Wpisy

  • poniedziałek, 28 lipca 2014
  • piątek, 04 lipca 2014
  • wtorek, 20 maja 2014
    • Wiatr w Polsce i na świecie

      O prędkości wiatru pisałem już kilka razy, prostując mit, że w Polsce są słabe warunki wietrzne. Są bardzo dobre, jedne z najlepszych na świecie patrząc na tereny stosunkowo gęsto zaludnione. Lepsze wiatry na terenach lądowych mają tylko obszary o małej liczbie ludności (np: Szkocja). Polecam zresztą wpisy poprzednie na ten temat:

      Tym razem wpis o serwisach, gdzie można śledzić aktualne jaki i archiwalne czy średnie prędkości wiatru.

      Przykład z legendą:

      Jak widać powyżej, można wybrać wiatry na różnych wysokościach:

      - 1000 hPa = około 100 m nad ziemią;

      - 850 hPa = około 1500 m;

      - 700 hPa = około 3000 m

      - 250 hPa = około 10,5 km

      Pomocna grafika pokazująca ciśnienie atmosferyczne na danej wysokości:

      Kalkulator ciśnienia: http://hyperphysics.phy-astr.gsu.edu/hbase/kinetic/barfor.html

       

      Generalnie prędkość wiatru rośnie wraz z wysokością. Jednak jest to bardzo dynamiczne. Jednego dnia najsilniejszy wiatr będzie na 100 m nad ziemią, by innego na 5 km. W Polsce zazwyczaj najsilniejszy wiatr jest na wysokościach 1000-1500 m npm, lub patrząc nieco inaczej, około 500-1000 m nad gruntem. Być może dlatego, średnia prędkość wiatru na Śnieżce (1602 m npm) jest większa niż na najwyższych szczytach tatrzańskich.

      Jednak najsilniejsze wiatry są jeszcze wyżej, powyżej 10 km nad gruntem. Chodzi o prądy strumieniowe na wysokościach 10-12 km o średnich prędkościach około 90 km/h (25 m/s), choć zdarzają się prędkości rzędu 300-400 km/h.

       

      Przykłady pionowego profilu wiatru:

      http://www.nhc.noaa.gov/gifs/JLF_Fig1.jpg

      http://www.stadtentwicklung.berlin.de/umwelt/umweltatlas/ed403_01.htm

      http://www.wind-power-program.com/windestimates.htm

       

      Prędkość wiatru w Polsce (w głębi lądu) na 10 m nad gruntem ocenia się na większości terenów na 3-4 m/s, natomiast na 100-120 m nad gruntem ocenia się już na 6-7 m/s, czyli prawie 2 razy mocniej niż na 10 m. Jak wygląda to na 80 m nad gruntem pokazuje w przybliżeniu poniższa mapa:

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/polska_wiatr_80m.png - duża grafika.

      http://windtrends.meteosimtruewind.com/wind_anomaly_maps.php?zone=EUR

       

      Należy jednak pamiętać, że największy udział wytworzonej energii w turbinach wiatrowych wcale nie pochodzi z wiatrów najczęstszych ("średnich"), tylko tych nieco mocniejszych, co dobrze obrazuje poniższy wykres:

      http://mobjectivist.blogspot.com/2010/04/wind-dispersion-and-renewable-hubbert.html

      To właśnie dlatego większość turbin wiatrowych jest optymalizowana na wiatry 10-13 m/s, pomimo że pracują zazwyczaj w warunkach 5-7 m/s. Błędem jest więc twierdzenie laików (w tym Henryka Wojciechowskiego, przeciwnika wiatraków), że w Polsce są za słabe wiaty. Są wystarczająco dobre, wręcz jedne z najlepszych na lądzie na świecie (analizując tereny gęsto zaludnione)!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 maja 2014 16:32
  • wtorek, 13 maja 2014
  • środa, 26 marca 2014
    • Prośba do Pani poseł Anny Zalewskiej i PIS ws. 2-3 km od zabudowań

        W ostatnim programie na temat energetyki wiatrowej na Polsacie, Pani poseł Anna Zalewska (PIS, nauczycielka języka polskiego) wmawiała, że są miejsca w Polsce, gdzie można postawić siłownie wiatrowe 3 km od zabudowań i lasów, czyli należy wyszukać przestrzeń 6 km między domami bez lasów.

      Duża grafika: http://c.wrzuta.pl/wi697/51e47e41001232765333e92a/wiatraki_3km_ustawa.png

       

      Więc gorąca prośba do Pani poseł, by podała te miejsca, gdyż wszystkie analizy jakie znam, nie pokazują takich miejsc. Skoro są, proszę podesłać na kontakt: wiatrowa(at*)interia.eu 

      * - zamiast (at) wstawić @ (zabezpieczenie antyspamowe).

      ps. może jakiś nauczyciel geografii pomoże?

      Co prawda, Pani poseł zwala to na firmy wiatrowe, by wykonały analizy .... i wykonały, nie ma takich miejsc. Rozumiem, że mają pokazać, coś co nie istnieje? Pytanie za 100 ptk. skoro istnieją takie miejsca, to dlaczego takie firmy się tam nie pchają? Na złość Pani poseł? Z kosztów? Taniej jest wejść w takie miejsca, niż ryzykować konflikty i utratę inwestycji po 5 latach. Nie wchodzą, bo brak takich miejsc.

      Poniżej kilka analiz, które pokazały absurd żądań 2-3 km od zabudowań.

      1) Analiza Instytutu Badań Ryzyk i Zagrożeń - wykazała, że już przy istniejących farmach wiatrowych, wprowadzenie strefy 1-1,5 km od zabudowań, likwiduje większość farm i lokalizacji. Przy 2 km nie ma żadnej lokalizacji, a przy 1 km farmy wiatrowe nie mają racji bytu (zbyt mała ilość siłowni zostaje).

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/odleglosci_wiatraki_pl.png

       

      2) Analiza PAN dla Kujawsko-Pomorskiego, która pokazywała strefy 500-1000 m od zabudowań. Opracowanie wskazało wiele takich miejsc, ale dokładne sprawdzenie tych miejsc, wykazało, że analiza nie była dokładna. Z miejsc gdzie sugerowano możliwość postawienia parku na nawet 10-20 turbin, nie udało się wstawić żadnej już przy strefie 500 m!

       Nasz artykuł o tym opracowaniu: http://wiatrowa.blox.pl/2013/10/Wiatraki-ile-metrow-od-domow-w-UE-i-USA.html

      I część graficzna: http://wiatrowa.blox.pl/resource/ilosc_miejsca_pod_ew_kuj_pom.jpg

      Po dokładnym sprawdzeniu wskazanych stref, wychodzi, że w całym województwie można zlokalizować co najwyżej kilka wiatraków przy odległości 500-1000 m od zabudowań. Przy strefie 1000 m od zabudowań nie powstałby żaden park wiatrowy.

       

      3) Nasze analizy odległości w innych państwach.  Często za wzór dużych odległości siłowni od domów podaje się USA, gdzie sugeruje się, że wiatraki stoją bardzo daleko od domów. Jest to nieprawdą. Na typowych amerykańskich farmach rolnych zabudowania stoją średnio co 1 km od siebie, co oznacza 500 m od wiatraków (bo 2x500 m = 1 km). Kto nie wierzy, zaprasza do wpisu:

      http://wiatrowa.blox.pl/2012/09/Wiatraki-1-3-km-od-domow.html

       Duża grafika: http://i.imgur.com/Wf0JJaq.jpg - USA.

       

      4) Analiza możliwości w Polsce dla typowego obszaru wiejskiego (gospodarstwa rolne 5-25 ha, 25% lasów):

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/wies_typowa400p.png - jak widać, problemem jest znalezienie miejsc odległych o 400 m od zabudowań, dlatego zdarzają się lokalizacje, gdzie stawiano turbiny 150-300 m od zabudowań. Te 150-300 m to za blisko, to fakt, ale 400-600 m jest jest wystarczające w większości przypadków.

      5) Analizy obszarów predysponowanych do rozwoju energetyki wiatrowej wykonane w kilku województwach. Przy strefach 500 m od zabudowy, zostaje około 1% obszaru. Przy strefach 1 km, mniej niż 0,1%. Realnie wychodzi jeszcze mniej, gdyż takie analizy nie obejmują zazwyczaj innych stref: od lasów, jezior, lotnisk, radarów, linii energetycznych i przesyłowych, dróg, form ochrony przyrody itp. Można więc powiedzieć, że przy strefie 500 m od zabudowań, realnie nadaje się mniej niż 0,5% kraju, przy strefach 1 km, mniej niż 0,05% kraju. Czy to oznacza "zawiatraczenie" całego kraju? Wystarczy wprowadzić zapis mówiący już o 500 m (lub 3 wysokościach turbiny), a już odpadają wszystkie złe lokalizacje, które stawiano 150-300 m od zabudowań.

       

      Pytanie zasadnicze, dlaczego więc tak usilnie PIS promuje te ustawę o 3 km? Odpowiedź jest niezwykle prosta - pieniądze i interesy. Pani Anna Zalewska mówi, że to lobby wiatrowe wywalczyło sobie coś więcej, niż inne formy energii odnawialnej (OZE). Pytanie co wywalczyło, skoro żadna ustawa w naszym kraju nie promuje wiatraków bardziej niż inne formy OZE, nie ma żadnego takiego zapisu! Na równych zasadach startują inne formy energetyki OZE. Więc dlaczego rozwija się głównie wiatr? Bo chce tego jakieś mityczne lobby? Nie, nikt nie kocha wiatraków z urodzenia i dla zasady! Bo tak chcą producenci turbin? Bzdura, to nie producenci turbin stawiają i inwestują, tylko inwestorzy! A co wybierają inwestorzy? To .... co jest racjonalne i się opłaca. A wiatr jest najtańszym rodzajem OZE, dlatego dominuje. Jeżeli więc inny rodzaj energii chce wkroczyć na rynek np: woda, fotowoltaika lub geotermia, wtedy musi zdusić innych rywali. Dziś ten rywal i chłopiec do bicia jest w zasadzie jeden: wiatr.

      Nie od dziś wiadomo, że PIS widziałby inne formy OZE i je otwarcie promuje, czyli lobbuje (skoro tak bardzo lubi te słowo pani poseł). To, że Radio Maryja nadal wierzy w geotermię, też wiemy, dlatego też walczy z atomem czy wiatrem.

      Walka toczy się więc o ostatnie MW jakie można włączyć w system krajowy, czyli w GPZ i linie 110 kV. Jak więc to przejąć? Ano zablokować wiatr i promować, lobbować swoje. Jak to się odbywa, oto te sposoby:

      - wprowadzić ustawę o 3 km, co zablokuje całkowicie wiatr. Zamiast rozsądnych 500-600 m (lub 3 wysokościach turbiny), mówi się o 3 km, co oznacza 100% blokadę;

      - wprowadzić nakaz rozbiórki istniejących siłowni, co oznacza uwolnienie 3000 MW w systemie dla innych źródeł;

      - dać wyższą cenę dla innych źródeł OZE, czyli promować droższe źródła energii niż wiatr.

      Kto nie wierzy, proszę spojrzeć na jedną z wersji planowanej ustawy o OZE. Wyliczono tam realne koszty różnych rodzajów energii, tak by dać wszystkim szanse rozwoju (czyli promować droższe). Im wyższy poziom wsparcia, tym ta energia jest droższa. Jak widać, wiatr na lądzie jest najtańszy:

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/oze_wiatr_zielona_energia.png

       

      A może jednak chodzi o ochronę zdrowia mieszkańców? W odległości 500 m od wiatraków jest 30-40 dB, średnio 35 dB (przy średnim, najczęstszym wietrze). Tymczasem 1,5 km od dróg krajowych i autostrad mamy 45 dB w dzień i 40 dB w nocy - non stop, gdyż cała dobę trwa tam ruch.

      Duża grafika: http://i.imgur.com/7NLxPww.jpg

      Oznacza to, że pas 3 km (2x1,5 km w obie strony) mamy hałas wyższy niż od wiatraków. W Polsce mamy obecnie ponad 2800 km takich dróg ekspresowych i autostrad, czyli 8400 km2, co przyjmując przy gęstości zaludnienia około 100 osób na km2, daje nam prawie 1 mln mieszkańców! Czyli około 1 mln mieszkańców na wsiach żyje w hałasie o 5-10 dB wyższym niż od wiatraków. W miastach zaś normy hałasu dopuszczają nawet 50 dB w nocy (a nawet ponad 55 dB dla dróg!!), ile to osób 5-10 mln? Nimi nikt się nie przejmuje, kto by chciał walczyć z drogami - PIS? Przypominam, że wyższy poziom infradźwięków jest także od naszych dróg i fabryk. Czyli nie o zdrowie chodzi, tylko o interesy i promowanie innych form energii. Najlepiej uczynić to strasząc innych, bo wtedy można zbić kapitał polityczny i wyrobić sobie nazwisko. Dziś z byłej nauczycielki języka polskiego, Pani Anna Zalewska mieni się być najlepszym ekspertem w kraju, samozwańczym ekspertem. Sama przyznała, że tylko do kwietnia 2013 r. miał ponad 300 spotkań, ile ma dziś - 500? I kto tutaj mówi o lobbingu? Setki spotkań posłów jednej partii, którzy otwarcie mówią, by zablokować jednej rodzaj energii i promować inny. Ja to nazwać? Lobbing czy kampania wyborcza trwająca 4 lata?

      Dziś wiatr rozwija się w zasadach równych szans dla wszystkich OZE, nie ma więc mowy o lobbingu. Tymczasem jedna partia chce zmienić ten układ na sztuczny twór, czyli promować jednej rodzaj, blokując drugi. I dzieje się na na styku polityka-branża X. To nie jest lobbing? Więc co?

      A jaka jest alternatywa dla gmin? Przez 25 lat większość gmin wiejskich nie umiała wyszukać żadnego poważnego inwestora. Czeka nas zapaść demograficzna, liczba ludności ma spaść o kilka mln. Jeżeli tak traktuje się inwestycje na terenie gminy, by rezygnować pod naporem manipulacji, to mamy prostą drogę do zatracenia. Wspaniała propozycja dla Polski. Alternatywą mają być mikroinstalacje? Koszmarnie drogie i niewydolne? A może węgiel .... za który płacimy Rosji, Chinom i Czechom, bo mają tańszy:

      Źródło: http://www.chronmyklimat.pl/theme/UploadFiles/File/_2013_pliki/07/Zmierzch_wegla_kamiennego_w_Polsce.pdf

      ZMIERZCH WĘGLA KAMIENNEGOW POLSCE - czerwiec 2013

       

      Warto też wspomnieć, że nie tylko OZE jest wspomagane, ale także gigantyczne pieniądze idą na paliwa kopalne (węgiel, ropa, gaz). Pisaliśmy o tym już nie raz:

      http://wiatrowa.blox.pl/2013/12/Jaka-energia-dostaje-najwieksze-doplaty.html

      Do tego dochodzą koszty środowiskowe:

      http://wyborcza.pl/1,75248,15684693,Zanieczyszczenie_powietrza_zabija_rocznie_miliony.html

      "Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła w Genewie raport na temat skutków skażenia powietrza za 2012 r. Spaliny samochodowe, pyły przemysłowe, ale też dym z domowych piecyków opalanych węglem i drewnem tylko w ciągu jednego roku zabił 7 milionów osób."
      Oznacza to 1000 osób na 1 mln mieszkańców, co w Polsce oznacza 38 tys. przedwczesnych zgonów. Tych kosztów nie da się przeliczyć na pieniądze.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Prośba do Pani poseł Anny Zalewskiej i PIS ws. 2-3 km od zabudowań”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      środa, 26 marca 2014 14:34
  • poniedziałek, 17 marca 2014
    • Naukowiec: wiatraki absolutnie nie są szkodliwe

      Zapraszam do przeczytania ciekawego artykułu na temat energetyki wiatrowej i panujących mitów.

      Wywiadu udzielił Pan Profesor Jaroszyk, który przez 40 lat kierował katedrą i zakładem fizyki energetyki medycznej na Politechnice Poznańskiej. Autor lub współautor ponad 300 publikacji zamieszczonych w czasopismach o cyrkulacji międzynarodowej. Czynny udział w ponad 100 Sympozjach, Konferencjach lub Zjazdach krajowych oraz zagranicznych. Przewodniczący wielu sesji plenarnych i specjalistycznych komisji zjazdowych. Wiele lat swojej pracy naukowej poświęcił na badanie oddziaływania turbin wiatrowych na żywe organizmy.

      WYWIAD:

      "Wiatraki stały się ofiarą przeplatających się interesów. To politykierstwo jest ohydne..."

      Co pan myśli, gdy słyszy dyskusję na temat wiatraków?

      Feliks Jaroszyk (profesor zwyczajny nauk medycznych i fizyki, doktor honoris causa Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu): Najpierw może dodam, że sam nie wiem dlaczego się na tę rozmowę zgodziłem, bo tak naprawdę mam już dość tego co się wokół energii wiatrowej dzieje. To politykierstwo jest ohydne. Poświęciłem wiele lat na przekonywanie ludzi, że wiatraki nie są szkodliwe dla zdrowia, ale niestety, widać - bez efektu. Jak słyszę niektóre wypowiedzi to po prostu opadają mi ręce. Klęska edukacji. 


      Przez 40 lat kierował pan katedrą i zakładem fizyki energetyki medycznej w Poznaniu, napisał pracę - Energetyka wiatrowa, Oddziaływanie bodźców fizykalnych wytwarzanych przez turbiny wiatrowe na żywy organizm człowieka. Co może pan w skrócie powiedzieć o oddziaływaniu farm wiatrowych na człowieka?


      - Oddziaływanie fal sprężystych na organizm człowiek jest przedmiotem kształcenia na studiach medycznych od lat. I to nie tylko ze względu na wiatraki, bo te mamy od niedawna, ale także w wielu innych aspektach. Jest bogata bibliografia naukowa, są podręczniki, opracowania, literatura specjalistyczna. Ale i tak wielu ludzi wykrzykuje kłamstwa dla swoich celów.
      Oczywiście, w całej tej awanturze inwestorzy też nie są bez winy. Pierwsze farmy wiązały się z jakimiś działaniami pośredników, umowy które rolnicy podpisywali były na takiej zasadzie, że 5 proc. korzyści dla rolnika, a 95 dla inwestora. Stąd wielu ludzi ma złe doświadczenia.
      A tak naprawę jakieś zastrzeżenie można było mieć do wiatraków z I generacji, tam czasem były problemy, ale to nas nie dotyczyło. U nas farmy wiatrowe zaczęły powstawać gdy weszły już wiatraki III generacji, a teraz montowane są IV generacji. W nich już na prawdę są dopracowane wszystkie szczegóły. 
      Z punktu widzenia naukowego infradźwięki generowane rzez wiatraki mieszczą się w obszarze, który nie powoduje żadnej reakcji naszych receptorów. Ażeby sprokurować oddziaływanie fali na człowieka, to potrzebne by było ciśnienie akustyczne rzędu 130 dB, a takich przy wiatrakach absolutnie nie ma. Przy wieżach to jest ok. 100-105 decybeli. Gdyby to miało być 130 dB – jak straszą niektórzy – to natężania musiałby być tysiąc razy większe niż tak naprawdę powodują wiatraki.


      Co to są fale infradźwiękowe?


      - To fale sprężyste o częstotliwościach niższych od fal dźwiękowych. Fale te zawierają się w przedziale częstotliwości od 0.1 Hz do 20Hz. Hałas niskoczęstotliwościowy jest odbierany, w tym infradźwiękowy, przez człowieka - nie tylko drogą słuchową lecz również poprzez receptory wibracji, które są rozłożone na całym jego ciele. 


      Mówi się jednak o chorobach powodowanych przez fale sprężyste.


      - Fale te mogą powodować negatywne skutki dla organizmu, ale muszą mieć określony poziom ciśnienia akustycznego - to, które wytwarzają wiatraki jest dla organizmu bez znaczenia. To jak z tabletką – jedna leczy, ale dziesięć może zabić.
      Trzeba pamiętać, że producenci wiatraków w Polsce zostali ograniczeni tzw. dyrektywą maszynową z 2009 roku, która zaleca najlepsze praktyki. Zaleca badania, kontrole i w interesie producentów jest, żeby spełniały te normy i nikt nie stawiał im zarzutów. Do tego kontroluje się farny wiatrowe nie tylko na etapie planowania i budowy, ale i podczas eksploatacji. 


      Jakie znaczenie ma odległość zamieszkiwania od takiej farmy dla zdrowia? Bo kwestia tego czy komuś to odpowiada pod względem estetycznym czy nie, to już temat na inną rozmowę...


      - Rzeczywiście, u nas preferuje się problem odległości. Wymyślono 3, czy 2 km odległość zabudowań od wiatraków. Ale taka odległość w Polsce to zabicie tego rodzaju energetyki, bo naprawdę trudno byłoby znaleźć odpowiednie lokalizacje.
      Robiono symulacje – sam w takich sympozjach uczestniczyłem – gdzie pokazywano, że przyjęcie takich odległości to w naszych warunkach zarżnięcie rozwoju tej energetyki. Poza tym, nie ma takiej potrzeby. Kiedyś podałem takie kryterium uniwersalne – 500 m, potwierdził to raport PAN, wykonany na zlecenia marszałka województwa kujawsko-pomorskiego.
      Obowiązujące u nas prawo pod względem kontroli farm wiatrowych jest znacznie bardziej restrykcyjne niż na Zachodzie. Np. w Niemczech odległość od najbliższych zabudowań to trzy wysokości wieży, czyli jak ma on ok. 100, to jest 300 m. 400 metrów zabezpiecza całkowicie poziom natężenie 40 dB w nocy. Oczywiście, zawsze wykonuje się badania dla konkretnej lokalizacji i dokonuje pomiarów w najbliższych zabudowaniach.


      A co ze szkodliwością działania elektromagnetycznego?


      - Jak mówi się o niesamowicie szkodliwym działaniu elektromagnetycznym, to trzeba by sobie przypomnieć elementarne wiadomości z fizyki. Działania takiej tuby jak wiatrak tłumaczy prawo Faradaya. Poza tym słupem pole magnetyczne i energetyczne jest praktycznie zerowe.
      Takie same szczątki tego pola każdy ma w swoim mieszkaniu, bo emitują je różne urządzenie elektryczne. Nie zmieni się środowiska w którym żyjemy, a żyjemy w zakresie wszechobecnego pola 50 Hz. Nie ma żadnego zagrożenia z tytułu pól elektrycznych czy magnetycznych. 


      Czemu wiatraki stały się zatem dla niektórych wrogiem?


      - Straszy się ludzi, że krowy mleka nie dają, że nic nam nie rośnie, a nie mówi się o rzeczy znacznie bardziej istotnej. Bo jeżeli się weźmie pod uwagę drogę, taką krajową, dość uczęszczaną, to ona generuje hałas w odległości do 5 km sięgający 40-45 dB. I to z jednej i z drugiej strony mierzonej prostopadle do drogi. Te trasy przechodzą przez miasteczka, przez wsie. Tu problemu nikt nie podnosi, nikt o tym nie mówi. Podobnie jak niewiele się mówi o szkodliwości telefonii komórkowej.
      A wiatraki? Stały się ofiarą przeplatających się interesów.

      Powyżej porównanie zasięgu hałasu od ruchliwej drogi, do zasięgu od elektrowni wiatrowych.


      Może jednak trzeba wprowadzić jakieś dodatkowe zasady, kryteria?


      - Nie ma potrzeby wprowadzania nowego kryterium, zasady obowiązujące u nas są przejrzyste i jasne. Według nich izofona przechodząca przez najbliższe od wiatraka zabudowania może sięgać maksymalnie wartości 40 dB. Tego pilnują powołane do tego organizacje.
      To co się dzieje, myślę, wynika także z takiej niechęci, że jeden gospodarz postawi u siebie wiatraki, on na tym zarabia, a ja mieszkam obok i nic z tego nie mam. Generowane to jest także przez kłamliwie informacje, bo wiadomo, że kłamstwo powtarzane wielokrotnie swoje robi.
      Obserwowałem to na lokalnych spotkaniach. Szczególnie gdy zbliżały się jakieś wybory, to lokalni politycy traktowali takie zebrania jako trampolinę do powrotu do władzy, ale przebicia się do góry. Głośno krzycząc przeciw wiatrakom stawali się znani, a potem mogli mówić – to jak was obroniłem, warto na mnie głosować.
      Ostatni znów zauważyłem mnóstwo takich działań, szczególnie jedna partia się wyróżnia. A to jest brak odpowiedzialności.
      Mamy taki system, że politycy muszą mieć poparcie, ale nie rozumiem tak krótkowzrocznego widzenia sprawy. Bo przecież obojętnie kto przejmie władzę i będzie rządził tym krajem, musi zabezpieczyć społeczeństwo w energie elektryczną i cieplną. Takie wyzwanie stanie przed każdym rządem, a przecież musimy także wypełniać zobowiązania międzynarodowe. Są jakie są i podpisaliśmy cały szereg aktów zobowiązujących nas do rozwoju energetyki odnawialnej.
      Moim zdaniem bardzo łatwo można by to wspomóc prawnie OZE, mianowicie zapisem, że to interes publiczny. Przy okazji powiem, że jak w nowym projekcie o OZE czytam, że współwspalanie jest traktowane jako forma odnawialna, to nie wiem co mam o tym myśleć. Przecież takie spalanie powinno być natychmiast zakazane.

       

      Więcej, źródło:

      http://www.portalsamorzadowy.pl/gospodarka-komunalna/wiatraki-staly-sie-ofiara-przeplatajacych-sie-interesow-to-politykierstwo-jest-ohydne,57424_2.html

      Inne artykuły:

      http://www.wnp.pl/wiadomosci/220086.html

      http://energetyka.wnp.pl/psew-nie-ma-luki-prawnej-dot-lokalizacji-farm-wiatrowych,216073_1_0_0.html

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Naukowiec: wiatraki absolutnie nie są szkodliwe”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 17 marca 2014 01:57
  • sobota, 21 grudnia 2013
    • Porównanie poziomu hałasu drogowego oraz od farmy wiatrowej

      Często w mediach widzimy reportaże, gdzie pokazuje się charakterystyczny świst od wiatraków. Jak kręci się takie reportaże? Otóż podchodzi się z mikrofonem tuż pod sam rotor, kierunkowo ustawia się tak, by zbierał jak najwięcej dźwięku a potem w reportażu puszcza się ten dźwięk non stop w tle, lub za każdym razem gdy widać wiatrak. Niezależnie czy wiatrak w reportażu widzimy 100 m od nas czy 2 km, to zawsze jest ten sam dźwięk. NA TYM POLEGA MANIPULACJA MEDIÓW, ponieważ tak zrobią większa sensację. A przecież po to media jadą, pokazać sensację.

      Jeśli Państwo chcą zobaczyć i usłyszeć realny dźwięk wiatraków, to polecam te poniższe video. 

      Koniecznie proszę słuchać na tych samych ustawieniach dźwięku cały 2-minutowy filmik, nie zgłaśniać podczas video. Proponuję ustawić głośność:

      - zewnętrzne głośniki komputera na 30-50% (w zależności od mocy głośników);

      - głośniki w systemie (ustawienia wewnętrzne) na 70-80%;

      - oraz dźwięk na filmie w YouTube na 70-80%;

      - potem nie robimy nic z dźwiękiem przez cały filmik. Większość osób powinna uzyskać podobny poziom dźwięku jak w realnych pomiarach, czyli hałas od drogi około 60 dB, zaś poziom 370 m od farmy wiatrowej 36-38 dB.

       

      Hałas od drogi późnym wieczorem wynosi na filmiku (pierwsza część) około 60 dB, mimo że dopuszczalne normy wynoszą dla zabudowy jednorodzinnej 40 dB w nocy i 50 dB w dzień. 

      Natomiast poziom natężenia dźwięku 370 m od farmy wiatrowej to około 36-38 dB (przy wietrze tego dnia około 5 m/s i temperaturze +3*C). Przy silnym wietrze poziom natężenia może wzrosnąć do 40-43 dB, ale będzie maskowany częściowo przez same porywy wiatru. Można wręcz powiedzieć, że już przy wietrze 8 m/s i większym (pomiar na 10 m) wiatr maskuje prawie całkowicie dźwięk siłowni wiatrowych. Najdalej słyszalne siłownie wiatrowe są w zakresie wiatru 5-8 m/s.

      Jak widać i słychać, dźwięk wiatraków jest dużo mniej przeszkadzający w przeciętny dzień niż ruch samochodowy. Są co prawda dni, gdy wiatr jest silniejszy i zasięg dźwięku wiatraków niesie się dużo dalej, jednak nie wolno zapominać, że i ruch samochodowy potrafi się nieść czasem 2-3 km. Jednak nawet w te wietrzne dni, dźwięk siłowni wiatrowych może być doskonale tłumiony przez ściany i okna, które potrafią wytłumić nawet o 30 dB. Czyli mając 45 dB przed domem, można wytłumić nawet do 15 dB w domu!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Porównanie poziomu hałasu drogowego oraz od farmy wiatrowej”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      sobota, 21 grudnia 2013 10:53

Kalendarz

Lipiec 2014

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa