Energia Wiatrowa

Wiatrowa.blox.pl - energetyka wiatrowa, informacje, fakty i mity.

Wpisy otagowane „stopwiatrakom”

  • wtorek, 19 kwietnia 2016
    • Anatomia kłamstwa - ile można ukryć kłamstw w 4 min filmiku?

      Na profilu Pani minister Anny Zalewskiej (PIS) jest ok 4 min filmik o wiatrakach:

      Teraz zagadka, ile kłamstw i manipulacji może być w ciągu 3-4 min? Ktoś powie: trzy, cztery, może pięć?

      Ktoś postarał się bardziej i poszedł na rekord ..... bo w ciągu w zasadzie 3 min pada 17 takich informacji. Średnio co 10 sek!!!!

      Kłamstwa i manipulacje:

      1) -4:05 (czas do końca) - Teza: Rząd stawiał na wiatraki. Odpowiedź: nie jest prawdą, że polski rząd (jakikolwiek) uznał by cały przyrost mocy OZE (odnawialnych źródeł energii) miał odbyć się z energetyki wiatrowej, nigdzie nie ma takiego zapisu. Wiatr NIE miał żadnych innych preferencji względem pozostałych OZE (w tym geotermii). Dlaczego więc energia wiatrowa rozwinęła się najmocniej? Po prostu jest najtańsza. By rozwijały się inne formy OZE (które przecież NIE są i nie były zakazane), powinny dostać wyższe wsparcie niż wiatr lub same obniżyć koszty.

      2) -3:55 - Teza: korupcja i brak uregulowań prawnych. Odpowiedź: Ile osób skazano za korupcję? Nie kojarzę w tej chwili nikogo, nawet jeśli były, to jest to promil. Mityczny raport NIK, sugerujący, że 1/3 wiatraków stoi u wójtów i radnych, okazał się przeinaczeniem na potrzeby mediów. Realnie tylko 1,3% elektrowni stoi u osób pracujących w urzędach gmin (co w małej gminie jest równe losowemu trafieniu przy wybieraniu działki!). Prawda, że jest różnica między 1 a 33%?

      Brak uregulowań prawnych? Były od zawsze, ale z każdym rokiem wymogi rosły (np: konieczność MPZP, nowe sposoby liczenia hałasu, coraz wyższe wymogi monitoringów itp.). Obecnie są bardzo rygorystyczne, na poziomie europejskim. Wymagania akustyczne powodują, że większość siłowni musi być lokalizowana w odległościach 400-1000 m od zabudowań, zaś przy uzgadnianiu MPZP potrzeba opinii lub uzgodnień czasem ponad 30 instytucji.

      3) -3:50 - Teza: Naukowcy sugerują 2 km. Odpowiedź: Było to opracowanie zrobione przez przeciwnika energii wiatrowej, które bez wiedzy tych osób wykorzystał ich nazwiska i tytuły, by zrobić większe wrażenie. Np: Maria Podolak-Dawidziak znalazła się w opracowaniu (które jest dostępne na stronie minister Anny Zalewskiej) bez swojej wiedzy, nie uczestniczyła w żadnych badaniach i nie miała żadnej wiedzy na ten temat! W dodatku w powyższym opracowaniu zaprzecza się rzeczom tak oczywistym jak to, że mamy obecnie najwyższy poziom CO2 od ponad 400 tys. lat. Opracowanie te nie ma żadnej wartości merytorycznej. Co więcej, w żadnym z państw nie ma sztywnych wymogów na poziomie ponad 1 km, nie mówiąc już o 2 km.

      4) -3:38 - Teza: Infradźwięki powodują uciążliwy hałas. Odpowiedź: Infradźwięki od wiatraków są na poziomie naturalnego tła i są na poziomach około 20 dB poniżej zakresu słyszalności i wpływu (norma 102 i 86 dBG, zaś siłownie ok 70 dBG). Innymi słowy, nie słyszymy ich w tych zakresach - infradźwięki opracowanie.

      5) -3:30 - Teza: Ziemia przy wiatrakach niezdolna do uprawy przez 60 lat. Odpowiedź: Tak absurdalne twierdzenie, że nawet nie wiadomo, jak na to odpowiedzieć. Trochę w stylu: udowodnij, że nie jesteś wielbłądem. Więc może inaczej, proszę podać choć 1 taki przypadek. Holandia, Dania czy Niemcy, to martwe strefy rolnicze? Holandia - małe wiatraki zamienia się na większe, bliżej zabudowań.

      6) -3:25 - Teza: Ceny gruntów spadają o 1/3. Odpowiedź: Żadne badania nie potwierdziły spadku cen gruntów rolnych o takie wartości z powodu lokalizacji farm wiatrowych, zwłaszcza względem grupy kontrolnej. Natomiast odnośnie nieruchomości, badania prowadzone w Polsce tego nie potwierdzają. Badania prowadzone na świecie pokazują różne wyniki, od wzrostów po spadki. Być może najwięcej zależy od wytwarzanego klimatu przez samych mieszkańców oraz poprawności lokalizacji.

      7) -3:20 - Teza: Życie przy wiatrakach zamiera. Odpowiedź: w Polsce w odległościach ok 1,5 km od elektrowni wiatrowych mieszka około 600 tys. osób. Czy życie tam zamiera? W przypadku dróg powinno być jeszcze gorzej, ponieważ mamy do czynienia przy tych samych odległościach: 

      - wyższy poziom hałasu słyszalnego;

      - wyższy poziom infradźwięków;

      - wyższy poziom drgań;

      - emisję szkodliwych spalin, które przyczyniają się do: zachorowań na raka, alergii, astmy, powodują też zatrucia czy smog.

      Jeżeli życie przy wiatrakach zamiera, to w odległościach 1-2 km od dróg, mamy do czynienia zapewne ze strefami wymarłymi od dziesiątek lat? Czy tak jest?

      Kiedy posłowie PIS czy Marcin Przychodzki ze Stop Wiatrakom będzie walczył o zakaz budowy dróg w odległościach mniejszych niż 2 km od domów, a także zakaz budowy nowych domów w pobliżu już istniejących dróg? Liczymy na konsekwentne zachowania!

      8) -3:10 - Teza: koszty produkcji i montażu turbin, przewyższają produkcję z turbin. Odpowiedź: Elektrownie wiatrowe produkują w ciągu swojego "życia" około 200 razy więcej energii, niż potrzebują do ich budowy, transportu, montażu i demontażu. Dość powiedzieć, że typowa elektrownia wiatrowa o mocy 3 MW, produkuje w ciągu roku około 9000-10 000 MWh, czyli tyle, ile potrzebuje w ciągu roku 4000 gospodarstw, czyli ok 12000 osób. Fundamenty siłowni zajmują około 450 m3, tymczasem odcinek 1 km zwykłej drogi o szerokości 6-7 m, wymaga przemieszczenia około 5000 m3 terenu.

      9) -3:05 - Teza: Energia jest droższa. Odpowiedź: Energia wiatrowa jest najtańsza formą energii odnawialnej i zrównuje się już z kosztami energii węglowej, której koszty to około 7500 mln zł za 1000 MW, czyli 7,5 mln zł za 1 MW. A to dopiero początek kosztów, bo potem mamy zakup węgla i utrzymania. Tymczasem turbina wiatrowa 3 MW, to koszt ok 15-17 mln zł, czyli 5-6 mln za 1 MW i to już większość kosztów, bo wiatr jest darmowy. Wiatr jest też tańszy od wspieranych przez PIS innych źródeł.

      10) -3:00- Teza: Polska nie jest krajem wietrzny. Odpowiedź: Polska ma jedne z najlepszych warunków wiatrowych na świecie, biorąc pod uwagę obszary zaludnione. Wskaźnik wykorzystania mocy w wietrze w Polsce to około 25% (nowoczesne i wysokie nawet ponad 35%), Niemcy ok 18,5% (węgiel to ok 46%).

      11) -2:55- Umowy są niekorzystne dla rolników. Odpowiedź: Czy dzierżawa 20-30 tys. zł za 0,2 ha to czysty wyzysk? Daje to ok 800 tys. (+ wyrównanie inflacji) w 25-30 lat z 0,2-0,3 ha, w przeliczeniu na 1 ha: 3 mln zł. No i gdzie są te tłumy protestujących "oszukanych" rolników, a w Polsce stoi ponad 3000 wiatraków. Często do jednej elektrowni potrzeba kilku umów dzierżawy (rotor, plac u 2 osób, łuki dojazdowe, kabel itp.). Gdzie oni są i kto ich oszukał?

      12) -2:40- Teza: Patologie, np: raporty środowiskowe robią inwestorzy. Odpowiedź: Robienie z ludzi idiotów. Taka forma występuje w każdego rodzaju inwestycji, która wymaga raportu oddziaływania na środowisko. Od geotermii po nowe kopalnie odkrywkowe czy drogi. A kto ma to robić, skoro robi to strona która wszczyna inwestycję i wie o niej wszystko. Może rolnicy lub przeciwnicy mają to robić? NIE ważne kto robi, ważne kto ocenia. A ocenia to wyspecjalizowana instytucja jaką jest Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ). Jeżeli ktoś uważa, że to za mało - czekamy na propozycję, komisja noblowska? Co więcej, z raportem mogą zapoznać się wszyscy i zgłaszać swoje uwagi do których urzędy muszą się odnieść. Na upartego, strona przeciwna może stworzyć swojego rodzaju swój raport czy przedstawić swoje badania i monitoringi.

      13) -2:20- Teza: dochodzi do wielu awarii. Odpowiedź: Nie każda awaria oznacza wypadek, nawet jak jeśli jest poważna jak oderwanie łopaty. Przywołany zresztą przypadek oderwania części łopaty, tyczył się używanej elektrowni wiatrowej, gdzie całość spadła pod wieżę. W Polsce na ponad 3000 elektrowni wiatrowych a nie znamy żadnego przypadku uszkodzenia ciała lub śmierci wśród mieszkańców. Takie przypadki zdarzają się zaś przy budowie i montażu, ale to typowe zagrożenie jak na każdej budowie. W Polsce ginie tysiące osób na drogach, poważnie rannych jest kilkadziesiąt tysięcy osób. A miliony osób każdego dnia mija się o mniej niż 1 m od pędzących samochodów. Czy takie zagrożenie powoduje, że domagamy się zakazania ruchu drogowego? Czy sprowadzenie sprawy do absurdu jest rozsądnym rozwiązaniem?

      14) -1:52: Teza: Lód z siłowni uderzył mężczyznę. Odpowiedź: Upadek kilku kilogramów lodu podczas wyprowadzania zimą krów w warunkach zlodowacenia (?!?!), do tego z wysokości około 100 m co oznacza prędkość uderzenia ok 160 km/h, jest to mało wiarygodne. Nie potrzeba obdukcji, raczej prosto do szpitala! Co nie zmienia faktu, że tak bliska lokalizacja dużego parku wiatrowego (około 250 m od domów), jest dziś już dawno niemożliwa. Większość dzisiejszych lokalizacji (procedura środowiskowa od 2014 r.) to dopuszczalne odległości od ok 400 m przy pojedynczych siłowniach, do około 700-1000 m przy dużej ilości siłowni.

      15) - 1:47: Teza: lokalizacja wiatraków na morzu uniemożliwi połowy. Odpowiedź: Posłowie PIS chcący realnie zakazać nowoczesnej energetyki na lądzie (patrz ustawa), podnoszą argument, że wiatraki powinny iść na morze, bo tam "nikt nie będzie protestował". Dlaczego więc i na morzu napędzają kampanię strachu i obaw?

      16) - 1:17: Wiatraki blisko uzdrowiska oznaczają utratę statusu uzdrowiska. Odpowiedź: Nie ma żadnej takiej zależności ani wymogów prawnych. Dość powiedzieć, że wiele górskich uzdrowisk jest w rejonach, gdzie jest najbrudniejsze powietrze w kraju - czy ktoś im odbiera status? Czy wiatraki mogą być przeszkodą? W okolicach Inowrocławia jest ponad 20 elektrowni wiatrowych, w tym najbliższe ok 800 m od tężni solankowych, stały się kolejną atrakcją. Hałas? Zaledwie 50 m od uzdrowiska jest potężny ruch kolejowy, nawet to nie jest problemem dla uzdrowiska. Podobnie jest z wieloma innymi uzdrowiskami, przy których są wiatraki jak np: Ustka, Kołobrzeg, Gołdap czy Ciechocinek.

      17) - 1:07: Protestuje ponad 500 miejscowości. Odpowiedź: Jest to nieprawdą, na mapie protestów jest wiele miejscowości, które występują po kilka razy. Razem jest około 200 miejscowości, jednak tylko w około 50 miejscach są wiatraki w okolicy. Reszta to protesty osób wystraszonych przez szum medialny, oparty na najgorszych przypadkach, przy okazji których lokalni liderzy (radni, wójtowie, posłowie lub kandydaci na powyższe stanowiska) próbują się wybić. By miejscowość znalazła się na tzw. "liście protestu" wystarczy przysłać 1 maila od 1 osoby. Często okazuje się, że w takiej miejscowości większość mieszkańców była za wiatrakami.

      18) - ostatnie minuta: to już czysta polityka, czyli jaki PIS dobry, jaka reszta zła.

      Kto raz oszukał, ten może to zrobić to zawsze. Ale raz, może nawet i dwa, można wybaczyć, może przypadek, może ktoś błądzi, może ....

      Jak jednak nazwać nieskończony ciąg kłamstw, gdzie kłamstwo pogania kłamstwo? Ktoś ma w tym jakiś cel. My wiemy. Pytanie, czy ty nadal w te kłamstwa chcesz wierzyć.

      Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że protesty są i będą do wszystkiego. Także do inwestycji, które promuje PIS. Kto sieje protest, ten ....


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Anatomia kłamstwa - ile można ukryć kłamstw w 4 min filmiku?”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 kwietnia 2016 15:42
  • wtorek, 23 lutego 2016
    • Ustawa o zakazie energetyki wiatrowej w Polsce wg PIS

      Na początek w wielkim skrócie:

      • w połowie tego roku (lipiec 2016) ma zostać uchwalona "Ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych", która realnie sprowadza się do całkowitego zablokowania energetyki wiatrowej w Polsce. Natomiast analiza wykazała, że oznacza to z czasem likwidację około 90-98% lokalizacji wiatraków na terenie Polski! Czegoś takiego świat jeszcze nie widział. Brawo, szykuje się lawina procesów, nie tylko od inwestorów światowych, ale od wielu gmin, które zarabiają na podatkach nawet 1-5 mln zł rocznie.
      • Ideologiczna walka z wiatrakami żywcem przypomina fundamentalizm innych "walk": "islamiści wysadzają zabytki"
      • Elektrownie wiatrowe mogą w tym roku wyprodukować ok 7,5% zużywanej w Polsce energii, gdy rozwój zostanie zablokowany (a istniejące będą z czasem rozbierane), Polska nie wypełni zobowiązań "klimatyczno-unijnych", zarówno tych określonych na 2020 r. i tym bardziej w przyszłości.
      • Walka z wiatrakami była oparta w kontrze do geotermii. O ile energetyka wiatrowa nie walczyła z geotermią, o tyle "pewne media" robiły wszystko co można, by mieszkańcom wsi obrzydzać energię z wiatru, strasząc mitami niegodnymi XXI w. Obracająca się łopata wiatraka miała odpowiadać za wszystkie choroby świata w najbliższej okolicy, łącznie z możlwiością AIDS czy hemoroidami (mamy takie ulotki antywiatrowe)!
      • Energetykę wiatrową sprowadzono do jakiegoś mitycznego "lobby", które uwaga: nie wywalczyło absolutnie nic, żadnej ustawy pod siebie, żadnych innych form wsparcia względem innych OZE z geotermią na czele. Rozwój "wiatraków" był podytkowany tylko tym, że jest to najtańsza forma energii odnawialnej, po prostu. Co więcej, przez ostatnie 5-6 lat, każdego roku przybywały kolejne bariery w rozwoju, od coraz bardziej rygorystycznych ograniczeń środowiskowo-akustycznych, po ograniczenia panistyczne, z blokadą odrolnień włącznie.
      • Lobby wiatrowe coś "utargowało"? To, że będziemy pierwszym państwem, który będzie burzył 3000 konstrukcji? W takim razie, to chyba najbardziej nieudole lobby świata, które nie wywalczło nic, za żadnych rządów. A może tym mitycznym lobby jest kto inny:

      - Zamiast na walkę ze smogiem na "Fundacją ojca Rydzyka: 26 mln zł - źródło;

      - "PiS: szykuje 20 mln zł na szkołę o. Tadeusza Rydzyka" - źródło.


      Pytanie więc, gdzie jest prawdziwe lobby i jaka partia jest podatna na te wpływy?


       A teraz nieco szerzej.

      A więc stało się, kłamstwo powtórzone 1000 razy stało "prawdą". Tak długo wmawiano, że wiatraki muszą być te 2-3 km od zabudowań, że w końcu ludzie postronni uznali to za fakt. Co z tego, że takich przepisów nie ma w żadnym znanym mi państwie (są to co najwyżej zalecenia grup antywiatowych). Większość cywilizowanych państw ma przepisy oparte o normy akustyczne, co sprowadza się zazwyczaj do minimalnych odległości rzędu 300-800 m w zależności od wielkości lub liczby siłowni wiatrowych.

      Tymczasem PIS szykuje potworka, który wprowadza minimalne odległości od zabudowań i obszarów chronionych (była też wersja od zalesień pow. 0,1 ha) do elektrowni wiatrowych na poziomie około 1,5-2 km dla średnio-dużych siłowni wiatrowych. Minimalna odległość ma wynieść minimum 10-krotność turbiny w najwyższym punkcie, a dzisiejsze siłownie mają zazwyczaj 140-210 m wysokości (z rotorem). Czyli mamy 1,4-2,1 km od zabudowań!

      Treść najnowszego projektu, który ma wejśc w życie w połowie tego roku, czyli po prostu ustawa "antywiatrowa":

      http://i.imgur.com/n7KK7wH.png - "smaczki" z projektu ustawy, duża grafika.

      Od razu wyjaśniam, że sam mam widok z okna na ponad 20 siłowoni wiatrowych (razem na ponad 40 MW), z tego najbliższa jest ok 950 m od mojego domu, zaś znajomy mieszka ok 350 m od wiatraka. Kiedy zadawałem pytanie moim sąsiadom (mieszkają też ok 950 m od wiatraków) czy im przeszkadzają, patrzyli się jak na dziwaka. Nikt nie widzi w nich najmniejszego problemu.

      Wyjaśniła się też po części kwestia tego, dlaczego PIS tak usilnie walczył z Trybunałem Konstytucyjnym, po prostu uszykował ustawę, która w pewnym sensie działa wstecz oraz ma inne poważne wady, a mianowicie:

      • nie respektuje uchwalonego już prawa miejscowego (MPZP pod elektrownie wiatrowe);
      • skokowa zmiana wysokości płaconego podatku (często wzrost o 4-5 razy!), może oznaczać nierentowaność wielu elektrowni wiatrowych, zwłaszcza przy niestabilnych i niskich cenach (takich jak w ostatnim czasie);
      • realnie blokuje całą gałąź gospodarki a z czasem likwiduje jej potencjał praktycznie do zera;
      • przy rozbiórce starej siłowni wiatrowej, nie będzie można w większości przypadków postawić nowej, cichszej a nawet niższej elektrowni wiatrowej! Około 90% miejsc, gdzie są dziś już elektrownie wiatrowe, nie będzie można realnie wykorzystać ponownie. Gdzie tutaj sens?

      Dlaczego oznacza to utratę ponad 90% zainstalowanej już mocy z czasem? Jeżeli więszkość elektrowni wiatrowych w Polsce (ale i na świecie) stoi od zabudowań zazwyczaj w odległości 3-4 swoich wysokości, to gdyby inwestor chciałby postawić nawet turbinę o połowę niższą, cichszą i wydajnieszją, to nie spełni i tak wymogu "10-krtoności oddalenia". A wielu inwestorów wymienia już elektrownie po 15 latach działania, głównie przez to, że nowsze modele są pod każdym względem lepsze. Są bardziej wydajne i zazwyczaj cichsze.

      Dla porównania poniżej, stary model turbiny 3 MW produkowanego już od 2002 r.: Vestas V90-3MW, w porównaniu do nowego modelu Vestas V126-3MW:


      Duża grafika - tutaj

      Dziś taka siłownia o wysokości 150 m stoi często w odległości 450 m od zabudowań, gdyby wprowadzić zasadę minimum "3-krotności", to nowy i większy model, ale za to cichszy, stałby w odległości minimum 600 m, ale produkcja byłaby już o 78% większa przy niższej emisji hałasu.

      Dodatkowo projekt wprowadza absurdalną zasadę "10-krtonośći" odległości od form ochrony przyrody (w tym wielu lasów), ale także nawet od rezerwatów, które często są bardzo małe i ukryte w lesie. Jaki sens oddalać się na siłę 2 km od miejsca ochrony np: rezerwatu paproci? Tym bardziej, że takie podejście ponownie poważnie ogranicza możliwości lokalizacyjne, ponieważ średnia odległość od obszarów chronionych to jedynie 3,3 km.


      Co to wszystko oznacza dla Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE) i naszych zobowiązań?

      • W okolicach 2020 r. wiatr mógłby dawać ok 10% energii krajowej, zaś w 2025 r. nawet 15%. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że spadnie z czasem z 6,2% (2015 r.) na poniżej 0,5%?
      • Na przełomie 2015/2016 r. mieliśmy zainstalowanych około 5100 MW w wietrze (około 3000 siłowni powyżej 0,1 MW). Plany wg różnych założeń zakładały dojście do nawet ponad 10000-12000 MW, z tego ok 80% na lądzie, gdyż wiatr lądowy jest najtańszym rodzajem OZE, tańszym niż morski. Wszystko wskazuje na to, że z 5100 MW spadniemy na poniżej 400 MW?

       

      Źródło: PSEW, prezentacja Polski Sektor Energetyki Wiatrowej -Wyzwania i Możliwości, Janusz Gajowiecki Za-Dyrektora Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, 10 Września 2014 r. Lublin. https://.neo.lubelskie.pl%2Fdownload%2F17.pdf

       

      A tak wyglądają nasze możliwości lokalizacyjne w kraju:

       

      Dlaczego czeka nas z czasem (pierwsze duże parki już za kilka lat!) masowa rozbiórka przy wprowadzeniu zasady "10-krotności"? Dla siłowni 2-3,5 MW oznacza to zazwyczaj wspomniane 1,4-2,1 km. Średnia odległość od zabudowań takich siłowni to dziś 550-600 m, podobnie jak w całej Europie i wielu innych państwach. Czyli wprowadzając już nawet zasadę 600 m (lub zasadę "4-krotności"), to już ponad 50% siłowni wiatrowych jest do rozebrania!

      Poniżej przykłady odległości dla istniejących już parków wiatrowych (złożonych z turbin po 2-3 MW):

      Źródło: Opracowanie własne, na podstawie analiz GIS oraz Google Earth, w tym wykorzystanie danych z opracowania IBRiZ: http://www.ekoinspiracja.ekorynek.com/index.php/poznaj-eko-inspiracje-2015/82-firma/148-instytut-badan-ryzyk-i-zagrozen Parki wiatrowe wybrane losowo z terenu całego kraju.

       

      ANALIZY ODLEGŁOŚCIOWE

      Teraz pytanie zasadnicze, czy mamy obszary odległe od zabudowań i obszarów chronionych (w tym lasów) o ponad 2 km? Otóż praktycznie nie. Poniżej kilka analiz, które to potwierdzą.

      Na początek, ile to 3 km?


       Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/3km.jpg

      Pierwsze projekty PIS zakładały nawet 3 km, co obejmuje teren 9 wsi + kilkadziesiąt zabudowań siedliskowych i kolonii! To było tak absurdalnie dużo, że widocznie w ramach "kompromisu" (tylko z kim, sami ze sobą?), zaproponowano te 1-2 km w zależności od wysokości siłowni.

      No więc ile mamy obszarów odległych o te 1-2 km od zabudowań i obszarów chronionych (w tym lasów)?

      Przeprowadzono kilka analiz, jednak praktycznie wszystkie były baaaaaardzo niedokładne! Ktokolwiek wydał na nie pieniądze (zarówno jeśli były to publiczne na zlecenia sejmików, jak i branży wiatrowej), to były to pieniędze wywalone w błoto. Dlaczego? Ano praktycznie żadna z analiz jakie sprawdziliśmy, nie analizował dokładnie odległości od zabudowań rozproszonych! Takie analizy tylko wprowadzają w błąd, zarówno rząd, branżę jak i mieszkańców.

      # Weryfikacja anzlizy nr 1:

      Wykonawca: Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej (PIGEOR – wcześniej jako PIGEO)

      http://www.esperotia.pl/wp-content/plugins/download-monitor/download.php?id=338

      Nasza weryfikacja:

      1) Mapa sugerująca istnienie obszarów odległych 3 km od zabudowań - to obszary "zielone".

       

      2) Tak wygląda to na mapie z miejscowościami i drogami. Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/pigeo2.JPG

       

      3) Do dokładnej analizy została wybrany jeden z większych obszarów w okolicach Płocka. „Zielona strefa” oznacza, że jest szansa na obszary wolne od zabudowy o 3 km. Obszar analizy zaznaczony prostokątem o wymiarach: 48 x 23 km (1104 km2).

      4) Przy buforze 1 km od zabudowań mieszkalnych, nadal brak wolnych stref lokalizacji. Strefy pojawiają się dopiero przy 500 m:

      5) Bufor 500 m - duża grafika.


      A poniżej nałożenie buforu 500 m na mapę początkową, która sugerowała, że możliwe są obszary odległe o 3 km od zabudowań mieszkalnych.

       

      Jak widać powyżej, powstało kilka stref odległych o nieco ponad 500 m od zabudowań, ale część z nich jest zalesionych. Po wprowadzeniu buforu 500 m od lasów i zalesień, nie byłoby miejsc dogodnych pod lokalizację siłowni wiatrowych. Takie pojawiają się dopiero przy zastosowaniu:

      • 500 m od zabudowań;
      • 150-200 m od lasów i zalesień.

      Porównanie mitycznych stref 3 km (zielone plamy), z buforem 500 m od zabudowań. Jak widac, nie ma mowy o żadnych 3 km, ani nawet o 800 m! Jest ledwo kilka stref odległych o 500 m, w dodatku w większości z nich są lasy, od któych elektrownie wiatrowe muszą się także oddalać.


      # Weryfikacja anzlizy nr 2:

      Wykonawca: Instytutu Ochrony Środowiska IOŚ-PIB  ;

      Źródło: http://www.ios.edu.pl 

      http://www3.gdos.gov.pl/Documents/GH/Spotkanie%2028.08.2014/przestrzenne%20uwarunkowania.pdf

      Nasza weryfikacja:

      Kolejna analiza, sugerująca istnienie stref 2 km od zabudowań (0,1% kraju) i całkiem sporo stref 1 km. I tym razem weryfikacja pokazuje, że nie jest to prawdą. Poniżej sugerowane strefy 2 km od zabudowań.

       

      Niestety, to kolejny niewypał i wprowadzanie w błąd. Do weryfikacji został wybrany jeden z największych sugerowanych obszarów odległych 2 km od zabudowań, znajdująca się na Wyszogrodem.

       

      Duża grafika: http://i.imgur.com/OOR3TcX.jpg

      Zamiast 2 km, mamy ledwo 700 m. W strefie, w której nie miało być budynków, mamy kilkadziesiąt zabudowań! 

      Podobnie sprawa ma się z innymi analizami, które miały udowaniac istnienie stref wolnych od zabudowań w kujawsko-pomorskim:

      http://wiatrowa.blox.pl/2013/10/Wiatraki-ile-metrow-od-domow-w-UE-i-USA.html

      - wskazywano strefy wolne od zaubdowy o minimum 1 km, realnie były usiane zabudową tak gęsto, że ciężko było wyszukać miejsca odległe o 400-500 m od zabudowań!

      Podsumowując, mitem jest znacząca liczba miejsc odległych o ponad 1 km od zabudowań. Stref odległych o ponad 1,5 km i spełniające inne kryteria "wiatrowe", praktycznie nie ma. Trzeba pamiętać, że odległości od zabudowań to nie jedyne bufory, jakie należy zachować. Są też strefy do lotnisk (po 5-15 km), od radarów (po 5-20 km), od linii wysokich napięć (200-500 m), od gazociągów, ropociągów, dróg, lasów itd. itp. 

      Dodatkowo teren musi być stosunkowo blisko GPZ (Głównych Punktów Zasilania), które zazwyczaj się położone w miastach. No i musi też wiać, czyli teren wyniosły lub otwarty i niezalesiony.

      Z moich analiz wynika, że takich obszarów, które są odległe o ponad 1 km od zabudowań (+ spełniają inne warunki), jest w skali kraju zaledwie około 0,1%!

      Dlatego jeśli chcemy choć utrzymać stan posiadania (czyli na dziś około 5100 MW), należy zostawić przepisy akustyczne na tym poziomie jakim są (ale przy G=0,3), natomiast dodatkowo wprowadzić zasadę pomocniczą, że siłownie wiatrowe o mocy ponad 0,5 MW muszą być oddalone o minimum 3-krotność wysokości, jednak nie mniej niż 400 m. To oznacza, że duże parki wiatrowe będą lokalizowane o ponad 600-1000 m od zabudowań (głównie ze względu na akustykę).

      - - - - -

      Jak wygląda to w innych krajach?

      Francja: ok 550 m

      USA - 300-600 m

      USA: nawet od 230 m

      Belgia: 650 m od turbin po 7,58 MW!

      Holandia: 600 m od turbin po 7,58 MW



      Niemcy i Polska - porównanie

      Normy w innych krajach: odległości i oddziaływanie akustyczne - raport PSEW / Duża grafika


      Linki powiązane tematycznie:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Ustawa o zakazie energetyki wiatrowej w Polsce wg PIS”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 lutego 2016 00:00
  • piątek, 14 listopada 2014
  • wtorek, 26 listopada 2013
    • Infradźwięki i wiatraki - audycja J. Weissa w radiowej Jedynce

      Polecam ciekawą audycję Janusza Weissa: "Wszystko, co chciałbyś wiedzieć i nie boisz się zapytać" w sprawie infradźwięków i siłowni wiatrowych:

      http://www.polskieradio.pl/7/3086/Artykul/984922,Elektrownie-wiatrowe-nie-wytwarzaja-dzwiekow-groznych-dla-zdrowia

      Wypowiadają się tam eksperci, którzy potwierdzają, że wiatraki co prawda wytwarzają infradźwięki, ale na poziomie dużo niższym niż uciążliwe i szkodliwe. Na poziomie niższym niż otaczająca nas choćby komunikacja czy nasze urządzenia.

      Przy tej okazji jak zwykle komiczny jest nius na stronie StopWiatrakom, który żąda sprostowania od PR1. Podają informację, że specjaliści, którzy się wypowiadają, wprowadzają ludzi w błąd, a dodatkowo są niby zamieszani z branżą wiatrową. 

      A więc drogie "StopWiatrakom", postaram się wam to sprostować, byście to zrozumieli. Po pierwsze są to osoby, które zajmują się tematyką wiatrową (choćby badając poziom dźwięków słyszalnych i infradźwięków), więc są związani z branżą, ponieważ inaczej się nie da. Jeżeli ktoś chce się na tym znać, to musi mieć kontakt z branżą. Ktoś musi dokonywać pomiarów, badać opinię publiczną i stan zdrowia.

      Rozumiem, że StopWiatrakom promuje swoich "specjalistów", którzy nie mają bladego pojęcia o wiatrakach, a jedynie powtarzają mity z internetu i brzydzą się wiatraków, więc ich kontakt jest prawie zerowy z tematyką, która się zajmują. Ot, jakiś pan doktor przeczytał w internecie, że infradźwięki szkodzą i teraz jeździ po protestach i powiela te wiedzę. Nie doczyta, że szkodliwość infradźwięków była wykazana na potężnych poziomach natężenia (np: śmigłowce, czołgi itp.), które w przypadku wiatraków nie występują. Zobaczmy porównanie poziomy infradźwięków od wiatraków i komunikacji:

       

       

      Także drogie "StopWiatraki", rozumiem walkę ze swoim strachem, ale co mają ci specjaliści prostować? Mają wmawiać, że wiatraki powodują wyższy poziom infradźwięków niż otaczające nas otoczenie, komunikacja, mimo, że tak nie jest. Mają kłamać tak jak wasi pseudo specjaliści od wszystkiego i niczego? Wali się wasz mit, straszenia niewidzialnym i niesłyszalnym wrogiem? To was boli?

       

      PS.

       By jednak było jeszcze śmieszniej, najnowsze badania (publikacja 2013r.) przy pomocy najnowszego sprzętu medycznego i pomiarowego wykazały, że nawet tak wysoki poziom infradźwięków i wibracji jaki jest w lotnictwie (helikoptery) nie jest szkodliwy dla zdrowia, jak do tej pory sądzono. Oto najnowsze wyniki:

       

      Do tej pory straszono infradźwiękami i wibracjami (VAD) na podstawie badań w lotnictwie, ponieważ siłownie wiatrowe nie emitują tak wysokich poziomów. Ale jak widać, nawet ten argument traci na sile.

      Przy okazji polecam nasze wcześniejsze wpisy o infradźwiękach:

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Infradźwięki i wiatraki - audycja J. Weissa w radiowej Jedynce”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 listopada 2013 11:11
  • wtorek, 27 listopada 2012
    • Energia wiatrowa - najczęstsze mity - specjalnie dla Pani poseł Anny Zalewskiej

      Tym razem wpis "wiedza o wiatrakach w pigułce" z odnośnikami do bardziej rozbudowanych artykułów.

      Pani poseł Anna Zalewska (PIS) wraz z kolegami zwołuje już kolejne spotkanie w budynku Sejmu, gdzie chce przedstawiać "fakty" na temat energii wiatrowej. Te fakty mają być tak przedstawione, by całkowicie zablokować ten rodzaj energii w Polsce, bo do tego zmierza pomysł wprowadzenia odległości lokowania wiatraków minimum 3 km od budynków mieszkalnych.

      Jeżeli pani Zalewska chce faktów, to śmiało służę, bo ona na pewno się na tym nie zna, zbija tylko polityczny kapitał na protestach (jak każdy polityk, który wyczuje, że może przewodzić jakiemuś buntowi). 

      A więc zaczynamy ..... same fakty w formie skrótowej, linki prowadzą do szerszych artykułów i opisów:

      - - / / - -

      1. Twierdzenie: "elektrownie wiatrowe hałasują - czy to prawda?"

      Odpowiedź:

      Dźwięki słyszalne mierzymy w filtrze "A" i mierzymy w decybelach, zapisujemy jako dB(A). 

      • Pod samym wiatrakiem jest około 50 dB(A).
      • Dla porównania przy drodze lub w samochodzie jest 70 dB(A). 
      • Różnica 10 dB więcej to 2 razy głośniej w ludzkim odczuciu. Czyli samochód jest 4 razy głośniejszy niż wiatrak.

      Poziom hałasu w dalszych odległościach:

      • 500 m od wiatraków jest około 35-40 dB(A). 
      • 500 m od ruchliwej drogi jest 50 dB(A), zaś mieszkając 20-50 m od przeciętnie ruchliwej drogi mamy przed domem 55 dB(A).
      • Mieszkając w pobliżu drogi wiatraki nie są wyraźnie słyszalne, ponieważ to najgłośniejszy poziom decyduje o tle akustycznym (czyli droga a nawet szum liści). W odległości ponad 500 m od wiatraków, są one słyszane okazjonalnie przed domem, natomiast w domu nie są słyszalne już w odległości 300 m.

      Zobacz video, gdzie szyby samochodowe tłumią cały dźwięk od wiatraków już 100 m od turbiny:

      Hałas od drogi - 74 dBA, poziom od wiatraków - 31 dBA (wiatraki są 1,1 km od punktu pomiaru), czyli tyle co tło akustyczne bez wiatraków. Hałas od pojedynczego samochodu opada przez 35 sek (i narasta drugie tyle).

      - - / / - -

       

      2. Twierdzenie: "Przez wiatraki nie można spać - czy to prawda?"

      Odpowiedź:

      • Okna i ściany tłumią dźwięki o minimum 30 dB. 
      • Naukowcy i lekarze zalecają poziom akustyczny minimum 30 dB(A) w sypialni podczas snu, a najlepiej 20-25 dB(A). 
      • To dlatego w większości państw w tym w Polsce, zaleca się maksymalny dozwolony hałas przed domem na poziomie 55-60 dB(A) w nocy (w dzień więcej), ponieważ z poziomu 55 dB(A) przed domem, można zejść do 25 dB(A) w domu. 
      • Dlatego mając przed domem 40 dB(A) od wiatraków, nie ma problemów by zejść do 20 dB(A) w pokoju własnego domu.

      Zobacz dopuszczalne poziomy hałasu i tłumienie:

       

      - - / / - -

       

       3. Twierdzenie: Czy wiatraki wytwarzają pole elektromagnetyczne?

      Odpowiedź: Generatory w elektrowniach wiatrowych są maszynami niskiego napięcia o napięciu znamionowym 690V (czyli 0,69 kV).  Daje to znikome pole elektromagnetyczne, mniejsze niż wytwarzają nasze urządzenia domowe. Dodatkowo generator znajduje się 100 m nad ziemią przy dużych turbinach, więc bezpieczne jest przebywanie nawet pod samą wieżą. Tymczasem po naszych polach biegną linie średniego napięcia 15-30 kV oraz wysokiego i najwyższego napięcia rzędu 110 kV, 220 kV i 400 kV, które generuje dziesiątki razy silniejsze pole. Jednym zdaniem, elektrownie wiatrowe nie są żadnym zagrożeniem jeśli idzie o pole elektromagnetyczne.

      - - / / - -

       

      4. Twierdzenie: "Wiatraki zabijają ptaki"

      Odpowiedź: 

      Każdy rodzaj działalności ludzi wpływa na przyrodę. By nie zwariować i nie iść w stronę "ekoterroryzmu" (ratowanie każdej sztuki za wszelką cenę), należy zadać sobie pytanie, czy dana lokalizacja wpłynie negatywnie na populację jakiegoś gatunku czy też nie. W większości przypadków na liczbę sztuk danego gatunku mają wpływ lokalne zasoby pokarmowe, co przedstawia grafika poniżej:

      Jaki więc wpływ mają wiatraki na populacje ptaków w porównaniu do innych czynników?

      zdecydowanej ilości gatunków ptaków wiatraki nie przeszkadzają wcale. Wynika to z faktu, że trasy przelotowe podczas migracji są na wysokościach ponad 200-300 m, a więc wyżej niż wiatraki. Natomiast lokalne ptaki latają dużo niżej, zazwyczaj do 50 m. Jednym z gatunków, który może być narażony na bliskie spotkania z łopatami jest bielik (potocznie nazywany orłem bielikiem). Jednak jak pokazują obserwacje w Niemczech i Danii w miejscach gdzie chyba jest najwięcej dużych wiatraków na świecie .... liczba bielików wzrasta! Nie jest to zasługa co prawda wiatraków, ale wiatraki jak widać nie przeszkadzają w rozwoju populacji na tym terenie.

      Zobacz więcej na temat ptaków i wiatraków:

      • http://wiatrowa.blox.pl/2012/01/Ptaki-i-wiatraki-doswiadczenia-z-Niemiec-i-Danii.html
      • Ponad 50% powierzchni kraju stanowią obszary chronione i lasy - tam flora i fauna może rozwijać się bez żadnych przeszkód;
      • Tylko 1% powierzchni Polski stanowią obszary w których można lokalizować elektrownie wiatrowe przyjmując minimum 500 m od budynków.
      • Przy zastosowaniu zasady 1 km nadaje się tylko 0,1% powierzchni Polski (1/1000).
      • Przy 2 km nie da się zlokalizować żadnego wiatraka (2 km to realnie minimum 4 km między domami).

      - - / / - -

       

      5. Twierdzenie: "Wiatraki emitują infradźwięki."

      Odpowiedź:

      Infradźwięki brzmią groźnie, tym bardziej, że mało kto wie o co w tym chodzi, więc łatwo tym straszyć. Infradźwięki to dźwięki jak każde inne (czyli fale w powietrzu 2-20 Hz), tyle że akurat my ludzie ich nie słyszymy. Natomiast całkiem duża ilość zwierząt w tym ssaków, się nimi posługuje, odbiera i wysyła. Są to choćby wieloryby czy słonie. Czy infradźwięki są groźne? To źle postawione pytanie. Równie dobrze można by spytać, czy dźwięki słyszalne są groźne, są? Wszystko zależy od poziomu natężenia, a nie od samego faktu występowania zjawiska. 

      Infradźwięki mierzymy przez filtr G w decybelach i zapisujemy jako dB(G). Normy dla infradźwięków są nieco inne niż dla dźwięków słyszalnych, ponieważ infradźwięki są mniej uciążliwe na tym samym poziomie decybeli, ponieważ w skrócie: 50 dB(A) nie równa się 50 dB(G).

      Elektrownie wiatrowe emitują 50-80 dB(G), natomiast kolej czy samochód 100 dB(G), silniejszy wiatr i zawirowania powietrza koło budynków ponad 100 dB(G), wiele urządzeń i zakładów ponad 100 dB(G). Przepisy o poziomie infradźwięków mówią o 102 dB(G) odniesiony do 8-godzinnego dnia pracy. Za poziom szkodliwy w dłuższym okresie czasu uważa się poziomy powyżej 130 dB(G). Jak widać, elektrownie wiatrowe nie zbliżają się nawet do tych norm, a poziom infradźwięków 500 m od wiatraków jest zbliżony do tła w jakim żyjemy, czyli około 50 dB(G). 

      Dlaczego więc straszy się infradźwiękami, mimo że wielu z nas podróżuje samochodami lub mieszka blisko dróg i jest narażonych na 90 dB(G) od samochodów i innych urządzeń? Ponieważ ludzie tego nie wiedzą i łatwo nimi manipulować. Ludzie żyją wśród infradźwięków od zawsze.

      Zobacz więcej informacji o infradźwiękach:

       

      - - / / - -

       

       6. Twierdzenie: "W innych krajach stawia się po 1-3 km od zabudowań - czy to prawda?"

      Odpowiedź: 

      Nie jest to prawdą, ponieważ praktycznie we wszystkich państwach trzeba spełnić wiele wymogów z których najważniejszy jest poziom hałasu. Podobnie jak w Polsce, w większości trzeba spełnić wymóg 40-45 dB(A) w nocy i 50-55 dB(A) w dzień. W niektórych krajach zaleca się także odległość 3-4 wysokości turbin. By postawić obecnie elektrownię wiatrową większą niż 0,1 MW, należy przygotować projekt, którzy trzeba uzgodnić czasem z 40 instytucjami!

      Dlaczego więc część osób wspomina, że w innych krajach są zasady lokalizacji 1-3 km od zabudowań? Ponieważ cytują opinie zasłyszane, albo zalecenia prewencyjne niektórych środowisk. Zalecenia te opierają się często na błędnych założeniach, by nie powiedzieć, że są wręcz wynikiem lobbingu innych środowisk energetycznych i nie tylko (także lokalnych). Dobrym przykładem może być tutaj protest Francji przeciw naszym łupkom i możliwości wydobycia z nich gazu. Francja jest znanym liderem energetyki jądrowej i mocno zwalcza inne rodzaje energii w tym gaz łupkowy czy energię wiatrową. Francuska Akademia Medyczna przygotowała zalecenia, by lokalizować wiatraki powyżej 1,5 km od zabudowań. Nie ma to jednak mocy prawnej, a jest tylko zwykłą opinią i w praktyce, wiatraki stawia się we Francji i 400 m  od zabudowań. Skąd ta opinia akademii? Powołują się w niej między innymi na infradźwięki od wiatraków, podczas gdy sami przyznają, że wyższy poziom infradźwięków jest od samochodów czy kolei. Oto skan z dokumentu:

       

      Duża grafika - link.

      Podsumowanie tego dokumentu jest takie, że zalecają prewencyjnie 1,5 km .... pytanie tylko, dlaczego prewencyjnie nie zalecają lokalizować domy 2 km od dróg czy torów? Sam czasem słyszę ruch samochodowy czy pociąg z 3 km nie wspominając o infradźwiękach od tych liniowych źródeł hałasu jakim są ciągi komunikacyjne.

      Zobacz przykładowe odległości od zabudowań w innych państwach (czasem 200-400 m od domów):

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/francja_380m.JPG - duże foto, Francja 380 m.

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/francja_420m.JPG - duże foto, Francja 420 m.

      Regulacje w innych państwach UE opisuje ten dokument:

       

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/inne_kraje_wiatraki.jpg - duża grafika.

      Dla ciekawych polecam artykuł, dlaczego strefy 1-3 km od zabudowań zablokują całkowicie rozwój energii wiatrowej w Polsce:

       

      - - / / - -

       

      7. Twierdzenie: "Wiatraki rzucają cień, nie da się żyć."

      Odpowiedź:

      Zasięg i czas trwania cienia jest policzalny, tu nie ma żadnej magii. Cień nie może stać 2 godziny w jednym miejscu, porusza się i to dosyć szybko. Inny jest zasięg cienia latem a inny zimą. Dlatego w większości domów położonych 400-600 m od wiatraków, cień dochodzi góra 1-3 miesięcy w roku i jest to 5-30 min dziennie. W większości czasu jednak cień nie dochodzi wcale przez zachmurzenie i położenie Słońca. Zasięg cienia dla turbiny 2-3 MW przedstawia grafika poniżej:

       

      Jak widać, sugerowanie sztywnej odległości od wiatraków nie ma sensu, bo można wyliczyć, na jakie domy cień może nachodzić lub nie będzie nachodził wcale. W niektórych krajach przyjęto zasadę, że cień nie może nachodzić dłużej na dom niż 30 h w roku. Ile to jest? Na przykład: przez 9 miesięcy wcale, a przez pozostałe 3 miesiące po 20 min dziennie. Wyraźny cień jest widoczny tylko na 109 szerokości łopaty (czyli około 300-350 m), ponieważ potem staje się ledwo widocznym półcieniem, czyli cień doświetlony. Skąd wynika 109 szerokości? Z stosunku odległości Ziemia-Słońce.

      Więcej o efektach cienia:

       

      - - / / - -

       

      8. Twierdzenie: "To dlaczego ludzie protestują jak nie są szkodliwe?"

      Odpowiedź:

      Wszystko może być lekarstwem i wszystko może szkodzić, zależy od dawki, poziomu czy natężenia. Dla przykładu, są badania, które pokazują że pewien poziom infradźwięków może uspokajać i leczyć bezsenność. Czy wiatraki mogą "zaszkodzić"? W pewnych odległościach wiatraki mogą być uciążliwe. W zależności od wielkości, rodzaj i ilości turbin, uciążliwa strefa to zazwyczaj 300-700 m. Dlatego kreowanie jednej odległości nie ma sensu, ponieważ każda lokalizacja jest inna. Dlaczego więc ludzie protestują? Ja bym wydzielił trzy czynniki:

      • Być może część parków wiatrowych faktycznie stoi za blisko domów, zwłaszcza tych lokowanych 2-5 lat temu. Często stoją po 300 m od zabudowań.
      • Jak pokazują badania, pewna grupa osób protestuje zawsze i zawsze się na coś uskarża. Zazwyczaj jest to w przedziale 5-20% osób, niezależnie od rodzaju inwestycji. Te osoby protestują i na drogi, oczyszczalnie, obwodnice, hale itp. Być może wynika to z tego, że są negatywnie nastawione i nie widzą dla siebie żadnych korzyści, więc wolą brak wszelkich zmian.
      • I trzecia grupa, to osoby, które zostały wystraszone przez innych, zazwyczaj lokalnych liderów społeczności lokalnych. Łatwo ludzi zebrać, ponieważ działają tutaj trzy syndromy, o których więcej tutaj:

      http://wiatrowa.blox.pl/2012/02/Syndrom-Turbin-Wiatrowych-a-moze-syndrom-NIMBY.html

      * Syndrom LULU – (Locally Unacceptable Land Use)  – niechciane przez społeczność zagospodarowanie terenu.

      * Syndrom NIMBY (akronim ang. Not In My Back Yard = "nie na moim podwórku"), w Polsce znane też jako "nie w moim ogródku!"

      * Syndrom BANANA (Build Absolutly Nothing   Anywhere   Near   Any -thing/Anyone) –– „nie buduj absolutnie nic, nigdzie i w pobliżu niczego”  – występuje rzadziej, typowy dla ponadlokalnych organizacji ekologicznych.

       

      Zobacz więcej, naukowcy o wiatrakach:

       

      - - / / - -

       

      9. Twierdzenie: "Powinniśmy postawić tylko na atom."

      Odpowiedź:

      Niestety nie jest to do końca realne. Obecnie Polska w szczytowym okresie (zima) potrzebuje 25000 MW (w ciągu godziny 25000 MWh). Nasz kraj ma jednak 2 razy mniejsze zużycie energii na mieszkańca niż bogatsze państwa, które gonimy. Szacuje się, że za 20 lat będziemy potrzebować minimum 50% więcej mocy niż obecnie. Potrzeba nam więc minimum 15000 nowych MW.

      Tymczasem energia jądrowa ma nam dać tylko 6000 MW i to za 10-20 lat dopiero. Skąd więc brać nowe MW, zważywszy, że wiele działających bloków energetycznych będzie trzeba wyłączyć, bo są już wiekowe. Odpowiedź jest prosta. Z energii odnawialnej i gazu, który robi się nieco tańszy. Energia wiatrowa i gaz wspaniale mogą się uzupełniać w okresach, gdy wieje słabiej, a dzięki wiatrakom, gazu starczy na dłużej.

      Energia wiatrowa to też najtańsze źródło energii odnawialnej, którą musimy rozwijać. Według naszych zobowiązań, energia odnawialna ma dać 15% energii do 2020 roku. Obecnie jest to około 9% (w tym wiatr 2%). Mimo 9% udziału energii odnawialnej w produkcji prądu, w kosztach rachunku za prąd stanowi tylko 10%.

      Porównanie kosztów energii, wg różnych źródeł:

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/koszty_energii_ceny_pradu.jpg - duża grafika.

       

      - - / / - -

      10. Inne pytania?

      Na inne pytania można wyszukać odpowiedzi tutaj:

      Lubisz stare i nowe wiatraki? Polub nas na Facebooku - ZAPRASZAM

      http://www.facebook.com/pages/Lubię-wiatraki/292637987519930

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Energia wiatrowa - najczęstsze mity - specjalnie dla Pani poseł Anny Zalewskiej”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 listopada 2012 22:34
  • czwartek, 22 listopada 2012
    • Wiatraki i Grunwald - czyli bitwa o krajobraz

      Niestety znowu wpis o serwisie Stopwiatraki i chyba Kochajmy Mazury. 

      Wszystko idzie o kolejną manipulację, czyli taki oto obraz:

      Bardzo fajna manipulacja? Raczej bardzo prostacka i właściwie nie trzeba tutaj nic więcej dodawać, bo absurd tej manipulacji jest aż nadto widoczny. I tutaj mógłbym temat skończyć, bo wykonanie tak prymitywnej manipulacji jest już samo w sobie porażką, ale pociągnę ten temat.

      Dlaczego? Ano dlatego .... że Matejko umieścił wiatraki na obrazie !!! Czego przeciwnicy nie widzą, bo tak "interesują" się sztuką, czyli wcale.

      Gdzie są te wiatraki? Popatrzmy: 

      Duży obraz: http://wiatrowa.blox.pl/resource/grunwald_wiatraki.jpg

      Obraz bez zbliżenia: http://www.mt.com.pl/wp-content/uploads/2012/01/zd_1.jpg

       

      Jak widać, Matejko i inni malarze wcale nie bali się wiatraków, nie przeszkadzały im one, nawet uznawali, że są godne pokazania. Dlaczego dziś walczy się z wiatrakami? Bo obecne wiatraki (elektrownie wiatrowe) są nowe? W tamtych czasach te wiatraki też były NOWE! Nikt raczej się w muzea wtedy nie bawił. Jak coś nie służyło, to było niszczone. Więc i wtedy te wiatraki były nowe. Takie były czasy i się nikt tego nie wstydził. Dziś mamy XXI wiek i wiatraki wyglądają inaczej, bo czasy też się zmieniły. Czy to powód do wstydu że są? Absurd. Równie dobrze można by się wstydzić na polach słupów i linii średniego i wysokiego napięcia czy kominów i wież GSM. Czy ktoś chce rozwalać te słupy, wieże?

      Czy wiatraki gdzieś daleko w tle mogą przeszkadzać, bo nie są naturalnym widokiem? A przepraszam, a czy to na środku pola grunwaldzkiego jest naturalne?

      http://www.nid.pl/UserFiles/Image/Pomniki%20Historii/Grunwald/6.JPG

       

      Burzmy więc drogi, słupy napięcia, kominy i wieże GSM .... bo "za Grunwaldu" w 1410 roku tego nie było!

       

      Czym różnią się takie postulaty od tych, które głoszą radykali islamiści, by niszczyć wszystko to, co się im nie podoba? Nie podoba się to niszczymy lub zakazujemy ... ot tak. Mi i wielu innym nie podoba się zabudowa 80% domów na wsiach: 

      Burzymy, zakazujemy?

      http://www.archirama.pl/artykul/galeria/underconstructed-niedokonczony-raj%2C33/33/227/

      Więcej szkaradztwa:

      http://wiatrowa.blox.pl/2012/05/NIE-lad-przestrzenny-czyli-moge-sie-wybudowac.html

       

      I co .... wyburzamy 80% wsi lub domów na wsi? Przecież jadąc przez Polskę, mijamy takich brzydkich domów, szpecących Polskę w ilości 1-2 miliony. Ktoś myśli, że obcokrajowiec zapamięta wiatraki z Polski, które niby szpecą krajobraz? Nie, oni to mają u siebie i nie zwracają już na to uwagi, tak jak nie zwraca się już uwagi na wieże GSM czy słupy napięcia. Oni zwrócą uwagę na nasze szkaradne "kostki pospolite" czyli domki jakie stawiano masowo i czasem jeszcze się na to decydują niektórzy, zwłaszcza na wsi. Rozmawiałem już z wieloma osobami z innych państw, które właśnie na to zwracają uwagę jadąc przez Polskę. Na te "kostki budowlane", szare, bez tynku, niezadbane - że to bardzo przygnębiający widok. Ludzie nie potrafią ogarnąć własnego podwórka, a szpeci im jakiś wiatrak, jak by nie było symbol nowoczesności i zmian.

      http://wrzask.blog.polityka.pl/wp-content/uploads/2012/03/Rybotycze_PGR-1024x768.jpg

      Ok, wierzę, że nowoczesne wiatraki nie wszystkim muszą się podobać. Choć badania pokazują, że podobają się większości. Ale jeżeli ktoś ma pomysły, że należy je rozebrać lub zakazać, bo nie podobają się np: 20% osób .... to może rozbierzmy 70% domów na wsiach?

      Po co ta obłuda i wymyślanie argumentów na siłę? Te żenujące fotomontaże. Mamy XXI wiek, czasy się zmieniają. Wiadomo, że nowe zawsze budzi kontrowersje, a po 10-20 latach nikt już o tym nie pamięta.

       

      PS. ciekawy tekst  o historii wiatraków napisała swego czasu Fundacja Zielone Płuca Polski (Białystok 2011):

      "Wiatraki wpisane były od wieków w krajobraz wiejski, w sylwetach miast historycznych konkurowały z wieżami kościelnymi. Były czytelnym z dużej odległości symbolem europejskiej cywilizacji. Malarze niejednokrotnie umieszczali je jako element wtopiony w krajobraz (na przykład Pieter Bruegel starszy Droga krzyżowa z 1564 roku, Jacob van Ruisdael Claude Monet, Pole tulipanów z wiatrakiem z 1886 roku). Wiatraki nie zostały jednak wynalezione w Europie. Wynalezienie przypisywane jest Persom (w II wieku p.n.e.). Wybitny matematyk i konstruktor -Heronz Aleksandrii– żyjący na początku naszej ery, opracował model instrumentu muzycznego przypominający organy z dmuchawą napędzaną wiatrakiem. Podawane są również inne informacje o pochodzeniu wiatraków;siłę wiatru miano wykorzystywać już w IV wieku p.n.e. w Indiachdo mielenia zboża i pompowania wody. Wiatraki pojawiły się w średniowiecznej Europie znacznie później. Pierwsze wzmianki w kronikach mówią o wiatrakach w Anglii w XI lub XII wieku, są też inne informacje mówiące o wiatrakach w Niemczech z około 1190 roku, pojawiających się tam za sprawą Krzyżowców, którzy podpatrzyli to rozwiązanie techniczne w Syrii. Pierwsze wiatraki służyły głównie do mielenia zboża;w pierwszej połowie XIV wieku na terenie obecnej Holandii zaczęto używać wiatraków do osuszania polderów w delcie Renu. W późniejszych latach pojawiły się wiatraki tartaczne, inne mieliły i mieszały pigmenty,rozdrabniały skały na kruszywa, plotły sznury konopne, wyciskały olej, mieliły tytoń, drewno na papier, zboża, kakao, kawę lub gorczycę na musztardę. W Stanach Zjednoczonych Ameryki na masową skalę stosowano od 2 połowy XIX wieku tak zwane wiatraki Franklina dopompowania wody ze studni. Wykorzystanie wiatraków do produkcji energii elektrycznej zostało odnotowane w 1887 roku w Szkocji, gdzie naukowiec James Blyth oświetlał swój letni dom w Marykik za pomocą energii pochodzącej z wiatraka. Wykorzystanie siły wiatru do napędzania generatorów elektrycznych rozwijało się coraz szybciej.

      Brytyjska firma John Brown & Company w 1951 roku zapoczątkowała produkcję turbin wiatrowych, których techniczną kontynuacją są współcześnie budowane siłownie wiatrowe. W czasie, gdy powstawała pierwsza nowoczesna turbina w Wielkiej Brytanii, w Polsce Ludowej zapadały decyzje o likwidacji wiatraków,tych tradycyjnych służących głównie do mielenia mąki. Decyzja miała charakter wyłącznie polityczny. Niszczenie wiatraków dawało kontrolę nad produkcją mąki i było ciosem wymierzonym w drobnych przedsiębiorców, jakimi byli młynarze. Generalnie z naszego polskiego krajobrazu większość z tradycyjnych wiatraków zniknęła do lat 70. ubiegłego wieku. W pierwszej fazie niszczenia wiatraków okaleczano je, odcinając skrzydła,ocalały jedynie nieliczne, które potem trafiły do parków etnograficznych. Obecnie w krajobrazie wiejskim są niezwykle rzadkie jako obiektyw formie in situ. W skupionej zabudowie miejskiej praktycznie się ichnie spotyka. Na terenie ZPP, poza tzw. skansenami, jest ich niespełna 20.Przed brutalną akcją niszczenia wiatraków ich liczba tylko w okolicach Suwałk była podobna. Brak szczegółowych danych nie pozwala precyzyjnie określić ich ilości na terenie ZPP w latach pięćdziesiątych XX wieku,ale było ich zapewne więcej niż 200. W województwie warmińsko-mazurskim zabytkowe wiatraki znajdują się w miejscowościach: Bęsia, Łąkorz,Olsztynek, Ryn, Stara Różanka, Sterławki Wielkie Grądzkie. Wiatraki zabytkowe zbyt późno zaczęto ratować, dlatego też obecnie podejmowane są akcje, aby chronić ostatnie istniejące. W województwie podlaskim wiatrak ze Studzianek został uznany za najlepiej zachowany zabytek w województwie podlaskim w 2007. Nastąpiło więc zjawisko przerwania percepcji wiatraków w krajobrazie. W Europie Zachodniej wiatraki były obecne i są w krajobrazie, a obok nich pojawiły się wiatraki kolejnych generacji. Zostały w pewnym stopniu naturalnie akceptowane, chociaż w krajach takich jak na przykład Dania, wiodących na polu energetyki wykorzystującej siłownie wiatrowe, problem lokalizacji w krajobrazie kulturowym został dostrzeżony. Powstało szereg wytycznych i poradników już na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, jednak największe obiekty już od 10 lat są lokalizowane w morzu, aby ograniczyć ich wizualne oddziaływanie na krajobraz „lądowy”."

       

      - szkoda tylko, że wnioski wyciąga takie, że należy je zakazać wszędzie tam, gdzie się komuś nie podobają (uznaniowo). Nikt nie stawia wiatraków w parkach narodowych czy rezerwatach i innych obszarach chronionych (obszary chronione i lasy to ponad 50% powierzchni kraju). Po co wymyślać inne strefy ograniczeń, skoro miejsc pod lokalizację elektrowni wiatrowych w Polsce oddalonych o ponad 500 m od budynków, to obszar około 1% powierzchni kraju! Dlaczego chce się ten 1% jeszcze ograniczać? Dzisiejsze wiatraki są wyższe niż kiedyś, ale jednocześnie jest ich mniej. W Polsce w XIX wieku było prawie 20 000 wiatraków! Było ich więcej i stały bliżej wsi czy miasteczek, a więc na horyzoncie wydawały się równie wysokie dla mieszkańców wsi jak te dzisiejsze. Poza tym, należy pamiętać, że wszelkie obiekty budowlane są dziś wyższe niż kiedyś (mamy kominy, wieże, słupy czy wysokie budynki). Jadąc samochodem mijamy tysiące kilometrów linii średniego napięcia, często biegnące tuż przy drodze. Trudno dziś o naturalny krajobraz. Poza tym, nikt nie mówi, że wiatraki będą stały tysiące lat. Być może za 20-50 lat nie będą już potrzebne. Póki co są, więc raczej pozostaje kwestia przyzwyczajenia.

       

      Wiatraki w sztuce, linki:

      http://www.wiatrak.nl/13182/wiatraki-solne

      http://wiatrowa.blox.pl/2012/06/Wiatraki-od-setek-lat-z-nami.html

      http://wiatrowa.blox.pl/2012/04/Wiatraki-czy-sa-czyms-nowym.html

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Wiatraki i Grunwald - czyli bitwa o krajobraz”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 listopada 2012 10:35
  • czwartek, 15 listopada 2012
    • Ludzie pod wiatrakami - video - Suwałki

      Stopwiatrakom i lokalne ruchy antywiatrakowe jak zwykle manipulują, chodzi o materiał z Suwałk gdzie odbywała się pikieta w sprawie wiatraków. Przyszło około 50-60 osób, mimo że wiatraki stoją bardzo blisko Suwałk i jeśli realnie by przeszkadzały, to można by się spodziewać więcej. No ale uszanujmy nawet tak nieliczne zebranie.

      Znaleziono osobę z okolicy parku wiatrowego w Suwałkach, której wiatraki niby przeszkadzają i teraz jest wożona po kraju jako naoczny świadek szkodliwości wiatraków. Pani poseł Anna Zalewska (PIS) zaprasza ją nawet na spotkania w Sejmie, gdzie ta osoba ma poświadczać fatalny wpływ na ludzi. 

      Jest tylko jeden problem .... lokalne "Radio 5" wybrało się pod te wiatraki i zrobiło z mieszkańcami wywiady:

      Wiatraki są tam nawet bliżej niż 500 m od zabudowań ... a mimo to, wiatraki im nawet nie przeszkadzają. Dla mnie to nic dziwnego bo sam mieszkam koło wiatraków i wiem, że oprócz tego, że czasem słychać szum, to jest całkiem normalnie a nawet dużo ciszej niż od drogi czy PKP. Kwestia przyzwyczajenia.

      Pytanie, czy jeśli osoby mieszkające najbliżej wiatrakom okazują się być całkowicie normalnym osobami i akceptują fakt, że samo słyszenie to jeszcze nie hałas. Czy wiarygodnym może więc być świadek pani poseł Zalewskiej, opowiadający o potężnym zagrożeniu życia?

      Mamy XXI wiek .... może czas znormalnieć i zając się swoimi sprawami? Bano się kolei, bano się samochodów, bano się prądu, bano się GSM, a teraz część osób ma po 2 komórki w kieszeni i laptopa lub tablet na nogach. Promieniowanie już nie straszne?

      Czy istniej syndrom turbin wiatrowych? Obstawiam bardziej Syndrom Wiatraków na Polu Sąsiada :D (SWnPS)

      Park wiatrowy w Suwałkach na nawet swój "fan klub":

      http://www.wiatraki.suwalki.pl

      Mieszkańcy byli też w większości za ich powstaniem.

      http://www.panoramio.com/photo/27585878 - więcej ciekawych zdjęć.

       

      Przy okazji inne video z innego rejonu Polski:

       

      Nie_bo_nie_Ochrona_przyrody.pdf

      Artykul_strach_przed_nowym.pdf

      Tagi: Wind Turbine Syndrome, WTS, syndrom turbin wiatrowych, STW

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      czwartek, 15 listopada 2012 21:51

Kalendarz

Październik 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa