Energia Wiatrowa

Wiatrowa.blox.pl - energetyka wiatrowa, informacje, fakty i mity.

Wpisy

  • wtorek, 26 listopada 2013
    • Infradźwięki i wiatraki - audycja J. Weissa w radiowej Jedynce

      Polecam ciekawą audycję Janusza Weissa: "Wszystko, co chciałbyś wiedzieć i nie boisz się zapytać" w sprawie infradźwięków i siłowni wiatrowych:

      http://www.polskieradio.pl/7/3086/Artykul/984922,Elektrownie-wiatrowe-nie-wytwarzaja-dzwiekow-groznych-dla-zdrowia

      Wypowiadają się tam eksperci, którzy potwierdzają, że wiatraki co prawda wytwarzają infradźwięki, ale na poziomie dużo niższym niż uciążliwe i szkodliwe. Na poziomie niższym niż otaczająca nas choćby komunikacja czy nasze urządzenia.

      Przy tej okazji jak zwykle komiczny jest nius na stronie StopWiatrakom, który żąda sprostowania od PR1. Podają informację, że specjaliści, którzy się wypowiadają, wprowadzają ludzi w błąd, a dodatkowo są niby zamieszani z branżą wiatrową. 

      A więc drogie "StopWiatrakom", postaram się wam to sprostować, byście to zrozumieli. Po pierwsze są to osoby, które zajmują się tematyką wiatrową (choćby badając poziom dźwięków słyszalnych i infradźwięków), więc są związani z branżą, ponieważ inaczej się nie da. Jeżeli ktoś chce się na tym znać, to musi mieć kontakt z branżą. Ktoś musi dokonywać pomiarów, badać opinię publiczną i stan zdrowia.

      Rozumiem, że StopWiatrakom promuje swoich "specjalistów", którzy nie mają bladego pojęcia o wiatrakach, a jedynie powtarzają mity z internetu i brzydzą się wiatraków, więc ich kontakt jest prawie zerowy z tematyką, która się zajmują. Ot, jakiś pan doktor przeczytał w internecie, że infradźwięki szkodzą i teraz jeździ po protestach i powiela te wiedzę. Nie doczyta, że szkodliwość infradźwięków była wykazana na potężnych poziomach natężenia (np: śmigłowce, czołgi itp.), które w przypadku wiatraków nie występują. Zobaczmy porównanie poziomy infradźwięków od wiatraków i komunikacji:

       

       

      Także drogie "StopWiatraki", rozumiem walkę ze swoim strachem, ale co mają ci specjaliści prostować? Mają wmawiać, że wiatraki powodują wyższy poziom infradźwięków niż otaczające nas otoczenie, komunikacja, mimo, że tak nie jest. Mają kłamać tak jak wasi pseudo specjaliści od wszystkiego i niczego? Wali się wasz mit, straszenia niewidzialnym i niesłyszalnym wrogiem? To was boli?

       

      PS.

       By jednak było jeszcze śmieszniej, najnowsze badania (publikacja 2013r.) przy pomocy najnowszego sprzętu medycznego i pomiarowego wykazały, że nawet tak wysoki poziom infradźwięków i wibracji jaki jest w lotnictwie (helikoptery) nie jest szkodliwy dla zdrowia, jak do tej pory sądzono. Oto najnowsze wyniki:

       

      Do tej pory straszono infradźwiękami i wibracjami (VAD) na podstawie badań w lotnictwie, ponieważ siłownie wiatrowe nie emitują tak wysokich poziomów. Ale jak widać, nawet ten argument traci na sile.

      Przy okazji polecam nasze wcześniejsze wpisy o infradźwiękach:

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Infradźwięki i wiatraki - audycja J. Weissa w radiowej Jedynce”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 listopada 2013 11:11
  • niedziela, 27 października 2013
    • Departament Zdrowia Publicznego a wiatraki - analiza opinii

      Na łamach tego bloga umieszczam nie tylko swoje opinie, ale także osób, które zechcą podsyłać swoje materiały związane z energetyką wiatrową i odnawialną. Jeżeli są one ciekawe, opierają się na materiałach źródłowych i sprawdzonych faktach, wtedy jest szansa na publikację. Zastrzegam, teksty w stylu "w innych krajach jest 3 km - źródło internet", nie mają szans się pojawić, bo to nic innego, jak internetowe śmieci, które stanowią 95% internetu. Czyli powtarzanie bzdur i mitów, na podstawie innych zasłyszanych bzdur, które po sprawdzeniu okazują się manipulacją.

      Tym razem trafiło do mnie pismo Pana dr Michała Sikorskiego, który zawodowo zajmuje się między innymi raportami środowiskowymi.

      Tutaj wersja PDF do pobrania:

      http://wiatrowa.eu.interia.pl/pliki/min_zdrowia_wiatrowe_analiza_opinii.pdf

      a poniżej tekst:

      =======

       

      W ostatnim czasie koronnym argumentem przeciwników turbin wiatrowych są opinie pochodzące z Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia. Poniżej zawarto analizę treści przedmiotowych opinii.

      W nawiązaniu do treści pisma pochodzącego z Departamentu Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia (z dnia 27 lutego 2012 roku MZ-ZP-Ś-078-21233-13/EM/12, podpisane przez Piotra Dąbrowskiego), zwracam uwagę na zapisy, które pojawiają się w jej treści:

      Zgodnie z raportem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), energetyka wiatrowa jest jednym z najmniej szkodliwych dla zdrowia ludzi sposobów wytwarzania energii elektrycznej” – (strona 1 pisma)

      Wiele opublikowanych badań pokazuje, że problem wrażliwości ludzi na szkodliwość elektrowni wiatrowych, szczególnie w kwestii hałasu, zależy od wielu czynników i ma swoje źródło głównie w psychice człowieka, a problemy zdrowotne mogą być tego konsekwencją. Zwolennicy tej teorii podkreślają, że odbiór hałasu uzależniony jest przede wszystkim od tego, co sądzimy na temat jego źródła.” (strona 1 pisma)

      Całe pismo MZ-ZP-Ś-078-21233-13/EM/12 jest bogate w podobne sformułowania. Jego treść nie wyraża jednoznacznie negatywnej opinii na temat elektrowni wiatrowych. Jednocześnie zwracam uwagę, że w świetle powyższego stanowiska osoby, które wprowadzają w błąd opinię publiczną, głosząc twierdzenia na temat szkodliwości elektrowni wiatrowych, mogą być odpowiedzialne za ewentualne pojawienie się problemów zdrowotnych w przyszłości.

      Jednym z podstawowych argumentów, zgodnie ze stanowiskiem osób protestujących przeciwko lokalizacji turbin wiatrowych i znajdującym się w przedmiotowym piśmie jest sformułowanie: „Wydaje się, że odległością gwarantującą zarówno dotrzymanie norm hałasu jak i zminimalizowanie potencjalnych uciążliwości z nim związanych oraz ograniczającą do minimum wpływ emisji pola elektromagnetycznego i efektu migotania cieni dla mieszkańców przebywających w okolicach farm wiatrowych jest odległość nie mniejsza niż 2-4 km (W zależności od ukształtowania terenu i warunków pogodowych)”. W kolejnym piśmie, datowanym na 6 listopada 2012 roku (znak MZ-ZP-Ś-078-24839-1/EM/12, podpisane przez Wojciecha Kłosińskiego) możemy odnaleźć następujące sformułowania: „W literaturze można odnaleźć wiele informacji potwierdzających potencjalny wpływ infradźwięków na zdrowie człowieka. Z jednej strony badania pokazują, że poziomy infradźwięków emitowane przez nowoczesne farmy wiatrowe mieszczą się poniżej zakresu odbieranego przez człowieka, zaś z drugiej, że nadmierna i długotrwała ekspozycja na infradźwięki i dźwięki o niskiej częstotliwości może powodować różne objawy chorobowe, w tym wywoływać chorobę wibroakustyczną (VAD).

      Powstaje pytanie na jakiej podstawie Departament Zdrowia Publicznego formułuje podobne wnioski, jeżeli przy późniejszym piśmie datowanym na 25 stycznia 2013 roku (znak MZ-ZP-Ś-078-25520-1/EM/13, podpisanym przez Wojciecha Kłosińskiego) czytamy co następuje: „Odpowiadając na Pana e-mail przekazujący link do wykładu wygłoszonego podczas konferencji w Olecku w sprawie lokalizacji elektrowni wiatrowych, Departament Zdrowia Publicznego uprzejmie informuje, że nie posiada kompetencji do merytorycznej oceny wykładów ani ich wykładowców”. Oznacza to, że Departament Zdrowia Publicznego nie ma kompetencji do wypowiadania się na tematy dotyczące lokalizacji elektrowni wiatrowych w swojej własnej opinii. Skąd w związku z tym wcześniejsza opinia o lokalizacji turbin w odległościach rzędu 2-4 km?

      W kolejnym piśmie z Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia (z dnia 5 marca 2013 roku, znak MZ-ZP-Ś-078-25731-3/EM/13, podpisanym przez Justynę Mieszalską) dostrzeżono m. in. „potrzebę ustalenia dopuszczalnych wartości poziomu hałasu powodowanego przez turbiny/farmy wiatrowe” oraz „próbę ustalenia minimalnej zalecanej odległości domostw od najbliższej turbiny wiatrowej uzależnionej od jej mocy”. Po raz kolejny powstaje pytanie jakie są podstawy do takich wniosków jeżeli wcześniej ten sam Departament przyznał, że „nie posiada kompetencji” w tym zakresie?

      Sprzeczne tezy w opiniach Departamentu Zdrowia Publicznego są stawiane w odniesieniu do oddziaływań infradźwięków pochodzących od turbin wiatrowych.

      I tak w piśmie z 27 lutego 2012 roku MZ-ZP-Ś-078-21233-13/EM/12 napisano, że „nadmierna i długotrwała ekspozycja na infradźwięki i dźwięki o niskiej częstotliwości może wywoływać chorobę wibroakustyczną (VAD)” jednocześnie twierdząc, że: wszystkie badania pokazują, że hałas emitowany przez elektrownie wiatrowe w bezpośrednim sąsiedztwie nie przekracza poziomu ciśnienia akustycznego równego 85 dB. Dlatego, teoretycznie nie ma podstaw by twierdzić, że hałas o tym natężeniu może powodować bezpośrednie negatywne skutki zdrowotne. I dalej:Na całym świecie tysiące ludzi żyje w pobliżu turbin bez zauważalnych konsekwencji zdrowotnych”.

      Z kolei w piśmie z 5 marca 2013 roku, znak MZ-ZP-Ś-078-25731-3/EM/13 Departament Zdrowia Publicznego zwraca uwagę, że: „W świetle danych literaturowych, opublikowanych w czasopismach recenzowanych oraz wyników własnych badań Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi, infradźwięki towarzyszące pracy nowoczesnych turbin wiatrowych z racji poziomów ciśnienia akustycznego niższych od progu percepcji słuchowej nie stwarzają bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i samopoczucia ludzi mieszkających w ich sąsiedztwie. I dalej „W literaturze można znaleźć wiele informacji potwierdzających potencjalny wpływ infradźwięków na zdrowie człowieka”. W mojej ocenie liczba sprzecznych tez dyskwalifikuje wartość merytoryczną opinii Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia. Jednocześnie należy zgodzić się z tezą postawioną w piśmie z 25 stycznia 2013 roku (znak MZ-ZP-Ś-078-25520-1/EM/13), tzn. że Departament Zdrowia Publicznego „nie posiada kompetencji” w tym zakresie.

                  W tym miejscu należy zwrócić uwagę, że Dyrekcja Generalna ds. Energii Komisji Europejskiej formułuje odważniejsze opinie w tej materii. I tak w piśmie z 19 sierpnia 2013 roku (znak Ref.Ares(2013)2893477 – 19/08/2013) czytamy: „Energia wiatrowa jest jednym z najbardziej opłacalnych źródeł energii odnawialnej i odgrywa znaczącą rolę w wielu państwach członkowskich UE.”  I dalej: W prawie unijnym nie ma przepisów regulujących minimalną odległość, która powinna być zachowana między turbinami wiatrowymi a budynkami mieszkalnymi. Według naszej wiedzy nie ma naukowych dowodów na to, że turbiny wiatrowe mają jakikolwiek bezpośredni niekorzystny wpływ na zdrowie”. W przedmiotowym piśmie odniesiono się również do często powtarzających się zarzutów dotyczących minimalnej odległości turbin od zabudowy mieszkalnej na terenie Niemiec: „Ustawodawstwo w Niemczech nie zawiera przepisów dotyczących minimalnej odległości instalacji wiatrowych od obszarów mieszkalnych lub budynków mieszkalnych czy rolniczych.

      Należy również zwrócić uwagę, że ostatnia opinia z Komisji Europejskiej nie jest jedyną, w której instytucje europejskie zabierają głos w przedmiotowej sprawie. 15 września 2008 roku poseł do Parlamentu Europejskiego Roger Helmer (Holandia) skierował zapytanie dotyczące odległości farm wiatrowych od budynków mieszkalnych (zapytanie E-4886/08(EN)). Odpowiedzi w imieniu KE udzielił Andris Piebalgs w dniu 16 października 2008 roku  i stwierdził on, że ustalenie tego typu przepisów zostało pozostawione w kompetencji rządów poszczególnych państw unijnych. Powodem takiej decyzji jest fakt, że oddziaływanie turbin jest silnie uzależnione od lokalnych warunków terenowych. W dniu 25 lipca 2006 roku Markos Kyprianou udzielił odpowiedzi na zapytanie posłanki do Parlamentu Europejskiego Caroline Jackson z dnia 29 czerwca 2006 roku (P-2981/06(EN)). Pytanie dotyczyło wpływu turbin wiatrowych na zdrowie ludzi. W myśl odpowiedzi nie należy, według najlepszej wiedzy Komisji, opartej o społeczność naukową, obawiać się jakiegokolwiek wpływu turbin wiatrowych na zdrowie ludzkie.

      W tym miejscu należy przypomnieć, że w Polsce istnieją podobne regulacje prawne jak w innych krajach członkowskich UE, tzn. odległość turbin wiatrowych od zabudowy mieszkalnej jest wyznaczana w oparciu o normy dotyczące hałasu (Rozporządzenie Ministra Środowiska  w sprawie dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku z dnia 14 czerwca 2007 Dz.U. Nr 120 poz 826 z późn. zmianami). Natomiast oddziaływanie akustyczne turbin określane jest na etapie projektowania w oparciu o model matematyczny zawarty w normie PN ISO 9613-2, co znalazło potwierdzenie w opinii Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska z dnia 29 października 2009 (znak DOOŚoa-284/2258/1331/09/MW-5), cytuję: „Natomiast aktualnie dopuszcza się, na rzecz oceny poziomu hałasu emitowanego do środowiska, stosowanie metod obliczeniowych opartych na modelu rozprzestrzeniania hałasu w środowisku, zawartym w normie PN ISO 9613-2 Akustyka. Tłumienie dźwięku podczas propagacji w przestrzeni otwartej. Ogólna metoda obliczania.” Należy również przypomnieć, że opinia GDOŚ w tym zakresie jest zgodna z zapisami Dyrektywy 2002/49/WE (Załącznik 2 Dyrektywy – Metody oceny wskaźników hałasu), w której norma ISO 9613-2 jest zalecana do obliczeń propagacji hałasu w przestrzeni otwartej.

      Podsumowując powyższe rozważania skłonny jestem przyznać rację stanowisku Komisji Europejskiej w sprawie lokalizacji i oddziaływania turbin wiatrowych na człowieka. Z jednej strony mamy do czynienia ze spójnym stanowiskiem prezentowanym w imieniu wspólnoty państw rozwijających energetykę wiatrową od wielu lat, na terenie których tysiące ludzi mieszkają w pobliżu turbin. Stanowisko to jest jednoznaczne i nie stwierdza negatywnego wpływu turbin na człowieka. Z drugiej strony mamy wewnętrznie sprzeczne opinie urzędu z państwa, w którym turbiny wiatrowe ciągle są nowym elementem w krajobrazie, i który na dodatek sam przyznaje, że „nie posiada kompetencji” w tym zakresie.

      = = = = =

      PS. 

      a na koniec ciekawostka:

      Zanieczyszczenie powietrza w Polsce na tle Europy. Jeszcze ktoś wierzy, że Polska powinna stawiać na węgiel jako paliwo przyszłości?

      http://www.krakowskialarmsmogowy.pl/zrodla_zanieczyszczenia - źródła zanieczyszczenia powietrza w Krakowie.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Departament Zdrowia Publicznego a wiatraki - analiza opinii”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      niedziela, 27 października 2013 14:11
  • piątek, 11 października 2013
    • Wiatraki - ile metrów od domów w UE i USA?

      Wielka kampania przeciwników energii wiatrowej w Polsce trwa. Zmierza do całkowitej blokady tej energii w naszym kraju, pod przykrywką troski o zdrowie. Dlaczego o zdrowie nie chodzi? Najlepszym dowodem jest to, że ruch z tym związany (pod egidą PIS, Radio Maryja itp.) jest także przeciwny energii jądrowej (atom), łupkom (gaz) oraz wiatrowi. Zbieg okoliczności? A może zwykła gra polityczna, promująca docelowo tylko geotermię? Dodatkowo można zebrać poparcie polityczne na strachu ludzi, których się samemu straszy. To nie przypadek, że najwięcej protestów jest tam, gdzie wiatraków nie ma. Tam najłatwiej straszyć, łącznie z takimi efektami końcowymi jak hemoroidy czy AIDS!

      A teraz do rzeczy. Główną bronią w eliminowaniu energii z wiatru w Polsce ma być ustawa i ruch, który wspomina o 3 km buforze odległości od zabudowań od każdego wiatraka. Oznacza to okrąg o średnicy 6 km od każdej siłowni. W skrócie - TOTALNY ABSURD. Bo nawet gdyby takie miejsce się znalazło (a nie znajdzie się żadne!), to od razu pojawią się głosy, że postawienie tam wiatraka blokuje zabudowę na przestrzeni 6 km! 

      Dlatego jeśli usłyszycie: "wiatraki tak, ale 3 km od zabudowań" - to już Państwo wiecie, że chodzi o całkowitą likwidację, pod pozorem, że niby się na coś pozwala. Nie ma w Polsce pola, które by miało 6 km bez żadnego domu, po prostu nie ma ..... chyba, że w lasach, ale tam też w Polsce nie wolno lokalizować (na zachodzie można!).

      Robi się co prawda opracowania, niby naukowe (PAN), które mają pokazywać, że w Polsce znajdzie się miejsce pod wiatraki. Takim opracowaniem miała być ekspertyza:

      „Energetyka wiatrowa w kontekście ochrony krajobrazu przyrodniczego i kulturowego w województwie kujawsko-pomorskim”

      http://www.kujawsko-pomorskie.pl/planowanie/index.php/20120627287/Badania-i-analizy/Ekspertyza-wiatrowa-Polskiej-Akademii-Nauk.html

      Opracowanie z tego co mi wiadomo, na potrzeby marszałka województwa Piotra Całbeckiego, znanego przeciwnika wiatraków (nie kryje się nawet z tym na ulotkach antywiatrakowych, podpisując się własnym nazwiskiem). 

      Opracowanie te miało tak na prawdę wykluczyć siłownie wiatrowe z województwa, sugerując przy tym, że jednak są miejsca pod wiatraki. Dowód? Proszę zobaczyć analizę możliwości terenowych pod lokalizację siłowni wiatrowych opisanych w module E2, typ C2. Sugeruje on, że są to najlepsze miejsca w całym województwie pod wiatraki, gdzie jest szansa na parki wiatrowe i to 1 km od zabudowań! 

      Ok, sprawdzamy .....

      Wybieramy dwa bardzo duże obszary, prawie największe ze wskazanych. Według Marszałka i naukowców z PANu, można spodziewać się w tych miejscach masę obszarów dogodnych dla wiatraków, ba, parków wiatrowych. No praktycznie nic tam nie przeszkadza wg ich analiz.

      Nanosimy więc  strefę 500 m od zabudowań. Dlaczego 500 m a nie 1 km? Bo od razu uprzedzam, że przy 1 km od zabudowań, nie da się postawić ŻADNEGO WIATRAKA. A ile da się postawić wiatraków przy strefach 500 m od zabudowań?

      Duża grafika pod adresem:

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/ilosc_miejsca_pod_ew_kuj_pom.jpg

      Na obszarze nr 1 - nie postawimy żadnego wiatraka, na obszarze nr 2 - postawimy 1 wiatrak. I to pod warunkiem, że zgodzi się rolnik a w pobliżu będzie punkt odbioru wyprodukowanej energii, czyli GPZ. 

      I tak proszę Państwa, z dwóch prawie największych obszarów dogodnych dla lokalizacji parków wiatrowych wg tego opracowania, da się postawić tylko 1 wiatrak. A ten teren był niby analizowany względem odległości od zabudowy! Niby to rejon, gdzie jest 1 km od zabudowań - jak widać, to bzdura. Teraz już każdy widzi, że wprowadzenie 3 km, to czysty absurd i absolutny koniec wiatraków w Polsce. Co więcej, już strefa buforowa 1 km to koniec energetyki wiatrowej w Polsce.

      No dobrze, wiemy jak jest w Polsce, a jak jest na zachodzie? Czy faktycznie są tam wiatraki lokalizowane po 2-3 km od zabudowań? Zacznijmy od USA, gdzie niby wiatraki stoją na pustyni i nikomu nie przeszkadzają.

      Duże foto: http://wiatrowa.blox.pl/resource/usa_212m.jpg

      Duża fota: http://wiatrowa.blox.pl/resource/usa_237m.jpg

      To jest ta farma amerykańska w Wisconsin, gdzie zrobiono słynne filmy z migotaniem cienia i dokuczliwym hałasem. Tyle, że nikt z przeciwników wiatraków nie wspomina, że te domy są po 200-250 m od dużych 1,5-2 MW turbin!

      USA - wiatraki o mocy każdy po 1,5-2 MW w odległości 200-250 m od domów!

      To jest absolutnie niedopuszczalne w Polsce, zwłaszcza w ostatnich latach. Takich farm wiatrowych w USA, gdzie duże wiatraki 2 stoją po 200-300 m od domów jest cała masa, właściwie większość parków wiatrowych w USA, stoi na farmach rolników. Tylko kilka procent wiatraków stoi na skraju pustyń. Reszta wiatraków jest nawet bliżej domów niż w Polsce. Nawet nowe parki wiatrowe stawia się tam bliżej niż 500 m od budynków. Nie ma więc tam takiego prawa, które nakazywało by stawiać wiatraki po 3 km od domów czy na pustyniach.

      Jak jest w Europie?

      Przeciwnicy wiatraków w Polsce, łącznie z zapraszanymi przez nich posłami, wykładowcami itp. gości z "tytułami" powtarzają zawsze, że w Unii Europejskiej (a szczególnie w Niemczech) wiatraki stawia się po 2-3 km od zabudowań. Tak się składa, że trafiło do mnie pewne pismo, gdzie któryś z włodarzy gminy sprawdził to u źródła, czyli w odpowiedniej instytucji UE:

      Duża fota: http://wiatrowa.blox.pl/resource/pismo_ue_wiatraki_odleglosci.jpg

      W skrócie: 

      - w całej UE nie ma mowy o wspólnym prawie, które nakazywało by jakąś minimalną odległość zabudowań! 

      - nie ma też takich regulacji w wielu krajach w tym w  Niemczech.

      - wiatr jest najbardziej opłacalną energię odnawialną.

      - nie ma dowodów, na spadek cen nieruchomości przy wiatrakach.

      - dobrze zlokalizowane wiatraki nie mają wpływu na zdrowie.

      Dodatkowo, przepisy w innych krajach sprawdzili także nasi naukowcy z PANu i konkluzja jest taka:

      -----

      Ktoś może powiedzieć, że kiedyś stawiano wiatraki blisko, a teraz na zachodzie stawia się już po 2-3 km od domów. To zobaczmy najnowsze zdjęcia i siłownie które mają po 2 do 6 MW każda! A więc giganty na 200 m wysokie. 

      Niemcy - 370 m do nowej wielkiej turbiny wiatrowej (na zdjęciu jeszcze w budowie).

       

      Belgia: http://wiatrowa.blox.pl/resource/belgia_6mw_655m.jpg - 650 m od siłowni 6 MW każda turbina!

      O odległościach pisałem też we wpisie: http://wiatrowa.blox.pl/tagi_b/17197/odleglosci.html

      

      Jakie więc powinno być prawo (normy) w Polsce, by nie zdarzały się przypadki lokalizacji wiatraków już nawet 150-200 m od zabudowań mieszkalnych, ale jednocześnie nie zablokować całkowicie rozwoju tej energii? Sprawa jest stosunkowo prosta.

      Dodałbym 2 elementy do dzisiejszego prawa. Jedną całkowicie nową, a drugi element by precyzował obecne prawo i czynił je prostszym. Jako minimalną odległość elektrowni wiatrowych od zabudowań określiłbym największą odległość z trzech wyliczeń.

      1) wysokość maksymalna siłowni z rotorem x 3 = pierwszy warunek;

      2) spełnienie maksymalnego poziomu hałasu w nocy na poziomie 41 dB bez względu na rodzaj zabudowy mieszkalnej, licząc hałas na parametrze G=1 (tłumienie gruntu dla terenów porowatych, porośniętych).

      3) spełnienie maksymalnego poziomu hałasu hałasu w nocy na poziomie 45 dB bez względu na rodzaj zabudowy mieszkalnej, licząc hałas na parametrze G=0 (tłumienie gruntu dla terenów twardych - warunki zimowe).

      Obecnie wystarczy spełnić normy dla nocy na poziomie 45 dB dla zabudowy typowej na wsi. Gdyby liczyć dla wszelkiej zabudowy mieszkalnej, bez analizowania każdego domu w okolicy (czysty absurd) do poziomu 41 dB, ale przy G=1 - to oddaliło by to siłownie od domów. 

      Dla warunków zimowych norma by była liczona dla poziomu 45 dB, ale przy G=0 (przy G=0 zasięg hałasu jest większy). Dlaczego zimą norma na 45 dB? Ponieważ dźwięk wiatraków praktycznie nigdy nie jest słyszalny w domu, przy zamkniętym oknie. Wynika to z faktu, że okna i ściany potrafią wytłumić hałas o 30 dB! A jako, że w zimie praktycznie wszyscy śpią przy zamkniętych oknach, więc norma może być nieco wyższa. Czyli zimą 45 dB ale przy G=0, zaś pozostała część roku to 41 dB ale liczone na G=1.

      Choć pomysł liczenia hałasu na G=0 uważam za absurdalny, z wielu powodów (o czym pisałem w poprzednich wpisach). Jednym z nich jest to, że nikt na świecie nie stosuje tego dla terenów lądowych. Grunt rolny nawet zimą, nie jest idealnie płaski i twardy! Ale w ramach kompromisu wartość 45 dB można by liczyć na G=0. Ale tylko pod tym warunkiem.

      Jak by to wyglądało w praktyce? Zobaczmy przykładowe wyliczenia dla trzech rodzajów siłowni wiatrowych. Odległości przy danym hałasie uśrednione, realnie mogą się nieco różnić.

      Jak widać na powyższej grafice, dla turbin 2-3 MW (o wysokościach turbin w okolicy 150-170 m) minimalne odległości od zabudowań to od 450-510 m przy pojedynczych lokalizacjach, zaś przy wielu turbinach wzrasta do 600-700 m.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Wiatraki - ile metrów od domów w UE i USA?”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      piątek, 11 października 2013 03:10
  • czwartek, 27 czerwca 2013
  • sobota, 25 maja 2013
    • Jak mierzyć poziom dźwięku od elektrowni wiatrowych?

      Temat dla laików może wydawać się prosty, wystarczy dokonać pomiarów z różnych okresów i jak chcemy pokazać prawdę, to wybrać te pomiary bez zakłóceń. Jeśli ktoś chce manipulować, pewnie będzie wybierał najgorsze wyniki lub uśredniał z zakłóceniami. Prosty przykład jak różnie można interpretować wyniki badań:

      Naturalne tło akustyczne - około 32 dB. Tło akustyczne uśrednione z przejazdami aut - około 40 dB. Podobnie może być przy pomiarach siłowni wiatrowych. Poziom dźwięku generowany przez nie może wynosić np: 36 dB, zaś co jakiś czas może być podwyższany przez przejazdy samochodów w okolicy lub co się często zdarza, przez okoliczne zwierzęta (szczekanie psów, ptaki czy świerszcze).

      Jeżeli ktoś będzie chciał oddać prawdziwy poziom wpływu wiatraków na hałas otoczenia, to poda wartość około 36 dB, jeżeli ktoś będzie chciał zmanipulować, to poda wartość uśrednioną z przejazdami aut i będzie to zapewne około 45 dB. Dlatego pamiętajmy, że "naukowcy" mają tutaj duże pole do manipulacji. Sama interpretacja wyników pokazuje, że temat nie jest tak prosty jak by się wydawało. Temat jest dużo bardziej skomplikowany ....

      Jeśli badanie ma być przeprowadzone poprawnie i rzetelnie, należy temat zgłębić do samego końca. A wiedza nawet niektórych akustyków jest tutaj mizerna. Nie chodzi tylko o samą akustykę i wiedzę podręcznikową, bo nie mam zamiaru akustyków pouczać. Chodzi o znajomość działania samej turbiny wiatrowej i jej specyfikę. Akustycy nie mają obowiązku znać się na wszystkim, dlatego chciałbym ten temat im przybliżyć. A przynajmniej tym akustykom ... którzy od pewnego czasu wypisują głupoty wołające o pomstę do nieba.

      Dlaczego tak czepiłem się akustyków? Ponieważ ostatnio słyszałem chyba nawet na posiedzeniu komisji sejmowej, jak jeden z nich wmawiał rzecz absurdalną. Twierdził, że niektórzy wykonują pomiary akustyczne przy farmach przy prędkości wiatru 3 m/s, gdy one (wiatraki) przy tych prędkościach wiatru jeszcze stoją. I tutaj Pan, który mienił się wybitnym akustykiem, dał po prostu plamę. Otóż, wspomniany pan akustyk, chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że prędkość wiatru rośnie wraz z wysokością! Eureka!!

      Zobacz grafikę w dużym rozmiarze: http://wiatrowa.blox.pl/resource/wiatr_profil_polska.png

      Patrząc na powyższą grafikę, widzimy dokładnie jak bardzo ważne jest dobre ułożenie aparatury pomiarowej, zarówno do pomiaru wiatru jak i hałasu. Dla przykładu, prędkość wiatru na 10 m nad gruntem może się wahać w tym samym czasie od 2-4 m/s w zależności, gdzie będzie robiony pomiar.

      Typowy profil pionowy wiatru dla obszarów Polski w głębi lądu wygląda następująco. W tym samym czasie, wiatr na wysokości mierzonej nad gruntem, może uzyskiwać wartości:

      - na 2 m = 2 m/s (w nocy 1,5 m/s, w dzień 2,5 m/s);

      - na 10 m = 3-4 m/s (w nocy około 3 m/s, w dzień około 4 m/s);

      - na 100 m = 6-7 m/s (w dzień i w nocy jest podobna prędkość).

      Dlatego twierdzenie, że ktoś wykonywał pomiar hałasu przy wietrze 3 m/s na wysokości pomiaru i według niego turbiny nie miały prawa wtedy pracować, oznacza, że po prostu nie zna tego tematu jak należy. Albo zna ... i celowo okłamuje opinię publiczną.

      A więc krótka lekcja. Średni wiatr w Polsce na wysokości 10 m nad gruntem (bo tak przeważnie bada to IMGW), to około 3-4 m/s. Przykłady dla wybranych stacji z ostatnich lat można wyszukać w rocznikach statystycznych GUS lub serwisach pogodowych. Wiele zależy od położenia takiej stacji METEO. Jeżeli jest blisko zabudowań lub lasów, to wiatr raczej będzie słabszy, poniżej 3,5 m/s. Jeżeli stacja meteo jest w terenie otwartym lub wyniosłym, to średnia roczna wynosi wtedy zazwyczaj powyżej 3,5-4 m/s na 10 m nad gruntem. W tym samym czasie na wysokości 100-110 m jest zazwyczaj wiatr 2 razy silniejszy, czyli około 6-7 m/s.

      Oznacza to, że robiąc pomiar wiatru na 10 m nad gruntem i uzyskując średnią prędkość 5 m/s, to można się spodziewać, że turbina wiatrowa w tym samym czasie działa na 10 m/s na wysokości gondoli! A co to oznacza dla pomiarów akustycznych? Przy tej prędkości wiatru 10 m/s na wysokości gondoli, turbiny wiatrowe osiągają już 100% maksymalnej mocy akustycznej.

      Zobacz dużą grafikę: http://wiatrowa.blox.pl/resource/wiatr_pomiary_halasu.png

       

      A więc jak najbardziej można wykonywać wiarygodne pomiary akustyczne, gdy na wysokości 10 m nad gruntem mamy wiatr 5 m/s, zaś na wysokości 2-4 m nad gruntem mamy 3-4 m/s. Ponieważ to oznacza, że wysoka turbina wiatrowa pracuje już na maksymalnej mocy akustycznej.

      Teraz kolejne dwie ważne kwestie. 

      1) Kiedy turbina wiatrowa osiąga maksymalną moc akustyczną (czyli maksymalny hałas)?

      2) Dlaczego nie można (nie powinno) wykonywać pomiarów akustycznych gdy na wysokości pomiarów (czyli 2-4 m nad gruntem) jest bardzo silny wiatr, np: 10-15 m/s?

      Zacznijmy od pierwszej kwestii. Kiedy siłownia wiatrowa jest najbardziej słyszalna w otoczeniu? Zobaczmy poniższa grafikę:

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/halas_wiatr_noise.png

      Co można wywnioskować z tej grafiki? Każdy kto mieszka koło farmy wiatrowej wie, że wiatraki nie zawsze są słyszalne, a przynajmniej nie zawsze tak samo. Ja mieszkam dla przykładu w okolicy, gdzie jest ponad 30 siłowni wiatrowych różnego typu do 150 m wysokich włącznie. Najbliższe wiatraki są około 950 m od moich zabudowań. Jak często je słyszę? W domu nigdy, przy otwartym oknie raz w miesiącu, a przed budynkiem  2-3 razy w miesiącu. I to pomimo tego, że pracują około 90% czasu. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ wiatraki emitują różny poziom hałasu w zależności od prędkości wiatru, do tego dochodzi różny poziom tła akustycznego, w tym samego wiatru.

      Wzrost poziomu hałasu w zależności od prędkości wiatru na przykładzie turbiny 4,5 MW:

      Tło akustyczne ma często decydujący wpływ na to, czy wiatrak wydaje się nam cichy czy uciążliwy.

      W miastach to ruch komunikacyjny jest największym czynnikiem wpływającym na hałas i tym samym tło akustyczne. Na polach zaś tym czynnikiem jest wiatr. Z różnych badań do jakich udało mi się dotrzeć, wynika, że wiatr o sile 12-14 m/s tworzy tło akustyczne o poziomie 55-67 dB! Przy 4 m/s badania mówią o poziomie 35-45 dB. Można więc powiedzieć, że przy średnich i dużych prędkościach wiatru, wzrost siły wiatru o 1 m/s oznacza wzrost poziomu tła akustycznego o 2-2,5 dB.

      Poniżej wpływ prędkości wiatru na tło akustyczne, cztery różne badania:

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/tlo_akustyczne_rozne.png


      Dlatego jeśli większość turbin wiatrowych osiąga swoją maksymalną moc akustyczną już przy 10 m/s na wysokości gondoli, to jeszcze silniejszy wiatr już tylko maskuje hałas wiatraków. Można powiedzieć, że przy wichurach wiatraków już nie słychać, tylko zawirowania wiatru przy budynku i szum drzew za oknem.

      Odpowiadając więc na pytanie, turbina wiatrowa jest najbardziej słyszalna przy wietrze 10 m/s na wysokości gondoli, co oznacza zazwyczaj wiatr około 5-6 m/s na wysokości 10 m nad gruntem oraz około 4 m/s na wysokości 4 m nad gruntem.

       

      Dlaczego nie można (nie powinno) wykonywać pomiarów akustycznych gdy na wysokości pomiarów (czyli 2-4 m nad gruntem) jest bardzo silny wiatr, np: 10-15 m/s?

      Po pierwsze dlatego, że nie pozwalają na to normy stosowane podczas pomiarów akustycznych. Pomiary hałasu prowadzi się przy wiatrach do 5 m/s. Wyższe prędkości wiatru na poziomie pomiarów, będą sztucznie zawyżać wyniki, poprzez dodanie tła akustycznego wiatru, nie związanego z pracą turbin wiatrowych. Innymi słowy, robiąc pomiary hałasu przy wietrze o prędkości 14 m/s na wysokości 2 m, uzyskamy zapewne ponad 60 dB i to w okolicy gdzie nie ma wiatraków. A to może prowadzić do absurdalnych wniosków ... że należy zakazać zabudowy we wsi, ponieważ badania wykazały przekroczenia hałasu. Na wsi bowiem dopuszcza się 45 dB w nocy, tymczasem przy bardzo silnych wiatrach może dochodzić do 60 dB. 

      Teoretycznie można próbować to obejść by badać i przy silnych wiatrach. Można na przykład stworzyć normę, że przy wietrze większym niż 5 m/s podczas pomiarów akustycznych, należy dodać do dopuszczalnej normy hałasu wartość 2 dB na każdy 1 m/s. Wtedy wartości dopuszczalne hałasu wyglądały by tak:

       

      Kolejną kwestią, która jest ostatnio podnoszona przez akustyków (właściwie tylko dwóch polskich akustyków), w dodatku akustyków znanych z tego, że sprzeciwiają się rozwojowi energii wiatrowej, jest wpływ gruntu na poziom hałasu. Wśród tych akustyków jest Pani Barbara Lebiedowska, która walczy z wiatrakami w swojej okolicy, przy okazji stając się nowym symbolem walki dla StopWiatrakom.

      http://www.gdos.gov.pl/ProjectCategories/viewSingleNews/6126/1

      - jak widać, prowadzi szkolenia w tym zakresie dla urzędników Państwowych, mimo że większość akustyków jakich znam, absolutnie się z Panią Barbarą nie zgadza.

      Otóż Pani Barbara sugeruje dwa przeciwstawne twierdzenia ...., których absurd może dostrzec nawet laik w zakresie akustyki jak i siłowni wiatrowych. Absurd ten polega bowiem na logice, a właściwie jej braku. Oto te dwa twierdzenia w skrócie:

      1) Pierwsza teza: elektrownie wiatrowe mają większy zasięg hałasu zimą, ponieważ grunt jest zmrożony. Dlatego należy liczyć hałas przyjmując G=0 (G=0 - to teren twardy, typu: beton, asfalt, woda, lód). Latem zasięg hałasu jest mniejszy, ponieważ grunt jest porowaty, czyli liczymy na G=1 (G=1 - to grunt typu: pola uprawne itp).

      ps. Różnica zasięgu izofon między G=1 a G=0 to około 50%. Czyli zasięg izofony 40 dB w G=1 to np: 600 m, zaś licząc na G=0 - to około 900 m.

      2) Druga teza: elektrownie wiatrowe są tak wysokie, że grunt nie ma żadnego znaczenia, więc zasięg hałasu jest zawsze równy G=0.

      Już widzimy absurd obu założeń? Jedno stwierdzenie wyklucza drugie. Nie może być bowiem tak, że z jednej strony zakładamy, że zasięg hałasu jest zawsze równy G=0, a w drugim zadani zakładamy, że są różnice między latem a zimą. Albo jest wpływ gruntu, albo go nie ma. Proste Pani Barbaro! Logika, tego nie uczą w szkołach, to albo się ma, albo nie.

      Ale wyjaśnię te sprawę jeszcze wyraźniej, tak by nawet Pani Barbara to zrozumiała. Otóż droga Pani Barbaro ... grunt ma zawsze znaczenie, bardzo łatwo to sprawdzić pierwszym lepszym decybelomierzem. Sam zarówno latem jak i zima sprawdzałem pomiar hałasu na 3 m nad gruntem jak i na 0,2 m nad gruntem. Różnice  sięgały nawet 4 dB! I to pomimo tego, że stałem zaledwie 200 m od elektrowni wiatrowych. Także setki badań pomiarowych na stojących farmach pokazują, że zasięg izofony 40 dB jest zazwyczaj w odległości 500 m od wiatraków, przy braku innych głośniejszych źródeł hałasu. Tymczasem wg Pani (G=0) zasięg tej izofony powinien wynosić 800 m a przy kumulacji wielu turbin nawet ponad 1200 m. Nie zgadza się to z badaniami jakie znam, a nawet z tym, co badałem sam.

      Po pierwsze, wysokość źródła nie oznacza, że grunt nie ma wpływu na hałas. Ma wpływ, wystarczy powyższa wizualizacja:

      Jak widać, zanim fala dźwiękowa dotrze do zabudowy, grunt poniżej wpływa na te falę na przestrzeni między zabudową a wiatrakiem poprzez inne fale dźwiękowe (odbicia). No i najważniejsza sprawa, efekt gruntu jest ważny nawet koło samego punktu pomiarowego. To co jest pomiędzy jest mniej ważne, tak wynika nawet z normy, która Pani cytuje.

      Po drugie, grunt rolny nigdy nie będzie miał właściwości betonu czy tafli wody! Badania naukowe pokazują, że dla przykładu śnieg ma właściwości tłumiące hałas lepiej niż sam grunt. Natomiast grunt bez śniegu zmrożony wygląda zazwyczaj tak:

      Jak widać, grunt typu beton czy woda może wręcz propagować fale dźwiękowe dalej, tymczasem grunt zmrożony rolniczy nie będzie miał takich właściwości! 

      Warto też pamiętać, że dwa źródła hałasu o takiej samej mocy akustycznej (np: 106 dB), ale umieszczone na różnych wysokościach, będą generować różne zasięgi hałasu. I wbrew temu, co wydaje się sugerować Pani Barbara, to źródło umieszczone wyżej, generuje mniejszy hałas u dołu. Zobaczmy grafikę, która obrazuje utratę 6 dB z każdym podwojeniem odległości dla źródeł punktowych:

      Źródło niskie (które doskonale opisuje norma ISO 9613-2) generuje większy zasięg hałasu przy ziemi, niż źródło wysokie.

      Nie jest też prawdą, że specyfikacje turbin wiatrowych nie uwzględniają dwóch rodzajów hałasu, mechanicznego i aerodynamicznego. Maksymalna moc akustyczna to właśnie nic innego, jak kumulacja tych różnych rodzajów hałasu. I jak pokazuje poniższa grafika, to liczenie od maksymalnego poziomu od osi siłowni daje najwyższe wartości w decybelach przy ziemi. Nie ma sensu liczenie od końca łopaty biorąc za początek wartość hałasu samej łopaty.

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/halas_turbin.png

       

      Zachodzi pytanie jakie badania naukowe Pani Barbara przeprowadziła, które by potwierdzały jej stwierdzenia, np: o potrzebie liczenia zawsze na G=0? Bo do wszystkich badań jakich mi udało się dotrzeć niezbicie wynika, że grunt rolny nigdy nie będzie betonem czy wodą. W żadnym też państwie od USA, Niemcy po Chiny nie widziałem, by ktoś liczył zasięg hałasu na G=0. Tak jest liczony tylko na farmach morskich, na lądowych jest liczony zazwyczaj w przedziale między G=1 a G=0,7. Rozumiem, że posiada Pani wiedzę większą od 99% akustyków na świecie? Ok ... może więc czas się podzielić swoimi badaniami, zamiast puszczać w przestrzeń publiczną zwykłe subiektywne opinie, do tego stronnicze. Wiem, że walczy Pani z wiatrakami w swojej okolicy. Nie ma się czego bać, w zasięgu 30 wiatraków w mojej okolicy mieszka ponad 100 tys. osób (licząc 3 km od turbin). Nie znam żadnego przykładu choroby czy uszkodzenia ciała z mojej okolicy. By było śmieszniej, nikt nie protestuje, mimo że część wiatraków stoi 300 m od zabudowań. Dlatego odległość 400-600 m jest w pełni bezpieczna, proszę nie bać się tego, ze zachoruje Pani na wszystkie choroby świata. Jako akustyk powinna Pani wiedzieć, że wyższy poziom hałasu słyszalnego i niesłyszalnego (infradźwięków) emituje ruch samochodowy. Dopuszczalne normy dla samochodów to nawet ponad 55 dB(A) w nocy! Samochody emitują około 100 dB(G) na poziomie infradźwięków, z tym Pani nie walczy? Wybiórcza troska o ludzi?

       

      Poniżej inne wpisy na podobne tematy:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Jak mierzyć poziom dźwięku od elektrowni wiatrowych?”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      sobota, 25 maja 2013 19:21
  • poniedziałek, 15 kwietnia 2013
  • poniedziałek, 08 kwietnia 2013

Kalendarz

Listopad 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa