Energia Wiatrowa

Wiatrowa.blox.pl - energetyka wiatrowa, informacje, fakty i mity.

Wpisy

  • czwartek, 24 marca 2016
    • Propozycja zmian do "Ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych"

      W kilku artykułach pisaliśmy już o negatywach wprowadzenia powyższej ustawy w obecnej formie, w wielkim skrócie:

      - utrata dochodów dla wielu gmin oraz tysięcy mieszkańców;

      - utrata tysięcy miejsc pracy w nowoczesnych i prorozwojowych branżach (budownictwo, biura projektowe i planistyczne, nowe technologie, stocznie, logistyka, pracownie środowiskowe, branże powiązane itp.);

      - całkowite zablokowanie dalszego przyrostu mocy z energetyki wiatrowej a tym samym gigantyczne zwolnienie przybywania mocy z OZE, do czego jesteśmy zobowiązani. Warto zauważyć, że przy braku wsparcia (na dużo wyższym poziomie niż dziś) energetyka morska nie ma racji bytu w Polsce. Blokując energetykę lądową i nie tworząc dodatkowego wsparcia dla morskiej, nie będzie nowych mocy z wiatru. Energetyka wiatrowa na lądzie, jest najtańszą formą OZE. Warto wspierać inne formy, ale nie ma sensu blokować tej dziedziny w 100%, takie zachowanie może być niekostytucyjne - Sąd Najwyższy o projekcie.

      - zablokowanie nowej zabudowy mieszkaniowej (!!!) w otoczeniu istniejących już elektrowni wiatrowych  (wbrew twierdzeniom przeciwników tej energii, większość osób nie widzi żadnego problemu by mieszkać w mniejszych odległościach niż np: 800 m od elektrowni wiatrowych).

      - utrzymanie zapisów podwyższających podatki (o 3-4 razy) oraz wprowadzenie innych opłat, sprowadza się do tego, że elektrownie będą rozbierane dużo wcześniej, tym samym lada moment możemy utracić z systemu nawet i ponad 4500 MW (z obecnych 5300 MW). Tak gigantycznych ilości nie da się szybko zastąpić żadną inną formą OZE! W tym roku elektrownie wiatrowe mogą dać ponad 7% energii.

      Absurd obecnych propozycji ustawy (zasada oddalenia "10-krotności wysokości" od zabudowań, granic gmin i wielu obszarów) zauważyły nawet koncerny energetyczne:

      * Tym bardziej, że rząd (PIS) zakłada wzrost zużycia energii przez gospodarstwa domowe nawet o 2-razy! Patrz artykuł.

      = = = = =

      Oto nasza propozycja do zapisów powyższej ustawy,

      czyli wprowadzenie rozsądnych rozwiązań, które są oparte na doświadczeniach rozwiniętych państw zachodnich. Zaproponowane poniżej przepisy są na tyle rygorystyczne, że gdyby zastosować je dla obecnie istniejących już elektrowni wiatrowych, to ponad 1/3 turbin nie mogłaby powstać. A jednocześnie dają szansę w dłuższej perspektywie dojście do około 6000-7000 MW na lądzie (czyli przyrost o ok 1000 MW względem 1-2016 r.), przy zachowaniu najlepszych racjonalnych standardów.

      Nasza propozycja w szczegółach, to spełnienie WSZYSTKICH poniższych warunków:

      1) minimum 400 m od zabudowań mieszkalnych (od turbin o mocy powyżej 0,25 MW, dla mniejszych minimum 200 m);

      2) minimum 3,5 H oddalenia (gdzie H = wysokość maksymalna turbiny z rotorem) od wszelkich zabudowań mieszkalnych;

      3) do terenów i zabudowań o normach akustycznych dla nocy na poziomie do 45 dB, zastosowanie wyliczenia przy użyciu wskaźniku gruntu G=0.

      (Taki sposób obliczenia podwyższa wynik o około 3-4 dB, względem wyliczeń G=1, co stanowi dodatkowe zabezpieczenie dla najbliższych zabudowań);

      4) do terenów i zabudowań o normach akustycznych dla nocy na poziomie do 40 dB, zastosowanie wyliczenia przy użyciu wskaźnika gruntu G=0,9

      (G=0,9 jest realnym wskaźnikiem dla obszarów wiejskich, używanie go dla norm bardziej restrykcyjnych, czyli dla 40 dB, nie powoduje negatywnych konsekwencji dla mieszkańców. Uzyskane odległości od turbin i tak są większe, niż przy wyliczeniach G=0 dla normy 45 dB. Dodatkową korzyścią z takiego podejścia jest to, że obszary o różnych normach są bardzo podobnie traktowane!)

      * Punkt (3) i (4) wykorzystuje dzisiejsze normy. Przyszłościowo można pomyśleć nad zastosowaniem osobnych norm dla elektrowni wiatrowych opartym na jednym racjonalnym współczynniku gruntu G=0,5 (pomimo, że przez 95% roku utrzymują się warunki G=0,9) lub metodzie alternatywnej:

      - 43 dB dla wszelkich terenów mieszkalnych na pobyt stały: obliczenia akustyczne na współczynniku G=0,5 (lub metodzie alternatywnej);

      - 40 dB dla zabudowy jednorodzinnej w MPZP: obliczenia akustyczne na współczynniku G=0,5 (lub metodzie alternatywnej).

      5) odległość od lasów o powierzchni powyżej 1 ha: minimum 150 m do rotora (jednak nie mniej niż 200 m do osi turbiny), chyba że badania (monitoring) zalecą więcej.

      6) Ustalenie definicji "strefy oddziaływania" dla inwestycji energetyki wiatrowej jako: punkty 1-3 (czyli: min. 400 m + min. 3,5H + 45 dB na G=0 ) z zakazem zabudowy mieszkaniowej na pobyt stały;

      7) odległość od granic gmin: minimum 400 m (wyjątkowo min. 200 m) oraz umieszczenie strefy oddziaływania w granicach tworzonego lub zmienianego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP). Jeżeli MPZP jest tworzony tylko w jednej gminie, całość oddziaływania danej inwestycji bez kumulacji (rozumianego jak w ptk. 6), musi znajdować się tylko w tej gminie, chyba  że uzyska się zgodę gminy sąsiedniej (poprzez głosowanie Rady) z zachowaniem minimum 200 m odległości od granic gmin.

      8) Odległość od parków narodowych (PN), obszarów chronionego krajobrazu (OCHK) i zabytków architektury (ZA) o wysokości powyżej 20 m: minimum 10 H (jednak nie mniej niż 1000 m), z możliwością odejścia od tej zasady, przy uzyskaniu zgody: władz gminy oraz odpowiednio PN/OCHK/ZA.

      = = = = =

      Co to daje w praktyce? 

      Dla przeciętnych turbin wiatrowych o mocy 2 MW i wysokości 160 m: minimum 560 m, do nawet ponad 900 m (przy kumulacji akustycznej).

      Dla turbin wiatrowych o mocach 3-6 MW (najpopularniejsze obecnie modele) i wysokości 210 m: minimum 735 m do nawet ponad 1200 m (przy kumulacji akustycznej).

      Potwierdzenie z symulacji akustycznej:

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/108db_100m.png - odległości od parku na turbinach 108 dB: 735-1200 m.

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/105db_100m.png - odległości od parku na turbinach 105 dB: 560-900 m.

      * Co warto podkreślić, wyliczenia akustyczne opierają się częściowo o dzisiejszą praktykę stosowaną w RDOŚ, gdzie w większości zaleca się stosowanie współczynnika G w okolicach G=0,3/0,5. Powyższa nasza propozycja, wydaje się godzić różne podejścia stosowane w RDOŚ.

      Takie podejście daje odległości, które stosuje się praktycznie w całej Europie a także USA czy Kanadzie. Podawane zalecenia "10 H" w obecnej propozycji ustawy, są błędnie oparte o zalecenia z Bawarii (i jednego z górzystych rejonów Włoch), gdyż tyczą się obszarów górskich, gdzie lokalizacja turbin na wzgórzach, podnosi ich widoczność i dominację w sposób ABSOLUTNIE nieporównywalny do terenów równinnych, spotykanych na obszarze Polski. Dlatego zasada 10 H nie jest stosowana jako norma w ŻADNYM państwie, tylko jako zalecenia lokalne w rejonach górzystych. Pisaliśmy o tym tutaj.


      Dlaczego blokować teren o promieniu 1,4-2,1 km od turbin, skoro dziś mieszka tam zapewne ponad 0,5 mln osób i 99% z nich nie narzeka. Dla potwierdzenia, miejsce gdzie po wybudowaniu parku wiatrowego przybyło (i nadal przybywa!) wiele bloków i domów 1-rodzinnych.

      Duże zdjęcie: http://wiatrowa.blox.pl/resource/800m.jpg

       

      Co dziwne, wiele osób chce wypoczywać nawet tuż pod wiatrakami w odległościach poniżej 150 m (co nawet nas dziwi), poniżej turystyczna zabudowa nad morzem:

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/ew_nad_morzem.jpg


      Jakiej wysokości są dziś elektrownie wiatrowe? Nowoczesne i najwydajniejsze sięgają ponad 200 m (dochodzą do 230 m - grafika poniżej), ze względu na bardzo dobre i stabilne wiatry na wysokościach powyżej 100 m:

      A tutaj nasz wpis o największych elektrowniach wiatrowych pod względem mocy maksymalnej:

      http://wiatrowa.blox.pl/2015/11/Najwieksze-elektrownie-wiatrowe-na-swiecie.html

      Inne nasze wpisy na temat ustawy - tag #ustawa

      Zapraszamy na nasze profile w portalach społecznościowych

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 marca 2016 16:52
  • środa, 16 marca 2016
  • wtorek, 15 marca 2016
    • Jakie odległości wiatraków od zabudowań - propozycja racjonalna

      Weszliśmy w ostateczny okres, w którym decydują się losy całej energetyki wiatrowej w Polsce - więcej tutaj. Zarówno przyszłych inwestycji, jak i już wybudowanych. Niestety nowe prawo jest procedowane absolutnie bez konsultacji z branżą i specjalistami. Czytając uzasadnienie ustawy, wiem kto ją pisał. Jest to grupa kilku osób, bardzo emocjonalnie zaangażowanych by zablokować rozwój energetyki wiatrowej w Polsce. Argumenty są absurdalne, o czym już nie raz pisaliśmy. Uzasadnienia typu, że wiatrak może rzucać lodem lub częściami na 1 km, podczas gdy w Polsce jest 3500 wiatraków, a nie mamy żadnego przypadku uszkodzenia ciała wśród mieszkańców, to o czym tutaj racjonalnie dyskutować? Jest zresztą kilka publikacji, które mówią o potencjalnym zagrożeniu tylko do 200 m, dalej to już czysta abstrakcja. Może lepiej zakazać używania opon w samochodach, bo pękają? A może zakazać samochodów i dróg, bo autostrady słychać dzień i noc z 5-8 km?

      Ale wróćmy do meritum. Dlaczego mamy problemy?

      Ano dlatego, że w pierwszych latach prawo nie działało doskonale, były to nowe inwestycje i wszyscy się tego uczyli. Jednak to wszystko w międzyczasie bardzo się zmieniło. Jak bardzo? Do tego stopnia, że dla przykładu nałożono na analizy akustyczne takie rygory, że wyniki są zawyżane o prawie 6-7 dB względem tego, co było jeszcze kilka lat temu!

      Proszę bardzo, kiedyś liczono:

      * bez kumulacji inwestycji (kumulacja podwyższa wyniki czasem o ponad 5 dB!);

      * na współczynniku gruntu G=1 (nakaz stosowania np: G=0,3 podwyższa wynik o około 3 dB!);

      * punkty pomiarowe były wybierane na 1,5 m (zamiast na 4 m), co przy G=1 obniżało wyniki o kolejne 2-3 dB.

      Podsumowując te zmiany, oznacza to, że licząc tak jak dziś narzucają to RDOŚ-ie (Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska), to dzisiejszy wynik obliczeń 40 dB = równa się 28-37 dB, uzyskiwanym kiedyś! Dziś wyniki bywają więc podwyższane o nawet 12 dB - sprawdź tutaj.

      Obliczenia w programach akustycznych wg normy PN-ISO 9613-2

      Te kilka dB oznacza bardzo wielkie zmiany, to już zupełnie inny świat niż nawet 2 lat temu! Dość powiedzieć, że wiatraki i tak mają najbardziej rygorystyczne normy stosowane w Polsce. Na hałas od dróg i kolei pozwala się o 11-16 dB więcej! Patrz normy akustyczne w Polsce poniżej:


      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/rozporzadzenie_halas_normy_drogi.png


      Czy obecne praktyki i prawo zapewnia więc już bezpieczeństwo i jest na tyle rozsądne, by nie rodziło to dalszych konfliktów, a mimo to pozwalało choć w minimalny sposób się dalej rozwijać. 

      Otóż tak, wystarczy dodać jedną małą poprawkę.

      Najpierw jednak to, co się proponuje (ustawa PIS), czyli zasada tzw. "10-krotności wysokości oddalenia":

      10 wysokości nowoczesnych siłowni to 1,5-2 km, czyli potrzeba terenu o prawie 4 km między domami. Ale to nie wszystko, bo oznacza to także:

      • prawie 2 km od domów;
      • prawie 2 km od terenów chronionych (w tym nawet od rezerwatów paproci w środku lasu!) i wielu lasów;
      • prawie 2 km od granic innych gmin, mimo że to właśnie tereny graniczne bywają najbardziej odludne.

      W praktyce, nie powstanie już żadna nowoczesna siłownia wiatrowa. Jak wygląda zasada 10-krotności w praktyce od strony wizualnej? Poniżej 150 m wiatraki widoczne z ok 1,5 km, czyli 10-odległości swojej wysokości.

      Duże zdjęcie: http://wiatrowa.blox.pl/resource/odl_1570m.jpg - Turbiny 150 m z ok 1,6 km.

      Dlaczego promuje się zasadę 10-krotności? Oprócz tego, by całkowicie zablokować wiatr, powołuje się na Bawarię, gdzie taka zasada jest tam generalnie zaleceniem i w pewnych określonych warunkach, można to obejść. W pozostałych landach Niemiec i większości państw świata, stosuje się przepisy, które mówią o 300-800 m. W Bawarii zastosowano te zasadę głównie z 2 powodów:

      - w Bawarii nie ma dobrych wiatrów, są dużo słabsze niż w Polsce. Więc sens ekonomiczny wiatraków w Bawarii, to lokalizowanie ich na wzgórzach. Wtedy taki wiatrak stanowi dominantę, ponieważ sam jest wysoki + dodatkowo wysokość wzniesienia. Jak to wygląda w praktyce? Otóż liczą wzniesienia, może być tak, że realnie są to tylko 4 wysokości siłowni.

      Powyżej wietrzność Niemiec: Bawaria - dobry wiatr tylko na wzniesieniach.

      Duże zdjęcie: http://wiatrowa.blox.pl/resource/bawaria_porownanie.jpg

      Zasada "10-krotności" w terenach wzniesień (np: Bawaria) wcale nie oznacza tego samego, co na płaskich terenach Polski. Czasem 10=4 - jeśli uwzględnić wzniesienia, czyli podchodząc realnie.

      Więcej o doświadczeniach niemieckich w lokalizaowaniu wiatraków - tutaj

      Jaka jest moja propozycja i jak wygląda stan na dziś, czyli interpretacje RDOŚ?

      Otóż dzisiejsze prawo także nakazuje odsunięcia czasem nawet o ponad 1,5 km od zabudowań jednorodzinnych (40 dB) i prawie 1 km od pozostałych typowych zabudowań wiejskich! Przynajmniej od dużych parków wiatrowych, na turbinach o maksymalnej mocy akustycznej na poziomie ok 107 dB i większych. Oto wyliczenia dla parku złożonego z 12 siłowni wiatrowych, 3 grupy po 4 wiatraki:

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/park_g00j.jpg

      Inny przykład:

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/symulacje_akustyczne.png - zasięg izofony 40 db do nawet ok 1600 m!


      Jak widać JUŻ DZIŚ, licząc na G=0, otrzymujemy:

      • ponad 1500 m dla izofony 40 dB (zabudowa 1-rodzinna);
      • ponad 900 m dla izofony 45 dB (zabudowa typowa dla wsi).

      Tymczasem jeszcze kilka lat temu, pozwalano na lokalizowanie siłowni odległych o 150-250 m od zabudowań. Czy jest więc sens wprowadzać tak drakońskie normy nawet na pojedyńczy wiatrak?

      Jaki sens jest stosować zasadę 1,5 km dla 20 wiatraków jak i 1 wiatraka?

      No i najważniejsze pytanie, jakie odległości są bezpieczne? Zobaczmy kilka grafik, które mówią więcej niż 1000 słów:

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/infradziwki_wiatraki.png

      Źródło badań: http://we.po.opole.pl/dmdocuments/autoreferat/Malec_autoreferat.pdf

      Jak widać, wiatraki są w pełni bezpieczne już w odległości 150 m od najbliższego wiatraka! Zarówno na poziomie dźwięków słyszalnych (w dBA), jak i na poziomie infradźwięków (w dBG).

      Wielu przeciwników elektrowni wiatrowych powołuje się na słynne już badania Eja Pedersena i Kerstin Persso, które wykazywały (ankiety!), że 5-35% osób mocno narzeka na poziomy 32,5-45 dB. Szkoda tylko, że nie wspomina się, o jakich odległościach mówiły badania, otóż skokowy wzrost narzekających był dopiero przy odległościach poniżej 400 m od najbliższej turbiny:

      Co to oznacza dla typowej turbiny 2 MW o mocy akustycznej w zależności od prędkości wiatru 90-104 dB? Otóż odległość ok 500 m można uznać za nieuciążliwą już dla ok 95% osób! Pewien procent osób będzie zawsze narzekać, pewnie będą tacy, którym wiatraki będą przeszkadzać nawet z 10 km, w myśl zasady nie bo nie. Sam mam sąsiada, któremu wszystko przeszkadza, bez wyjątków :) ot urok "badań ankietowych".

       

      Kilka grafik opisujących oddziaływanie akustyczne wiatraków ale tez dróg.

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/infra_australia_noc.png

      O tych badaniach pisaliśmy już tutaj: http://wiatrowa.blox.pl/2014/12/Kolejne-badanie-MIT-wiatraki-nie-szkodza-zdrowiu.html

      Jak widać, poziom akustyczny mieści się w wartościach w pełni bezpiecznych, zaś w przypadku infradźwięków nawet bardzo bezpiecznych! Dużo poniżej progów odczuwania i słyszenia. Potwierdzają to praktycznie wszystkie badania. Co więcej, poziom akustyczny w odległościach ok 500 m od wiatraków, jest porównywalny z naturalnym tłem akustycznym! Co widać to nie tylko po powyższych badaniach z Australii, ale także i w Polsce:

      Innymi słowy, poziom infradźwięków jest na poziomie tła naturalnego. Co to oznacza? W skrócie, jeżeli ktoś się boi wiatraków, równie dobrze może bać się samego wiatru!

      Oddziaływanie parku wiatrowego na tle "krzywych jednakowej głośności" (wg. ISO: 226-2003)

      Duża grafika - tutaj - Elektrownie wiatrowe są bezpieczne w odległościach 400-500 m.


      Poziomy akustyczne od elektrowni wiatrowych na tle norm - duża grafika.


      Porównanie akustyki od ruchliwych dróg i wiatraków - duża grafika.

      Czy wiesz, że:

      wiatrak z odległości 500 m jest zagłuszany przez ruchliwą drogę, odległą od nas o 1500 m?

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/tlumienie_akustyka.png

      Podsumowanie

      Jakie przepisy powinny więc zostać wprowadzone? Jak już wspomniałem, od turbin 2-5 MW już dzisiejsze przepisy w swojej zaostrzonej formie (np: nakaz stosowania G=0,3 a nawet 0), oddala duże parki czasem o ponad 900-1500 m, w zależności od form zabudowy. Można pomyśleć, czy nie dodać dodatkowego zabezpieczenia dla pojedynczych wiatraków, które "pilnowałoby", by duże wiatraki nie zbliżały się poniżej 500 m do zabudowań mieszkalnych. Te zasadę zapewnia zastosowanie już zasady "3-krotności wysokości" oddalenia. Dla typowej elektrowni wiatrowej o mocy ok 3 MW, oznacza to zazwyczaj ok 550 m (np: 3x180-190 m).

      Ewentualnie można pomyśleć nad tym, by potraktować różne rodzaje zabudowy jednakowo, czyli nie różnicować na 40 i 45 dB, tylko obie normy zastosować jednocześnie. Jak? Ano najbardziej racjonalnie jak tylko można. 

      * normę 45 dB (noc) - stosować dla zimy, ponieważ praktycznie nikt nie śpi wtedy przy otwartych oknach i norma śmiało może być o 5 dB wyższa. Można wtedy liczyć na np: G=0, a więc wskaźniku dla powierzchni idealnie równych i twardych (jak np: lód).

      * normę 40 dB (noc) - stosować dla pozostałej części roku, ale liczyć już na G=1 (wyliczenia na G=1 potwierdzają badania porealizacyjne hałasu)

      (ewentualnie zastosować jedną normę, np: max 43 dB liczone na G=0,5 + "3-krotność wysokości oddalenia")

      Co otrzymujemy wtedy? 

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/park_g_mieszanej.jpg

      Wyniki są następujące dla wspomnianego już przykładowego parku wiatrowego złożonego z siłowni 2-5 MW:

      * około 1000 m od zabudowań zarówno dla izofony 40 i 45 dB - dla dużych parków wiatrowych.

      Dodatkowo zastosowanie zasady pomocniczej, czyli "3-krotności wysokości oddalenia", co zapewni minimum 500 m od nawet pojedynczej siłowni. Otrzymujemy wtedy wzorcowe przepisy, korzystające z doświadczeń i standardów europejskich! 

      W Europie stawia się już 300-800 m od zabudowań, zaś powyższa propozycja to minimum 500-1000 m dla dużych siłowni, w  zależności od ich ilości, wysokości i mocy akustycznej.

      Po części te przepisy już u nas obowiązują, ze względu na bardzo rygorystyczną interpretację przepisów akustycznych przez RDOŚ. 

      Warto tez zauważyć, że zastosowanie jako głównego kryterium tylko zasady wysokości, prowadzi do absurdów i patologii. Wysokie turbiny potrafią być dziś:

      - 2 x razy bardziej wydajne, będąc jednocześnie dużo cichsze niż kiedyś.

      Dla porównania:

      - Vestas V90-3,0 MW: wieża 90 m, wysokość łączna 135 m, moc akustyczna: 109 dB, popularna turbina jeszcze 5-7 lat temu:

      produkcja z wysokości 90 m (wiatr na 90 m: 6,5 m/s): 6300 MWh/rok;

      Dziś, nowoczesna i wysoka turbina:

      - Vestas V126-3 MW: wieża 117 m, wysokość łączna 180 m, moc akustyczna: 106 dB:

      produkcja z wysokości 117 m: (wiatr na 119 m: 7,2 m/s): 11700 MWh/rok.

       

      Czyli dziś turbina robi 3 dB mniej hałasu (np: zamiast 40 dB, będziemy mieli tylko 37 dB), natomiast robi prawie 2-razy więcej energii z tej samej mocy. Tymczasem cichszą i lepszą turbinę chce się oddalać w propozycji ustawy dużo dalej.

      Wprowadzenie zasady 10-krotności także i z tego punktu widzenia to absurd.

      - - - - -

      Polecamy też inne artykuły:

       

       Tagi: wind turbine, windpower, poland, efficiency, distance, distance from buildings, standard acoustic, infrasound, noise, acoustics

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Jakie odległości wiatraków od zabudowań - propozycja racjonalna”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      wtorek, 15 marca 2016 18:34
  • poniedziałek, 07 marca 2016
    • Listy otwarte ws "Ustawy Antywiatrowej"

      Nie da się ukryć, że branża wiatrowa przespała wiele lat, zaniedbując kampanie informacyjne społeczeństwa. Przy tak wrażliwych inwestycjach to po prostu konieczność, wszak elektrownie wiatrowe stają się sąsiadami tysięcy osób.

      Zamiast tylko pokazywać fakty na 1-2 stronach internetowych (lub konferencjach i panelach), praktycznie nie walczono wcale z mitami. A te narastały i narastały, do tego stopnia, że dziś stały się tak powszechne, że w przekonaniu wielu osób (w tym niestety wielu decydentów) są już "faktami". 

      Jednak są to tylko "fakty" w myśl powiedzenia:

      • Im większe kłamstwo, tym ludzie łatwiej w nie uwierzą;
      • Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą.

      No ale wyznając zasadę, że lepiej późno niż wcale, trzeba to prostować, chociażby po to by ludzie poznali fakty i nie żyli w strachu. Fachowa wiedza jest dostępna głównie w publikacjach naukowych (np: infradźwięki), do których mało kto sięga, ale my będziemy to pokazywać.

      Na początek, listy otwarte w sprawie "ustawy antywiatrowej" szykowanej przez PIS, którego uzasadnienie było na materiałach dostarczonych TYLKO I WYŁĄCZNIE przez przeciwników energetyki wiatrowej. Listy otwarte odnoszą się głównie do uzasadnienia ustawy, o której pisaliśmy tutaj - link.

      - - - - -

      W skrócie:

      LIST 1) PSEW w sprawie awarii turbiny wiatrowej w Korszach: http://www.cire.pl/pokaz-pdf-%252Fpliki%252F13%252Fpsew.pdf

      LIST 2) List otwarty sygnowany przez 283 podmiotów (być może ponad 5000 osób!) autorstwa dr inż. Grzegorz Barzyk: http://gramwzielone.pl/uploads/files/list_otwarty_032016.pdf - PDF do pobrania.

      LIST 3) List otwarty prof. zw. dr hab. n. med. I fiz. dr h.c. Feliks Jaroszyk: W związku z pracami przeglądowymi prof. dr inż. Barbary Lebiedowskiej i prof. dr hab. Marka Lebiedowskiego pt.: „Infra-i inne dźwięki emitowane przez turbiny wiatrowe oraz problemy z ich lokalizacją” oraz uwagi do opracowania prof. dr hab. Feliksa Jaroszyka pt.: „Energetyka wiatrowa” http://wrzucacz.pl/file/5831457360824/list_otwarty_prof_jaroszyk_wiatrowa.pdf

      - - -

      Rozwinięcie tematyki listów:


      LIST 1) PSEW wyjaśnia awarię turbiny wiatrowej w Korszach:

      Opis manipulacji dokonanych przez przeciwników energetyki wiatrowej,

      cytat:

      " Niestety informacje przekazywane dotyczące tego zagadnienia, które trafiają do mediów i opinii publicznej, w szczególności dotyczące możliwej trajektorii lotu urwanej łopaty (śmigła), często są nieprawdziwe i opierają się na nierzetelnych opracowaniach. Analizy nierzadko tworzone są przez przeciwników inwestowania w energetykę wiatrową. Prowadzi to do sytuacji, w których odbiorcy ww. informacji zostają wprowadzeni w błąd, a osoby pozytywnie lub neutralnie nastawione do energetyki wiatrowej zaczynają zmieniać swoje stanowisko.

      ....

      Awaria turbiny na farmie wiatrowej w Korszach, miała miejsce 6 października 2012 r. Na skutek uderzenia błyskawicy od elektrowni wiatrowej oderwał się 5,5-metrowy fragment śmigła i spadł na ziemię tuż obok turbiny.

      .....

      Przypadek z Korsz opisany niezgodnie z prawdą został również wykorzystany w analizie prof. Pojmańskiego, według którego 5,5-metrowy fragment śmigła przeleciał odległość blisko 750 m –rysunek poniżej.

      .....

      Analiza przeprowadzona przez prof. Pojmańskiego została sporządzona w oparciu o nieprawdziwy przebieg zdarzeń dotyczący przypadku Korsz. Ponadto ww. analiza zawiera liczne błędy merytoryczne oraz nieścisłości, które zaprzeczają podstawowym prawom fizyki.

      Analiza prof. Pojmańskiego, w sposób niesłuszny i nieuprawniony zniesławia i stawia w niekorzystnym świetle inwestora farmy wiatrowej w Korszach, który prowadzi eksploatację elektrowni wiatrowych na najwyższym poziomie i przestrzega wszystkich zasad bezpieczeństwa. Elektrownie wiatrowe zainstalowane na farmie wiatrowej w Korszach są elektrowniami nowymi, regularnie serwisowanymi, co obniża poziom ich awaryjności do minimum.

      "

        Można tylko dodać to, że absurdem jest stwierdzenie, że elektrownie wiatrowe realnie zagrażają ludziom. W tej chwili jest ponad 3000 elektrowni wiatrowych (licząc tylko te o wysokości 30-210 m), ile mieliśmy wypadków śmiertelnych lub utraty zdrowia? Nie licząc wypadków podczas budowy czy serwisu, bo te zdarzają się na każdej budowie,  to nie znam takiego przypadku!

      Jak wygląda realnie sprawa zagrożenia upadkiem lodu czy części w przypadku siłowni wiatrowych? Dwie zimy temu, strona Stopwiatrakom - zainicjowała akcję, by ludzie przysyłali przypadki, gdzie zostali poszkodowani przez lód od siłowni wiatrowych. Po szumnie zapowiadanej akcji, przysłano takich relacji = 0 (zero).

      Przeanalizowana literatura badań wskazuje, że przebywanie w odległości zasięgu rzutu lodem z turbiny nie jest równoznaczne z pewnością trafienia fragmentem lodu. Według przeprowadzonych badań terenowych i komputerowych symulacji (Morgan et al.1998) w odległości 220 m prawdopodobieństwo to wynosi 1:100 (i to pod warunkiem, że jest już oblodzenie, co się prawie nie zdarza przy nowoczesnych elastycznych łopatach), a powyżej tej granicy ryzyko gwałtownie spada i przy 400 m wynosi 1:1000000, co jest porównywalne do prawdopodobieństwa trafienia jednej osoby piorunem na obszarze Wielkiej Brytanii.

      Realnie wygląda tak, że nie znam żadnego wiarygodnego przypadku, dużo większym zagrożeniem są już oblodzenia naszych dachów, co potwierdza video poniżej:

      https://youtu.be/J3zS_zAqhcU - video.


      Co jest realnym zagrożeniem, dachy czy wiatraki?

      Zagrożenie upadkiem części na 700 m? Zobaczmy realia, max do 200 m:

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/upadek_rotor.jpg

      Study and development of a methodology for the estimation of the risk and harm to persons from wind turbines. Prepared by MMI Engineering Ltd for the Health and Safety Executive 2013.


       

      Jak pokazują doświadczenia i badania, realny maksymalny możliwy zasięg upadania części lub lodu z elektrowni wiatrowych to max 150-350 m w zależności od wielkości rotora i panujących warunków. Generalnie zazwyczaj jest to poniżej 150 m. Jeżeli jakieś części są dalej niż wspomniane 150-350 m, oznacza to, że zostały na 99,9% przepchnięte po ziemi przez wiatr.  Nie ma w tym absolutnie nic dziwnego, gdyż zazwyczaj w takie dni panuje wiatr w okolicach 100 km/h.


      Wiatraki najbezpieczniejsza energią w przeliczeniu na produkcję:

       

      Duża grafika - link

      Powyżej przykłady manipulacji, które sugerują przesadne zagrożenie ze strony siłowni wiatrowych. Prawda jest taka, że jeśli występują warunki, które mogą uszkodzić siłownie wiatrową (np: huragany, wyładowania itp.), to dużo bardziej niebezpieczne są nasze budynki czy drzewa, niż wiatrak odległy o 400-800 m.

      • Przeciwnicy energetyki wiatrowej a także część urzędów RDOŚ, powołują się na tzw. "zasadę przezorności". Zasada po części słuszna, pod warunkiem że nie jest sprowadzona do absurdu. Idąc rozumowaniem sprowadzenia tej zasady do absurdu, należy zakazać:

      - wszystkich drzew przy drogach i budynkach: ponieważ grozi uderzeniem pioruna a tym samym możliwą śmiercią przypadkowych osób. Czy wycinamy wszystkie drzewa?

      - wprowadzić strefy ochronne od dachów, ponieważ grozi upadkiem sopli lodu;

      - zakazać wszystkich napowietrznych linii niskiego, średniego i wysokiego napięcia, gdyż czysto teoretycznie mogą się zerwać i zabić setki osób.


      Zbyt szalona interpretacja? Otóż nie, dla przykładu część RDOŚi (Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska) na skutek nalegań grupy przeciwników energetyki wiatrowej (m.i. Pani Lebiedowska), "wywalczyli" stosowanie zasady G=0 w obliczeniach akustycznych. Czyli wmawianie, że WSZĘDZIE jest możliwe takie oblodzenie terenu, że postanie idealnie płaska, równa i twarda powierzchnia. Innymi słowy, wszędzie może wylać woda (powódź), przez co powstanie powierzchnia gładka jak stół. Bez komentarza. Przy takim podejściu, symulacje akustyczne pokazują zasięg izofon o 50% większy (względem G=1), czyli zamiast 500 m, mamy wtedy ok 750 m.

      Tak skrajne podejście nie tylko wypacza wyniki, ale prowadzi choćby do wprowadzania setek kilometrów ekranów akustycznych. Nie tylko ze względu na przyjmowanie absurdalnych wskaźników, ale zakładanie także absurdalnych założeń, a wszystkie w imię "zasady przezorności" narzuconej często przez decyzję 1 urzędnika. W przypadku autostrad prowadzi to do następujących wyników analiz (symulacji) akustycznych:

      • 45 dB (ruch noc): hałas z symulacji niesie się na ponad 1000 m;
      • 55 dB (ruch dzień): hałas z symulacji na 800 m (izofona 45 dB ponad 2000 m);
      • By nie stawiać już więcej ekranów, podwyższono normy dla dróg na poziom: noc 56 i dzień 65 dB! Dla elektrowni wiatrowych jest to 10-15 dB mniej.

      Racjonalne podejście do współczynnika G - prezentacja: http://www3.gdos.gov.pl/Documents/GH/Spotkanie%2028.08.2014/praktyczne%20aspekty.pdf 

      - - - - -

       LIST 2) List otwarty sygnowany przez 283 podmiotów:

      http://gramwzielone.pl/uploads/files/list_otwarty_032016.pdf - PDF do pobrania.

      Cytat:

      " Szanowna Pani Premier,Szanowni Posłowie,Polska zobowiązała się, że do 2020 roku 19,13% zużywanej w Kraju energii elektrycznej będzie pochodziło z OZE.

       Z bieżących analiz w tym np. IEO (03.2016) wynika, że nawet przy dotychczasowej dynamice wzrostu mocy OZE, cel ten niezostanie zrealizowany, a szacowana luka wyniesie około 17 TWh (co będzie kosztowało Polskę co najmniej 7,5 mld złotych!)

      Dzięki powstaniu już wybudowanych do końca 2015 r. farm wiatrowych,roczne wpływy z poszczególnych podatków szacuje się na poziomie 342 mln zł z podatku CIT, 35 mln zł z podatku PIT oraz 243 mln z tytułu podatku od nieruchomości. Oznacza to, że same tylko wpływy podatkowe dla sektora rządowego oraz samorządowego i tylko przy mocy już aktualnie zainstalowanej w farmach wiatrowych (rzędu 5300 MW wg stanu na koniec 2015 r.), przynoszą Budżetowi ok.620 mln zł rocznie.

      ....

      Energetyka wiatrowa to także nowe miejsca pracy.W 2014 r. na rzecz energetyki wiatrowej pracowało w Polsce 8 400 osób.Budowa farmy wiatrowej na lądzie o mocy 10 MW wiąże się z powstaniem 114 miejsc pracy w trakcie budowy i dodatkowo 5 trwałych miejsc pracy w okresie funkcjonowania. Według analiz Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych(październik 2015), w 2030 roku w scenariuszu dynamicznego rozwoju energetyki wiatrowej w Polsce ten sektor będzie tworzyć 42 tys. miejsc pracy (w tym 11 tys. w przemyśle), z czego 3/4 będzie zależeć od morskiej energetyki wiatrowej.

      .....

      W branży OZE jest wielu specjalistów o uznanej krajowej i międzynarodowej marce. Prosimy, sięgnijcie po ich opinię, wykorzystajcie ich wiedzę i doświadczenie.Podejmijcie z przedstawicielami branży merytoryczną dyskusję oraz wspólną pracę nad zapisami szczegółowymi Ustawy „O inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych”. "

       - - - - -

      LIST 3) List otwarty prof. zw. dr hab. n. med. I fiz. dr h.c. Feliks Jaroszyk: W związku z pracami przeglądowymi prof. dr inż. Barbary Lebiedowskiej i prof. dr hab. Marka Lebiedowskiego pt.: „Infra-i inne dźwięki emitowane przez turbiny wiatrowe oraz problemy z ich lokalizacją” oraz uwagi do opracowania prof. dr hab. Feliksa Jaroszyka pt.: „Energetyka wiatrowa” http://wrzucacz.pl/file/5831457360824/list_otwarty_prof_jaroszyk_wiatrowa.pdf

      Cytat:

      " Piszę ten list z pewnym zakłopotaniem. Wynika ono z faktu pomieszania w powyższych opracowaniach informacji merytorycznych z informacjami pozamerytorycznymi. Gdyby Państwo prof. Barbara i prof. Marek Lebiedowscy ograniczyli się do informacji merytorycznych ich prace przeglądowe mogłyby stanowić cenny wkład do dyskusji nad oddziaływaniem hałasu wiatrakowego na zdrowie mieszkańców. W nauce ścieranie się różnych poglądów (wręcz przeciwnych) jest rzeczą naturalną i prowadzi w konsekwencji do poznawania prawdy.

      ....

      1. Myślę, że Państwo prof. Barbara i prof. Marek Lebiedowscy mocno się zastanowią zanim lekkomyślnie będą próbowali dyskredytować osoby o poglądach odmiennych posiłkując się zasłyszanymi plotkami.

      2. Przedstawiłem swój niewielki wkład w rozwój technologii wykorzystujących OZE do produkcji energii. Podkreślam w ten sposób, że nie tylko piszę o OZE lecz również mam konkretne osiągnięcia w tym obszarze, które upoważniają mnie do zajęcia określonego stanowiska w dyskusji o przyszłości OZE w Polsce.

      ....

      Już dawno określono, że decydująca o szkodliwości działania danego bodźca fizykalnego na organizm człowieka jest jego „dawka’. W przypadku równych dawek rozważanego bodźca znaczenie ma jego struktura (np. widmowa).

      Nawiązuję tutaj do odnośnika literaturowego w pracy Państwa prof. Barbary i prof. Marka Lebiedowskich, a dotyczącej książki Pani dr Niny Pierpont pt.: „Syndrom turbin wiatrowych”, której w żaden sposób nie można rozpatrywać w kategorii publikacji naukowej. Zawiera błędy merytoryczne, które ją całkowicie dyskwalifikują. Opisane w niej treści nie zostały opublikowane w żadnym recenzowanym czasopiśmie naukowym. Swoistego smaczku sprawie wydania tej książki nadaje fakt jej recenzowania przez męża Pani dr Niny Pierpont. Zdecydowanie nietrafiony odnośnik literaturowy.

      Podsumowanie:

      1. Państwo prof. dr hab. Marek Lebiedowski i dr inż. Barbara Lebiodkowska nie mają doświadczenia badawczego w zakresie oddziaływania bodźców fizykalnych z organizmem człowieka i stąd, jak sądzę, pojawił się częściowo niewłaściwy dobór odnośników literaturowych;

      2. Obiektywne przedstawienie problematyki oddziaływania fal sprężystych (niskoczęstotliwościowych) na żywe organizmy nie może dotyczyć wyłącznie cytowania prac negatywnych (często bezwartościowych) dla energetyki wiatrowej, lecz również „obojętnych” oraz „pozytywnych” dla tej energetyki. Ja wiem, że takie prace istnieją. Zostały one pominięte w pracy przeglądowej Państwa dr inż. Barbary i prof. Marka Lebiedowskich;

      ....

      Wnioski końcowe

      Na podstawie analizy prac Państwa prof. dr hab. Marka Lebiedowskiego i dr inż. Barbary Lebiedowskiej nasuwają się następujące ogólne wnioski:

      1. Zwyczajowo prace o charakterze naukowym nie zawierają treści pozamerytorycznych opartych w dodatku na plotkach. Niestety taka sytuacja wystąpiła w przedmiotowych opracowaniach.

      2. W powyższych opracowaniach cytowanych jest kilka prac nieposiadających żadnej wartości merytorycznej.

      3. Państwo prof. dr hab. Marek Lebiedowski i dr inż. Barbara Lebiedowska nie posiadają doświadczenia badawczego w zakresie wpływu hałasu akustycznego na zdrowie żywych organizmów. Cytowana w w/w opracowaniach literatura jest dobrana jednostronnie i nie spełnia zasady obiektywizmu.

      4. Jest dużym nieporozumieniem wysyłanie w/w opracowania do różnych instytucji i urzędów celem polaryzowania stanowiska urzędników decydujących w konsekwencji o rozwoju energetyki wiatrowej w Polsce.

      "

      Na koniec, kilka słów także od nas, bo nie lubimy patrzeć, jak poprzez jakieś infantylne "opracowania" na głupawych stronach, podważa się dorobek innych a także wywiera realny wpływ na prawo w Polsce, tylko przez to, że nikt nie chce zniżyć się do poziomu dyskusji zaproponowanej przez Panią Barbarę i spółkę.

      Poziom powyższego bloga doskonale pokazuje powyższa grafika, a dalej jest już tylko gorzej.

      Pani, która mieni się być akustykiem, zamiast próbować przeprowadzić jakiekolwiek badania, zajmuje się przeglądaniem internetu w celu wyszukania informacji o protestach i narzekaniu na siłownie wiatrowe. Wiele siłowni zostało źle zlokalizowanych, to fakt. Sami oceniamy w Polsce to na 1/3 lokalizacji. Jednak zamiast wejść w merytoryczny spór na poziomie naukowym, zajmuje się straszeniem na stronach internetowych o zerowych wartościach merytorycznych, a dokładnie:

      - analizą co, kto i gdzie pracował (pytanie, kiedy będzie podawała prywatne adresy zamieszkania?);

      - posiadając zarówno mniejszy: tytuł, wiedzę i doświadczenie, neguje dorobek innych, tylko dlatego, że ktoś ośmielił się przeprowadzać badania elektrowni wiatrowych (co jest nieuniknione, gdyż takie badania porealizacyjne muszą być wykonywane) czasem nawiązując współpracę, ze względu na ilość takich kontroli czy nawet żądania władz lokalnych, by na konsultacjach pojawiali się eksperci. Często bez stałej współpracy, nie sposób zapewnić takiej obecności na konsultacjach.

      - jeżeli wyjść z założenia, że jakiś ekspert jest negowany, gdyż jest zapraszany na konsultacje społeczne, czego domagają się zazwyczaj władze i mieszkańcy, to Pani Barbara Lebiedowska i Pan Pojmański, też absolutnie nie są niezależni. Są częścią ruchu, który otwarcie mówi o zatrzymaniu energetyki wiatrowej, pojawiając się na wielu konsultacjach i mediach.

      Warto zauważyć, że nikt z branży wiatrowej nie podnosi tak niskich argumentów jak Pani B. Lebiedowska, bo każdy wie, że wartość merytoryczną weryfikuje się w badaniach, które weryfikują naukowcy, a nie w obelgach zamieszczanych co miesiąc na Stopwiatrkom.

      Charakter opracowań Pani Barbary Lebiedowskiej to wzór tego, jak nie powinna wyglądać praca nawet popularnonaukowa. Typowe opracowanie wygląda następująco:

      1. Tytuł z tezą - tak by każdy już na wstępie wiedział, o czym jest dalsza manipulacja.
      2. Osobisty stosunek nacechowany ideologicznie - duże wiatraki złe, małe instalacje OZE dobre.
      3. Monopol na prawdę - ton wszechwiedzy i pouczania naukowców, którzy znają temat dużo lepiej.
      4. Czarny PR - komicznie częste powtarzanie o mitycznym lobby wiatrowym (które realnie nic nie wywalczyło).
      5. Sensacyjność - przedstawianie wyjątków, jako normę.
      6. Teorie spiskowe - "lobby ukrywa prawdę" itp.
      7. Woo i pseudo nauka, pseudo źródła - powoływanie się na badania ankietowe, wybiórcze, zamiast na dostępne rzetelne badania. Doskonałym przykładem metod działania jest powoływanie się w sprawie infradźwięków na m.i. Marjolaine Villey-Migraine, która zajmuje się na uniwersytecie coachingiem dla rodzin i par.
      8. Odwoływanie się do emocji - ilość manipulacji, przeinaczeń czy czystych kłamstw jest porażająca i zasługuje bardziej na analizę socjologiczną, na temat jakości nauki w Polsce (jeśli podobny poziom prezentuje większość).
      9. Argument do publiczności (argumentum ad auditorem) - czy chcecie chorować?
      10. Myślenie dychotomiczne - zwane błędem fałszywego dylematu, bo polega na dostrzeganiu tylko dwóch z wielu możliwości.
      11. Argument z osoby (argumentum ad personam), etykietowanie - zamiast analizować dany temat, skupianie się na osobie (co, kto, gdzie, jak, po co).
      12. Stronnicze potwierdzenie – błąd selektywnej uwagi.
      13. Argumentum ad absurdum - sprowadzanie do absurdu, ewentualnie opieranie wywodu na skrajnościach.

      Prace Pani Lebiedowskiej są dobrym przykładem, jak wygląda manipulacja doskonała, tutaj szacunek. Czyli jak pod płaszczykiem udawania niezależnego eksperta (którym nie jest) i naukowca (bez komentarza), po prostu szerzy się mity i manipulacje.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Listy otwarte ws "Ustawy Antywiatrowej"”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 marca 2016 17:25
  • piątek, 04 marca 2016
  • wtorek, 23 lutego 2016
    • Ustawa o zakazie energetyki wiatrowej w Polsce wg PIS

      Na początek w wielkim skrócie:

      • w połowie tego roku (lipiec 2016) ma zostać uchwalona "Ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych", która realnie sprowadza się do całkowitego zablokowania energetyki wiatrowej w Polsce. Natomiast analiza wykazała, że oznacza to z czasem likwidację około 90-98% lokalizacji wiatraków na terenie Polski! Czegoś takiego świat jeszcze nie widział. Brawo, szykuje się lawina procesów, nie tylko od inwestorów światowych, ale od wielu gmin, które zarabiają na podatkach nawet 1-5 mln zł rocznie.
      • Ideologiczna walka z wiatrakami żywcem przypomina fundamentalizm innych "walk": "islamiści wysadzają zabytki"
      • Elektrownie wiatrowe mogą w tym roku wyprodukować ok 7,5% zużywanej w Polsce energii, gdy rozwój zostanie zablokowany (a istniejące będą z czasem rozbierane), Polska nie wypełni zobowiązań "klimatyczno-unijnych", zarówno tych określonych na 2020 r. i tym bardziej w przyszłości.
      • Walka z wiatrakami była oparta w kontrze do geotermii. O ile energetyka wiatrowa nie walczyła z geotermią, o tyle "pewne media" robiły wszystko co można, by mieszkańcom wsi obrzydzać energię z wiatru, strasząc mitami niegodnymi XXI w. Obracająca się łopata wiatraka miała odpowiadać za wszystkie choroby świata w najbliższej okolicy, łącznie z możlwiością AIDS czy hemoroidami (mamy takie ulotki antywiatrowe)!
      • Energetykę wiatrową sprowadzono do jakiegoś mitycznego "lobby", które uwaga: nie wywalczyło absolutnie nic, żadnej ustawy pod siebie, żadnych innych form wsparcia względem innych OZE z geotermią na czele. Rozwój "wiatraków" był podytkowany tylko tym, że jest to najtańsza forma energii odnawialnej, po prostu. Co więcej, przez ostatnie 5-6 lat, każdego roku przybywały kolejne bariery w rozwoju, od coraz bardziej rygorystycznych ograniczeń środowiskowo-akustycznych, po ograniczenia panistyczne, z blokadą odrolnień włącznie.
      • Lobby wiatrowe coś "utargowało"? To, że będziemy pierwszym państwem, który będzie burzył 3000 konstrukcji? W takim razie, to chyba najbardziej nieudole lobby świata, które nie wywalczło nic, za żadnych rządów. A może tym mitycznym lobby jest kto inny:

      - Zamiast na walkę ze smogiem na "Fundacją ojca Rydzyka: 26 mln zł - źródło;

      - "PiS: szykuje 20 mln zł na szkołę o. Tadeusza Rydzyka" - źródło.


      Pytanie więc, gdzie jest prawdziwe lobby i jaka partia jest podatna na te wpływy?


       A teraz nieco szerzej.

      A więc stało się, kłamstwo powtórzone 1000 razy stało "prawdą". Tak długo wmawiano, że wiatraki muszą być te 2-3 km od zabudowań, że w końcu ludzie postronni uznali to za fakt. Co z tego, że takich przepisów nie ma w żadnym znanym mi państwie (są to co najwyżej zalecenia grup antywiatowych). Większość cywilizowanych państw ma przepisy oparte o normy akustyczne, co sprowadza się zazwyczaj do minimalnych odległości rzędu 300-800 m w zależności od wielkości lub liczby siłowni wiatrowych.

      Tymczasem PIS szykuje potworka, który wprowadza minimalne odległości od zabudowań i obszarów chronionych (była też wersja od zalesień pow. 0,1 ha) do elektrowni wiatrowych na poziomie około 1,5-2 km dla średnio-dużych siłowni wiatrowych. Minimalna odległość ma wynieść minimum 10-krotność turbiny w najwyższym punkcie, a dzisiejsze siłownie mają zazwyczaj 140-210 m wysokości (z rotorem). Czyli mamy 1,4-2,1 km od zabudowań!

      Treść najnowszego projektu, który ma wejśc w życie w połowie tego roku, czyli po prostu ustawa "antywiatrowa":

      http://i.imgur.com/n7KK7wH.png - "smaczki" z projektu ustawy, duża grafika.

      Od razu wyjaśniam, że sam mam widok z okna na ponad 20 siłowoni wiatrowych (razem na ponad 40 MW), z tego najbliższa jest ok 950 m od mojego domu, zaś znajomy mieszka ok 350 m od wiatraka. Kiedy zadawałem pytanie moim sąsiadom (mieszkają też ok 950 m od wiatraków) czy im przeszkadzają, patrzyli się jak na dziwaka. Nikt nie widzi w nich najmniejszego problemu.

      Wyjaśniła się też po części kwestia tego, dlaczego PIS tak usilnie walczył z Trybunałem Konstytucyjnym, po prostu uszykował ustawę, która w pewnym sensie działa wstecz oraz ma inne poważne wady, a mianowicie:

      • nie respektuje uchwalonego już prawa miejscowego (MPZP pod elektrownie wiatrowe);
      • skokowa zmiana wysokości płaconego podatku (często wzrost o 4-5 razy!), może oznaczać nierentowaność wielu elektrowni wiatrowych, zwłaszcza przy niestabilnych i niskich cenach (takich jak w ostatnim czasie);
      • realnie blokuje całą gałąź gospodarki a z czasem likwiduje jej potencjał praktycznie do zera;
      • przy rozbiórce starej siłowni wiatrowej, nie będzie można w większości przypadków postawić nowej, cichszej a nawet niższej elektrowni wiatrowej! Około 90% miejsc, gdzie są dziś już elektrownie wiatrowe, nie będzie można realnie wykorzystać ponownie. Gdzie tutaj sens?

      Dlaczego oznacza to utratę ponad 90% zainstalowanej już mocy z czasem? Jeżeli więszkość elektrowni wiatrowych w Polsce (ale i na świecie) stoi od zabudowań zazwyczaj w odległości 3-4 swoich wysokości, to gdyby inwestor chciałby postawić nawet turbinę o połowę niższą, cichszą i wydajnieszją, to nie spełni i tak wymogu "10-krtoności oddalenia". A wielu inwestorów wymienia już elektrownie po 15 latach działania, głównie przez to, że nowsze modele są pod każdym względem lepsze. Są bardziej wydajne i zazwyczaj cichsze.

      Dla porównania poniżej, stary model turbiny 3 MW produkowanego już od 2002 r.: Vestas V90-3MW, w porównaniu do nowego modelu Vestas V126-3MW:


      Duża grafika - tutaj

      Dziś taka siłownia o wysokości 150 m stoi często w odległości 450 m od zabudowań, gdyby wprowadzić zasadę minimum "3-krotności", to nowy i większy model, ale za to cichszy, stałby w odległości minimum 600 m, ale produkcja byłaby już o 78% większa przy niższej emisji hałasu.

      Dodatkowo projekt wprowadza absurdalną zasadę "10-krtonośći" odległości od form ochrony przyrody (w tym wielu lasów), ale także nawet od rezerwatów, które często są bardzo małe i ukryte w lesie. Jaki sens oddalać się na siłę 2 km od miejsca ochrony np: rezerwatu paproci? Tym bardziej, że takie podejście ponownie poważnie ogranicza możliwości lokalizacyjne, ponieważ średnia odległość od obszarów chronionych to jedynie 3,3 km.


      Co to wszystko oznacza dla Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE) i naszych zobowiązań?

      • W okolicach 2020 r. wiatr mógłby dawać ok 10% energii krajowej, zaś w 2025 r. nawet 15%. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że spadnie z czasem z 6,2% (2015 r.) na poniżej 0,5%?
      • Na przełomie 2015/2016 r. mieliśmy zainstalowanych około 5100 MW w wietrze (około 3000 siłowni powyżej 0,1 MW). Plany wg różnych założeń zakładały dojście do nawet ponad 10000-12000 MW, z tego ok 80% na lądzie, gdyż wiatr lądowy jest najtańszym rodzajem OZE, tańszym niż morski. Wszystko wskazuje na to, że z 5100 MW spadniemy na poniżej 400 MW?

       

      Źródło: PSEW, prezentacja Polski Sektor Energetyki Wiatrowej -Wyzwania i Możliwości, Janusz Gajowiecki Za-Dyrektora Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, 10 Września 2014 r. Lublin. https://.neo.lubelskie.pl%2Fdownload%2F17.pdf

       

      A tak wyglądają nasze możliwości lokalizacyjne w kraju:

       

      Dlaczego czeka nas z czasem (pierwsze duże parki już za kilka lat!) masowa rozbiórka przy wprowadzeniu zasady "10-krotności"? Dla siłowni 2-3,5 MW oznacza to zazwyczaj wspomniane 1,4-2,1 km. Średnia odległość od zabudowań takich siłowni to dziś 550-600 m, podobnie jak w całej Europie i wielu innych państwach. Czyli wprowadzając już nawet zasadę 600 m (lub zasadę "4-krotności"), to już ponad 50% siłowni wiatrowych jest do rozebrania!

      Poniżej przykłady odległości dla istniejących już parków wiatrowych (złożonych z turbin po 2-3 MW):

      Źródło: Opracowanie własne, na podstawie analiz GIS oraz Google Earth, w tym wykorzystanie danych z opracowania IBRiZ: http://www.ekoinspiracja.ekorynek.com/index.php/poznaj-eko-inspiracje-2015/82-firma/148-instytut-badan-ryzyk-i-zagrozen Parki wiatrowe wybrane losowo z terenu całego kraju.

       

      ANALIZY ODLEGŁOŚCIOWE

      Teraz pytanie zasadnicze, czy mamy obszary odległe od zabudowań i obszarów chronionych (w tym lasów) o ponad 2 km? Otóż praktycznie nie. Poniżej kilka analiz, które to potwierdzą.

      Na początek, ile to 3 km?


       Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/3km.jpg

      Pierwsze projekty PIS zakładały nawet 3 km, co obejmuje teren 9 wsi + kilkadziesiąt zabudowań siedliskowych i kolonii! To było tak absurdalnie dużo, że widocznie w ramach "kompromisu" (tylko z kim, sami ze sobą?), zaproponowano te 1-2 km w zależności od wysokości siłowni.

      No więc ile mamy obszarów odległych o te 1-2 km od zabudowań i obszarów chronionych (w tym lasów)?

      Przeprowadzono kilka analiz, jednak praktycznie wszystkie były baaaaaardzo niedokładne! Ktokolwiek wydał na nie pieniądze (zarówno jeśli były to publiczne na zlecenia sejmików, jak i branży wiatrowej), to były to pieniędze wywalone w błoto. Dlaczego? Ano praktycznie żadna z analiz jakie sprawdziliśmy, nie analizował dokładnie odległości od zabudowań rozproszonych! Takie analizy tylko wprowadzają w błąd, zarówno rząd, branżę jak i mieszkańców.

      # Weryfikacja anzlizy nr 1:

      Wykonawca: Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej (PIGEOR – wcześniej jako PIGEO)

      http://www.esperotia.pl/wp-content/plugins/download-monitor/download.php?id=338

      Nasza weryfikacja:

      1) Mapa sugerująca istnienie obszarów odległych 3 km od zabudowań - to obszary "zielone".

       

      2) Tak wygląda to na mapie z miejscowościami i drogami. Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/pigeo2.JPG

       

      3) Do dokładnej analizy została wybrany jeden z większych obszarów w okolicach Płocka. „Zielona strefa” oznacza, że jest szansa na obszary wolne od zabudowy o 3 km. Obszar analizy zaznaczony prostokątem o wymiarach: 48 x 23 km (1104 km2).

      4) Przy buforze 1 km od zabudowań mieszkalnych, nadal brak wolnych stref lokalizacji. Strefy pojawiają się dopiero przy 500 m:

      5) Bufor 500 m - duża grafika.


      A poniżej nałożenie buforu 500 m na mapę początkową, która sugerowała, że możliwe są obszary odległe o 3 km od zabudowań mieszkalnych.

       

      Jak widać powyżej, powstało kilka stref odległych o nieco ponad 500 m od zabudowań, ale część z nich jest zalesionych. Po wprowadzeniu buforu 500 m od lasów i zalesień, nie byłoby miejsc dogodnych pod lokalizację siłowni wiatrowych. Takie pojawiają się dopiero przy zastosowaniu:

      • 500 m od zabudowań;
      • 150-200 m od lasów i zalesień.

      Porównanie mitycznych stref 3 km (zielone plamy), z buforem 500 m od zabudowań. Jak widac, nie ma mowy o żadnych 3 km, ani nawet o 800 m! Jest ledwo kilka stref odległych o 500 m, w dodatku w większości z nich są lasy, od któych elektrownie wiatrowe muszą się także oddalać.


      # Weryfikacja anzlizy nr 2:

      Wykonawca: Instytutu Ochrony Środowiska IOŚ-PIB  ;

      Źródło: http://www.ios.edu.pl 

      http://www3.gdos.gov.pl/Documents/GH/Spotkanie%2028.08.2014/przestrzenne%20uwarunkowania.pdf

      Nasza weryfikacja:

      Kolejna analiza, sugerująca istnienie stref 2 km od zabudowań (0,1% kraju) i całkiem sporo stref 1 km. I tym razem weryfikacja pokazuje, że nie jest to prawdą. Poniżej sugerowane strefy 2 km od zabudowań.

       

      Niestety, to kolejny niewypał i wprowadzanie w błąd. Do weryfikacji został wybrany jeden z największych sugerowanych obszarów odległych 2 km od zabudowań, znajdująca się na Wyszogrodem.

       

      Duża grafika: http://i.imgur.com/OOR3TcX.jpg

      Zamiast 2 km, mamy ledwo 700 m. W strefie, w której nie miało być budynków, mamy kilkadziesiąt zabudowań! 

      Podobnie sprawa ma się z innymi analizami, które miały udowaniac istnienie stref wolnych od zabudowań w kujawsko-pomorskim:

      http://wiatrowa.blox.pl/2013/10/Wiatraki-ile-metrow-od-domow-w-UE-i-USA.html

      - wskazywano strefy wolne od zaubdowy o minimum 1 km, realnie były usiane zabudową tak gęsto, że ciężko było wyszukać miejsca odległe o 400-500 m od zabudowań!

      Podsumowując, mitem jest znacząca liczba miejsc odległych o ponad 1 km od zabudowań. Stref odległych o ponad 1,5 km i spełniające inne kryteria "wiatrowe", praktycznie nie ma. Trzeba pamiętać, że odległości od zabudowań to nie jedyne bufory, jakie należy zachować. Są też strefy do lotnisk (po 5-15 km), od radarów (po 5-20 km), od linii wysokich napięć (200-500 m), od gazociągów, ropociągów, dróg, lasów itd. itp. 

      Dodatkowo teren musi być stosunkowo blisko GPZ (Głównych Punktów Zasilania), które zazwyczaj się położone w miastach. No i musi też wiać, czyli teren wyniosły lub otwarty i niezalesiony.

      Z moich analiz wynika, że takich obszarów, które są odległe o ponad 1 km od zabudowań (+ spełniają inne warunki), jest w skali kraju zaledwie około 0,1%!

      Dlatego jeśli chcemy choć utrzymać stan posiadania (czyli na dziś około 5100 MW), należy zostawić przepisy akustyczne na tym poziomie jakim są (ale przy G=0,3), natomiast dodatkowo wprowadzić zasadę pomocniczą, że siłownie wiatrowe o mocy ponad 0,5 MW muszą być oddalone o minimum 3-krotność wysokości, jednak nie mniej niż 400 m. To oznacza, że duże parki wiatrowe będą lokalizowane o ponad 600-1000 m od zabudowań (głównie ze względu na akustykę).

      - - - - -

      Jak wygląda to w innych krajach?

      Francja: ok 550 m

      USA - 300-600 m

      USA: nawet od 230 m

      Belgia: 650 m od turbin po 7,58 MW!

      Holandia: 600 m od turbin po 7,58 MW



      Niemcy i Polska - porównanie

      Normy w innych krajach: odległości i oddziaływanie akustyczne - raport PSEW / Duża grafika


      Linki powiązane tematycznie:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Ustawa o zakazie energetyki wiatrowej w Polsce wg PIS”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 lutego 2016 00:00
  • piątek, 29 stycznia 2016

Kalendarz

Czerwiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa