Energia Wiatrowa

Wiatrowa.blox.pl - energetyka wiatrowa, informacje, fakty i mity.

Wpisy

  • środa, 30 maja 2012
    • Obalamy kolejny mit - czy darcie papieru to taki sam hałas, jak od wiatraka?

      Czasem spotykam takie oto teksty:

      "Hałas 40dB to hałas porównywalny do hałasu rwanego papieru (źródło: www.wikipedia.pl) 
      Proponuję mieszkańcom Dobkowa zrobienie testu. Niech 3 osoby rwą kartki papieru w zamkniętym pomieszczeniu przez kilka minut z częstotliwością co 2 sekundy. Teraz wyobraźcie sobie Państwo życie przez następne 25 - 30 lat z kartkami rwanymi co 2 sekundy przez 24 godziny na dobę!!Nawet jeżeli turbiny zainstalowane będą w odległości 1000m od naszych domów będzie to znaczne pogorszenie jakości naszego życia!!"

      Źródło na którym powielany jest ten mit: www.farma-wiatrowa.info/wplyw-elektrowni-wiatrowych.htm

      - to jaką jest to bzdurą, wyjaśnię i udowodnię za moment. Zresztą ta strona i jej podobne, to jeden wielki stek kłamstw i manipulacji, część już wyjaśniałem w poprzednich wpisach, innymi się jeszcze zajmę. 

      Ale do rzeczy, jaki jest poziom natężenia dźwięku podczas darcia papieru ... skoro 40 dB od wiatraków jest w odległości 300-500 m. Czy jest to faktycznie 40 dB? Otóż powoływanie się na Wikipedię, gdzie każdy może wpisać co mu się podoba, to absurd. Fakt, przyznaję, że około 80-90% materiałów na Wikipedii to cenne i prawdziwe stwierdzenia, ale minimum 10% to po prostu bzdury, mity lub zasłyszane informacje.  

      Do takich spraw należy poziom 40 dB podczas darcia papieru. Po pierwsze - 40 dB z jakiej odległości chciałoby się zapytać? Mierzone z 0,5 m będzie to inny wynik, niż mierzone z 10 m czy 12 km! Podanie suchej liczby bez podania z jakiej odległości jest pomiar, to czysta droga do manipulacji. I ten rodzaj manipulacji uprawiają przeciwnicy energii wiatrowej. 

      Prawda jest taka, że wszystko zależy od odległości pomiaru. Badania wykazały, że hałas mierzony podczas darcia papieru może dochodzić do nawet 85 dB mierzony z bliska (0,5 m), do około 75-65 dB mierzone z 1-3 m. Być może hałas mierzony z 50 m da faktycznie 40 dB, ale przecież nie to wmawiają nam przeciwnicy wiatraków. Oni porównują to do tego, że ktoś stoi z papierem koło naszych uszu i je drze. A wtedy to poziom 70-85 dB, czyli kilkadziesiąt razy wyższy niż od wiatraków (dB to skala logarytmiczna). Czasem mówi się, że różnica 10 dB to około 2 razy głośniejszy dźwięk w ludzkim odczuciu. 

      Czyli jeżeli 40 dB = 1 (poziom wyjściowy), to 50 dB = 2x głośniej, 60 dB = 4x głośniej, 70 dB = 8x głośniej, 80 dB = 16 razy głośniej. Teoretycznie, więc darcie papieru jest 16 razy głośniejsze w naszym odczuciu, niż szum wiatraków w odległości 400 m od nich. Rzecz jasna, te 16 razy to też jakieś uogólnienie, bo przecież ciężko określić, czy będzie się nam to wydawało 5 czy 20 razy głośniejsze, subiektywne odczucie. No ale, jeśli już ktoś chce to jakoś porównać i przeliczać, to jest to chyba najlepsze porównanie.

      Jeśli ktoś nie wierzy, polecam zobaczyć i posłuchać wyniki pomiarów. Decybelomierz prosty ale kalibrowany z innymi profesjonalnymi także kalibracji, wyniki tolerancji to +/- 2 dB. Po kalibracji pokazywał 60-70 dB przy pomiarach 10-20 m od drogi, czyli tyle ile pokazują testy przy drogach w innych badaniach. Ile więc wyszło dB podczas darcia papieru? Były to wartości około 70-85 dB, z odległości około 0,5 m. Z odległości 1-3 m, były to poziomy 60-75 dB.

      http://www.youtube.com/watch?v=b3Uu35nExUU - pomiar z około 0,7 m.

      I jeszcze screen shot z ekranu pomiarów z objaśnieniem:

      

      Duża grafika - http://wiatrowa.blox.pl/resource/darcie_papieru_pomiary.png

      A poniżej video z pomiarem z 2 m wykonany klasycznymi decybelomierzami w filtrach A i C.

      Oraz opracowanie tych pomiarów:

      Link do dużej grafiki: http://wiatrowa.blox.pl/resource/halas_papier_dbj.jpg

        Jak więc widać, elektrownie wiatrowe są dużo cichsze niż darcie papieru, tak bardzo, że porównywanie obu spraw jest absurdalne. Do tego jest to zupełnie inna charakterystyka dźwięku. Szum wiatraków z odległości 300-500 m przypomina nieco silniejszy wiatr, zaś darcie papieru jest drażliwe chyba dla każdego. Do wiatru, człowiek przyzwyczaił się przez tysiące lat ewolucji, zaś dźwięk dartego papieru to dla nas nietypowy, a więc drażliwy dźwięk. Tak oto proszę Państwa wygląda sprawa kolejnej manipulacji promowanej na stronach przeciwników wiatru. Wniosek ... nie można im ufać w żadne ich zdanie, co już nie raz udowadniałem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      środa, 30 maja 2012 15:22
  • środa, 23 maja 2012
    • Profesor J. Jurkiewicz - kłamstwa i manipulacje

      Kiedy rozpoczynałem studia święcie wierzyłem, że każdy naukowiec zasługuje na szacunek, bo ma ogromną więdzę ... skoro ma tytuł. Ot, taka młodzieńcza naiwność.

      Kiedy skończyłem studia wiedziałem już, że są naukowcy i "naukowcy". Naukowcy wypowiadają się jako eksperci w swoich dziecinach, a "naukowcy" wygłaszają farmazony na wszystkie tematy, tak jak ich poproszą inni lub tak jak im mówią własne poglądy lub interesy.

      Zresztą nie trzeba długo szukać przykładów, by to udowodnić. Doskonałym przykładem są bowiem politycy. Po jednej stronie jest przecież prof. dr hab. Stefan Niesiołowski (biologia) a z drugiej strony Antoni Macierewicz, który był także wykładowcą historii na UJ. A przecież nikt nie patrzy na osiągnięcia naukowe tych osób, skoro wypowiadają się na tematy, w których ekspertami nie są. Posługiwanie się więc tytułem naukowym z innej dziedziny, by wesprzeć swój autorytet w innej dziedzinie jest zwykłą obłudą i manipulacją. I tak właśnie działają przeciwnicy energii wiatrowej. Wyszukują osoby z tytułami przeciwne tej energii, po czym dodają te nazwiska do swoich opracowań. Mimo, że żadna z tych osób nie robiła badań na temat wiatraków.

      Niestety do tej drugiej grupy "naukowców" (czyli zwykły pseudo naukowiec) należy pan Profesor Jerzy Jurkiewicz - nowa medialna "gwiazda" StopWiatrakom. No bo jak można nazwać kogoś naukowcem, skoro podaje nieprawdę i manipulację w prawie każdym zdaniu? Może i jest dobrym lekarzem, ale o nauce i elektrowniach wiatrowych nie ma bladego pojęcia. Tak to jest, jak ktoś wypowiada się w tematach, w których NIE jest specjalistą.

      No bo jak lekarz może być specjalistą w dziedzinie fundamentów i jeszcze się kłóci z projektantami fundamentów?

      Jak może być specjalistą od hałasu i kłócić się z osobami, które hałasem się zajmują i badają całe życie?

      Weźmy pierwsze lepsze stwierdzenie:

      http://www.youtube.com/watch?v=qoXY3zCwuhg#t=36m43s

      36min:43sek - według niego wiatrak 2MW ma fundament 500 m2 i 9 m głębokości, czyli sześcian o wymiarach: 22,5 x 22,5 x 9 = 4556 m3.

      A ile ma faktycznie 95% fundamentów wiatraków 2MW? Jest to około 260 m2 i głębokość średnia 2 m. Czyli 16 x 16 x 2 = 512 m3.

      Według Jurkiewicza (bo wg mnie nie zasługuje na tytuł profesora), przeciętny fundament ma kubaturę 4558 m3, tymczasem realnie ma około 512 m3. Czyli 9 razy mniej!

      Dlaczego Pan kłamie i manipuluje panie Jerzy Jurkiewicz, Profesorze Jurkiewicz? Jak Pan będzie się teraz bronił? Że podawał jakiś wyjątek? Na tym polega manipulacja, że szuka się jakiegoś wyjątku i przedstawia jako normę. A prawda jest zupełnie inna, zobaczmy ją na przykładzie fundamentów turbin 2MW:

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/fundament16m.jpg - czy to jest 9m głębokości panie Jurkiewicz.

       

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/fundament17m.JPG - czy to jest 9m głębokości panie Jurkiewicz?

       

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/fundament_wiatraki.jpg - czy to jest 9m głębokości panie Jurkiewicz?

       

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/fundament_wiatrak1.jpg - czy to jest 9m głębokości panie Jurkiewicz?

       

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/fundament_wiatrak2.jpg (fundament o wysokości człowieka, patrz prawy dolny róg)

      A poniżej inne fundamenty, turbin raczej nieco mniejszych niż 2 MW:

      http://inwest-bud.org.pl/data/images/wrzesnia_fundament_pod_elektrownie_wiatrowa_-_nadzor_bud.jpg

      http://www.csm-gdynia.pl/w,6,galeria.html#

       

      Inny poziom wywodów Jerzego Jurkiewicza jest równie mizerny i kłamliwy. Do tego totalnie nielogiczny. Przestrzega przed infradźwiękami, mimo że na sali był specjalista, który mu to wszystko tłumaczył, że te od wiatraków są bezpieczne bo na niskim poziomie. Do tego, wyraźnie powiedziane, że samochody wytwarzają wyższy poziom infradźwięków. Dlaczego w swoim absurdalnym myśleniu Pan Jurkiewicz nie żąda również  3 km strefy bezpieczeństwa od dróg i samochodów? Do innych wygłaszanych bzdur odniosę się w kolejnych wpisach, część zresztą już wyjaśniałem wcześniej (choćby infradźwięki).

      Zresztą całe te video to parada kłamstwa za manipulacją. Począwszy od Pana senatora Bogdana Pęka:

      http://www.youtube.com/watch?v=qoXY3zCwuhg#t=5m48s

      "jedno pierdnięcie wulkanu powoduje większą emisję CO2 (niż cała ludzkość)" - oto mądrość Pana Pęka. Cała jego wypowiedź to podobne bzdury. Bo ponownie zobaczmy ... jaka jest prawda:

      - wulkany emitują 0,242 mld ton na rok (242 miliony ton);

      - ludzie emitują 29 mld ton na rok. 

      http://www.skepticalscience.com/arg_emisje-wulkaniczne.htm

      A więc ludzkość (w tym głównie spalane przez nas paliwa kopalne) emituje około 100 RAZY WIĘCEJ  CO2 w ciągu roku niż wszystkie wulkany świata w ciągu roku! Skąd ten mit, tak często przytaczany błąd? Ano z tego, że przeciwnicy globalnego ocieplenia (i wiatraków) mylą po prostu 2 liczby. Zazwyczaj na stronach źródłowych są podawane liczby: wulkany 242 mln ton, ludzkość 29 mld ton. Nie zauważają, że przy wulkanach są miliony (mln) a przy ludzkości mld (miliardy). Kłania się czytanie ze zrozumieniem, albo po prostu braki w inteligencji?

      Tak proszę Państwa, taki jest żenujący poziom wiedzy u niektórych, takie bzdury padają w senacie i opracowaniach przeciwników energii odnawialnej. O innych bzdurach w kolejnych wpisach, bo tyle tego było, że nie można wszystkiego skomentować od razu.

      Więcej linków o CO2:

      http://doskonaleszare.blox.pl/2009/04/Wulkany-i-CO2.html

      http://dlaklimatu.pl/Czy-wulkany-emituja-wiecej-CO2-niz

      ps. dzięki ludziom, obecny poziom CO2 jest najwyższy od ponad 800 tys. lat! Wyższy niż w ostatnich kilku okresach ochłodzeń i ociepleń:

       

      http://doskonaleszare.blox.pl/2009/03/Przemyslowe-emisje-CO2.html

      Co śmieszniejsze, przeciwnicy energii wiatrowej (Stopwiatrakom itp.) powołują się na opracowanie redagowane między innymi przez Henryka Wojciechowskiego, w którym przywołują opracowanie geologów PANu z Wrocławia. W opracowaniu tym pada stwierdzenie, że w ostatnich 400 tys. lat były wyższe poziomy CO2 w atmosferze. Jest  nieprawdą, bo obecnie mamy do czynienia z najwyższym poziomem od ponad 800 tys. lat. To pokazuje, jak ludzie z tytułami naukowymi (bo nie nazwę ich naukowcami) potrafią się SKOMPROMITOWAĆ. Więcej o tej kompromitacji naukowców związanych z negowaniem globalnego ocieplenia w artykule:

      http://doskonaleszare.blox.pl/2009/02/Ignorancja-Komitetu-Nauk-Geologicznych-PAN.html

      http://c0834752.cdn.imgwykop.pl/01rODiA_DpcqIupQfEcFYOJF2OVwZnQjNM6Ksgae.jpg - duża grafika

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Profesor J. Jurkiewicz - kłamstwa i manipulacje”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      środa, 23 maja 2012 02:15
  • poniedziałek, 21 maja 2012
    • Energia Wiatrowa w Senacie - dyskusja, naukowcy

      Dziś tylko tak na szybko kilka linków do dyskusji jaka toczyła się w Senacie (24.04.2012) na temat energii wiatrowej, więcej za kilka dni.

      http://www.senat.gov.pl/aktualnosci/art,365,seminarium-energetyka-wiatrowa-fakty-i-mity.html

      a tam szczególnie video nr2:

      http://senat.atmitv.pl/SenatConsole/TransmissionArchiveItem.go?timeFrom=1335260539347&timeTo=1335271251501&channel=1

      - wypowiedź o infradźwiękach i wyraźne stwierdzenia, że poziomy emitowane przez elektrownie wiatrowe nie są szkodliwe, co więcej, że są dużo niższe od poziomów emitowanych przez ruch drogowy czy otaczające nasz urządzenia. Czyli to, o czym już nie raz wspominałem.

      Inne linki:

      http://www.reo.pl/w-senacie-rozmawiano-o-faktach-i-mitach-na-temat-energii-wiatrowej

      http://www.polskieradio.pl/51/638/Artykul/592580,Seminarium-Energetyka-wiatrowa-%E2%80%93-fakty-i-mity

      http://www.konwentburmistrzow.one.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=189&Itemid=1

      http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/agenda/seminaria/2012/120424a/120424.pdf

      - program dyskusji.

       

      Oto kilka cytatów:

      "O wpływie budowy elektrowni wiatrowych na rozwój gmin mówił profesor Kazimierz Pająk z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Jako główne korzyści wymienił zyski z tytułu podatku od budowli, a także udziałów w podatku PIT i CIT od firm zarejestrowanych na terenie gmin. Według niego, gminy, na obszarze których pracują farmy wiatrowe, mają stałe dochody w budżecie sięgające prawie 10% ich wpływów. Pozwala to organom samorządowym dysponować znacznymi kwotami na rozwój infrastruktury technicznej, społecznej, ekologicznej oraz bezpieczeństwa i porządku publicznego."

      "Naukowiec z poznańskiego uniwersytetu podkreślił także dynamikę rozwoju sektora OZE, w którym do 2020 roku powstanie ponad 24 tys. pełnoetatowych miejsc pracy, a uwzględniając zawody pochodne ponad 66 tys."

      - - - - -

      "Leszek Kuliński, wójt gminy Kobylnica i przewodniczący zarządu Stowarzyszenia Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej, zwrócił uwagę na korzyści ekonomiczne, społeczne i promocyjne, jakie gminy mogą czerpać z obecności elektrowni wiatrowych na swoim terenie."

      - - - - -

      "Profesor  Stanisław Krasowicz z Instytutu Upraw Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach przedstawił wpływ farm wiatrowych na intensywność produkcji rolnej, zwracając uwagę na zjawisko mieszania powietrza, które ogranicza niepożądane skutki wiosennych przymrozków czy zmiany w cyrkulacji powietrza, poprawiające efektywność procesu fotosyntezy poprzez zmianę dystrybucji CO2."

      "Potencjalny wpływ turbin wiatrowych na intensywność produkcji roślinnej na terenach do nich przyległych zaprezentował prof. Stanisław Krasowicz z Instytutu Upraw, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach. - Nie można stwierdzić jednoznacznego pogarszania warunków dla uprawy roślin rolniczych w bezpośrednim sąsiedztwie farm wiatrowych. Wprost przeciwnie dostrzec można pewne możliwości oddziaływań pozytywnych (...).

      Więc można powiedzieć, że elektrownia wiatrowa nie stwarza wyraźnych ograniczeń dla produkcji roślinnej na obszarach wiejskich - powiedział w podsumowaniu swojego wystąpienia prof. Krasowicz, zastrzegając jednak, że tego typu analiz nie można uogólniać, ale zawsze należy odnosić je do studium konkretnego przypadku."

      - - - - -

      "Profesor Feliks Jaroszyk z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu  zaznaczył, że liczne badania światowych ośrodków dowodzą, iż turbiny nie mają wpływu na stan zdrowia człowieka, a wartości dopuszczalnego hałasu obowiązujące w Polsce są porównywalne ze szwedzkimi, lecz bardziej restrykcyjne w porównaniu z niemieckimi i amerykańskimi."

      "Prof. Feliks Jaroszyk z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu omówił, wywołujący wiele kontrowersji, temat oddziaływania bodźców fizykalnych wytwarzanych przez turbiny wiatrowe na ludzki organizm. Zasygnalizował problematykę infradźwięków, fal sprężystych i zjawiska migotania cienia, obalając narosłe wokół tej tematyki mity. - Efekt migotania cienia jest efektem przewidywalnym. Można na etapie projektowania wyeliminować go całkowicie - zapewniał prof. Jaroszyk."

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 21 maja 2012 09:39
  • piątek, 11 maja 2012
    • Klimat - wpływ wiatraków na temperaturę

      W ostatnich dniach internet obiegła informacja, że wiatraki mogą powodować zmiany klimatyczne. Niusa podała między innymi Wirtualna Polska:

      http://finanse.wp.pl/kat,104122,title,Tego-o-wiatrakach-nie-wiedzieliscie-Naukowcy-odkryli-ze,wid,14454696,wiadomosc.html?ticaid=1e6d8

      "Naukowcy doszli do tych wniosków, badając farmy wiatrowe w środkowym Teksasie. Znajduje się tam sześć z dziesięciu największych tego typu obiektów na świecie. Badacze z University of New York zbadali obszary przylegające do tych farm i odkryli, że w ciągu dekady średnia temperatura wzrosła tam o 0,72 stopnie Celsjusza. "

      Od razu na ten tekst rzuciło się radośnie StopWiatrakom:

      http://stopwiatrakom.eu/wts/index.php?option=com_content&view=article&id=855:kolejna-ciema-wiatrakowcow-obalona&catid=1:latest-news&Itemid=50

      "Tam gdzie wiatraki temperatura wzrasta." - radośnie ogłaszają.

       

      To, że duże media jak Wirtualna Polska jest nastawiona na chwytliwe tytuły to wie już każdy. To, że szykują szybkie pseudo artykuły by zaszokować też wiemy, oglądalność musi być. To, że potem ta informacja jest powtarzana przez inne strony i staje się "faktem medialnym", też wiemy. Powtórzone 1000 razy kłamstwo staje się po pewnym okresie prawdą według innych. Jednak to, że strona która zajmuje się wiatrakami, powtarza te bzdury bezmyślnie ..... by dziwiło, gdyby nie fakt, że to Stop Wiatrakom - a więc serwis, który opiera się tylko o kłamstwa, manipulacje i niewiedzę. 

      Ten artykuł dokładnie pokazuje, jak nierzetelne jest podejście StopWiatrakom. Dlaczego? Bo zobaczmy jak jest naprawdę. Oto źródło tego newsa:

      http://www.foxnews.com/scitech/2012/04/30/wind-farms-are-warming-earth-researchers-say/

      No i co tam możemy wyczytać:

      - "farmy wiatrowe faktycznie ocieplają powierzchnię ziemi pod nimi w nocy"


      - "Analitycy twierdzą, że energetyka wiatrowa jest dobrym uzupełnieniem energii słonecznej, gdyż wiatry często wieją silniej w nocy, podczas energia słoneczna jest dostępna tylko w godzinach dziennych. Ale Zhou i jego koledzy stwierdzili, że zawirowania za łopatami turbin wiatrowych wzbudzają warstwy chłodniejszego powietrza, które zwykle osiada na ziemi w nocy, i miesza się w ciepłym powietrzu, które jest na wierzchu."

      - "Zhou ostrzegł, że jego badaniu wykorzystano dane satelitarne, które mogą mieć błędy z chmur"

      Jakie z tego płyną wnioski? Czy aby takie, jak podają media nastawione na sensację (wp.pl) oraz tak kłamliwe jak StopWiatrakom - że grozi to zmianą temperatury powietrza i przyczyni się do globalnego ocieplenia?

      Nie, nie ociepla atmosfery, artykuł mówi wyraźnie, że:

      1) duże farmy wiatrowe (setki wiatraków koło siebie) mogą podnieść temp. o 0,7*C powierzchni GRUNTU (ziemi) i to tylko w nocy. Tak proszę pana ze StopWiatrakom i WP, powierzchni gruntu (ewentualnie warstwy tuż przy gruncie), a nie warstwy atmosfery, która rozciąga się na wiele km w pionie.

      2) po drugie, miesza powietrze ciepłe z zimnym, a więc podnosi przy gruncie, a obniża na wysokości łopat. Temperatura atmosferyczna (energia w powietrzu) jest BEZ ZMIAN!

      A więc podsumujmy, nie następuje lokalna ani tym bardziej globalna zmiana temperatury z powodu wiatraków. Powietrze jest tylko mieszane. Mieszanie nie oznacza ocieplenia. Dokładnie takie same zjawisko jest w przypadku lasu. W dzień w lesie jest chłodniej niż na polu, zaś w nocy cieplej. Innymi słowy, wiatraki łagodzą klimat, temperatury skrajne przy gruncie są mniejsze. To może być tylko z korzyścią dla rolników w klimacie Polski,gdyż oznacza to:

      - mniejsze przymrozki w nocy i rano;

      - minimalnie niższe temperatury przy gruncie w upalne dni.

      A więc same korzyści dla rolnika.

      Dlaczego tak się dzieje? Otóż temperatury przy gruncie mają większe amplitudy niż temperatura wyżej. Jest to całkowicie normalne zjawisko. Dlatego też mówimy, że zdarzają się przygruntowe przymrozki, mimo że temperatura wyżej może być na plusie. Wielka ilość elektrowni wiatrowych może wymieszać nieco lokalne powietrze i wtedy dochodzi do sytuacji gdy:

      W DZIEŃ:

      - nieco chłodniejsze powietrze z góry trafia nieco niżej (minimalne obniżenie temperatur przy gruncie), zaś cieplejsze podgrzane przez grunt trafia wyżej;

      W NOCY:

      - nieco cieplejsze powietrze z góry, trafia niżej (możliwe podwyższenie temperatur przy gruncie), zaś zimniejsze powietrze przygruntowe trafia wyżej.

      Średnia temperatura jest bez zmian, gdyż następuje tylko wymieszanie powietrza, a nie trwała jego zmiana. Dlatego twierdzenie, że wiatraki mogą przyczyniać się do globalnego ocieplenia pokazuje tylko stopień NIEWIEDZY I BEZMYŚLNEGO powielania zasłyszanych bzdur. I tak oto, z korzystnego w sumie zjawiska (zwłaszcza dla rolników w naszym klimacie), StopWiatrakom zrobił wadę. Absurd, głupota, niewiedza czy manipulacja?

      Na koniec grafika, która obrazuje to o czym pisałem, bo czasem 1 rysunek mówi więcej niż 1000 słów:


      Duża grafika:

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/windturbin_temperatura_klimat.png

      Rozkład prędkości wiatru za łopatami elektrowni.

       

      PS. i na koniec jeszcze taka ciekawostka. Nawet gdyby elektrownie wiatrowe podnosiły lokalnie temperaturę powietrza o te 0,7*C, to tereny farm wiatrowych zajmują nie więcej jak 0,5% powierzchni kraju. Co to oznacza dla klimatu globalnego? Policzmy:

      - na 0,5% obszaru wzrasta o 0,7*C, co w przeliczaniu na cały kraj (100%) daje nam 0,0035*C

      Czyli średnia temperatura Polski wzrosła by z np:  8,2*C na 8,2035 *C - czyli praktycznie WCALE. Wartość praktycznie niemierzalna. Ktoś jeszcze ma wątpliwości jaki poziom merytoryczny ma Stop Wiatrakom?


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      piątek, 11 maja 2012 10:51
  • czwartek, 10 maja 2012
    • Infradźwięki (część 2)

      Kontynuując temat infradźwięków, zajmę się kolejnymi przykładami manipulacji przeciwników energii z wiatru. 

      Często przytaczają oni w ulotkach i forach takie oto zdanie:

      "Według  prof. Ignacego Maleckiego  i   dr Ewy Kotarbińskiej, kierownika Pracowni Hałasu w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy – PIB problem w tym  że bardzo groźny jest hałas, którego wcale nie słychać."

      Przykład takiej zakłamanej ulotki to np: 

      http://www.bolec.info/materials/wiatraki_ulotka.pdf

      Skąd pochodzi to zdanie? Zobaczmy sobie zapis na stronie:

      http://www.sprawynauki.waw.pl/?section=article&art_id=1962

      "Sprawy Nauki" Biuletyn Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z 2005 r.

      Czytają ten artykuł, znajdziemy tam te zdanie o którym wspominają ludzie, którzy straszą infradźwiękami i wiatrakami. Jednak czytają cały ten artykuł można sprawdzić ..... że NIE ma w nim słowa o wiatrakach! To jest właśnie ta metoda manipulacji o której wspominałem w pierwszej części wpisu o infradźwiękach. Czyli:

      1) bierzemy zdanie wyrwane z kontekstu z jakiegoś artykułu lub opracowania;

      2) te wyrwane zdanie z kontekstu nie tyczyło się infradźwięków z wiatraków tylko wyższych poziomów z innych urządzeń (np: samoloty, motoryzacja, hale produkcyjne itp.);

      3) po czym sugerujemy, że wyniki mówią o infradźwiękach z wiatraków.

      Tak wygląda sprytna zagrywka, którą potem powtarza się na setkach stron przeciwników. W ulotkach widnieją osoby z tytułami naukowymi, więc całość sprawia wrażenie obiektywnego opracowania. 

      O czym więc dokładnie jest ten artykuł? Oto kilka cytatów:

      "Zaczęto go kiedyś produkować w jednym z warszawskich biurowców. Podczas skręcania taśm z tworzywa sztucznego powstawały bardzo silne drgania. Na jednej z wyższych kondygnacji, gdzie akurat wytworzyła się strzałka fali infradźwiękowej, pracowników dopadł nieprzemijający ból głowy. Wytwórnię zamknięto. "

      "Infradźwięki możemy dotkliwie poczuć słuchając muzyki pod podbijającymi basy głośnikami. Nasze narządy zaczynają wibrować, w kręgosłupie, wątrobie, sercu zachodzą zjawiska rezonansowe. Wojsko prowadzi eksperymenty z groźną bronią infradźwiękową. "

      - a więc mowa o zupełnie innych urządzeniach niż wiatraki. I mowa o zupełnie innych poziomach i natężeniu. Poziom infradźwięków z elektrowni wiatrowych jest kilkadziesiąt razy słabszy niż w omawianych urządzeniach o czym była mowa w pierwszym wpisie.

      Jakie więc poziomy mogą być szkodliwe wg PIB? Polecam artykuł napisany pod kierunkiem prof.  zw. dr hab. inż. Zbigniew ENGEL:

      http://www.ciop.pl/17183

      "Prowadzone badania wykazały, że środowisko, w którym występują intensywne infradźwięki o poziomie wyższym od 110 dB, połączone z niskoczęstotliwościowymi dźwiękami o poziomie niższym od 100 dB, prowadzą do ryzyka powstania choroby wibroakustycznej."

      Czyli by poziom infradźwięków uznać za szkodliwy, musiałby on przekraczać ponad 110 dB na poziomie poniżej 20 Hz, oraz około 100 dB na poziomach około 20-250 Hz.

      Jaki poziom mają turbiny wiatrowe prezentuje grafika poniżej:

      Link do dużej grafiki:

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/infradzwieki_poziom_hz.png

      Badania w terenie potwierdzają tak niski poziom, grafiki były przedstawione w poprzednim wpisie:

      http://wiatrowa.blox.pl/2012/05/Infradzwieki-czesc-1.html


      Jak więc widać, absolutnie nie można zrównać poziomu hałasu infradźwiękowego z urządzeń przemysłowych, lotniczych czy nawet motoryzacyjnych, do poziomu emitowanego przez wiatraki. Dokonanie takiego zrównania to nic innego jak manipulacja, kłamstwo lub po prostu totalna niewiedza. By było śmieszniej, ulotka przeciw wiatrakom ostrzega przez infradźwiękami, które rozchodzą się na wiele kilometrów (mówi o 10 km), bo nic ich nie zatrzymuje. Pytam więc, co zatrzymuje wyższy poziom infradźwięków z naszych samochodów, urządzeń, fabryk czy nawet tych naturalnych źródeł infradźwięków jak wiatr czy morze? Ktoś się boi, że dojdzie do niego fala infradźwiękowa z wiatraka? To dlaczego nie boi się, że dociera do niego każdego dnia tysiące fal z tysiąca samochodów i urządzeń, jakie są w promieniu 10 km od jego domu?! Co więcej, poziom infradźwięków od samochodu jest dużo wyższy niż od wiatraka, a przecież samochodów jest tysiące w naszym otoczeniu. No .... i dlaczego ludzie jeżdżą nad morze wystawiać się na emisję infradźwięków z morskich fal?

      Morze jest nie tylko głosniejsze od wiatraków w zakresie infradźwięków, ale hałas słyszalny także przekracza normy, polecam artykuł:

      http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,10538009,W_Swinoujsciu_morze_za_glosno_szumi__SONDAZ_.html

      "W Świnoujściu morze za głośno szumi. Z tego powodu kurort może utracić status uzdrowiska. "To kabaret" - mówi prezydent miasta.

      - Dopuszczalne normy, 40 dB są przekroczone - mówi. - Średni poziom tła akustycznego wynosi (w Świnoujściu) 50,6 decybeli. - Musielibyśmy jakimś ekranem oddzielać się od morza - żartuje radny."

      To pokazuję skalę obłudy, niewiedzy i skalę kłamstwa jaka panuje w temacie infradźwięków wśród przeciwników energii wiatrowej. Po prostu wmówiono części osób, że infradźwięki emitują tylko wiatraki .... bo o infradźwiękach z innych urządzeń czy samochodów się po prostu nie wspomina. Ludzie są zaskoczeni lub nie wierzą, że infradźwięki otaczają nas od zawsze i wiatraki tutaj nic nie zmienią na gorsze. Po prostu ich poziom jest bardzo mały, często bliski tłu naturalnemu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      czwartek, 10 maja 2012 18:21
  • środa, 09 maja 2012
    • Infradźwięki (część 1)

      Pierwsza notka na temat infradźwięków, kolejna na dniach, bardziej szczegółowa.

      Na początek szybka definicja:

      INFRADŹWIĘKI - " fale dźwiękowe niesłyszalne dla człowieka, ponieważ ich częstotliwość jest za niska, aby odebrało je ludzkie ucho. Dźwięki o niskiej częstotliwości, poniżej granicy słyszalności 20 Hz i mniej."

      Czyli infradźwięki to nic innego jak dźwięki, tyle, że akurat my ludzie tego nie słyszymy, są zwierzęta, które słyszą a nawet się tym posługują jak np: wieloryby czy słonie (oraz wiele innych).

      "Wieloryby - płetwale błękitne  (balaenoptera musculus) mogą się porozumiewać się między sobą nawet z odległości do 800 km z pomocą wydawanych przez siebie dźwięków o częstotliwości ok. 14 Hz. Poziom dźwięku wydawanych przez wieloryby odgłosów mogą dochodzić nawet do 200 dB. Płetwale używają infradźwięków również do echolokacji i nawigacji w akwenach." Źródło: http://neur.am.put.poznan.pl/pwsz/zbior/pibwa_zz_01.pdf

      Bardzo obrazowo pokazuje to poniższa grafika:

      Źródło grafiki: http://losyziemi.pl/infradzwieki-i-przewidywanie-erupcji-wulkanow/

      Jeszcze lepszy pogląd:

      Źródło grafiki: http://technowinki.onet.pl/inne/artykuly/fakty-i-mity-o-promieniowaniu-elektromagnetycznym,1,4014395,artykul.html

      Ludzie infradźwięków nie słyszą, co dobrze pokazuje te video:


      Fale infradźwiękowe są dłuższe (mają kilka metrów), dlatego ich uciążliwość jest MNIEJSZA przy tym samym natężeniu co przy dźwiękach słyszalnych. Dlatego linie jednakowej uciążliwości nie przebiegają wzdłuż jednej wartości, tylko są krzywą:

      Źródło grafiki: http://www.ciop.pl/1717.html

      Duński badacz Moller wyznaczył krzywe jednakowej dokuczliwości dla tonów: 4, 8, 16 i 31.5 Hz według subiektywnych ocen badanych osób. Krzywe te przedstawione są na rysunku 1.1. Krzywe te pozwalają porównać uciążliwość tonów infradźwiękowych z tonem o częstotliwości 1000Hz.

      Jak widać na powyższej grafice, uciążliwość 40 dB na poziomie słyszalnym, jest porównywalna z uciążliwością 120 dB na poziomie infradźwięków. 

      To właśnie dlatego praktycznie wszystkie badania naukowe mówią, że szkodliwe poziomy infradźwięków zaczynają się od wartości powyżej 100 dB(G) przy długim czasie wpływu, oraz powyżej 130 dB(G) przy krótszych okresach oddziaływania.

      Jako wartości dopuszczalne ze względu na ochronę zdrowia (kryterium szkodliwości) przyjęto równoważny poziom ciśnienia akustycznego skorygowany charakterystyką częstotliwościową G odniesiony do 8-godzinnego dnia pracy lub równoważny poziom ciśnienia akustycznego skorygowany charakterystyką częstotliwościową G odniesiony do tygodnia pracy, który nie powinien przekraczać wartości 102 dB. Jest to wartość odpowiadająca generalnie kryteriom szwedzkim i nie odbiega znacznie od dotychczasowych polskich kryteriów oceny hałasu infradźwiękowego ze względu na ochronę zdrowia i charakter pracy. Jako drugą wartość normatywną przyjęto szczytowy nieskorygowany poziom ciśnienia akustycznego ( mierzony na charakterystyce częstotliwościowej "LIN" w zakresie częstotliwości co najmniej od 2 Hz) równy 145 dB wg propozycji higienistów amerykańskich (ACGiH 1999).

      (źródło: http://www.ciop.pl/1717.html)

      Jaki poziom więc emitują elektrownie wiatrowe, że część osób się ich tak boi?

      Pomiar infradźwięków około 200 m od farmy wiatrowej turbin 2 MW.

      Jak widać, jest to poziom zaledwie 55-65 dB(G), a więc dużo niższy od poziomów uciążliwych określanych na 100-145 dB(G) (nawet kilkadziesiąt razy, bo skala dB jest logarytmiczna).

      Inna grafika pokazująca poziom infradźwięków w otoczeniu elektrowni wiatrowych:

      Jak widać, elektrownie wiatrowe mają podobny poziom jak tło naturalne i są dużo poniżej poziomów uciążliwych i szkodliwych. Dużo wyższe poziomy hałasu infradźwiękowego ma choćby silniej wiejący wiatr, morze, czy nasze samochody i urządzenia (osiągają poziomy czasem ponad 100 dB(G)).

      A teraz coś, co może zaszokować niektórych przeciwników wiatraków, którzy tak często powołują się na "badania z Francji", które ze względu na infradźwięki zalecają 1,5 km odległości. No to zobaczmy, co czytamy w tych badaniach, na które powołują się przeciwnicy wiatraków:

      i czytam tam:

       

      I co się okazuje? Ano to, że wiatraki są CICHSZE I BEZPIECZNIEJSZE od naszych samochodów i hałasu drogowego, kolejowego i innych urządzeń. Dlaczego więc Akademia Francuska nie zaleca, by budować domy od dróg po 2 km? Odpowiedź jest prosta. Francja wspiera energetykę jądrową (atom) i walczy z energią odnawialną nawet tak absurdalnym sposobem. Mimo, że sami w swoim opracowaniu stwierdzają, że wiatraki emitują niższe poziomy infradźwięków, to zalecają strefy ochronne tylko od wiatraków, dlaczego nie od dróg? Bo wtedy, trzeba by zlikwidować drogi lub przenieść 95% osób z dala od dróg? I własnie taki absurd i pseudo wiedzę szerzy się po Polsce na konsultacjach społecznych i w internecie.

      By jeszcze bardziej pokazać skalę manipulacji jaka panuje w tym zakresie, proszę zobaczyć na:

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/infradzwieki_manipulacje.jpg

      Powoływanie się na badania, wykonywane przy urządzeniach bardzo głośnych jak samoloty odrzutowe czy śmigłowce i czołgi (a nawet pociągi i TIRy) i zrównanie ich szkodliwości do poziomu wiatraków, to jest nie tylko manipulacja ale i kłamstwo.

      To tak, jak by twierdzić, że są badania, że hałas słyszalny jest szkodliwy (bo są) i tutaj wykorzystać badania wpływu hałasu od młota pneumatycznego lub wpływu głośnych koncertów metalowych, by potem twierdzić, że hałas lasu jest szkodliwy, bo las także wydziela dźwięki (szumi). Jedna sprawa, ma dowodzić w drugiej, mimo, że są ze sobą tylko luźno powiązane. Wszystko może być szkodliwe, to prawda. Bo wszystko zależy od dawki czy poziomu natężenia. W dużej ilości może zabić nas nawet picie wody. Dlatego należy sobie zdać sprawę, że o wiele głośniejsze zarówno na poziomie słyszalnym jak i infradźwiękowym od wiatraków, jest otaczająca nas przestrzeń. 

      I na koniec jeszcze kilka grafik i linków:

      http://wiatrowa.blox.pl/2012/02/Naukowcy-o-wiatrakach-artykuly.html

      http://energiawiatru.eu/badania-i-opracowania/badania-i-opracowania/analiza-emisji-infradzwiekow-oraz-halasu-o-niskiej-czestotliwosci-z-trzech-farm-wiatrowych-w-wielkie/szczegoly

      http://www.oddzialywaniawiatrakow.pl/oddzia%C5%82ywaniawiatrak%C3%B3w,menu,72,79.html

      http://wiatrowa.eu.interia.pl/#07

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Infradźwięki (część 1)”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      środa, 09 maja 2012 13:29
  • środa, 02 maja 2012
    • (NIE) ład przestrzenny - czyli "mogę się wybudować wszędzie"

      Jeden z najczęściej podnoszonych argumentów przeciw wiatrakom, to tzw. "blokowanie terenu pod budowę domów". Nie jest to do końca prawdą, gdyż elektrownie wiatrowe są stawiane najczęściej na środku pola daleko od dróg i infrastruktury. A więc tam gdzie Studium lub MPZP nie przewiduje zabudowy mieszkalnej.

      W normalnym cywilizowanym państwie, które za cel stawia sobie między innymi wprowadzenie ładu przestrzennego (a o tym mówi Ustawa o planowaniu przestrzennym z 2003 r. wraz z poprawkami) nie powinno mieć miejsce na dziką lokalizację zabudowy mieszkalnej na zasadzie "gdzie popadnie". 

      Trzeba pamiętać, że oprócz własności prywatnej, jest też dobro publiczne i tam się kończy nasza wolność, gdzie leży dobro innych. Tak na prawdę, nie ma czegoś takiego, jak wolność absolutna, bowiem wszystko co robimy w przestrzeni publicznej, wpływa na innych. Nie można na swojej działce wybudować dowolnej inwestycji, mimo posiadana aktu własności.

      Należy pamiętać, że dopuszczenie do dzikiej urbanizacji czy budowania swojej posiadłości gdzie popadnie, doprowadza z biegiem czasu do blokowania różnego rodzaju inwestycji. I nie chodzi tutaj już o wiatraki, bo taka "luźna" zabudowa postawiona gdziekolwiek, blokuje potem:

      - rowzój autostrad, kolei czy linii wysokiego i średniego napięcia;

      - rozwój obwodnic, dróg;

      - oczyszczalni ścieków;

      - wysypisk itp. inwestycji celu publicznego i nie tylko.

      Biorąc to pod uwagę, elektrownie wiatrowe mogą więc wręcz wprowadzić ŁAD PRZESTRZENNY na najbliższe 20-30 lat, a więc dla kolejnego pokolenia. Ponieważ wyznacznikiem ładu przestrzennego jest to, że każda sfera ludzkiej działalności MA SWOJE miejsce, konkretne miejsce. Domaganie się, że ktoś chce postawić swój dom w przyszłości gdzie mu się podoba jest absurdalne i niepożądane z tego punktu widzenia. Stawianie czegoś gdziekolwiek, na pewno nie wspiera ładu przestrzennego. Dlatego wspieranie zachowania pustych przestrzenni poprzez lokalizację elektrowni wiatrowych, daje gwarancję, zachowania tego terenu dla przyszłych pokoleń. Miejsce pod zabudowę mieszkalną powinno być natomiast przewidziane w miejscach do tego lepiej się nadających, aniżeli środek pola.

      Zobaczmy kilka przykładów, które pokazują, dlaczego dziś tak trudno zlokalizować bezkonfliktowo inwestycje wielkopowierzchniowe czy elektrownie wiatrowe. Czyli luźna zabudowa, rozsiana bez większego ładu i składu po polach. 

      Dodatkowo należy dodać, że dzikie ptaki drapieżne (jak orły czy bielik), unikają obecności człowieka i każdy tak dom postawiony "gdziekolwiek w polu" czy przy lesie/jeziorku, dodatkowo je odstrasza. Dlatego rezerwowanie wolnej przestrzeni od zabudowań przez wiatraki, może być czasem pomocne w rozwoju populacji dzikich ptaków. Zobaczmy przykład z rejonu gdzie jest najwięcej wiatraków na świcie, a mimo to liczba bielika szybko wzrasta:

      http://wiatrowa.eu.interia.pl/graf/orzel_ptaki_elektrownie_wiatrowe.jpg

      Nawet tereny cenne przyrodniczo usiane są całe w domkach letniskowych, gdzie tylko da się wcisnąć dom, tam się to robi. 

      Mam więc wrażenie, że powtarzanie przez niektórych, że wiatraki szpecą krajobraz .... to tylko złość, że być może będzie problem z postawieniem kolejnego paskudztwa (czyli klasyczna "Kostka Polska") na środku pola lub przy zagajniku lub jeziorku. Że być może nie uda się rolnikowi sprzedać działki, by postawić kolejne domy w polu. A w Polsce stawia się na wsiach głównie albo pseudo dworki albo kostki. Nie wiadomo co gorsze. Ile będzie stał wiatrak, może z 20 lat? A ile będą stały te koszmarne budynki przy naszych drogach, 50-80 lat? I co tu szpeci?

      Tak, niech nasze pola i widoki szpeci coś takiego:

      Więcej koszmarów z naszych wsi:

      http://raider55.blox.pl/2006/10/co-z-ta-Polska-8211-dom-polski-3.html

      Ja już nawet nie chcę wspominać o reklamach przy drogach:

      - czy przy takiej drodze, wiatraki lub cokolwiek innego może jeszcze szpecić krajobraz?

      (ps. według badań opinii publicznej, wiatraki są i tak pozytywnie odbierane przez większość społeczeństwa, więc trudno mówić o szpeceniu).

      Ale ten (nie)ład przestrzenny, to nie tylko brzydkie domy, to także absurdalny sposób urbanizacji, dyktowany źle rozumianą wolnością (wolność jako anarchia można by powiedzieć).

      Jak obrzydliwie wygląda dzisiejsza urbanizacja, można zobaczyć na przykładzie tych zdjęć:

      - czyli mam trochę pola (w prostokącie zazwyczaj), no to siup i sprzedajemy. A czy to ma jakiś sens z punktu widzenia urbanistyki, planowania, wizji ... nieważne, trzeba szybko zarobić. A potem ludzie dojeżdżają po 50 min do przedszkola, marnują w korkach po 2-3 h dziennie, bo rolnik podzielił teren tylko pod domki, nie myśląc już o niczym innym. 

      Przykład na mapie: http://g.co/maps/yvakz

      A więc mamy masę pustych przestrzeni pomiędzy "osiedlami", a raczej pomiędzy sprzedanymi działkami. Ani tam zdrowa żywność nie postanie, ani to miasto, totalny nieład. Ktoś chciał zarobić .... gmina pozwoliła i mamy syf. 

      Zobaczmy inny przykład drogi do absurdu. Jak dziś wygląda takie "planowanie przestrzenne" w gminach, tutaj na przykładzie pierwszej lepszej gminy podmiejskiej:

      http://www.lysomice.pl/plik,15641,mapa-studium-lysomice-gif-duza-mapa.gif

      Grafika wyżej przedstawia obszar przewidziany pod zabudowę w gminie Łysomice koło Torunia. Dorównuje on praktycznie powierzchni zabudowy samego Torunia!!!!! Zabudowa jest tam przewidziana przy każdej drodze, a więc cała gmina będzie miała ograniczenie szybkości 30-50 km/h na to wychodzi, gratulacje. Dodatkowo połowa pól uprawnych też jest wskazana do urbanizacji. Gdyby połowa mieszkańców miasta Torunia się tutaj faktycznie przeniosła, powstało by pseudo miasto z gęstością zabudowy w okolicach zaledwie 1000 osób/km2 - co generuje godziny dojazdów, setki zmarnowanych hektarów, postanie pseudo moloch (bo ludzi wcale nie będzie dużo) składający się głównie z pseudo osiedli, na szybko powstałych z wydzielenia działek. Obecnie nasze miasta mają gęstość zabudowy w okolicy 2000-3000 os./km2 (w centrach powyżej 5-10 tys. osób/km2). I to tak wielkie powierzchnie pod zabudowę planuje się w czasie, gdy ludność Polski maleje z 38,5 mln na 30 mln za 50 lat. By było śmieszniej, wiele naszych miast zawiera w swoich granicach aż 40-50% powierzchni pod tereny uprawne! I to one powinny być wykorzystane pod nowe osiedla, mądrze zaprojektowane i z dużą ilością miejsc parkingowych co jest bolączką starych osiedli. A nie generować większy ruch, przez coraz dalsze dojazdy. 

       

      A przecież mamy XXI wiek, planowanie przestrzenne spadło na dno. Zobaczmy sobie, jak pięknie i z sensem planowano w dawnych czasach, z których się dziś niby śmiejemy: 

       

      Dlaczego kiedyś planowano wszystko z sensem, planem, miasta miały jakąś wizję .... granice, obszar działania. Natomiast dziś w epoce techniki miasta projektuje się na zasadzie "doczepki". Ktoś ma pole, to doczepiamy do miasta. I kolejna doczepka i kolejna. "O ... jeszcze ja mam pole, to jeszcze ja doczepię". To ma być ład przestrzenny? To jest ta "wizja miasta"?

      Mam wrażenie, że podstawowy błąd w tym wszystkim ... to zatracenie granic rozwoju miast i wsi. Gdyby były jasno pokazane, w jakich granicach ma się dane miasto i wieś rozwijać, to planowano by z sensem. Natomiast, jeśli pod zabudowę przeznacza się prawie całe rejony gmin, to mamy burdel, tak, po prostu burdel przestrzenny. I wbrew pozorom, może z 5 osób na tym zyskuje, natomiast cała reszta traci. A teren, to jednak dobro wspólne i trzeba to mądrze rozdzielić na funkcje.

      Źródła i inne ciekawe wpisy:

      http://www.energiawiatru.eu/felieton/energetyka-wiatrowa-chroni-krajobraz

      http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=131333&page=56

      http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1526093,1,gdzie-w-polsce-jest-najbrzydziej.read

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      środa, 02 maja 2012 14:48

Kalendarz

Listopad 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa