Energia Wiatrowa

Wiatrowa.blox.pl - energetyka wiatrowa, informacje, fakty i mity.

Wpis

niedziela, 27 marca 2016

Absurdy uzasadnienia "Ustawy Antywiatrowej" oparte na manipulacjach i niewiedzy Witodla Jaszczuka

Kilka niezbitych dowodów, że obecna propozycja ustawy to czysty absurd ze szkodą dla wszystkich. Jeżeli rząd faktycznie chce uregulować energię wiatrową, to można to zrobić dużo lepiej! Wiele wskazuje jednak na to, że rząd jest całkowice głuchy na głosy specjalistów, co prowadzi do wniosku, że chodzi o realną blokadę najważniejszego i najtańszego źródła energii odnawialnej. Gdyby tak nie było, to proszę odpowiedzieć na pytanie, dlaczego dopuszcza się do takich absurdów opisanych poniżej.

Jeśli Państwo przetrwają troszkę czytania, to zobaczą jak tworzy się prawo w Polsce. Wystarczy pierwsza lepsza opinia (kilka stron w PDF) osoby, która nie ma żadnego pojęcia o branży, którą chce "uregulować", co sprowadza się realnie do całktowitego zablokowania wszystkich inwestycji w Polsce oraz wiele wskazuje na to, że rozbiórce istniejących już elektrowni wiatrowych - patrz więcej. A to oznacza utratę dochodów dla mieszkańców, gmin a także pozwy inwestorów.

Niezbędne adresy i źródła, które będę analizował:

Mamy do czynienia z efektem Krugera-Dunninga, gdzie nie tylko Witold Jaszczu, ale i Pani Barbara Lebiedowska czy Marcin Przychodzki (prowadzący Stopwiatrakom.eu - serwis lobbujący wśród posłów) wypowiadają się na dziesiątki aspektów związanych z elektrowniami wiatrowymi (od energetycznych, prawnych, ekonomicznych, zdrowotnych, akustycznych, budowalnych itp.), nie mając o nich realnie zielonego pojęcia. Bycie specjalistą w bardzo wąskiej dziedzinie, nie czyni automatycznie ekspertem w innych dziedzinach. Zabieranie głosu z pozycji "eksperta" (samozwańczego) w nie swojej dziedzinie, to liczenie na tzw. "efekt autorytetu" i oszukiwanie osób postronnych jak i wpływowych (np: posłów).

Głos prawdziwych specjalistów (badających te zjawiska) nie jest słyszany, bo nie tworzą oni żadnych serwisów "do krzyczenia", nie jeżdżą po dziesiątkach spotkań nawołujących do tego czy owego zachowania.

Tym sposobem dotarliśmy do tego momentu, który mamy teraz, czyli prawo pisane na szybko, po łebkach, pod publiczkę. A być może taki był cel. Ktoś robi za pożytecznego idiotę, by ktoś mógł zablokować jedno, by puścić drugie. Nie wnikam, brzydzą mnie takie gierki.

Początek uzasadnienia wspomnianej "ustawy antywiatrowej" (lub "odległościowej") jest już porażający w swojej niezgrabności i niewiedzy. Pisany na szybko przez osobę, która nie ma pojęcia co uzasadnia i jakie niesie to skutki:

Wybaczcie Państwo, ale nie mam nawet siły tego mądrze skomentować, przejdźmy dalej ...

CZĘŚĆ I

W tym miejscu następuje chyba kluczowy moment, gdzie uzasadnienie opiera się o zasadę "10-krotności" na podstawie pewnego wyliczenia rzucania lodem i częściami rozwalonej łopaty. Przynajmniej na to powoływał sie podczas komisji i podkomisji Pan poseł Bogdan Rzońca (PIS), przewodniczący komisji zresztą. Proszę Państwa, za moment opiszę badania, które jasno pokazują, że takie niewielkie zagrożenie jest zazwyczaj do 100-200 m, ale na potrzeby chwili i pokazania absurdu, założymy wspomiane rzucanie lodem lub częściami na te ok 700 m. Stosując dokładnie te samą trajektorię upadku części (lub lodu) na 700 m na który powołuje się Witold Jaszczuk, wykażę Państwu, że nie ma tutaj ABSOLUTNIE ŻADNEJ zależności "10-krotności"! W dodatku obliczenie te było oparte na kłamstwie i fałszywych doniesieniach (!): list PSEW w tej sprawie.

Poniższy przykład zakłada:

- ten sam rotor (r=45m) i te samą prędkość (a więc ta sama trajektoria);

- dwie różne wieże 60 i 135 m, tym samym 2 różne wysokości maksymalne (105 i 180 m).

Duża grafika

Jak widzimy, nie ma żadnej zasady 10-krotności. Co więcej, niezależnie od wysokości odległości teoretycznego (nierealnego) upadku są bardzo podobne. Także wielkość rotora nic nie zmienia, wszystkie poruszają się podobnie szybko, czy to 0,3 MW czy 7 MW! Czyli może od małych 20 m siłowni też zaproponować 1 km?


Prawdopodbieństwo trafienia nas przez element elektrowni wiatrowej, zakładając że może upaść nawet na teoretycznie 750 m, jest praktycznie 1 do nieskończoności, co potwierdzją realnia:

  • ponad 3500 elektrowni wiatrowych w Polsce;
  • żadnego potwierdzonego przypadku uszkodzenia ciała u mieszkańców przez upadek lodu czy częśći (i to pomimo prowadzonych akcji szukających takich przypadków!)

Duża grafika

Badania przeprowadzone w szwajcarskich Alpach pokazały, że wcześniej obliczone za pomocą wzorów empirycznych zasięgi rzucania lodem dla pracującej turbiny (135 m dla H 50 m i D 40 m) podczas 2 sezonów zimowych (2005/2006 i 2006/2007) nie zostały osiągnięte (Cattin et al. 2007).  Przeanalizowana literatura badań wskazuje, że przebywanie w odległości zasięgu rzutu lodem z turbiny nie jest równoznaczne z pewnością trafienia fragmentem lodu. Według przeprowadzonych badań terenowych i komputerowych symulacji (Morgan et al.1998) w odległości 220 m prawdopodobieństwo to wynosi 1:100, a powyżej tej granicy ryzyko gwałtownie spada i przy 400 m wynosi 1:1000000, co jest porównywalne do prawdopodobieństwa trafienia jednej osoby piorunem na obszarze Wielkiej Brytanii. Ponadto inwestycja będzie realizowana na terenie pól uprawnych, czyli na obszarze, gdzie w okresie potencjalnego zagrożenia rzucania lodem nie będą prowadzone prace polowe. Zatem zagrożenie wynikające z rzucania lodem jest krótkotrwałe i pomijalne w odległościach ponad 200 m.

Inne badania zagrożenia rzucania lodem lub częściami łopat:

Duża grafika ze źródłami badań

Jak widać, badania pokazują, że teoretyczne zagrożenie jest do odległości 100-150 m, powyżej 200-300 m jest już na tyle małe, że powinno być pomijalne. Natomiast sugerowane 700 m a nawet ponad 1 km przez polskie wyliczenie na którym opiera się uzasadnienie, jest juz czystym absurdem nie mającym oparcia ani w innych badaniach, ani w realnym zagrożeniu o czym pisaliśmy tutaj.

Główne zagrożenie do ok 100 m: duża grafika - Study and development of a methodology for the estimation of the risk and harm to persons from wind turbinesPrepared by MMI Engineering Ltd for the Health and Safety Executive 2013

Wiele lat stoi już wiatrak tuż koło hotelu i ruchliwej drogi w Poczesnej koło Częstochowy. Zgadzamy się, że to za blisko ludzi, jednak wiatrak nie zagroził do tej pory nikomu, pomimo że jest to już raczej wiekowa konstrukcja.

W jakim piśmie recenzowanym była wydana ta "opinia" mówiąca o lotach na ponad 700 m? Kto się do niej ustosunkował ze światka naukowego? Z tego co zdążyłem sprawdzić, to jedyne gdzie krążyła, to po stronach typu "Stop wiatrakom". Obliczenia, które nie uwzględniają choćby zawirowań, które momentalnie wypaczają tor lotu. Nawet nagrania video w YouTube pokazują, że praktycznie wszystkie znaczące części spadają w promieniu 100-200 m - video.


Podsumowując, nie można wyznaczyć żadnej zależności rzędu 10-krotności, ponieważ nie pokazuje tego ani opracowanie przywołane w uzasadnieniu, ani też żadne inne badania jak i praktyka. Jeśli jakiekolwiek części spadają dalej niż 300 m, są to zazwyczaj lekkie poszycia łopat, które opadają bardzo wolno. Niektóre części po opadnięciu na ziemię, mogą przetaczać się bardzo powoli dalej, przez co można odnieść wrażenie, że być może spadły tak daleko. Dzieje się to jednak zazwyczaj podczas wiatrów huraganowych, więc nie jest to dominujące zagrożenie w danej chwili.

= = = =

CZĘŚĆ II

Dalsze uzasadnienie ustawy jest równie absurdalne. Przywoływane są tak stare i nieprawdziwe mity, że mam wrażenie, cofnięcia się w czasie o minimum 5 lat, gdy to budziło jeszcze jakieś obawy. Czytamy więc:

"Przy ustalaniuopisanej wyżej wartości przeanalizowano również następujące dostępne informacje i dane odnośnieimmisji generowanych przez elektrownie wiatrowe, co pozwala na zdefiniowanie kwestii potrzebyochrony siedzib ludzkich przed:

1) hałasem i infradźwiękami,

2) promieniowaniem elektromagnetycznym,

3) drganiami,

4) efektem migotania cienia i refleksów światła."

A więc krótko, bo pisaliśmy o tym wiele razy, sprawy te są też opisane w każdym raporcie środowiskowym. Widać dokładnie, że piszący te ustawę NIGDY do nich nie zajrzeli, bo powielają mity na poziomie nastolatków szperających po spiskowych stronach internetu.

1) Odpowiedź na hałas i infradźwięki:

Wprowadzenie zasady 10-krotności wprowadza takie paradoksy:

Duża grafika

Jak widać na przykładzie turbin o wysokościach całowitych 76,5 m i 175 m, mieszkańcy NIE zyskują nic z takiej zasady (względem rozsądnych propozycji). Jeżeli inwestor nie znajdzie miejsc położonych o ponad 1 km od zabudowań, to będzie mógł stawiać mniejsze, ale bliżej zabudowań, hałasowo to nic nie daje, a nawet pogarsza sprawę.

Nie zyskuje też gmina (małe podatki z małych EW) ani nasz krajowy system energetyczny (mało enegrii). Prawdziwy potencjał energetyczny jest na wiatrach powyżej 100 m, czyli gdy siłownie przekraczają rotorem ponad 150 m. 

Im wyżej, tym silniejszy i bardziej stabilny wiatr, dlaczego to ważne:

Duża grafika

Obliczenia akustyczne pokazują, że stosując zasadę 10-krotności otrzymane wyniki od turbin wynoszą odpowiednio:

  • 26,4 dB dla punktów położonych 1750 m od siłowni wysokich na 175 m (3,3 MW);
  • 33,0 dB dla punktów położonych 765 m od siłowni wysokich na 76,5 m (0,8 MW).

Takie podejście to jawna DYSKRYMINACJA! Dozwolone wartości dla dróg (na terenach wiejskich) to:

  • 56 dB (noc) i 65 dB (dzień).

Zaś dozwolone wartości między innymi od elektrowni wiatrowych to zazwyczaj:

  • 45 dB (noc) i 55 dB (dzień).

Oddalając o zasadę 10-krtoności, wprowadza się tylnymi drzwiami normy na poziomie 25-35 dB!!! To czysty absurd, gdyż poziom naturalnego tła akustycznego w terenach wiejskich to zazwyczaj 30-50 dB (m.i. w zależności od prędkości wiatru).

Wprowadza się "dyskryminację akustyczną" na około 20-30 dB względem innych źródeł i obowiązujących przepisów!

Krótko jeszcze o infradźwiękach, tutaj zasada 10-krotności niczego nie zmienia. W odległości ok 500 m od elektrowni wiatrowych poziom infradźwięków jest równy tłu akustycznemu typowych terenów wiejskich. Czy elektrownie wiatrowe pracują czy nie, poziom infradźwięków jest praktycznie bez zmian.

Pisaliśmy o tym naście razy: w tym PDF do pobrania.

http://www.windpark-eichenzell.de/infraschall/

Reasumując temat infradźwięków:

1) wyższy poziom infradźwięków jest choćby od naszych samochodów i ciągów komunikacyjnych;

2) już w odległościach 400-500 m poziom infradźwięków od siłowni jest na poziomach zbliżonych do tła akustycznego;

3) infradźwięki od elektrowni wiatrowych występują na poziomach, które są poniżej progu percepcji i wpływu (czerwona linia) na człowieka.

4) poziom infradźwięków w odległościach 500 m od siłowni to zazwyczaj około 70 dBG, a przy normach 86 i 102 dBG.

Opisywany przez Witodla Jaszczuka poziom ponad 110 dB tyczył się zakresu w okolicy 2 Hz. Dla tego przedziały dopuszczalne normy to zazwyczaj około 130 dB, a próg bólu to 165 dB. Badania pokazujący realny poziom - PL oraz niemieckie.

Podsumowanie manipulacji Witolda Jaszczuka:

Duża grafika


Inne zarzuty, typu cień, promieniowanie elektromagnetyczne - przecież to idzie sprawdzić w 15 sek, że poziom od elektrowni wiatrowych jest praktycznie żaden:

Co do cienia, uciążliwy cień sięga zazwyczaj do 500 m i nie stanowi koła (np: nie pada na południe!!), więc nie można wprowadzić nawet zasady 500 m, tylko muszą być wyliczenia!

Inne mity można rozwiać - tutaj

Chciałem ustosunkować się jeszcze do 3 innych zarzutów Witolda Jaszczuka. A mianowicie:

1) Cytat: 

"ograniczenie prędkości wiatru w warunkach pomiarowych do poniżej 5 m/s uniemożliwia pomiary hałasu elektrowni wtedy, gdy działa ona z pełną mocą i hałasuje najbardziej (turbina rusza bowiem dopiero przy prędkości wiatru ok. 4 m/s, a pełną moc rozwija przy prędkości powyżej 12 m/s);"

Totalna bzdura Panie Witoldzie, ręce opadają, jak się to czyta. Miesza Pan różne prędkości wiatrowe (wiatr u dołu z wiatrem u góry), typowy błąd laików. Od razu widać, że NIE ma pan bladego pojęcia w tym temacie, czy robił Pan kiedyś pomiary od elektrowni wiatrowych? Bo ja i robiłem a także mieszkam przy nich.

Bardzo krótko (ze względów technicznych bloga) tak by nie tylko Pan zrozumiał. Elektrownia wiatrowa NIE hałasuje najbardziej, przy wietrze 12 m/s na wysokości pomiarów (tzn. może, ale nie musi), tylko:

- gdy osiąga maksymalną moc akustyczną w warunkach wiatrowych panujących NA WYSOKOŚCI GONDOLI. Taka maksymalna moc akustyczna jest osiągana praktycznie zawsze 2-4 m/s wcześniej, niż maksymalna moc produkcyjna! Większość nowoczesnych lądowych turbin wiatrowych, osiąga maksymalną moc akustyczną przy wietrze na wysokości gondoli (czyli zazwyczaj na 80-130 m) rzędu 8-11 m/s. W tym samym czasie na dole w punkcie pomiarowym może być 3-5 m/s.

- prędkość wiatru na wysokości pomiarów nie ma tutaj NIC do rzeczy, jest ona tylko istotna z tego powodu, by NIE zakłócała pomiarów. Innymi słowy, duża prędkość wiatru generuje zbyt wysokie tło akustyczne. Wiele opracowań podaje dla przykładu, że sam wiatr o prędkości 10-12 m/s generuje hałas rzędu 50-55 dB!

- maksymalna moc akustyczna może być osiągnięta zarówno gdy wiatr na wysokości pomiarów ma 1 m/s jak i 7 m/s. Wszystko zależy od aktualnego profilu wiatru.

- najbardziej uciążliwa (słyszalna ponad tło akustyczne) elektrownia wiatrowa jest wtedy, gdy (niech Pan notuje!!!!): wiatr na wysokości pomiarów ma 0-1 m/s (!!!!!!!!!!!!), zaś na wysokości gondoli jest w  okolicach 10 m/s. Czy teraz będzie się Pan domagał pomiarów przy 1 m/s?

Domaganie czy sugerowanie konieczności pomiarów nawet przy 12 m/s na wysokości pomiarów to absolutny nonsens, aż rodzi pytanie, czy kojarzy Pan choć minimalnie specyfikę tematu, za który Pan się zabrał? Teoretycznie można mierzyć przy 10-12 m/s, ale wprowadzając poprawki na tło i odzielając to od wyników, sprawa koszmarnie trudna, dlatego prawie nikt tego nie stosuje na świecie.

A tak wygląda możliwy profil wiatru w Polsce (w głębi lądu, na obszarach równinnych) w dwóch ujęciach. Po lewej przy typowej średniej prędkości wiatru w Polsce na 10 m (około 3,5 m/s), po prawej przy wietrze na 100 m o prędkości 10 m/s, czyli takiej gdy większość turbin osiąga maksymalny poziom akustyczny:

Profil wiatru - duża grafika

Potwierdzenie z realnych pomiarów:

Źródło - tutaj

I jeszcze jedna pomocna grafika, pokazująca typowy profil wiatru w ciągu doby w Polsce (nieco uproszczony, bo uśredniony z wielu danych):


Duża grafika -tutaj

Jak widać, nie ma najmniejszego problemu (zwłaszcza w nocy patrząc na profil wiatru), by badać w Polsce hałas od turbin wiatrowych przy ich maksymalnym poziomie akustycznym. Inną sprawą natomiast jest to, że faktycznie nie zawsze turbiny pracują na 100% tej mocy. To akurat dobrze z punktu widzenia akustyki, że turbiny nie zawsze pracują pełną mocą akustyczną, prawda Panie Witoldzie?

2) Cytat:

"Niestety szkodliwe są nie tylko dźwięki słyszalne, ale także niesłyszalne aż do infradźwięków włącznie. Ich zawartość w widmie turbiny wiatrowej jest przeważająca (dominują w nim częstotliwości niesłyszalne) i dlatego moim zdaniem wystąpiła nagląca potrzeba ustanowienia dodatkowych kryteriów hałasu środowiskowego w postaci poziomów skorygowanych charakterystyką C, bardziej odpowiadającą urządzeniom technicznym współczesnej cywilizacji."

Co znaczy "szkodliwe"? Tak może napisać gimnazjalista na forum internetowym, a nie ktoś, kto chce wpływać na prawo w Polsce. Wszystko zależy od dawki (poziomu). Nie sposób się nie zgodzić z Paracelsusem:

„Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę”

Wiemy dobrze, jakie poziomy są szkodliwe, jakie uciążliwe a jakie wręcz relaksujące czy obojętne.

Natomiast druga sprawa, czyli domaganie się pomiarów skorygowanych charakterystyką C - znowu świadczy o niewiedzy! Pierwszą ofiarą byłby ruch samochodowy w miastach. Odnoszę wrażenie, że nie ma Pan pojęcia, jaka zostały skonstruowane krzywe ważone A, C czy G. Więc dla pewności:

  • krzywa ważenia A: powstała z odwrócenia krzywej głośności 40 fon;
  • krzywa ważenia C: powstała z odwrócenia krzywej głośności 100 fon.

Charakterystyka A odpowiada reakcji ucha ludzkiego na dźwięki o niskich poziomach, czyli jest wzorowana na krzywej izofonicznej 40 fonów (stanowi jej odbicie zwierciadlane). Z kolei charakterystyka częstotliwościowa C odpowiada reakcji ucha ludzkiego na dźwięki o wysokich poziomach ciśnienia akustycznego (krzywej izofonicznej 100 fonów). Zalecano przy tym stosowanie tych charakterystyk dla wybranych zakresów poziomu ciśnienia akustycznego, np. charakterystyki częstotliwościowej A w zakresie poziomów dźwięków 20–55 dB.

Krzywa C jest stosowana do dźwięków bardzo głośnych (powyżej 80 dB), często o szczytowych poziomach. I tak powinno zostać, bo tak jest logicznie dla każdego, kto choć trochę ma o tym pojęcie.

Źródło: http://www.bksv.com/Library/dictionary.aspx?key=all

Elektrownie wiatrowe NIE przekraczają dopuszczalnych poziomów, zarówno w ujęciu krzywej A, G ale także i C, gdyby taką normę pośrednią opracowano na podstawie krzywej ISO-226:

Jak widać, nie ma tutaj żadnego zagrożenia, a pomiary były wykonywane często w odległościach juz około 150 m od siłowni.

3) Cytat: 

"Na etapie obliczeń należy zwrócić uwagę, że w polskim klimacie, w którym przez parę miesięcy w roku występują temperatury ujemne i ziemia bywa zmrożona, nie jest dopuszczalne przyjmowa-nie w obliczeniach współczynnika gruntu G > 0 .... Stosowanie współczynnika gruntu większego od 0 powinno dyskwalifikować zawodowo akusty-ka sporządzającego raport, a także urzędnika uzgadniającego inwestycję."

Na tym tle ta prośba wygląda wręcz komicznie i dopełnia obraz braku wiedzy. Współczynnik gruntu G=0, nie polega na tym, że grunt jest zmrożony. Nie będę już tego tłumaczył, bo można wyszukać wiele opracowań naukowych na ten temat, że w najgorszych możliwych przypadkach spada to z G=1 do G=0,5. Raczej zostawiam to, by pokazać jakie to fundamentalne ideologiczne stanowisko, które nie ma nic wspólnego z rozsądkiem czy wiedzą.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
wiatrowa-info
Czas publikacji:
niedziela, 27 marca 2016 13:50

Polecane wpisy

Trackback

Kalendarz

Październik 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa