Energia Wiatrowa

Wiatrowa.blox.pl - energetyka wiatrowa, informacje, fakty i mity.

Wpisy otagowane „video”

  • czwartek, 21 kwietnia 2016
  • wtorek, 19 kwietnia 2016
    • Anatomia kłamstwa - ile można ukryć kłamstw w 4 min filmiku?

      Na profilu Pani minister Anny Zalewskiej (PIS) jest ok 4 min filmik o wiatrakach:

      Teraz zagadka, ile kłamstw i manipulacji może być w ciągu 3-4 min? Ktoś powie: trzy, cztery, może pięć?

      Ktoś postarał się bardziej i poszedł na rekord ..... bo w ciągu w zasadzie 3 min pada 17 takich informacji. Średnio co 10 sek!!!!

      Kłamstwa i manipulacje:

      1) -4:05 (czas do końca) - Teza: Rząd stawiał na wiatraki. Odpowiedź: nie jest prawdą, że polski rząd (jakikolwiek) uznał by cały przyrost mocy OZE (odnawialnych źródeł energii) miał odbyć się z energetyki wiatrowej, nigdzie nie ma takiego zapisu. Wiatr NIE miał żadnych innych preferencji względem pozostałych OZE (w tym geotermii). Dlaczego więc energia wiatrowa rozwinęła się najmocniej? Po prostu jest najtańsza. By rozwijały się inne formy OZE (które przecież NIE są i nie były zakazane), powinny dostać wyższe wsparcie niż wiatr lub same obniżyć koszty.

      2) -3:55 - Teza: korupcja i brak uregulowań prawnych. Odpowiedź: Ile osób skazano za korupcję? Nie kojarzę w tej chwili nikogo, nawet jeśli były, to jest to promil. Mityczny raport NIK, sugerujący, że 1/3 wiatraków stoi u wójtów i radnych, okazał się przeinaczeniem na potrzeby mediów. Realnie tylko 1,3% elektrowni stoi u osób pracujących w urzędach gmin (co w małej gminie jest równe losowemu trafieniu przy wybieraniu działki!). Prawda, że jest różnica między 1 a 33%?

      Brak uregulowań prawnych? Były od zawsze, ale z każdym rokiem wymogi rosły (np: konieczność MPZP, nowe sposoby liczenia hałasu, coraz wyższe wymogi monitoringów itp.). Obecnie są bardzo rygorystyczne, na poziomie europejskim. Wymagania akustyczne powodują, że większość siłowni musi być lokalizowana w odległościach 400-1000 m od zabudowań, zaś przy uzgadnianiu MPZP potrzeba opinii lub uzgodnień czasem ponad 30 instytucji.

      3) -3:50 - Teza: Naukowcy sugerują 2 km. Odpowiedź: Było to opracowanie zrobione przez przeciwnika energii wiatrowej, które bez wiedzy tych osób wykorzystał ich nazwiska i tytuły, by zrobić większe wrażenie. Np: Maria Podolak-Dawidziak znalazła się w opracowaniu (które jest dostępne na stronie minister Anny Zalewskiej) bez swojej wiedzy, nie uczestniczyła w żadnych badaniach i nie miała żadnej wiedzy na ten temat! W dodatku w powyższym opracowaniu zaprzecza się rzeczom tak oczywistym jak to, że mamy obecnie najwyższy poziom CO2 od ponad 400 tys. lat. Opracowanie te nie ma żadnej wartości merytorycznej. Co więcej, w żadnym z państw nie ma sztywnych wymogów na poziomie ponad 1 km, nie mówiąc już o 2 km.

      4) -3:38 - Teza: Infradźwięki powodują uciążliwy hałas. Odpowiedź: Infradźwięki od wiatraków są na poziomie naturalnego tła i są na poziomach około 20 dB poniżej zakresu słyszalności i wpływu (norma 102 i 86 dBG, zaś siłownie ok 70 dBG). Innymi słowy, nie słyszymy ich w tych zakresach - infradźwięki opracowanie.

      5) -3:30 - Teza: Ziemia przy wiatrakach niezdolna do uprawy przez 60 lat. Odpowiedź: Tak absurdalne twierdzenie, że nawet nie wiadomo, jak na to odpowiedzieć. Trochę w stylu: udowodnij, że nie jesteś wielbłądem. Więc może inaczej, proszę podać choć 1 taki przypadek. Holandia, Dania czy Niemcy, to martwe strefy rolnicze? Holandia - małe wiatraki zamienia się na większe, bliżej zabudowań.

      6) -3:25 - Teza: Ceny gruntów spadają o 1/3. Odpowiedź: Żadne badania nie potwierdziły spadku cen gruntów rolnych o takie wartości z powodu lokalizacji farm wiatrowych, zwłaszcza względem grupy kontrolnej. Natomiast odnośnie nieruchomości, badania prowadzone w Polsce tego nie potwierdzają. Badania prowadzone na świecie pokazują różne wyniki, od wzrostów po spadki. Być może najwięcej zależy od wytwarzanego klimatu przez samych mieszkańców oraz poprawności lokalizacji.

      7) -3:20 - Teza: Życie przy wiatrakach zamiera. Odpowiedź: w Polsce w odległościach ok 1,5 km od elektrowni wiatrowych mieszka około 600 tys. osób. Czy życie tam zamiera? W przypadku dróg powinno być jeszcze gorzej, ponieważ mamy do czynienia przy tych samych odległościach: 

      - wyższy poziom hałasu słyszalnego;

      - wyższy poziom infradźwięków;

      - wyższy poziom drgań;

      - emisję szkodliwych spalin, które przyczyniają się do: zachorowań na raka, alergii, astmy, powodują też zatrucia czy smog.

      Jeżeli życie przy wiatrakach zamiera, to w odległościach 1-2 km od dróg, mamy do czynienia zapewne ze strefami wymarłymi od dziesiątek lat? Czy tak jest?

      Kiedy posłowie PIS czy Marcin Przychodzki ze Stop Wiatrakom będzie walczył o zakaz budowy dróg w odległościach mniejszych niż 2 km od domów, a także zakaz budowy nowych domów w pobliżu już istniejących dróg? Liczymy na konsekwentne zachowania!

      8) -3:10 - Teza: koszty produkcji i montażu turbin, przewyższają produkcję z turbin. Odpowiedź: Elektrownie wiatrowe produkują w ciągu swojego "życia" około 200 razy więcej energii, niż potrzebują do ich budowy, transportu, montażu i demontażu. Dość powiedzieć, że typowa elektrownia wiatrowa o mocy 3 MW, produkuje w ciągu roku około 9000-10 000 MWh, czyli tyle, ile potrzebuje w ciągu roku 4000 gospodarstw, czyli ok 12000 osób. Fundamenty siłowni zajmują około 450 m3, tymczasem odcinek 1 km zwykłej drogi o szerokości 6-7 m, wymaga przemieszczenia około 5000 m3 terenu.

      9) -3:05 - Teza: Energia jest droższa. Odpowiedź: Energia wiatrowa jest najtańsza formą energii odnawialnej i zrównuje się już z kosztami energii węglowej, której koszty to około 7500 mln zł za 1000 MW, czyli 7,5 mln zł za 1 MW. A to dopiero początek kosztów, bo potem mamy zakup węgla i utrzymania. Tymczasem turbina wiatrowa 3 MW, to koszt ok 15-17 mln zł, czyli 5-6 mln za 1 MW i to już większość kosztów, bo wiatr jest darmowy. Wiatr jest też tańszy od wspieranych przez PIS innych źródeł.

      10) -3:00- Teza: Polska nie jest krajem wietrzny. Odpowiedź: Polska ma jedne z najlepszych warunków wiatrowych na świecie, biorąc pod uwagę obszary zaludnione. Wskaźnik wykorzystania mocy w wietrze w Polsce to około 25% (nowoczesne i wysokie nawet ponad 35%), Niemcy ok 18,5% (węgiel to ok 46%).

      11) -2:55- Umowy są niekorzystne dla rolników. Odpowiedź: Czy dzierżawa 20-30 tys. zł za 0,2 ha to czysty wyzysk? Daje to ok 800 tys. (+ wyrównanie inflacji) w 25-30 lat z 0,2-0,3 ha, w przeliczeniu na 1 ha: 3 mln zł. No i gdzie są te tłumy protestujących "oszukanych" rolników, a w Polsce stoi ponad 3000 wiatraków. Często do jednej elektrowni potrzeba kilku umów dzierżawy (rotor, plac u 2 osób, łuki dojazdowe, kabel itp.). Gdzie oni są i kto ich oszukał?

      12) -2:40- Teza: Patologie, np: raporty środowiskowe robią inwestorzy. Odpowiedź: Robienie z ludzi idiotów. Taka forma występuje w każdego rodzaju inwestycji, która wymaga raportu oddziaływania na środowisko. Od geotermii po nowe kopalnie odkrywkowe czy drogi. A kto ma to robić, skoro robi to strona która wszczyna inwestycję i wie o niej wszystko. Może rolnicy lub przeciwnicy mają to robić? NIE ważne kto robi, ważne kto ocenia. A ocenia to wyspecjalizowana instytucja jaką jest Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ). Jeżeli ktoś uważa, że to za mało - czekamy na propozycję, komisja noblowska? Co więcej, z raportem mogą zapoznać się wszyscy i zgłaszać swoje uwagi do których urzędy muszą się odnieść. Na upartego, strona przeciwna może stworzyć swojego rodzaju swój raport czy przedstawić swoje badania i monitoringi.

      13) -2:20- Teza: dochodzi do wielu awarii. Odpowiedź: Nie każda awaria oznacza wypadek, nawet jak jeśli jest poważna jak oderwanie łopaty. Przywołany zresztą przypadek oderwania części łopaty, tyczył się używanej elektrowni wiatrowej, gdzie całość spadła pod wieżę. W Polsce na ponad 3000 elektrowni wiatrowych a nie znamy żadnego przypadku uszkodzenia ciała lub śmierci wśród mieszkańców. Takie przypadki zdarzają się zaś przy budowie i montażu, ale to typowe zagrożenie jak na każdej budowie. W Polsce ginie tysiące osób na drogach, poważnie rannych jest kilkadziesiąt tysięcy osób. A miliony osób każdego dnia mija się o mniej niż 1 m od pędzących samochodów. Czy takie zagrożenie powoduje, że domagamy się zakazania ruchu drogowego? Czy sprowadzenie sprawy do absurdu jest rozsądnym rozwiązaniem?

      14) -1:52: Teza: Lód z siłowni uderzył mężczyznę. Odpowiedź: Upadek kilku kilogramów lodu podczas wyprowadzania zimą krów w warunkach zlodowacenia (?!?!), do tego z wysokości około 100 m co oznacza prędkość uderzenia ok 160 km/h, jest to mało wiarygodne. Nie potrzeba obdukcji, raczej prosto do szpitala! Co nie zmienia faktu, że tak bliska lokalizacja dużego parku wiatrowego (około 250 m od domów), jest dziś już dawno niemożliwa. Większość dzisiejszych lokalizacji (procedura środowiskowa od 2014 r.) to dopuszczalne odległości od ok 400 m przy pojedynczych siłowniach, do około 700-1000 m przy dużej ilości siłowni.

      15) - 1:47: Teza: lokalizacja wiatraków na morzu uniemożliwi połowy. Odpowiedź: Posłowie PIS chcący realnie zakazać nowoczesnej energetyki na lądzie (patrz ustawa), podnoszą argument, że wiatraki powinny iść na morze, bo tam "nikt nie będzie protestował". Dlaczego więc i na morzu napędzają kampanię strachu i obaw?

      16) - 1:17: Wiatraki blisko uzdrowiska oznaczają utratę statusu uzdrowiska. Odpowiedź: Nie ma żadnej takiej zależności ani wymogów prawnych. Dość powiedzieć, że wiele górskich uzdrowisk jest w rejonach, gdzie jest najbrudniejsze powietrze w kraju - czy ktoś im odbiera status? Czy wiatraki mogą być przeszkodą? W okolicach Inowrocławia jest ponad 20 elektrowni wiatrowych, w tym najbliższe ok 800 m od tężni solankowych, stały się kolejną atrakcją. Hałas? Zaledwie 50 m od uzdrowiska jest potężny ruch kolejowy, nawet to nie jest problemem dla uzdrowiska. Podobnie jest z wieloma innymi uzdrowiskami, przy których są wiatraki jak np: Ustka, Kołobrzeg, Gołdap czy Ciechocinek.

      17) - 1:07: Protestuje ponad 500 miejscowości. Odpowiedź: Jest to nieprawdą, na mapie protestów jest wiele miejscowości, które występują po kilka razy. Razem jest około 200 miejscowości, jednak tylko w około 50 miejscach są wiatraki w okolicy. Reszta to protesty osób wystraszonych przez szum medialny, oparty na najgorszych przypadkach, przy okazji których lokalni liderzy (radni, wójtowie, posłowie lub kandydaci na powyższe stanowiska) próbują się wybić. By miejscowość znalazła się na tzw. "liście protestu" wystarczy przysłać 1 maila od 1 osoby. Często okazuje się, że w takiej miejscowości większość mieszkańców była za wiatrakami.

      18) - ostatnie minuta: to już czysta polityka, czyli jaki PIS dobry, jaka reszta zła.

      Kto raz oszukał, ten może to zrobić to zawsze. Ale raz, może nawet i dwa, można wybaczyć, może przypadek, może ktoś błądzi, może ....

      Jak jednak nazwać nieskończony ciąg kłamstw, gdzie kłamstwo pogania kłamstwo? Ktoś ma w tym jakiś cel. My wiemy. Pytanie, czy ty nadal w te kłamstwa chcesz wierzyć.

      Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że protesty są i będą do wszystkiego. Także do inwestycji, które promuje PIS. Kto sieje protest, ten ....


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Anatomia kłamstwa - ile można ukryć kłamstw w 4 min filmiku?”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 kwietnia 2016 15:42
  • wtorek, 29 marca 2016
    • Ile mieszka dziś osób pod elektrowniami wiatrowymi w odległości 10-krotności wysokości?

      Projekt ustawy o którym ostatnio często piszemy, przynosi tak wielkie zmiany dla obszaów gdzie są już elektrownie wiatrowe, że aż dziw bierze, że to się dzieje naprawdę. Otóż władza na wielkim obszarze Polski (zaraz wyliczenia), wprwadza zakaz nowej zabudowy mieszkalnej! Był nawet "śmieszny" moment na jednej komisji procedującej ten projekt ("procedowanie" = w 2 dni wszystko gotowe), gdzie pojawili się nawet posłowie PIS z innych komisji, którzy ostrzegali przed tym swoich kolegów. Jednak posłowie PIS zajmujący się tą ustawą (komisja infrastruktury), chyba mówiąc po młodzieżowemu "nie ogarniają" nad czym pracują.

      Kto nie wierzy, zapraszam do czytania ustawy lub chociaż analizy najważniejszych paragrafów:

      Duża grafika - tutaj

      Projekt ustawy - tutaj po sprawozdaniu komisji

      Teoretycznie jest to całkiem logiczne, skoro PIS wyznaje zasadę, że w odległości 10 wysokości od elektrowni wiatrowych wszelkie życie zamiera, krowy przestają nieść mleko a ludzie dostają AIDS i hemoroidy (o czym donoszą niektóre ulotki antywiatrowe), to brawo za konsekwencje! 

      Problem w tym, że realnie protestujących w tych okolicach jest przeważnie mniej niż 3% osób, a wiemy to po dziesiątkach konsultacji społecznych, gdzie czasem na 300 zebranych podpisów przychodziło zaledwie 20 osób, z tego ponad połowa była za wiatrakami, donosząc, że podpisy wymuszono przez presję ("podpisuj, bo każdy podpisał").

      Na około 600 tzw. "protestów w Polsce" (wystarczy że podeśle maila 1 osoba), około 90% jest w miejscach gdzie NIE ma żadnych elektorwni wiatrowych. Ludzie zostali wystraszeni i opowadają głupoty, tak jak dziś na konsultacjach społecznych, gdzie pewna Pani z Mazur wmawiała, że wiatrak jak zaczyna pracować, to hałasuje jak startujący odrzutowiec. To trochę dziwny odrzutowiec zważywszy że siłownie na prędkościach startowych wiatru (około 4 m/s na gondoli i 2 m/s na dole) eminuje zazwyczaj tylko 25-30 dB w odległości 500 m. Dla porównania, autostrada z 1000 m: 45 dB.

      Jak wygląda praca i dźwięki, gdy "startuje" elektrownia wiatrowa? Proszę  zobaczyć - video z pomiarów:

       

      Część protestów jest słusznych, ponieważ sami znamy przypadki, gdzie elektrownie wiatrowe o wysokości 150 m lokalizowano poniżej 250 m od domów! Takie lokalizacje odpowiadają za czarny PR dla całej branży, szkoda.

      Ale przejdźmy do głównego wątku, ile osób mieszka dziś w obszarze tzw. "10-krotności".


      Obecnie mamy (początek 2016 r.) około 5300 MW zanistalowanych w energetyce wiatrowej. Według moich szacunków, daje to ponad 3600 elektrowni wiatrowych. Obszar tzw. 10-krotności wysokości, który ma być określany jako "strefa oddziaływania" z zakazem zabudowy, to dla:

      - elektrowni wiatrowej o wyokości 150 m (2MW): prawie 707 ha (czyli 7,07 km2);

      - elektrowni wiatrowej o wysokości 200-210 m (3-6 MW): prawie 1400 ha!

      Wartości te nieco maleją w parkach wiatrowych i spadają czasem poniżej 200 ha na 1 elektrownię wiatrową. Dobrzym przykładem jest tutaj Park Wiatrowy Dobrzyń (17 EW), gdzie obszar 10 H zajmuje około 26,6 km2, czyli niecałe 160 ha na siłownię.

      Według moich wyliczeń, obszar o promieniu 10 wysokości od istniejących już elektrowni wiatrowych wynosi w tej chwili w Polsce około 7000-10000 km2. Średnia gęstość zaludnienia dla obszarów wiejskich to około 80 osób na km2 (powierzchnia terenów wiejskich bez lasów, wód, miast itp. to ok 60% kraju przy ok 15 mln mieszkańców wsi). Gęstość zaludnienia całej Polski to około 123 osoby na km2. Choć elektrownie wiatrowe stawia się w miejscach raczej niezamieszkałych, to jednak w promieniu 1,5 km bywają już całe wsie a nawet miasta! Załóżmy więc do obliczeń gęstość zaludnienia na poziomie ok 40-80 osób na km2.

      Policzmy więc:

      a) 7000 km2 x 80 osób = 560 tys. osób;

      b) 10000 km2 x 40 osób = 400 tys. osób.

      Można więc przyjąć, że w obszarze 10 H od istniejącyh już elektrowni wiatrowych mieszka około 500 tys. osób. Co to oznacza? Z każdym miesiącem będzie przybywać lawina wniosków o nowe domy, co skończy się ostatecznie protestami. Życzymy powodzenia. 

      No chyba, że PIS faktycznie wierzy, że  NIKT nie chce się budować koło wiatraków. No więc zobaczymy .....

      Potwierdzenie moich słów na przykładach:

      Duża grafika - tutaj

      PS

      Niczego tutaj nie zmieni też ewentualny zapis, by zasadę 10 H stosować tylko od nowych elektrowni (tych, które wybudowano po wejściu ustawy). Dlaczego? Ponieważ może dojść do sytuacji, gdy np:

      - nie dostaniemy pozwolenia na budowę dla domu położonego 1290 m od "nowej elektrowni" o wysokośći 130 m (bo nie ma 10H), ale dostaniemy już pozwolenie w odległości 1310 m od niej, pomimo że nasz dom będzie np: 500 m od już istniejącej elektrowni, która była wybudowana przed ustawą. Czyli ustawodawca zakazuje nam się budować 1290 m od "nowej elektrowni", ale nie widziałby przeszkód już 500 od "starej elektrowni" i 1310 od "nowej".

      To nonsens rzecz jasna, więc zasada 10H z pewnością musi obowiazywać też od "starych". Do tego sprowadza się promowanie skrajnych rozwiązań, których nie ma w żadnym kraju. A wystarczy wprowadzić choćby ten pomysł, o którym już pisaliśmy.

       AKTUALIZACJA 30-03-2016 r.: 

      Poniżej przedstawiamy mapę online, z miejscami które są zagrożone zakazem zabudowy. Na mapie NIE ma wszystkich elektrowni wiatrowych. Brakuje wielu najnowszych plus brak większości wiatraków o wysokościach poniżej 100 m. Natomiast są prawdopodobnie prawie wszystkie elektrownie wiatrowe o wysokości powyżej 100 m, które powstały przed 2016 r.

      Mapa online - tutaj: http://arcg.is/1MCgOmG


      Mimo, że nie są pokazane wszystkie elektrownie wiatrowe, to obszar wykluczeń to już około 5000 km2 na minimum 510 gminach.

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 marca 2016 20:07
  • środa, 16 marca 2016
  • czwartek, 11 czerwca 2015
    • Naukowcy, pseudonaukowcy czy wykładowcy?

      Na temat elektrowni wiatrowych wypowiada się coraz więcej osób, udając naukowców, specjalistów i niezależnych ekspertów, którzy wypowiadają się na wszystkie powiązane tematy od akustyki, zdrowia po sprawy techniczne jak bezpieczeństwo budowli. Pominę wielki wykład na temat tego, że tzw. "niezależny ekspert" to zwykłe mydlenie oczu, ponieważ nie ma czegoś takiego w obecnym systemie prawnym. 

      A nazywanie samego siebie niezależnym ekspertem, gdy prowadzi się zarówno prywatną walkę (w miejscu swojego zamieszkania) z wiatrakami, jak i cykl spotkań, wizyt, artykułów antywiatrowych w różnych serwisach internetowych - to już po prostu kpina z logiki i pojęcia niezależności. 

      Wiele tych osób godzi się na nazywanie ich jako: profesor, naukowiec, specjalista. 

      Jaka jest prawda? Zazwyczaj nie są żadnymi profesorami, tylko co najwyżej doktorem lub zwykłym wykładowcą na uczelni. Czy są specjalistami? Zazwyczaj w bardzo, bardzo wąskiej dziedzinie - praktycznie nikt z nich, nie jest ekspertem w dziedzinie siłowni wiatrowych, gdyż to stosunkowo młoda dziedzina w Polsce. 

      Tacy "niezależni eksperci" zabierają się za krytykę prawdziwych naukowców, którzy prowadzą prawdziwe badania. 

      Ciekawy artykuł na ten temat można przeczytać poniżej:

      http://www.nowytydzien.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=29172:ekspert-kt%C3%B3ry-ekspertem-nie-jest&Itemid=44

      Cytat:

      " Ekspert, który ekspertem nie jest

      Kolejna uchwała Rady Gminy Wyryki, powołująca niezależnego eksperta w sprawie wiatraków, okazuje się bublem prawnym. Jej projekt nie został zaopiniowany przez radcę prawnego, skutkiem czego nadzór prawny wojewody wszczął postępowanie uchylające. - Paradoksem jest, że na jej mocy powołany miał być ekspert, który tak naprawdę żadnym ekspertem być nie może - mówi wójt Ćwirta.

      Na marcowej sesji Rady Gminy Wyryki głosami klubu radnych Stop Wiatrakom - Wyryki, przy milczącej zgodzie dużej części rady (siedmiu radnych wstrzymało się od głosowania), podjęta została uchwała zobowiązująca wójta gminy Wyryki do zawarcia umowy z prof. Barbarą Lebiedowską jako ekspertem Komisji Europejskiej do spraw akustyki. Umowa dotyczyć miała sporządzenia przez panią profesor ekspertyzy o planowanej w Wyrykach farmie wiatrowej. Radni w uchwale zdecydowali, że honorarium dla autorki dokumentu będzie wynosić 3 tys. zł. Wnioskodawca uchwały, radny Wojciech Straczuk, argumentował, że zaproponowany ekspert jest gwarantem sporządzenia wiarygodnej i miarodajnej ekspertyzy dotyczącej planów lokalizacji farmy wiatrowej w Wyrykach. Po sesji uchwała w sprawie powołania eksperta trafiła do wojewody w celu zbadania zgodności jej zapisów z prawem. - Nadzór prawny wojewody stosownym pismem poinformował nas o wszczęciu postępowania nadzorczego w celu uchylenia uchwały podjętej przez Radę Gminy Wyryki - mówi wójt Andrzej Ćwirta. - W uzasadnieniu wskazano szereg argumentów przemawiających za koniecznością jej uchylenia. Organ nadzoru wytknął m.in., że rada rażąco przekroczyła swoje kompetencje przyjmując tego typu uchwałę - tłumaczy wójt. Ale to jeszcze nic. Równolegle Urząd Gminy Wyryki wystąpił bowiem do przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce o oficjalne dane kontaktowe prof. Barbary Lebiedowskiej. - Odpowiedź była dla nas bardzo zaskakująca. Okazało się bowiem, że nazwisko pani profesor nie widnieje w rejestrze grup ekspertów Komisji Europejskiej. Co więcej, nie jest ona także ekspertem Dyrekcji Generalnej ds. Środowiska Komisji Europejskiej - wyjaśnia Ćwirta. - W tym świetle uchwała naszej Rady nabiera paradoksalnej wymowy, bo zdecydowała o zatrudnieniu eksperta, który ekspertem wcale nie jest - twierdzi wójt. 

      - Być może całej sprawy by nie było, gdyby - zanim mój projekt trafił do porządku obrad - zaopiniował go radca prawny - uważa pomysłodawca uchwały Wojciech Straczuk. - Moim zdaniem wszystko odbyło się zgodnie z przepisami, rada uchwałę przyjęła i teraz świętym obowiązkiem wójta jest ją wykonać - twierdzi radny. Dodaje też, że profesor Lebiedowska - według jego wiedzy - posiada wszystkie niezbędne uprawnienia do napisania takiej ekspertyzy.W tym całym zamieszaniu wojewoda jeszcze nie zdecydował, czy uchwałę wyryckiej rady uchylić. Na razie w gminie trwają przygotowania do zmian w studium zagospodarowania przestrzennego. Dzięki niemu ma być możliwa budowa elektrowni wiatrowej. Jeszcze do 21 maja mieszkańcy Wyryk mogą wnosić swoje uwagi do zmian w tym dokumencie. Po tym czasie to radni zdecydują czy zmiany zostaną uchwalone.

      "

      Co ciekawe, sprawdzając na rzetelnej stronie nauka-polska.pl - Pani Barbara Lebiedowska żadnym profesorem nie jest:

      http://nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=73978&lang=pl

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/naukowiec_ekspert_wiatraki.jpg

       

      Dlaczego więc ci pseudonaukowcy, czyli po prostu zwykli wykładowcy (i to nie zawsze, bo często emerytowani), tak łatwo oszukują ludzi szkodliwością wiatraków? Dlaczego w ich mniemaniu wiatr jest tak straszny, że ciężko o coś straszniejszego na naszej planecie, niż zawirowania powietrza. Odpowiedź jest prosta. Odpowiednio dobierając słowa, używają terminów, które są obce większości, można wystraszyć wszystkim. Wszystkim bez wyjątku, kto nie wierzy polecam video:

      https://youtu.be/94QnJQ3KLDM


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Naukowcy, pseudonaukowcy czy wykładowcy?”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 czerwca 2015 16:57
  • środa, 12 listopada 2014
    • Posłanka Anna Zalewska (PIS) kontroluje głosowanie ws wiatraków

      Demokracja w pigułce, czyli rządy przestraszonej i zmanipulowanej grupy osób (nie zawsze będącej realną większością). Tak poczyna sobie pani poseł Anna Zalewska (PIS), kontrolując głosowanie, które następuje zazwyczaj po godzinnym monologu anty-wiatrowym.

      Tutaj słyszymy ją od 0:10 min:

      https://www.youtube.com/watch?v=M6bggSWUgTk

      Źródło: http://walbrzych24.home.pl/

       

      Tak wygląda prawdziwe lobby, które wywiera realny wpływ na politykę. Przypomnę może, że tzw. lobby wiatrowe NIE WYWALCZYŁO żadnej ustawy, żadnego rozporządzenia specjalnego tylko dla siebie. Nie ma czegoś takiego. Działa w ramach prawa, jakie obowiązuje całą branżę odnawialnych źródeł energii (OZE), bez żadnych specjalnych praw dla siebie!

      Tymczasem PIS podejmuje kroki, które już teraz praktycznie zablokowały rozwój energetyki wiatrowej (choćby przez podburzanie protestów, co kończy się anulowaniem inwestycji szykowanych przez wiele lat). W planach mając nawet rozbiórkę istniejących wiatraków. O ile w poprzednich latach rocznie przybywało około 25% nowych MW z wiatru, tak w obecnym roku przybyło ledwo 10%.

      Cała walka jest pod pretekstem ochrony ludzi, realnie jednak jest to lobbing za innymi źródłami energii (np: geotermia), w zasadzie prawie zawsze droższymi, ponieważ wiatr lądowy jest najtańszym źródłem OZE. Walka idzie bowiem o pozostałe MW jakie można przyłączyć do systemu energetycznego kraju. Jak zablokuje się wiatr, to będzie można przyłączyć inne źródło energii. I o to idzie cała gra. Dlatego też, środowisko Radio Maryja i TV Trwam walczy też między innymi z atomem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      środa, 12 listopada 2014 11:53
  • sobota, 21 grudnia 2013
    • Porównanie poziomu hałasu drogowego oraz od farmy wiatrowej

      Często w mediach widzimy reportaże, gdzie pokazuje się charakterystyczny świst od wiatraków. Jak kręci się takie reportaże? Otóż podchodzi się z mikrofonem tuż pod sam rotor, kierunkowo ustawia się tak, by zbierał jak najwięcej dźwięku a potem w reportażu puszcza się ten dźwięk non stop w tle, lub za każdym razem gdy widać wiatrak. Niezależnie czy wiatrak w reportażu widzimy 100 m od nas czy 2 km, to zawsze jest ten sam dźwięk. NA TYM POLEGA MANIPULACJA MEDIÓW, ponieważ tak zrobią większa sensację. A przecież po to media jadą, pokazać sensację.

      Jeśli Państwo chcą zobaczyć i usłyszeć realny dźwięk wiatraków, to polecam te poniższe video. 

      Koniecznie proszę słuchać na tych samych ustawieniach dźwięku cały 2-minutowy filmik, nie zgłaśniać podczas video. Proponuję ustawić głośność:

      - zewnętrzne głośniki komputera na 30-50% (w zależności od mocy głośników);

      - głośniki w systemie (ustawienia wewnętrzne) na 70-80%;

      - oraz dźwięk na filmie w YouTube na 70-80%;

      - potem nie robimy nic z dźwiękiem przez cały filmik. Większość osób powinna uzyskać podobny poziom dźwięku jak w realnych pomiarach, czyli hałas od drogi około 60 dB, zaś poziom 370 m od farmy wiatrowej 36-38 dB.

       

      Hałas od drogi późnym wieczorem wynosi na filmiku (pierwsza część) około 60 dB, mimo że dopuszczalne normy wynoszą dla zabudowy jednorodzinnej 40 dB w nocy i 50 dB w dzień. 

      Natomiast poziom natężenia dźwięku 370 m od farmy wiatrowej to około 36-38 dB (przy wietrze tego dnia około 5 m/s i temperaturze +3*C). Przy silnym wietrze poziom natężenia może wzrosnąć do 40-43 dB, ale będzie maskowany częściowo przez same porywy wiatru. Można wręcz powiedzieć, że już przy wietrze 8 m/s i większym (pomiar na 10 m) wiatr maskuje prawie całkowicie dźwięk siłowni wiatrowych. Najdalej słyszalne siłownie wiatrowe są w zakresie wiatru 5-8 m/s.

      Jak widać i słychać, dźwięk wiatraków jest dużo mniej przeszkadzający w przeciętny dzień niż ruch samochodowy. Są co prawda dni, gdy wiatr jest silniejszy i zasięg dźwięku wiatraków niesie się dużo dalej, jednak nie wolno zapominać, że i ruch samochodowy potrafi się nieść czasem 2-3 km. Jednak nawet w te wietrzne dni, dźwięk siłowni wiatrowych może być doskonale tłumiony przez ściany i okna, które potrafią wytłumić nawet o 30 dB. Czyli mając 45 dB przed domem, można wytłumić nawet do 15 dB w domu!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Porównanie poziomu hałasu drogowego oraz od farmy wiatrowej”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      sobota, 21 grudnia 2013 10:53

Kalendarz

Grudzień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa