Energia Wiatrowa

Wiatrowa.blox.pl - energetyka wiatrowa, informacje, fakty i mity.

Wpisy otagowane „wiatrowe”

  • poniedziałek, 18 kwietnia 2016
    • Jak NIK manipuluje ws elektrowni wiatrowych

      O raporcie pokontrolnym NIK ws inwestycji wiatrowych w Polsce pisaliśmy już w 2014 r. Myśleliśmy, że temat ten został dobrze wyjaśniony, jak wielkim nadużyciem były wnioski prezentowane mediom. Ale temat wrócił przy okazji ustawy "antywiatrakowej" i jest jednym z dowodów mającym zniszczyć branżę wiatrową.

      Prezentacja wniosków to wręcz skandaliczny popis tego, jak z niczego zrobić aferę pod media. Rozumiemy, że temat "trzeba sprzedać", by NIK był postrzegany jako instytucja godna zaufania. No właśnie, jeżeli ma być godna zaufania, to nie może robić takich skandalicznych pokazówek, zupełnie przeinaczając wnioski płynące z kontroli.

       

      Ale od początku, zobaczmy jak "sprzedano" temat mediom:

      A teraz fakty:

      Duża grafika - NIK wiatraki fakty

       

      Nie 33% wiatraków

      stoi na gruntach osób związanych z urzędami gmin,

      tylko 1,3% (w gminach kontrolowanych),

      a być może mniej niż 0,6% !!!! (analizując wszystkie).

      Czyli 1 na ok 150-200, zamiast 1 na 3.

      Jednak wielka prośba do wszystkich, jeśli będziecie czytać w przyszłości jakieś "wnioski medialne" NIK, to proszę podchodzić z BARDZO WIELKĄ ostrożnością do tego! NIK zawsze coś znajdzie (i dobrze), ale sposób w jaki to prezentuje, jest czasem wręcz skandaliczny! Media są nastawione na afery, ale dlaczego NIK czasem zniża się do tego poziomu?

      Zasadnicze błędy we wspominanym raporcie to:

      1) niereprezentacyjny dobór próby - nawet jeśli NIK nie chce prowadzić kontroli losowo (bo ma do tego prawo), to trzeba to wyraźnie zaznaczyć we wnioskach! W przypadku elektrowni wiatrowych, do kontroli były wzięte te gminy, gdzie sami mieszkańcy (lub stowarzyszenia) poprzez listy lub media, donosili o możliwych nieprawidłowościach.

      2) uogólnianie jednego przypadku z całej gminy (np: z 1 "wiatraka" na wszystkie, np: 10), na całą gminę, licząc dalej wszystkie wiatraki, jako zlokalizowane u osób związanych z gminą;

      3) przekładanie wniosków (zawyżonych jak wyżej) z kontrolowanych gmin, na całą branżę i inne gminy.

      Suma wszystkich błędów sprowadza się do absurdu, sugerującego, że 1/3 elektrowni stoi u osób powiązanych z gminą. Jeżeli tak przedstawia się wszelkie wnioski z raportów pokontrolnych NIK, to można tylko zapłakać nad stanem tego, czego nie robi się by zaistnieć w mediach.

      NIK to instytucja niezwykle potrzebna, ale nie powinna ulegać presji mediów, by sprzedawać w tak zmanipulowany sposób wnioski. Tym bardziej, że media i tak podkręcają to wszystko x 5.


      Niezbędne linki:

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 kwietnia 2016 15:02
  • wtorek, 23 lutego 2016
    • Ustawa o zakazie energetyki wiatrowej w Polsce wg PIS

      Na początek w wielkim skrócie:

      • w połowie tego roku (lipiec 2016) ma zostać uchwalona "Ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych", która realnie sprowadza się do całkowitego zablokowania energetyki wiatrowej w Polsce. Natomiast analiza wykazała, że oznacza to z czasem likwidację około 90-98% lokalizacji wiatraków na terenie Polski! Czegoś takiego świat jeszcze nie widział. Brawo, szykuje się lawina procesów, nie tylko od inwestorów światowych, ale od wielu gmin, które zarabiają na podatkach nawet 1-5 mln zł rocznie.
      • Ideologiczna walka z wiatrakami żywcem przypomina fundamentalizm innych "walk": "islamiści wysadzają zabytki"
      • Elektrownie wiatrowe mogą w tym roku wyprodukować ok 7,5% zużywanej w Polsce energii, gdy rozwój zostanie zablokowany (a istniejące będą z czasem rozbierane), Polska nie wypełni zobowiązań "klimatyczno-unijnych", zarówno tych określonych na 2020 r. i tym bardziej w przyszłości.
      • Walka z wiatrakami była oparta w kontrze do geotermii. O ile energetyka wiatrowa nie walczyła z geotermią, o tyle "pewne media" robiły wszystko co można, by mieszkańcom wsi obrzydzać energię z wiatru, strasząc mitami niegodnymi XXI w. Obracająca się łopata wiatraka miała odpowiadać za wszystkie choroby świata w najbliższej okolicy, łącznie z możlwiością AIDS czy hemoroidami (mamy takie ulotki antywiatrowe)!
      • Energetykę wiatrową sprowadzono do jakiegoś mitycznego "lobby", które uwaga: nie wywalczyło absolutnie nic, żadnej ustawy pod siebie, żadnych innych form wsparcia względem innych OZE z geotermią na czele. Rozwój "wiatraków" był podytkowany tylko tym, że jest to najtańsza forma energii odnawialnej, po prostu. Co więcej, przez ostatnie 5-6 lat, każdego roku przybywały kolejne bariery w rozwoju, od coraz bardziej rygorystycznych ograniczeń środowiskowo-akustycznych, po ograniczenia panistyczne, z blokadą odrolnień włącznie.
      • Lobby wiatrowe coś "utargowało"? To, że będziemy pierwszym państwem, który będzie burzył 3000 konstrukcji? W takim razie, to chyba najbardziej nieudole lobby świata, które nie wywalczło nic, za żadnych rządów. A może tym mitycznym lobby jest kto inny:

      - Zamiast na walkę ze smogiem na "Fundacją ojca Rydzyka: 26 mln zł - źródło;

      - "PiS: szykuje 20 mln zł na szkołę o. Tadeusza Rydzyka" - źródło.


      Pytanie więc, gdzie jest prawdziwe lobby i jaka partia jest podatna na te wpływy?


       A teraz nieco szerzej.

      A więc stało się, kłamstwo powtórzone 1000 razy stało "prawdą". Tak długo wmawiano, że wiatraki muszą być te 2-3 km od zabudowań, że w końcu ludzie postronni uznali to za fakt. Co z tego, że takich przepisów nie ma w żadnym znanym mi państwie (są to co najwyżej zalecenia grup antywiatowych). Większość cywilizowanych państw ma przepisy oparte o normy akustyczne, co sprowadza się zazwyczaj do minimalnych odległości rzędu 300-800 m w zależności od wielkości lub liczby siłowni wiatrowych.

      Tymczasem PIS szykuje potworka, który wprowadza minimalne odległości od zabudowań i obszarów chronionych (była też wersja od zalesień pow. 0,1 ha) do elektrowni wiatrowych na poziomie około 1,5-2 km dla średnio-dużych siłowni wiatrowych. Minimalna odległość ma wynieść minimum 10-krotność turbiny w najwyższym punkcie, a dzisiejsze siłownie mają zazwyczaj 140-210 m wysokości (z rotorem). Czyli mamy 1,4-2,1 km od zabudowań!

      Treść najnowszego projektu, który ma wejśc w życie w połowie tego roku, czyli po prostu ustawa "antywiatrowa":

      http://i.imgur.com/n7KK7wH.png - "smaczki" z projektu ustawy, duża grafika.

      Od razu wyjaśniam, że sam mam widok z okna na ponad 20 siłowoni wiatrowych (razem na ponad 40 MW), z tego najbliższa jest ok 950 m od mojego domu, zaś znajomy mieszka ok 350 m od wiatraka. Kiedy zadawałem pytanie moim sąsiadom (mieszkają też ok 950 m od wiatraków) czy im przeszkadzają, patrzyli się jak na dziwaka. Nikt nie widzi w nich najmniejszego problemu.

      Wyjaśniła się też po części kwestia tego, dlaczego PIS tak usilnie walczył z Trybunałem Konstytucyjnym, po prostu uszykował ustawę, która w pewnym sensie działa wstecz oraz ma inne poważne wady, a mianowicie:

      • nie respektuje uchwalonego już prawa miejscowego (MPZP pod elektrownie wiatrowe);
      • skokowa zmiana wysokości płaconego podatku (często wzrost o 4-5 razy!), może oznaczać nierentowaność wielu elektrowni wiatrowych, zwłaszcza przy niestabilnych i niskich cenach (takich jak w ostatnim czasie);
      • realnie blokuje całą gałąź gospodarki a z czasem likwiduje jej potencjał praktycznie do zera;
      • przy rozbiórce starej siłowni wiatrowej, nie będzie można w większości przypadków postawić nowej, cichszej a nawet niższej elektrowni wiatrowej! Około 90% miejsc, gdzie są dziś już elektrownie wiatrowe, nie będzie można realnie wykorzystać ponownie. Gdzie tutaj sens?

      Dlaczego oznacza to utratę ponad 90% zainstalowanej już mocy z czasem? Jeżeli więszkość elektrowni wiatrowych w Polsce (ale i na świecie) stoi od zabudowań zazwyczaj w odległości 3-4 swoich wysokości, to gdyby inwestor chciałby postawić nawet turbinę o połowę niższą, cichszą i wydajnieszją, to nie spełni i tak wymogu "10-krtoności oddalenia". A wielu inwestorów wymienia już elektrownie po 15 latach działania, głównie przez to, że nowsze modele są pod każdym względem lepsze. Są bardziej wydajne i zazwyczaj cichsze.

      Dla porównania poniżej, stary model turbiny 3 MW produkowanego już od 2002 r.: Vestas V90-3MW, w porównaniu do nowego modelu Vestas V126-3MW:


      Duża grafika - tutaj

      Dziś taka siłownia o wysokości 150 m stoi często w odległości 450 m od zabudowań, gdyby wprowadzić zasadę minimum "3-krotności", to nowy i większy model, ale za to cichszy, stałby w odległości minimum 600 m, ale produkcja byłaby już o 78% większa przy niższej emisji hałasu.

      Dodatkowo projekt wprowadza absurdalną zasadę "10-krtonośći" odległości od form ochrony przyrody (w tym wielu lasów), ale także nawet od rezerwatów, które często są bardzo małe i ukryte w lesie. Jaki sens oddalać się na siłę 2 km od miejsca ochrony np: rezerwatu paproci? Tym bardziej, że takie podejście ponownie poważnie ogranicza możliwości lokalizacyjne, ponieważ średnia odległość od obszarów chronionych to jedynie 3,3 km.


      Co to wszystko oznacza dla Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE) i naszych zobowiązań?

      • W okolicach 2020 r. wiatr mógłby dawać ok 10% energii krajowej, zaś w 2025 r. nawet 15%. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że spadnie z czasem z 6,2% (2015 r.) na poniżej 0,5%?
      • Na przełomie 2015/2016 r. mieliśmy zainstalowanych około 5100 MW w wietrze (około 3000 siłowni powyżej 0,1 MW). Plany wg różnych założeń zakładały dojście do nawet ponad 10000-12000 MW, z tego ok 80% na lądzie, gdyż wiatr lądowy jest najtańszym rodzajem OZE, tańszym niż morski. Wszystko wskazuje na to, że z 5100 MW spadniemy na poniżej 400 MW?

       

      Źródło: PSEW, prezentacja Polski Sektor Energetyki Wiatrowej -Wyzwania i Możliwości, Janusz Gajowiecki Za-Dyrektora Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, 10 Września 2014 r. Lublin. https://.neo.lubelskie.pl%2Fdownload%2F17.pdf

       

      A tak wyglądają nasze możliwości lokalizacyjne w kraju:

       

      Dlaczego czeka nas z czasem (pierwsze duże parki już za kilka lat!) masowa rozbiórka przy wprowadzeniu zasady "10-krotności"? Dla siłowni 2-3,5 MW oznacza to zazwyczaj wspomniane 1,4-2,1 km. Średnia odległość od zabudowań takich siłowni to dziś 550-600 m, podobnie jak w całej Europie i wielu innych państwach. Czyli wprowadzając już nawet zasadę 600 m (lub zasadę "4-krotności"), to już ponad 50% siłowni wiatrowych jest do rozebrania!

      Poniżej przykłady odległości dla istniejących już parków wiatrowych (złożonych z turbin po 2-3 MW):

      Źródło: Opracowanie własne, na podstawie analiz GIS oraz Google Earth, w tym wykorzystanie danych z opracowania IBRiZ: http://www.ekoinspiracja.ekorynek.com/index.php/poznaj-eko-inspiracje-2015/82-firma/148-instytut-badan-ryzyk-i-zagrozen Parki wiatrowe wybrane losowo z terenu całego kraju.

       

      ANALIZY ODLEGŁOŚCIOWE

      Teraz pytanie zasadnicze, czy mamy obszary odległe od zabudowań i obszarów chronionych (w tym lasów) o ponad 2 km? Otóż praktycznie nie. Poniżej kilka analiz, które to potwierdzą.

      Na początek, ile to 3 km?


       Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/3km.jpg

      Pierwsze projekty PIS zakładały nawet 3 km, co obejmuje teren 9 wsi + kilkadziesiąt zabudowań siedliskowych i kolonii! To było tak absurdalnie dużo, że widocznie w ramach "kompromisu" (tylko z kim, sami ze sobą?), zaproponowano te 1-2 km w zależności od wysokości siłowni.

      No więc ile mamy obszarów odległych o te 1-2 km od zabudowań i obszarów chronionych (w tym lasów)?

      Przeprowadzono kilka analiz, jednak praktycznie wszystkie były baaaaaardzo niedokładne! Ktokolwiek wydał na nie pieniądze (zarówno jeśli były to publiczne na zlecenia sejmików, jak i branży wiatrowej), to były to pieniędze wywalone w błoto. Dlaczego? Ano praktycznie żadna z analiz jakie sprawdziliśmy, nie analizował dokładnie odległości od zabudowań rozproszonych! Takie analizy tylko wprowadzają w błąd, zarówno rząd, branżę jak i mieszkańców.

      # Weryfikacja anzlizy nr 1:

      Wykonawca: Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej (PIGEOR – wcześniej jako PIGEO)

      http://www.esperotia.pl/wp-content/plugins/download-monitor/download.php?id=338

      Nasza weryfikacja:

      1) Mapa sugerująca istnienie obszarów odległych 3 km od zabudowań - to obszary "zielone".

       

      2) Tak wygląda to na mapie z miejscowościami i drogami. Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/pigeo2.JPG

       

      3) Do dokładnej analizy została wybrany jeden z większych obszarów w okolicach Płocka. „Zielona strefa” oznacza, że jest szansa na obszary wolne od zabudowy o 3 km. Obszar analizy zaznaczony prostokątem o wymiarach: 48 x 23 km (1104 km2).

      4) Przy buforze 1 km od zabudowań mieszkalnych, nadal brak wolnych stref lokalizacji. Strefy pojawiają się dopiero przy 500 m:

      5) Bufor 500 m - duża grafika.


      A poniżej nałożenie buforu 500 m na mapę początkową, która sugerowała, że możliwe są obszary odległe o 3 km od zabudowań mieszkalnych.

       

      Jak widać powyżej, powstało kilka stref odległych o nieco ponad 500 m od zabudowań, ale część z nich jest zalesionych. Po wprowadzeniu buforu 500 m od lasów i zalesień, nie byłoby miejsc dogodnych pod lokalizację siłowni wiatrowych. Takie pojawiają się dopiero przy zastosowaniu:

      • 500 m od zabudowań;
      • 150-200 m od lasów i zalesień.

      Porównanie mitycznych stref 3 km (zielone plamy), z buforem 500 m od zabudowań. Jak widac, nie ma mowy o żadnych 3 km, ani nawet o 800 m! Jest ledwo kilka stref odległych o 500 m, w dodatku w większości z nich są lasy, od któych elektrownie wiatrowe muszą się także oddalać.


      # Weryfikacja anzlizy nr 2:

      Wykonawca: Instytutu Ochrony Środowiska IOŚ-PIB  ;

      Źródło: http://www.ios.edu.pl 

      http://www3.gdos.gov.pl/Documents/GH/Spotkanie%2028.08.2014/przestrzenne%20uwarunkowania.pdf

      Nasza weryfikacja:

      Kolejna analiza, sugerująca istnienie stref 2 km od zabudowań (0,1% kraju) i całkiem sporo stref 1 km. I tym razem weryfikacja pokazuje, że nie jest to prawdą. Poniżej sugerowane strefy 2 km od zabudowań.

       

      Niestety, to kolejny niewypał i wprowadzanie w błąd. Do weryfikacji został wybrany jeden z największych sugerowanych obszarów odległych 2 km od zabudowań, znajdująca się na Wyszogrodem.

       

      Duża grafika: http://i.imgur.com/OOR3TcX.jpg

      Zamiast 2 km, mamy ledwo 700 m. W strefie, w której nie miało być budynków, mamy kilkadziesiąt zabudowań! 

      Podobnie sprawa ma się z innymi analizami, które miały udowaniac istnienie stref wolnych od zabudowań w kujawsko-pomorskim:

      http://wiatrowa.blox.pl/2013/10/Wiatraki-ile-metrow-od-domow-w-UE-i-USA.html

      - wskazywano strefy wolne od zaubdowy o minimum 1 km, realnie były usiane zabudową tak gęsto, że ciężko było wyszukać miejsca odległe o 400-500 m od zabudowań!

      Podsumowując, mitem jest znacząca liczba miejsc odległych o ponad 1 km od zabudowań. Stref odległych o ponad 1,5 km i spełniające inne kryteria "wiatrowe", praktycznie nie ma. Trzeba pamiętać, że odległości od zabudowań to nie jedyne bufory, jakie należy zachować. Są też strefy do lotnisk (po 5-15 km), od radarów (po 5-20 km), od linii wysokich napięć (200-500 m), od gazociągów, ropociągów, dróg, lasów itd. itp. 

      Dodatkowo teren musi być stosunkowo blisko GPZ (Głównych Punktów Zasilania), które zazwyczaj się położone w miastach. No i musi też wiać, czyli teren wyniosły lub otwarty i niezalesiony.

      Z moich analiz wynika, że takich obszarów, które są odległe o ponad 1 km od zabudowań (+ spełniają inne warunki), jest w skali kraju zaledwie około 0,1%!

      Dlatego jeśli chcemy choć utrzymać stan posiadania (czyli na dziś około 5100 MW), należy zostawić przepisy akustyczne na tym poziomie jakim są (ale przy G=0,3), natomiast dodatkowo wprowadzić zasadę pomocniczą, że siłownie wiatrowe o mocy ponad 0,5 MW muszą być oddalone o minimum 3-krotność wysokości, jednak nie mniej niż 400 m. To oznacza, że duże parki wiatrowe będą lokalizowane o ponad 600-1000 m od zabudowań (głównie ze względu na akustykę).

      - - - - -

      Jak wygląda to w innych krajach?

      Francja: ok 550 m

      USA - 300-600 m

      USA: nawet od 230 m

      Belgia: 650 m od turbin po 7,58 MW!

      Holandia: 600 m od turbin po 7,58 MW



      Niemcy i Polska - porównanie

      Normy w innych krajach: odległości i oddziaływanie akustyczne - raport PSEW / Duża grafika


      Linki powiązane tematycznie:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Ustawa o zakazie energetyki wiatrowej w Polsce wg PIS”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 lutego 2016 00:00
  • czwartek, 11 czerwca 2015
    • Naukowcy, pseudonaukowcy czy wykładowcy?

      Na temat elektrowni wiatrowych wypowiada się coraz więcej osób, udając naukowców, specjalistów i niezależnych ekspertów, którzy wypowiadają się na wszystkie powiązane tematy od akustyki, zdrowia po sprawy techniczne jak bezpieczeństwo budowli. Pominę wielki wykład na temat tego, że tzw. "niezależny ekspert" to zwykłe mydlenie oczu, ponieważ nie ma czegoś takiego w obecnym systemie prawnym. 

      A nazywanie samego siebie niezależnym ekspertem, gdy prowadzi się zarówno prywatną walkę (w miejscu swojego zamieszkania) z wiatrakami, jak i cykl spotkań, wizyt, artykułów antywiatrowych w różnych serwisach internetowych - to już po prostu kpina z logiki i pojęcia niezależności. 

      Wiele tych osób godzi się na nazywanie ich jako: profesor, naukowiec, specjalista. 

      Jaka jest prawda? Zazwyczaj nie są żadnymi profesorami, tylko co najwyżej doktorem lub zwykłym wykładowcą na uczelni. Czy są specjalistami? Zazwyczaj w bardzo, bardzo wąskiej dziedzinie - praktycznie nikt z nich, nie jest ekspertem w dziedzinie siłowni wiatrowych, gdyż to stosunkowo młoda dziedzina w Polsce. 

      Tacy "niezależni eksperci" zabierają się za krytykę prawdziwych naukowców, którzy prowadzą prawdziwe badania. 

      Ciekawy artykuł na ten temat można przeczytać poniżej:

      http://www.nowytydzien.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=29172:ekspert-kt%C3%B3ry-ekspertem-nie-jest&Itemid=44

      Cytat:

      " Ekspert, który ekspertem nie jest

      Kolejna uchwała Rady Gminy Wyryki, powołująca niezależnego eksperta w sprawie wiatraków, okazuje się bublem prawnym. Jej projekt nie został zaopiniowany przez radcę prawnego, skutkiem czego nadzór prawny wojewody wszczął postępowanie uchylające. - Paradoksem jest, że na jej mocy powołany miał być ekspert, który tak naprawdę żadnym ekspertem być nie może - mówi wójt Ćwirta.

      Na marcowej sesji Rady Gminy Wyryki głosami klubu radnych Stop Wiatrakom - Wyryki, przy milczącej zgodzie dużej części rady (siedmiu radnych wstrzymało się od głosowania), podjęta została uchwała zobowiązująca wójta gminy Wyryki do zawarcia umowy z prof. Barbarą Lebiedowską jako ekspertem Komisji Europejskiej do spraw akustyki. Umowa dotyczyć miała sporządzenia przez panią profesor ekspertyzy o planowanej w Wyrykach farmie wiatrowej. Radni w uchwale zdecydowali, że honorarium dla autorki dokumentu będzie wynosić 3 tys. zł. Wnioskodawca uchwały, radny Wojciech Straczuk, argumentował, że zaproponowany ekspert jest gwarantem sporządzenia wiarygodnej i miarodajnej ekspertyzy dotyczącej planów lokalizacji farmy wiatrowej w Wyrykach. Po sesji uchwała w sprawie powołania eksperta trafiła do wojewody w celu zbadania zgodności jej zapisów z prawem. - Nadzór prawny wojewody stosownym pismem poinformował nas o wszczęciu postępowania nadzorczego w celu uchylenia uchwały podjętej przez Radę Gminy Wyryki - mówi wójt Andrzej Ćwirta. - W uzasadnieniu wskazano szereg argumentów przemawiających za koniecznością jej uchylenia. Organ nadzoru wytknął m.in., że rada rażąco przekroczyła swoje kompetencje przyjmując tego typu uchwałę - tłumaczy wójt. Ale to jeszcze nic. Równolegle Urząd Gminy Wyryki wystąpił bowiem do przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce o oficjalne dane kontaktowe prof. Barbary Lebiedowskiej. - Odpowiedź była dla nas bardzo zaskakująca. Okazało się bowiem, że nazwisko pani profesor nie widnieje w rejestrze grup ekspertów Komisji Europejskiej. Co więcej, nie jest ona także ekspertem Dyrekcji Generalnej ds. Środowiska Komisji Europejskiej - wyjaśnia Ćwirta. - W tym świetle uchwała naszej Rady nabiera paradoksalnej wymowy, bo zdecydowała o zatrudnieniu eksperta, który ekspertem wcale nie jest - twierdzi wójt. 

      - Być może całej sprawy by nie było, gdyby - zanim mój projekt trafił do porządku obrad - zaopiniował go radca prawny - uważa pomysłodawca uchwały Wojciech Straczuk. - Moim zdaniem wszystko odbyło się zgodnie z przepisami, rada uchwałę przyjęła i teraz świętym obowiązkiem wójta jest ją wykonać - twierdzi radny. Dodaje też, że profesor Lebiedowska - według jego wiedzy - posiada wszystkie niezbędne uprawnienia do napisania takiej ekspertyzy.W tym całym zamieszaniu wojewoda jeszcze nie zdecydował, czy uchwałę wyryckiej rady uchylić. Na razie w gminie trwają przygotowania do zmian w studium zagospodarowania przestrzennego. Dzięki niemu ma być możliwa budowa elektrowni wiatrowej. Jeszcze do 21 maja mieszkańcy Wyryk mogą wnosić swoje uwagi do zmian w tym dokumencie. Po tym czasie to radni zdecydują czy zmiany zostaną uchwalone.

      "

      Co ciekawe, sprawdzając na rzetelnej stronie nauka-polska.pl - Pani Barbara Lebiedowska żadnym profesorem nie jest:

      http://nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=73978&lang=pl

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/naukowiec_ekspert_wiatraki.jpg

       

      Dlaczego więc ci pseudonaukowcy, czyli po prostu zwykli wykładowcy (i to nie zawsze, bo często emerytowani), tak łatwo oszukują ludzi szkodliwością wiatraków? Dlaczego w ich mniemaniu wiatr jest tak straszny, że ciężko o coś straszniejszego na naszej planecie, niż zawirowania powietrza. Odpowiedź jest prosta. Odpowiednio dobierając słowa, używają terminów, które są obce większości, można wystraszyć wszystkim. Wszystkim bez wyjątku, kto nie wierzy polecam video:

      https://youtu.be/94QnJQ3KLDM


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Naukowcy, pseudonaukowcy czy wykładowcy?”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 czerwca 2015 16:57
  • niedziela, 15 kwietnia 2012
    • Czy świat odchodzi o wiatru? Inwestuje tylko UE?

      Często powtarza się mit, że tylko Unia Europejska "bawi" się w wiatr, a reszta świata omija ten rodzaj energii szerokim łukiem. Za wzór coraz częściej podaje się Chiny, jako kraj który pragmatycznie i racjonalnie podchodzi do spraw zysku i ekonomii. Po prostu, nie bawią się w coś, co się nie opłaca lub nie przynosi innych zysków (np: czyste powietrze, woda, gleba itd.).

      Jak więc wygląda to poza UE? Otóż w wiatr inwestują wszyscy! Od bogatych i liberalnych USA, po nowe potęgi takiej jak Chiny czy Indie. Proszę tylko porównać ilość zainstalowanej mocy i przyrosty roczne:

      Chiny podwoiły swój potencjał wiatru w ciągu jednego roku - z 12GW w 2008 r. do 25GW w 2009 roku. W 2008 roku Niemcy straciły pierwszeństwo na rzecz USA. Zaś w 2010 r. na pierwsze miejsce wskoczyły Chiny i nic nie zapowiada zmian póki co. Nie oznacza to tym samym, że Europa rezygnuje z wiatru. Jak widać po wykresach, mocy przybywa cały czas w każdym liczącym się państwie Europy. A wolniejszy przyrost wynika tylko z tego, że większość dogodnych miejsc lokalizacji już wykorzystano.

      Wracając jednak do Chin, dlaczego inwestują tak mocno w wiatr? Robią to z kilku względów. Po pierwsze to się opłaca, po drugie, jeżeli mieli by dostarczać prąd tylko konwencjonalnie, to ich miasta wyglądały by tak (jak obecnie):

      http://www.china-mike.com/facts-about-china/facts-pollution-environment-energy/

      Globalne statystyki są dostępne na stronie EWEA:

      http://www.gwec.net/fileadmin/images/News/Press/GWEC_-_Global_Wind_Statistics_2011.pdf

      http://www.ewea.org/index.php?id=1487

      A oto najnowsze trendy, stan na rok 2010, 2011 i przyrost w ciągu roku:

      Jak widzimy na powyższej grafice, Polska jest na 13 miejscu w Europie w ilości zainstalowanych MW (2011 rok), mimo, że pod względem liczby ludności jesteśmy 9 miejscu, zaś pod względem powierzchni na 10 miejscu (wszystkie statystyki z uwzględnieniem Turcji). To oznacza, że Polska jest daleko za swoimi możliwościami terenowymi i zapotrzebowaniem. Może się to zmienić, jeśli energia wiatrowa nie będzie blokowana poprzez absurdalne protesty, które w takiej sile występują tylko w Polsce. Na zachodzie, jeśli pojawiają się sporadycznie protesty, to tylko tam, gdzie ewidentnie źle zlokalizowano jakiś park wiatrowy np: 200-300 m od zabudowań. Natomiast w Polsce blokuje się elektrownie wiatrowe właściwie wszędzie, ponieważ wmawia się irracjonalne argumenty o czym już nie raz pisałem i pisać będę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      niedziela, 15 kwietnia 2012 15:55

Kalendarz

Czerwiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa