu" (tylko z kim, sami ze sobą?), zaproponowano te 1-2 km w zależności od wysokości siłowni.

No więc ile mamy obszarów odległych o te 1-2 km od zabudowań i obszarów chronionych (w tym lasów)?

Przeprowadzono kilka analiz, jednak praktycznie wszystkie były baaaaaardzo niedokładne! Ktokolwiek wydał na nie pieniądze (zarówno jeśli były to publiczne na zlecenia sejmików, jak i branży wiatrowej), to były to pieniędze wywalone w błoto. Dlaczego? Ano praktycznie żadna z analiz jakie sprawdziliśmy, nie analizował dokładnie odległości od zabudowań rozproszonych! Takie analizy tylko wprowadzają w błąd, zarówno rząd, branżę jak i mieszkańców.

# Weryfikacja anzlizy nr 1:

Wykonawca: Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej (PIGEOR – wcześniej jako PIGEO)

http://www.esperotia.pl/wp-content/plugins/download-monitor/download.php?id=338

Nasza weryfikacja:

1) Mapa sugerująca istnienie obszarów odległych 3 km od zabudowań - to obszary "zielone".

 

2) Tak wygląda to na mapie z miejscowościami i drogami. Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/pigeo2.JPG

 

3) Do dokładnej analizy została wybrany jeden z większych obszarów w okolicach Płocka. „Zielona strefa” oznacza, że jest szansa na obszary wolne od zabudowy o 3 km. Obszar analizy zaznaczony prostokątem o wymiarach: 48 x 23 km (1104 km2).

4) Przy buforze 1 km od zabudowań mieszkalnych, nadal brak wolnych stref lokalizacji. Strefy pojawiają się dopiero przy 500 m:

5) Bufor 500 m - duża grafika.


A poniżej nałożenie buforu 500 m na mapę początkową, która sugerowała, że możliwe są obszary odległe o 3 km od zabudowań mieszkalnych.

 

Jak widać powyżej, powstało kilka stref odległych o nieco ponad 500 m od zabudowań, ale część z nich jest zalesionych. Po wprowadzeniu buforu 500 m od lasów i zalesień, nie byłoby miejsc dogodnych pod lokalizację siłowni wiatrowych. Takie pojawiają się dopiero przy zastosowaniu:

  • 500 m od zabudowań;
  • 150-200 m od lasów i zalesień.

Porównanie mitycznych stref 3 km (zielone plamy), z buforem 500 m od zabudowań. Jak widac, nie ma mowy o żadnych 3 km, ani nawet o 800 m! Jest ledwo kilka stref odległych o 500 m, w dodatku w większości z nich są lasy, od któych elektrownie wiatrowe muszą się także oddalać.


# Weryfikacja anzlizy nr 2:

Wykonawca: Instytutu Ochrony Środowiska IOŚ-PIB  ;

Źródło: http://www.ios.edu.pl 

http://www3.gdos.gov.pl/Documents/GH/Spotkanie%2028.08.2014/przestrzenne%20uwarunkowania.pdf

Nasza weryfikacja:

Kolejna analiza, sugerująca istnienie stref 2 km od zabudowań (0,1% kraju) i całkiem sporo stref 1 km. I tym razem weryfikacja pokazuje, że nie jest to prawdą. Poniżej sugerowane strefy 2 km od zabudowań.

 

Niestety, to kolejny niewypał i wprowadzanie w błąd. Do weryfikacji został wybrany jeden z największych sugerowanych obszarów odległych 2 km od zabudowań, znajdująca się na Wyszogrodem.

 

Duża grafika: http://i.imgur.com/OOR3TcX.jpg

Zamiast 2 km, mamy ledwo 700 m. W strefie, w której nie miało być budynków, mamy kilkadziesiąt zabudowań! 

Podobnie sprawa ma się z innymi analizami, które miały udowaniac istnienie stref wolnych od zabudowań w kujawsko-pomorskim:

http://wiatrowa.blox.pl/2013/10/Wiatraki-ile-metrow-od-domow-w-UE-i-USA.html

- wskazywano strefy wolne od zaubdowy o minimum 1 km, realnie były usiane zabudową tak gęsto, że ciężko było wyszukać miejsca odległe o 400-500 m od zabudowań!

Podsumowując, mitem jest znacząca liczba miejsc odległych o ponad 1 km od zabudowań. Stref odległych o ponad 1,5 km i spełniające inne kryteria "wiatrowe", praktycznie nie ma. Trzeba pamiętać, że odległości od zabudowań to nie jedyne bufory, jakie należy zachować. Są też strefy do lotnisk (po 5-15 km), od radarów (po 5-20 km), od linii wysokich napięć (200-500 m), od gazociągów, ropociągów, dróg, lasów itd. itp. 

Dodatkowo teren musi być stosunkowo blisko GPZ (Głównych Punktów Zasilania), które zazwyczaj się położone w miastach. No i musi też wiać, czyli teren wyniosły lub otwarty i niezalesiony.

Z moich analiz wynika, że takich obszarów, które są odległe o ponad 1 km od zabudowań (+ spełniają inne warunki), jest w skali kraju zaledwie około 0,1%!

Dlatego jeśli chcemy choć utrzymać stan posiadania (czyli na dziś około 5100 MW), należy zostawić przepisy akustyczne na tym poziomie jakim są (ale przy G=0,3), natomiast dodatkowo wprowadzić zasadę pomocniczą, że siłownie wiatrowe o mocy ponad 0,5 MW muszą być oddalone o minimum 3-krotność wysokości, jednak nie mniej niż 400 m. To oznacza, że duże parki wiatrowe będą lokalizowane o ponad 600-1000 m od zabudowań (głównie ze względu na akustykę).

- - - - -

Jak wygląda to w innych krajach?

Francja: ok 550 m

USA - 300-600 m

USA: nawet od 230 m

Belgia: 650 m od turbin po 7,58 MW!

Holandia: 600 m od turbin po 7,58 MW



Niemcy i Polska - porównanie

Normy w innych krajach: odległości i oddziaływanie akustyczne - raport PSEW / Duża grafika


Linki powiązane tematycznie:

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
wiatrowa-info
Czas publikacji:
wtorek, 23 lutego 2016 00:00

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość AQ napisał(a) z *.static.ip.netia.com.pl komentarz datowany na 2016/02/24 13:01:13:

    Proszę pamiętać, że dodatkowo wyłączone zostaną obszary znajdujące się w odległości 1 - 1,5 km od granic gmin. Zgodnie z magicznym projektem PIS, gminy nie będą mogły ingerować w teren sąsiednich gmina, co za tym idzie, strefa 1,5 km musi mieścić się wyłącznie na terenie gminy, na której planuje się elektrownie wiatrową. Zamiast wprowadzić przepis, pozwalający/ułatwiający gminom wspólnie przeprowadzić inwestycją na terenie bliskim ich granicy, poprzez opracowanie wspólnego STUDIUM czy MPZP, bądź w inny sposób, teren ten według PIS-u należy wyłączyć na zawsze z tego rodzaju inwestycji i pewnie też innych, które mają pewne strefy oddziaływania. Co za pecha mają setki tysięcy właścicieli, którzy posiadają swoje działki w strefie 1,5 km od granicy swojej gminy.

  • Gość Hispano napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2016/02/25 12:27:26:

    Projekt ustawy PISu o ile zostanie uchwalony w tym kształcie będzie demontażem polskiej energetyki wiatrowej. Zarówno tej istniejącej jak i będącej w trakcie dewelopmentu. Istniejącą energetykę wiatrową rozmontują: 1. Pomysł aby zakwalifikować całą turbinę jako obiekt budowlany - co spowoduje zwielokrotnienie wysokości 2% podatku od tego obiektu uiszczanego corocznie. 2. Pomysł aby co 2 lata uzyskiwać od UDT pozwolenie na eksploatację i płacenie za to 1% wartości inwestycji. Oba pomysły znacząco zwiększą koszty eksploatacji farm. Zakładając 25 letnią żywotność daje to 12,5% na UDT i około 37,5% na podatku. Łącznie dodatkowe 50% kosztów inwestycji przez 25 lat ! Który właściciel farmy lub który bank to wezmą na swoje barki ?! Dodatkowo próby wprowadzania do obiektu nowego pojęcia "naprawa" i narzucanie ponownego występowania i opłacania pozwolenia na eksploatację jest ewidentną maszynką do nabijania kiesy. Nie istnieje ani w przepisach Prawa budowlanego ani w przepisach o UDT pojęcie naprawy. Stwarza to możliwość szerokiej interpretacji każdej czynności nie związanej z bieżącą eksploatacją turbin. Czy naprawą będzie np. pomalowanie wieży i w związku z czym należy wzywać UDT i płacić 1% wartości farmy wiatrowej za ponowne pozwolenie na eksploatację ?! Ponadto pomysł aby obarczać jedynie energetykę wiatrową koniecznością uzyskiwania dodatkowego pozwolenia na eksploatację jest jawnym dyskryminowaniem tej energetyki. Istniejące przepisy o UDT jasno określają co podlega kontroli UDT i wprowadzanie dodatkowej konieczności uzyskiwania pozwolenia na eksploatację jedynie dla turbin wiatrowych jest działaniem wybiórczym. Z kolei projektowane farmy rozmontują zapisy odległościowe które nawiasem mówiąc są bublem prawnym. Pomysł aby określić minimalną odległość wiatraków od zabudowań jako najkrótszy odcinek wynikający z kilku warunków jest tylko pozornie sensowny. W rzeczywistości okazuje się, że odległość ta musi być mierzona od granicy obszaru przeznaczonego na lokalizację turbin wiatrowych w planie miejscowym od granicy obszaru przeznaczonego na zabudowę mieszkaniową w tym planie. Sęk w tym, że w planie dla turbin wiatrowych uwzględnia się ich akustyczne oddziaływanie i granica obszaru lokalizacji turbin jest zawsze ustalana w znacznej odległości od lokalizacji samych wież. Oznacza to w praktyce, że odległość turbiny od budynków będą wynosiły: odległość turbiny od granicy obszaru - ok. 1- 2 km plus 10x wysokość turbiny z podniesionym śmigłem ok. 1,5- 2,2 km. Łącznie ok. 2,5-4,5 km. Spowoduje to zdziesiątkowanie będących w trakcie dewelopmentu projektów !

Dodaj komentarz

Kalendarz

Październik 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa