Energia Wiatrowa

Energetyka wiatrowa, informacje, fakty i mity.

Wpisy

  • poniedziałek, 02 maja 2016
  • czwartek, 21 kwietnia 2016
  • wtorek, 19 kwietnia 2016
    • Anatomia kłamstwa - ile można ukryć kłamstw w 4 min filmiku?

      Na profilu Pani minister Anny Zalewskiej (PIS) jest ok 4 min filmik o wiatrakach:

      Teraz zagadka, ile kłamstw i manipulacji może być w ciągu 3-4 min? Ktoś powie: trzy, cztery, może pięć?

      Ktoś postarał się bardziej i poszedł na rekord ..... bo w ciągu w zasadzie 3 min pada 17 takich informacji. Średnio co 10 sek!!!!

      Kłamstwa i manipulacje:

      1) -4:05 (czas do końca) - Teza: Rząd stawiał na wiatraki. Odpowiedź: nie jest prawdą, że polski rząd (jakikolwiek) uznał by cały przyrost mocy OZE (odnawialnych źródeł energii) miał odbyć się z energetyki wiatrowej, nigdzie nie ma takiego zapisu. Wiatr NIE miał żadnych innych preferencji względem pozostałych OZE (w tym geotermii). Dlaczego więc energia wiatrowa rozwinęła się najmocniej? Po prostu jest najtańsza. By rozwijały się inne formy OZE (które przecież NIE są i nie były zakazane), powinny dostać wyższe wsparcie niż wiatr lub same obniżyć koszty.

      2) -3:55 - Teza: korupcja i brak uregulowań prawnych. Odpowiedź: Ile osób skazano za korupcję? Nie kojarzę w tej chwili nikogo, nawet jeśli były, to jest to promil. Mityczny raport NIK, sugerujący, że 1/3 wiatraków stoi u wójtów i radnych, okazał się przeinaczeniem na potrzeby mediów. Realnie tylko 1,3% elektrowni stoi u osób pracujących w urzędach gmin (co w małej gminie jest równe losowemu trafieniu przy wybieraniu działki!). Prawda, że jest różnica między 1 a 33%?

      Brak uregulowań prawnych? Były od zawsze, ale z każdym rokiem wymogi rosły (np: konieczność MPZP, nowe sposoby liczenia hałasu, coraz wyższe wymogi monitoringów itp.). Obecnie są bardzo rygorystyczne, na poziomie europejskim. Wymagania akustyczne powodują, że większość siłowni musi być lokalizowana w odległościach 400-1000 m od zabudowań, zaś przy uzgadnianiu MPZP potrzeba opinii lub uzgodnień czasem ponad 30 instytucji.

      3) -3:50 - Teza: Naukowcy sugerują 2 km. Odpowiedź: Było to opracowanie zrobione przez przeciwnika energii wiatrowej, które bez wiedzy tych osób wykorzystał ich nazwiska i tytuły, by zrobić większe wrażenie. Np: Maria Podolak-Dawidziak znalazła się w opracowaniu (które jest dostępne na stronie minister Anny Zalewskiej) bez swojej wiedzy, nie uczestniczyła w żadnych badaniach i nie miała żadnej wiedzy na ten temat! W dodatku w powyższym opracowaniu zaprzecza się rzeczom tak oczywistym jak to, że mamy obecnie najwyższy poziom CO2 od ponad 400 tys. lat. Opracowanie te nie ma żadnej wartości merytorycznej. Co więcej, w żadnym z państw nie ma sztywnych wymogów na poziomie ponad 1 km, nie mówiąc już o 2 km.

      4) -3:38 - Teza: Infradźwięki powodują uciążliwy hałas. Odpowiedź: Infradźwięki od wiatraków są na poziomie naturalnego tła i są na poziomach około 20 dB poniżej zakresu słyszalności i wpływu (norma 102 i 86 dBG, zaś siłownie ok 70 dBG). Innymi słowy, nie słyszymy ich w tych zakresach - infradźwięki opracowanie.

      5) -3:30 - Teza: Ziemia przy wiatrakach niezdolna do uprawy przez 60 lat. Odpowiedź: Tak absurdalne twierdzenie, że nawet nie wiadomo, jak na to odpowiedzieć. Trochę w stylu: udowodnij, że nie jesteś wielbłądem. Więc może inaczej, proszę podać choć 1 taki przypadek. Holandia, Dania czy Niemcy, to martwe strefy rolnicze? Holandia - małe wiatraki zamienia się na większe, bliżej zabudowań.

      6) -3:25 - Teza: Ceny gruntów spadają o 1/3. Odpowiedź: Żadne badania nie potwierdziły spadku cen gruntów rolnych o takie wartości z powodu lokalizacji farm wiatrowych, zwłaszcza względem grupy kontrolnej. Natomiast odnośnie nieruchomości, badania prowadzone w Polsce tego nie potwierdzają. Badania prowadzone na świecie pokazują różne wyniki, od wzrostów po spadki. Być może najwięcej zależy od wytwarzanego klimatu przez samych mieszkańców oraz poprawności lokalizacji.

      7) -3:20 - Teza: Życie przy wiatrakach zamiera. Odpowiedź: w Polsce w odległościach ok 1,5 km od elektrowni wiatrowych mieszka około 600 tys. osób. Czy życie tam zamiera? W przypadku dróg powinno być jeszcze gorzej, ponieważ mamy do czynienia przy tych samych odległościach: 

      - wyższy poziom hałasu słyszalnego;

      - wyższy poziom infradźwięków;

      - wyższy poziom drgań;

      - emisję szkodliwych spalin, które przyczyniają się do: zachorowań na raka, alergii, astmy, powodują też zatrucia czy smog.

      Jeżeli życie przy wiatrakach zamiera, to w odległościach 1-2 km od dróg, mamy do czynienia zapewne ze strefami wymarłymi od dziesiątek lat? Czy tak jest?

      Kiedy posłowie PIS czy Marcin Przychodzki ze Stop Wiatrakom będzie walczył o zakaz budowy dróg w odległościach mniejszych niż 2 km od domów, a także zakaz budowy nowych domów w pobliżu już istniejących dróg? Liczymy na konsekwentne zachowania!

      8) -3:10 - Teza: koszty produkcji i montażu turbin, przewyższają produkcję z turbin. Odpowiedź: Elektrownie wiatrowe produkują w ciągu swojego "życia" około 200 razy więcej energii, niż potrzebują do ich budowy, transportu, montażu i demontażu. Dość powiedzieć, że typowa elektrownia wiatrowa o mocy 3 MW, produkuje w ciągu roku około 9000-10 000 MWh, czyli tyle, ile potrzebuje w ciągu roku 4000 gospodarstw, czyli ok 12000 osób. Fundamenty siłowni zajmują około 450 m3, tymczasem odcinek 1 km zwykłej drogi o szerokości 6-7 m, wymaga przemieszczenia około 5000 m3 terenu.

      9) -3:05 - Teza: Energia jest droższa. Odpowiedź: Energia wiatrowa jest najtańsza formą energii odnawialnej i zrównuje się już z kosztami energii węglowej, której koszty to około 7500 mln zł za 1000 MW, czyli 7,5 mln zł za 1 MW. A to dopiero początek kosztów, bo potem mamy zakup węgla i utrzymania. Tymczasem turbina wiatrowa 3 MW, to koszt ok 15-17 mln zł, czyli 5-6 mln za 1 MW i to już większość kosztów, bo wiatr jest darmowy. Wiatr jest też tańszy od wspieranych przez PIS innych źródeł.

      10) -3:00- Teza: Polska nie jest krajem wietrzny. Odpowiedź: Polska ma jedne z najlepszych warunków wiatrowych na świecie, biorąc pod uwagę obszary zaludnione. Wskaźnik wykorzystania mocy w wietrze w Polsce to około 25% (nowoczesne i wysokie nawet ponad 35%), Niemcy ok 18,5% (węgiel to ok 46%).

      11) -2:55- Umowy są niekorzystne dla rolników. Odpowiedź: Czy dzierżawa 20-30 tys. zł za 0,2 ha to czysty wyzysk? Daje to ok 800 tys. (+ wyrównanie inflacji) w 25-30 lat z 0,2-0,3 ha, w przeliczeniu na 1 ha: 3 mln zł. No i gdzie są te tłumy protestujących "oszukanych" rolników, a w Polsce stoi ponad 3000 wiatraków. Często do jednej elektrowni potrzeba kilku umów dzierżawy (rotor, plac u 2 osób, łuki dojazdowe, kabel itp.). Gdzie oni są i kto ich oszukał?

      12) -2:40- Teza: Patologie, np: raporty środowiskowe robią inwestorzy. Odpowiedź: Robienie z ludzi idiotów. Taka forma występuje w każdego rodzaju inwestycji, która wymaga raportu oddziaływania na środowisko. Od geotermii po nowe kopalnie odkrywkowe czy drogi. A kto ma to robić, skoro robi to strona która wszczyna inwestycję i wie o niej wszystko. Może rolnicy lub przeciwnicy mają to robić? NIE ważne kto robi, ważne kto ocenia. A ocenia to wyspecjalizowana instytucja jaką jest Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ). Jeżeli ktoś uważa, że to za mało - czekamy na propozycję, komisja noblowska? Co więcej, z raportem mogą zapoznać się wszyscy i zgłaszać swoje uwagi do których urzędy muszą się odnieść. Na upartego, strona przeciwna może stworzyć swojego rodzaju swój raport czy przedstawić swoje badania i monitoringi.

      13) -2:20- Teza: dochodzi do wielu awarii. Odpowiedź: Nie każda awaria oznacza wypadek, nawet jak jeśli jest poważna jak oderwanie łopaty. Przywołany zresztą przypadek oderwania części łopaty, tyczył się używanej elektrowni wiatrowej, gdzie całość spadła pod wieżę. W Polsce na ponad 3000 elektrowni wiatrowych a nie znamy żadnego przypadku uszkodzenia ciała lub śmierci wśród mieszkańców. Takie przypadki zdarzają się zaś przy budowie i montażu, ale to typowe zagrożenie jak na każdej budowie. W Polsce ginie tysiące osób na drogach, poważnie rannych jest kilkadziesiąt tysięcy osób. A miliony osób każdego dnia mija się o mniej niż 1 m od pędzących samochodów. Czy takie zagrożenie powoduje, że domagamy się zakazania ruchu drogowego? Czy sprowadzenie sprawy do absurdu jest rozsądnym rozwiązaniem?

      14) -1:52: Teza: Lód z siłowni uderzył mężczyznę. Odpowiedź: Upadek kilku kilogramów lodu podczas wyprowadzania zimą krów w warunkach zlodowacenia (?!?!), do tego z wysokości około 100 m co oznacza prędkość uderzenia ok 160 km/h, jest to mało wiarygodne. Nie potrzeba obdukcji, raczej prosto do szpitala! Co nie zmienia faktu, że tak bliska lokalizacja dużego parku wiatrowego (około 250 m od domów), jest dziś już dawno niemożliwa. Większość dzisiejszych lokalizacji (procedura środowiskowa od 2014 r.) to dopuszczalne odległości od ok 400 m przy pojedynczych siłowniach, do około 700-1000 m przy dużej ilości siłowni.

      15) - 1:47: Teza: lokalizacja wiatraków na morzu uniemożliwi połowy. Odpowiedź: Posłowie PIS chcący realnie zakazać nowoczesnej energetyki na lądzie (patrz ustawa), podnoszą argument, że wiatraki powinny iść na morze, bo tam "nikt nie będzie protestował". Dlaczego więc i na morzu napędzają kampanię strachu i obaw?

      16) - 1:17: Wiatraki blisko uzdrowiska oznaczają utratę statusu uzdrowiska. Odpowiedź: Nie ma żadnej takiej zależności ani wymogów prawnych. Dość powiedzieć, że wiele górskich uzdrowisk jest w rejonach, gdzie jest najbrudniejsze powietrze w kraju - czy ktoś im odbiera status? Czy wiatraki mogą być przeszkodą? W okolicach Inowrocławia jest ponad 20 elektrowni wiatrowych, w tym najbliższe ok 800 m od tężni solankowych, stały się kolejną atrakcją. Hałas? Zaledwie 50 m od uzdrowiska jest potężny ruch kolejowy, nawet to nie jest problemem dla uzdrowiska. Podobnie jest z wieloma innymi uzdrowiskami, przy których są wiatraki jak np: Ustka, Kołobrzeg, Gołdap czy Ciechocinek.

      17) - 1:07: Protestuje ponad 500 miejscowości. Odpowiedź: Jest to nieprawdą, na mapie protestów jest wiele miejscowości, które występują po kilka razy. Razem jest około 200 miejscowości, jednak tylko w około 50 miejscach są wiatraki w okolicy. Reszta to protesty osób wystraszonych przez szum medialny, oparty na najgorszych przypadkach, przy okazji których lokalni liderzy (radni, wójtowie, posłowie lub kandydaci na powyższe stanowiska) próbują się wybić. By miejscowość znalazła się na tzw. "liście protestu" wystarczy przysłać 1 maila od 1 osoby. Często okazuje się, że w takiej miejscowości większość mieszkańców była za wiatrakami.

      18) - ostatnie minuta: to już czysta polityka, czyli jaki PIS dobry, jaka reszta zła.

      Kto raz oszukał, ten może to zrobić to zawsze. Ale raz, może nawet i dwa, można wybaczyć, może przypadek, może ktoś błądzi, może ....

      Jak jednak nazwać nieskończony ciąg kłamstw, gdzie kłamstwo pogania kłamstwo? Ktoś ma w tym jakiś cel. My wiemy. Pytanie, czy ty nadal w te kłamstwa chcesz wierzyć.

      Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że protesty są i będą do wszystkiego. Także do inwestycji, które promuje PIS. Kto sieje protest, ten ....


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Anatomia kłamstwa - ile można ukryć kłamstw w 4 min filmiku?”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 kwietnia 2016 15:42
  • poniedziałek, 18 kwietnia 2016
    • Jak NIK manipuluje ws elektrowni wiatrowych

      O raporcie pokontrolnym NIK ws inwestycji wiatrowych w Polsce pisaliśmy już w 2014 r. Myśleliśmy, że temat ten został dobrze wyjaśniony, jak wielkim nadużyciem były wnioski prezentowane mediom. Ale temat wrócił przy okazji ustawy "antywiatrakowej" i jest jednym z dowodów mającym zniszczyć branżę wiatrową.

      Prezentacja wniosków to wręcz skandaliczny popis tego, jak z niczego zrobić aferę pod media. Rozumiemy, że temat "trzeba sprzedać", by NIK był postrzegany jako instytucja godna zaufania. No właśnie, jeżeli ma być godna zaufania, to nie może robić takich skandalicznych pokazówek, zupełnie przeinaczając wnioski płynące z kontroli.

       

      Ale od początku, zobaczmy jak "sprzedano" temat mediom:

      A teraz fakty:

      Duża grafika - NIK wiatraki fakty

       

      Nie 33% wiatraków

      stoi na gruntach osób związanych z urzędami gmin,

      tylko 1,3% (w gminach kontrolowanych),

      a być może mniej niż 0,6% !!!! (analizując wszystkie).

      Czyli 1 na ok 150-200, zamiast 1 na 3.

      Jednak wielka prośba do wszystkich, jeśli będziecie czytać w przyszłości jakieś "wnioski medialne" NIK, to proszę podchodzić z BARDZO WIELKĄ ostrożnością do tego! NIK zawsze coś znajdzie (i dobrze), ale sposób w jaki to prezentuje, jest czasem wręcz skandaliczny! Media są nastawione na afery, ale dlaczego NIK czasem zniża się do tego poziomu?

      Zasadnicze błędy we wspominanym raporcie to:

      1) niereprezentacyjny dobór próby - nawet jeśli NIK nie chce prowadzić kontroli losowo (bo ma do tego prawo), to trzeba to wyraźnie zaznaczyć we wnioskach! W przypadku elektrowni wiatrowych, do kontroli były wzięte te gminy, gdzie sami mieszkańcy (lub stowarzyszenia) poprzez listy lub media, donosili o możliwych nieprawidłowościach.

      2) uogólnianie jednego przypadku z całej gminy (np: z 1 "wiatraka" na wszystkie, np: 10), na całą gminę, licząc dalej wszystkie wiatraki, jako zlokalizowane u osób związanych z gminą;

      3) przekładanie wniosków (zawyżonych jak wyżej) z kontrolowanych gmin, na całą branżę i inne gminy.

      Suma wszystkich błędów sprowadza się do absurdu, sugerującego, że 1/3 elektrowni stoi u osób powiązanych z gminą. Jeżeli tak przedstawia się wszelkie wnioski z raportów pokontrolnych NIK, to można tylko zapłakać nad stanem tego, czego nie robi się by zaistnieć w mediach.

      NIK to instytucja niezwykle potrzebna, ale nie powinna ulegać presji mediów, by sprzedawać w tak zmanipulowany sposób wnioski. Tym bardziej, że media i tak podkręcają to wszystko x 5.


      Niezbędne linki:

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 kwietnia 2016 15:02
  • czwartek, 14 kwietnia 2016
  • poniedziałek, 11 kwietnia 2016
    • Realizacja zobowiązań klimatyczno-energetycznych do 2020 r. - stan na 2016 r.

      Jak wygląda stan naszej polityki w zakresie zobowiązań klimatyczno-energetycznych w perspektywie zbliżającego się 2020 roku, czy zdążymi z realizacją celów?

      Na początek kilka niezbędnych adresów:

      Jeśli mówimy o perspektywie do 2020 r. to mamy na myśli słynny pakiet "3x20". Zastosowano elastyczne podejście do każdego kraju, więc wartości znacząco się różnią w każdym z państw. Pakiet 3x20 to trzy główne zobowiązania:

      1) Zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych przynajmniej o 20% w 2020 r. w porównaniu do bazowego 1990 r. i 30% zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych w 2020 r. w UE w przypadku, gdyby uzyskano światowe porozumienie co do redukcji gazów cieplarnianych.

      2) Zwiększenie udziału energii ze źródeł odnawialnych  (OZE) w zużyciu energii końcowej do 20% w 2020 r., w tym 10% udziału biopaliw w zużyciu paliw pędnych.

      3) Zwiększenie efektywności wykorzystania energii o 20% do 2020 r. w porównaniu do prognozy zapotrzebowania na paliwa i energię.

      To co nas najbardziej interesuje, czyli wymagania udziału OZE względem Polski do 2020 r. na tle innych krajów UE:

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/cele_2020r_oze_ue.png

      Źródło grafiki: http://www.cire.pl/pliki/2/realiz_zobow.pdf

      Jak widać powyżej, Polska została potraktowana raczej w łagodny sposób, choć pojawiają się głosy, że zostaliśmy wręcz poszkodowani. Dla Polski wyznaczono cele: 

      • możliwość 14% wzrostu emisji w 2020 roku w porównaniu do 2005 roku w sektorach nieobjętych EU ETS, kierując się wielkością Produktu Krajowego Brutto (PKB) na mieszkańca, niższą w Polsce od średniej w UE;
      • zwiększenie udziału energii ze źródeł odnawialnych do 15% w 2020 roku, zamiast 20% jak średnio w UE z uwagi na mniejsze zasoby i efektywność odnawialnych źródeł energii w Polsce.

      Są to wymagania, które należą do najłagodniejszych w UE, ale i tak wielu odbiera jako zbyt radykalne. Pytanie tylko zbyt radykalne względem kogo? Wymaga się od każdego i nikt nie mówił, że to prosty i łatwy cel.

      Jak to wygląda według najnowszych danych.

      Źródło: Dane GUS - Udział energii ze źródeł odnawialnych w Polsce do 2014 roku

      GUS - Produkcja energii ze źródeł odnawialnych w Polsce do 2014 roku

      http://stat.gov.pl/files/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5485/1/3/1/energia2015.pdf

      Jak widać do 15% nam jeszcze sporo brakuje, a rozwój OZE spowalnia! Wszystko wskazuje na to, że nie przekroczymy 13% do 2020 r.

      * "Według najnowszych danych GUS końcowe zużycie energii z OZE w Polsce wyniosło w 2014 r. 11,45 proc. (to i tak najnowsze dane), czyli niemal tyle samo co w 2013 r. - Jeżeli obecny trend się utrzyma, to z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że Polska w 2020 roku osiągnie nie 15 proc., ale tylko 12,9 proc. udziału energii z OZE - mówi Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energii Odnawialnej (IEO)"

      - artykuł: http://odnawialny.blogspot.com/2015/12/jak-polska-realizuje-unijne.html


      Sam wiatr miał docelowo dawać około 10% energii w krajowym zużyciu, za rok 2015 było to 6,2%, w tym roku szykuje się ponad 7%. Jednak wiele wskazuje na to, że przy takie polityce względem wiatru, jego udział z czasem spadnie do poniżej 5%, a być może i poniżej 1%. Co zapełni ten ubytek w OZE?

      Dla porównania Niemcy w 2015 r. osiągnęły 30% z OZE.

      "W Polsce musi wzrosnąć udział OZE. Węgiel będzie obciążeniem dla gospodarki"

      - artykuł: http://odnawialnezrodlaenergii.pl/oze-aktualnosci/item/2605-w-polsce-musi-wzrosnac-udzial-oze-wegiel-bedzie-obciazeniem-dla-gospodarki


      Rząd zakłada, że "siłą rozpędu" spełnimy wymagania do 2020 r. Według mnie, jest to bardzo naiwne założenie, przy prowadzonej polityce energetycznej względem OZE. Szykowane zmiany to realne zastopowanie rozwoju OZE, a projekt ustawy ws elektrowni wiatrowych, to wręcz szykowanie rozwiązań pod demontaż energetyki wiatrowej. Dlaczego? Choćby dlatego, że podniesienie opodatkowania i wprowadzenie dodatkowych opłat, podwyższa koszty o 4-5 razy, to może prowadzić do bankructw. Ale nawet zakładając, że rząd poczyni tutaj jakieś ustępstwa, to nie zmieni to faktu, że

      około 95% farm wiatrowych, będzie likwidowanych z powodu niespełnienia wymagań odległościowych, w momencie gdy przyjdzie ich czas wymiany na nowe (np: z powodu zużycia czy spłacenia).

      I zamiast planowanych na rok 2020 mocy około 7000-7500 MW w wietrze, być może skończy się na obecnych 5400 MW (kwiecień 2016 r.), bo ilość oddawanych elektrowni, będzie równoważyła te, które będą wychodzić z systemu. A po 2020 r. być może będzie już tylko spadek mocy aż do okolic 500 MW (ze względu na odległości). A to może oznaczać, że zamiast około 7% energii z wiatru, będziemy mieli nie więcej niż 1%. Co zapewni resztę?

      A to oznacza, że mocy wiatrowej będzie ubywać tak czy inaczej! Pierwsze farmy wiatrowe mogą być już rozbierane lada moment, ponieważ częstą praktyką jest wymiana turbin już po około 15 latach, a do takiego wieku dochodzi już wiele parków wiatrowych.

       Nasza polityka energetyczna do 2050 r. zakłada:

      • wzrost produkcji OZE z 20,6 TWh w 2015 r. do 34 TWh w 2020 r.
      • wzrost udziału produkcji energii elektrycznej z 13% do 19%.

      Przy obecnych założeniach ustawowych ws OZE, takie wartości są niemożliwe. A realizacja planów po 2020 r. to już czysta abstrakcja.

      Źródło i więcej: http://wysokienapiecie.pl/statystyka/991-prognoza-prudukcja-energii-polsce-2050-2030

      A może skończy się tak:

      Na podstawie założeń polityki energetycznej kraju do 2050 r.: duża grafika 

      Podsumowując to wszystko, czego możemy się spodziewać w najbliższych latach? Jeżeli wejdzie ustawa odległościowa tak radykalna, to powrót do rozsądnych odległości będzie już prawie niemożliwy (nawet za innych rządów). Danie sygnału raz, że muszą być tak wielkie odległości, to ścieżka w jedną stronę.

      Możliwe warianty:

      Duża grafika tutaj - moc średnioroczna (okolice czerwca danego roku)

      • Mamy więc wariant skrajnie optymistyczny (ponad 13000 MW w 2030 r.), raczej już nierealny, nawet gdyby nic już nie zmieniać (brak miejsc, zepsute nastawienie społeczne itp.). 
      • Mamy wariant racjonalny (czyli bardzo powolny rozwój, oparty z czasem głównie o repowering - czyli zamianę kilku małych turbin na jedną większą), czyli poprawienie największych błędów, przez wprowadzenie zasady: oddalenie o 3,5-krotności wysokości całkowitej (lub 5 wysokości wieży) + oddziaływanie akustyczne na dzisiejszych normach (noc 40/45 dB), ale liczone metodą alternatywną. Opis naszej propozycji - tutaj.
      • No i mamy dwa warianty po wprowadzeniu obecnego projektu ustawy. W zależności jak ostre zapisy wejdą, taka będzie dynamika spadku. Bo raczej tylko spadków należy się spodziewać, zwłaszcza po 2020 r. Po prostu takie odległości oznaczają likwidację obecnych parków wiatrowych.

      Dziś decydują się losy tego, czy zamykamy drogę rozwoju tej najtańszej i czystej formy OZE, czy też będziemy musieli iść tylko w droższe formy. Pamiętajmy, że względem innych form OZE też z czasem pojawią się protesty, tutaj nie chodzi o racjonalizm. Wystarczy wystraszyć kilka osób na wsi, trochę zazdrości, kilka złych lokalizacji i lawina protestów rusza! To jest nieuniknione, bo już dziś są zalążki protestów względem innych form. Im większa skala, tym większe protesty.

      = = = = =

      PS

      Dla tych co uważają, że energia wiatrowa jest energią drogą polecam wnikliwe przeczytanie:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 11 kwietnia 2016 17:19
  • piątek, 08 kwietnia 2016
    • Petycje ws wiatraków - czyli jak PIS steruje demokracją (SKANDAL!)

      Dziś mija okres składania petycji w sprawie ustawy antywiatrowej, o której pisaliśmy już nie raz.

      Strona zbierająca petycje:

      http://mib.bip.gov.pl/petycje/37951_petycja.html

      Akcję te zapoczątkowali przeciwnicy wiatraków, którzy namawiali się do tego na swoich stronach i profilach serwisów społecznościowych. Wszystko po to by rząd miał podporę "demokratyczną", jak będzie chciał je (wiatraki) zablokować. Niestety nie poszło im tak łatwo, gdyż większość osób nic do wiatraków nie ma. 

      Zaczęły więc spływać petycje "za wiatrakami". Mieliśmy informacje, że pisały to setki osób, władze gmin, radni no i oczywiście firmy (różnego rodzaju, od środowiskowych po transportowe, budowalne i wiele innych), nie ma tutaj co ukrywać, życie. 

      Dość powiedzieć, że ilość osób, które dostaje pieniędze za dzierżawy lub udostępnienie terenu pod: place, rotor, drogi, łuki dojazdowe czy linie kablowe to z całą pewnością ponad 10 000 osób!


      Jednym z celów było pokazanie, że ta grupa istnieje, choć do tej pory była cicho, po drugie w celu sprawdzenia, co zrobi z tym PIS. I co zrobił?! Zignorował udając, że tych głosów nie ma! Nie zrobiono nawet konsultacji społecznych, więc sama branża musiała je na szybko robić w sejmie, rzecz jasna, posłowie PIS się tam nie pojawili! Więc w zasadzie żadnych konsultacji nie było, mimo że posłowie PIS najczęsciej krytykowali inwestycje wiatrowe, za brak konsultacji społecznych (co nie do końca jest prawdą, bo od kilku lat to standard).

      Na potwierdzenie słów, że listy były pisane, dostaliśmy wiele zdjęć, jedno z nich:

      A dostaliśmy to od wielu osób, ponieważ są one zaniepokojone, dlaczego nie ma ich petycji na stronach MINISTERSTWA INFRASTRUKTURY I BUDOWNICTWA.

       

      Napisało więc setki osób, firm i gmin! Od listów wysyłanych tradycyjną pocztą, po maile na wskazane przez ministerstwo. I co? Wszystko wskazuje na to, że pojawiło się na stronach petycji MNIEJ NIŻ 10% (a pewnie mniej niż 5%) wysłanych listów i skarg na te ustawę! Nawet gdyby nie było takiej praktyki, że umieszcza sie absolutnie wszystkie, to dlaczego "antywiatrowych" jest akurat o 1 więcej? W ciągu ostatnich kilku dni przybywało tylko antywiatrowych, a wiemy, że za wiatrakami były dosyałne do samego końca. I tym sposobem nadgoniły i przegoniły .... akurat o 1 petycję więcej? I gdzie informacja, ile przyszło?

      Dlaczego tak mało? Moja teoria, która wg mnie na 99,9% jest prawdziwa jest taka, że:

      - przeciwnicy wysłali 47 petycji (przez długi czas "przegrywali" w ilości petycji);

      - więc pracownicy ministerstwa lub osoby odpowiedzialne za to, wstawiły tylko tyle petycji "za wiatrakami", by ich liczba nie przekroczyła tego, co wysłali przeciwnicy wiatraków.

      A dowodem jest  choćby to, że ja sam wysłałem petycje:

      - do posła Bogdana Rzońcy;

      - do Pani Permier;

      - do dwóch ministerstw (w tym MIiB);

      - na adresy mail wskazane do pisania skarg i petycji.

      Zrobiłem to jeszcze w marcu. Nie ma żadnego mojego listu. Zbyt merytoryczny?

      To jest po prostu kpina. I choć same petycje wg mnie nie powinny o tym decydować, bo to absurd by w sprawie jakiejkowliek ustawy ścigac się na petycje, powinny liczyć się argumenty. To nawet w czymś takim, dochodzi do manipulacji. Smutny obraz. Nie lepiej od razu powiedzieć (i zaznaczyć to na stronach z petycjami), że np: nie umieszczamy więcej niż 50 petycji, by nie było takich cyrków.

      A co do samych protestów antywiatrowych w Polsce, to temat jest tak mocno nadmuchany, że posłowie PIS chyba sami go przeceniają! Protestuje ponad 500 miejsc przeciw wiatrakom? A czy posłowie PIS zdają sobie sprawę, że na mapę protestów są nanoszeni:

      - do 1 parku wiatrowego, nanoszonych jest czasem kilka miejsc!

      - wystarczy, że maila przyśle 1 osoba, miescowośc już pojawia się na mapie protestów! Coś pięknego, 200 osób może być za wiatrakami, a maila wysyła 1 osoba i już "miejsce protestuje"

      - na mapach protestu są nawet te miejscowości, w których przeważają zwolennicy wiatraków (co wychodziło na konsultacjach lub głosowaniach);

      - ponad 80% miejsc protestów pojawiło się za czasów, gdy w okolicy nie było żadnego wiatraka (lub nie ma tam ich do dziś, jak prawie cały Dolny Śląsk)! Osoby protestowały, bo je wystraszono. 

      - jest kilka miejsc, gdzie faktycznie lokalizacje są fatalnie umiejscowione. Choćby słynne Suczki koło Gołdapi, gdzie jeden z wiatraków duzego parku wiatrowego, stoi zaledwie ok 210 m od domu! Te 210 m przy kumulacji hałasu z innymi, to mniej wiecej ten sam poziom hałasu, co 100-150 m od elektrowni 2 MW.

      Dlaczego do takich przypadków mogło kiedyś dochodzić? Pisaliśmy już o tym, jak bardzo zmieniło się prawo w ostatnich latach, a właściwie jego interpretacja, głównie przez RDOŚ:

      Tylko jak z takiego przypadku wyciągać taki wniosek:

      "skoro kiedyś ktoś postawił wiatraki 150-200 m od domów, to teraz wszyscy za kare macie 1500-2000 m."

      Przecież to absurd typu:

      skoro ktoś zabił się jadac samochodem przy 100 km/h, to teraz wprowadzamy przepis, by jeździć maksymalnie 10 km/! Co tam zmiana prawa o 10 razy, ot "drobna różnica". 

      Prawda o Stopwiatrakom i protestach - duża grafika

      Duża grafika

      Co nas więc czeka? Czyżby to:

      Duża grafika

      = = = = =

      Zapraszamy na nasz profil FB:

      https://www.facebook.com/Lubimy-wiatraki-292637987519930/

      oraz manifestację za wiatrakami, OZE i przeciw zwiększonemy spalaniu węgla!

      https://www.facebook.com/manifestacjaOZE/

       

      MINISTERSTWO INFRASTRUKTURY I BUDOWNICTWA

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      piątek, 08 kwietnia 2016 19:37

Kalendarz

Maj 2016

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa