Energia Wiatrowa

Wiatrowa.blox.pl - energetyka wiatrowa, informacje, fakty i mity.

Wpisy otagowane „normy”

  • niedziela, 27 marca 2016
    • Absurdy uzasadnienia "Ustawy Antywiatrowej" oparte na manipulacjach i niewiedzy Witodla Jaszczuka

      Kilka niezbitych dowodów, że obecna propozycja ustawy to czysty absurd ze szkodą dla wszystkich. Jeżeli rząd faktycznie chce uregulować energię wiatrową, to można to zrobić dużo lepiej! Wiele wskazuje jednak na to, że rząd jest całkowice głuchy na głosy specjalistów, co prowadzi do wniosku, że chodzi o realną blokadę najważniejszego i najtańszego źródła energii odnawialnej. Gdyby tak nie było, to proszę odpowiedzieć na pytanie, dlaczego dopuszcza się do takich absurdów opisanych poniżej.

      Jeśli Państwo przetrwają troszkę czytania, to zobaczą jak tworzy się prawo w Polsce. Wystarczy pierwsza lepsza opinia (kilka stron w PDF) osoby, która nie ma żadnego pojęcia o branży, którą chce "uregulować", co sprowadza się realnie do całktowitego zablokowania wszystkich inwestycji w Polsce oraz wiele wskazuje na to, że rozbiórce istniejących już elektrowni wiatrowych - patrz więcej. A to oznacza utratę dochodów dla mieszkańców, gmin a także pozwy inwestorów.

      Niezbędne adresy i źródła, które będę analizował:

      Mamy do czynienia z efektem Krugera-Dunninga, gdzie nie tylko Witold Jaszczu, ale i Pani Barbara Lebiedowska czy Marcin Przychodzki (prowadzący Stopwiatrakom.eu - serwis lobbujący wśród posłów) wypowiadają się na dziesiątki aspektów związanych z elektrowniami wiatrowymi (od energetycznych, prawnych, ekonomicznych, zdrowotnych, akustycznych, budowalnych itp.), nie mając o nich realnie zielonego pojęcia. Bycie specjalistą w bardzo wąskiej dziedzinie, nie czyni automatycznie ekspertem w innych dziedzinach. Zabieranie głosu z pozycji "eksperta" (samozwańczego) w nie swojej dziedzinie, to liczenie na tzw. "efekt autorytetu" i oszukiwanie osób postronnych jak i wpływowych (np: posłów).

      Głos prawdziwych specjalistów (badających te zjawiska) nie jest słyszany, bo nie tworzą oni żadnych serwisów "do krzyczenia", nie jeżdżą po dziesiątkach spotkań nawołujących do tego czy owego zachowania.

      Tym sposobem dotarliśmy do tego momentu, który mamy teraz, czyli prawo pisane na szybko, po łebkach, pod publiczkę. A być może taki był cel. Ktoś robi za pożytecznego idiotę, by ktoś mógł zablokować jedno, by puścić drugie. Nie wnikam, brzydzą mnie takie gierki.

      Początek uzasadnienia wspomnianej "ustawy antywiatrowej" (lub "odległościowej") jest już porażający w swojej niezgrabności i niewiedzy. Pisany na szybko przez osobę, która nie ma pojęcia co uzasadnia i jakie niesie to skutki:

      Wybaczcie Państwo, ale nie mam nawet siły tego mądrze skomentować, przejdźmy dalej ...

      CZĘŚĆ I

      W tym miejscu następuje chyba kluczowy moment, gdzie uzasadnienie opiera się o zasadę "10-krotności" na podstawie pewnego wyliczenia rzucania lodem i częściami rozwalonej łopaty. Przynajmniej na to powoływał sie podczas komisji i podkomisji Pan poseł Bogdan Rzońca (PIS), przewodniczący komisji zresztą. Proszę Państwa, za moment opiszę badania, które jasno pokazują, że takie niewielkie zagrożenie jest zazwyczaj do 100-200 m, ale na potrzeby chwili i pokazania absurdu, założymy wspomiane rzucanie lodem lub częściami na te ok 700 m. Stosując dokładnie te samą trajektorię upadku części (lub lodu) na 700 m na który powołuje się Witold Jaszczuk, wykażę Państwu, że nie ma tutaj ABSOLUTNIE ŻADNEJ zależności "10-krotności"! W dodatku obliczenie te było oparte na kłamstwie i fałszywych doniesieniach (!): list PSEW w tej sprawie.

      Poniższy przykład zakłada:

      - ten sam rotor (r=45m) i te samą prędkość (a więc ta sama trajektoria);

      - dwie różne wieże 60 i 135 m, tym samym 2 różne wysokości maksymalne (105 i 180 m).

      Duża grafika

      Jak widzimy, nie ma żadnej zasady 10-krotności. Co więcej, niezależnie od wysokości odległości teoretycznego (nierealnego) upadku są bardzo podobne. Także wielkość rotora nic nie zmienia, wszystkie poruszają się podobnie szybko, czy to 0,3 MW czy 7 MW! Czyli może od małych 20 m siłowni też zaproponować 1 km?


      Prawdopodbieństwo trafienia nas przez element elektrowni wiatrowej, zakładając że może upaść nawet na teoretycznie 750 m, jest praktycznie 1 do nieskończoności, co potwierdzją realnia:

      • ponad 3500 elektrowni wiatrowych w Polsce;
      • żadnego potwierdzonego przypadku uszkodzenia ciała u mieszkańców przez upadek lodu czy częśći (i to pomimo prowadzonych akcji szukających takich przypadków!)

      Duża grafika

      Badania przeprowadzone w szwajcarskich Alpach pokazały, że wcześniej obliczone za pomocą wzorów empirycznych zasięgi rzucania lodem dla pracującej turbiny (135 m dla H 50 m i D 40 m) podczas 2 sezonów zimowych (2005/2006 i 2006/2007) nie zostały osiągnięte (Cattin et al. 2007).  Przeanalizowana literatura badań wskazuje, że przebywanie w odległości zasięgu rzutu lodem z turbiny nie jest równoznaczne z pewnością trafienia fragmentem lodu. Według przeprowadzonych badań terenowych i komputerowych symulacji (Morgan et al.1998) w odległości 220 m prawdopodobieństwo to wynosi 1:100, a powyżej tej granicy ryzyko gwałtownie spada i przy 400 m wynosi 1:1000000, co jest porównywalne do prawdopodobieństwa trafienia jednej osoby piorunem na obszarze Wielkiej Brytanii. Ponadto inwestycja będzie realizowana na terenie pól uprawnych, czyli na obszarze, gdzie w okresie potencjalnego zagrożenia rzucania lodem nie będą prowadzone prace polowe. Zatem zagrożenie wynikające z rzucania lodem jest krótkotrwałe i pomijalne w odległościach ponad 200 m.

      Inne badania zagrożenia rzucania lodem lub częściami łopat:

      Duża grafika ze źródłami badań

      Jak widać, badania pokazują, że teoretyczne zagrożenie jest do odległości 100-150 m, powyżej 200-300 m jest już na tyle małe, że powinno być pomijalne. Natomiast sugerowane 700 m a nawet ponad 1 km przez polskie wyliczenie na którym opiera się uzasadnienie, jest juz czystym absurdem nie mającym oparcia ani w innych badaniach, ani w realnym zagrożeniu o czym pisaliśmy tutaj.

      Główne zagrożenie do ok 100 m: duża grafika - Study and development of a methodology for the estimation of the risk and harm to persons from wind turbinesPrepared by MMI Engineering Ltd for the Health and Safety Executive 2013

      Wiele lat stoi już wiatrak tuż koło hotelu i ruchliwej drogi w Poczesnej koło Częstochowy. Zgadzamy się, że to za blisko ludzi, jednak wiatrak nie zagroził do tej pory nikomu, pomimo że jest to już raczej wiekowa konstrukcja.

      W jakim piśmie recenzowanym była wydana ta "opinia" mówiąca o lotach na ponad 700 m? Kto się do niej ustosunkował ze światka naukowego? Z tego co zdążyłem sprawdzić, to jedyne gdzie krążyła, to po stronach typu "Stop wiatrakom". Obliczenia, które nie uwzględniają choćby zawirowań, które momentalnie wypaczają tor lotu. Nawet nagrania video w YouTube pokazują, że praktycznie wszystkie znaczące części spadają w promieniu 100-200 m - video.


      Podsumowując, nie można wyznaczyć żadnej zależności rzędu 10-krotności, ponieważ nie pokazuje tego ani opracowanie przywołane w uzasadnieniu, ani też żadne inne badania jak i praktyka. Jeśli jakiekolwiek części spadają dalej niż 300 m, są to zazwyczaj lekkie poszycia łopat, które opadają bardzo wolno. Niektóre części po opadnięciu na ziemię, mogą przetaczać się bardzo powoli dalej, przez co można odnieść wrażenie, że być może spadły tak daleko. Dzieje się to jednak zazwyczaj podczas wiatrów huraganowych, więc nie jest to dominujące zagrożenie w danej chwili.

      = = = =

      CZĘŚĆ II

      Dalsze uzasadnienie ustawy jest równie absurdalne. Przywoływane są tak stare i nieprawdziwe mity, że mam wrażenie, cofnięcia się w czasie o minimum 5 lat, gdy to budziło jeszcze jakieś obawy. Czytamy więc:

      "Przy ustalaniuopisanej wyżej wartości przeanalizowano również następujące dostępne informacje i dane odnośnieimmisji generowanych przez elektrownie wiatrowe, co pozwala na zdefiniowanie kwestii potrzebyochrony siedzib ludzkich przed:

      1) hałasem i infradźwiękami,

      2) promieniowaniem elektromagnetycznym,

      3) drganiami,

      4) efektem migotania cienia i refleksów światła."

      A więc krótko, bo pisaliśmy o tym wiele razy, sprawy te są też opisane w każdym raporcie środowiskowym. Widać dokładnie, że piszący te ustawę NIGDY do nich nie zajrzeli, bo powielają mity na poziomie nastolatków szperających po spiskowych stronach internetu.

      1) Odpowiedź na hałas i infradźwięki:

      Wprowadzenie zasady 10-krotności wprowadza takie paradoksy:

      Duża grafika

      Jak widać na przykładzie turbin o wysokościach całowitych 76,5 m i 175 m, mieszkańcy NIE zyskują nic z takiej zasady (względem rozsądnych propozycji). Jeżeli inwestor nie znajdzie miejsc położonych o ponad 1 km od zabudowań, to będzie mógł stawiać mniejsze, ale bliżej zabudowań, hałasowo to nic nie daje, a nawet pogarsza sprawę.

      Nie zyskuje też gmina (małe podatki z małych EW) ani nasz krajowy system energetyczny (mało enegrii). Prawdziwy potencjał energetyczny jest na wiatrach powyżej 100 m, czyli gdy siłownie przekraczają rotorem ponad 150 m. 

      Im wyżej, tym silniejszy i bardziej stabilny wiatr, dlaczego to ważne:

      Duża grafika

      Obliczenia akustyczne pokazują, że stosując zasadę 10-krotności otrzymane wyniki od turbin wynoszą odpowiednio:

      • 26,4 dB dla punktów położonych 1750 m od siłowni wysokich na 175 m (3,3 MW);
      • 33,0 dB dla punktów położonych 765 m od siłowni wysokich na 76,5 m (0,8 MW).

      Takie podejście to jawna DYSKRYMINACJA! Dozwolone wartości dla dróg (na terenach wiejskich) to:

      • 56 dB (noc) i 65 dB (dzień).

      Zaś dozwolone wartości między innymi od elektrowni wiatrowych to zazwyczaj:

      • 45 dB (noc) i 55 dB (dzień).

      Oddalając o zasadę 10-krtoności, wprowadza się tylnymi drzwiami normy na poziomie 25-35 dB!!! To czysty absurd, gdyż poziom naturalnego tła akustycznego w terenach wiejskich to zazwyczaj 30-50 dB (m.i. w zależności od prędkości wiatru).

      Wprowadza się "dyskryminację akustyczną" na około 20-30 dB względem innych źródeł i obowiązujących przepisów!

      Krótko jeszcze o infradźwiękach, tutaj zasada 10-krotności niczego nie zmienia. W odległości ok 500 m od elektrowni wiatrowych poziom infradźwięków jest równy tłu akustycznemu typowych terenów wiejskich. Czy elektrownie wiatrowe pracują czy nie, poziom infradźwięków jest praktycznie bez zmian.

      Pisaliśmy o tym naście razy: w tym PDF do pobrania.

      http://www.windpark-eichenzell.de/infraschall/

      Reasumując temat infradźwięków:

      1) wyższy poziom infradźwięków jest choćby od naszych samochodów i ciągów komunikacyjnych;

      2) już w odległościach 400-500 m poziom infradźwięków od siłowni jest na poziomach zbliżonych do tła akustycznego;

      3) infradźwięki od elektrowni wiatrowych występują na poziomach, które są poniżej progu percepcji i wpływu (czerwona linia) na człowieka.

      4) poziom infradźwięków w odległościach 500 m od siłowni to zazwyczaj około 70 dBG, a przy normach 86 i 102 dBG.

      Opisywany przez Witodla Jaszczuka poziom ponad 110 dB tyczył się zakresu w okolicy 2 Hz. Dla tego przedziały dopuszczalne normy to zazwyczaj około 130 dB, a próg bólu to 165 dB. Badania pokazujący realny poziom - PL oraz niemieckie.

      Podsumowanie manipulacji Witolda Jaszczuka:

      Duża grafika


      Inne zarzuty, typu cień, promieniowanie elektromagnetyczne - przecież to idzie sprawdzić w 15 sek, że poziom od elektrowni wiatrowych jest praktycznie żaden:

      Co do cienia, uciążliwy cień sięga zazwyczaj do 500 m i nie stanowi koła (np: nie pada na południe!!), więc nie można wprowadzić nawet zasady 500 m, tylko muszą być wyliczenia!

      Inne mity można rozwiać - tutaj

      Chciałem ustosunkować się jeszcze do 3 innych zarzutów Witolda Jaszczuka. A mianowicie:

      1) Cytat: 

      "ograniczenie prędkości wiatru w warunkach pomiarowych do poniżej 5 m/s uniemożliwia pomiary hałasu elektrowni wtedy, gdy działa ona z pełną mocą i hałasuje najbardziej (turbina rusza bowiem dopiero przy prędkości wiatru ok. 4 m/s, a pełną moc rozwija przy prędkości powyżej 12 m/s);"

      Totalna bzdura Panie Witoldzie, ręce opadają, jak się to czyta. Miesza Pan różne prędkości wiatrowe (wiatr u dołu z wiatrem u góry), typowy błąd laików. Od razu widać, że NIE ma pan bladego pojęcia w tym temacie, czy robił Pan kiedyś pomiary od elektrowni wiatrowych? Bo ja i robiłem a także mieszkam przy nich.

      Bardzo krótko (ze względów technicznych bloga) tak by nie tylko Pan zrozumiał. Elektrownia wiatrowa NIE hałasuje najbardziej, przy wietrze 12 m/s na wysokości pomiarów (tzn. może, ale nie musi), tylko:

      - gdy osiąga maksymalną moc akustyczną w warunkach wiatrowych panujących NA WYSOKOŚCI GONDOLI. Taka maksymalna moc akustyczna jest osiągana praktycznie zawsze 2-4 m/s wcześniej, niż maksymalna moc produkcyjna! Większość nowoczesnych lądowych turbin wiatrowych, osiąga maksymalną moc akustyczną przy wietrze na wysokości gondoli (czyli zazwyczaj na 80-130 m) rzędu 8-11 m/s. W tym samym czasie na dole w punkcie pomiarowym może być 3-5 m/s.

      - prędkość wiatru na wysokości pomiarów nie ma tutaj NIC do rzeczy, jest ona tylko istotna z tego powodu, by NIE zakłócała pomiarów. Innymi słowy, duża prędkość wiatru generuje zbyt wysokie tło akustyczne. Wiele opracowań podaje dla przykładu, że sam wiatr o prędkości 10-12 m/s generuje hałas rzędu 50-55 dB!

      - maksymalna moc akustyczna może być osiągnięta zarówno gdy wiatr na wysokości pomiarów ma 1 m/s jak i 7 m/s. Wszystko zależy od aktualnego profilu wiatru.

      - najbardziej uciążliwa (słyszalna ponad tło akustyczne) elektrownia wiatrowa jest wtedy, gdy (niech Pan notuje!!!!): wiatr na wysokości pomiarów ma 0-1 m/s (!!!!!!!!!!!!), zaś na wysokości gondoli jest w  okolicach 10 m/s. Czy teraz będzie się Pan domagał pomiarów przy 1 m/s?

      Domaganie czy sugerowanie konieczności pomiarów nawet przy 12 m/s na wysokości pomiarów to absolutny nonsens, aż rodzi pytanie, czy kojarzy Pan choć minimalnie specyfikę tematu, za który Pan się zabrał? Teoretycznie można mierzyć przy 10-12 m/s, ale wprowadzając poprawki na tło i odzielając to od wyników, sprawa koszmarnie trudna, dlatego prawie nikt tego nie stosuje na świecie.

      A tak wygląda możliwy profil wiatru w Polsce (w głębi lądu, na obszarach równinnych) w dwóch ujęciach. Po lewej przy typowej średniej prędkości wiatru w Polsce na 10 m (około 3,5 m/s), po prawej przy wietrze na 100 m o prędkości 10 m/s, czyli takiej gdy większość turbin osiąga maksymalny poziom akustyczny:

      Profil wiatru - duża grafika

      Potwierdzenie z realnych pomiarów:

      Źródło - tutaj

      I jeszcze jedna pomocna grafika, pokazująca typowy profil wiatru w ciągu doby w Polsce (nieco uproszczony, bo uśredniony z wielu danych):


      Duża grafika -tutaj

      Jak widać, nie ma najmniejszego problemu (zwłaszcza w nocy patrząc na profil wiatru), by badać w Polsce hałas od turbin wiatrowych przy ich maksymalnym poziomie akustycznym. Inną sprawą natomiast jest to, że faktycznie nie zawsze turbiny pracują na 100% tej mocy. To akurat dobrze z punktu widzenia akustyki, że turbiny nie zawsze pracują pełną mocą akustyczną, prawda Panie Witoldzie?

      2) Cytat:

      "Niestety szkodliwe są nie tylko dźwięki słyszalne, ale także niesłyszalne aż do infradźwięków włącznie. Ich zawartość w widmie turbiny wiatrowej jest przeważająca (dominują w nim częstotliwości niesłyszalne) i dlatego moim zdaniem wystąpiła nagląca potrzeba ustanowienia dodatkowych kryteriów hałasu środowiskowego w postaci poziomów skorygowanych charakterystyką C, bardziej odpowiadającą urządzeniom technicznym współczesnej cywilizacji."

      Co znaczy "szkodliwe"? Tak może napisać gimnazjalista na forum internetowym, a nie ktoś, kto chce wpływać na prawo w Polsce. Wszystko zależy od dawki (poziomu). Nie sposób się nie zgodzić z Paracelsusem:

      „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę”

      Wiemy dobrze, jakie poziomy są szkodliwe, jakie uciążliwe a jakie wręcz relaksujące czy obojętne.

      Natomiast druga sprawa, czyli domaganie się pomiarów skorygowanych charakterystyką C - znowu świadczy o niewiedzy! Pierwszą ofiarą byłby ruch samochodowy w miastach. Odnoszę wrażenie, że nie ma Pan pojęcia, jaka zostały skonstruowane krzywe ważone A, C czy G. Więc dla pewności:

      • krzywa ważenia A: powstała z odwrócenia krzywej głośności 40 fon;
      • krzywa ważenia C: powstała z odwrócenia krzywej głośności 100 fon.

      Charakterystyka A odpowiada reakcji ucha ludzkiego na dźwięki o niskich poziomach, czyli jest wzorowana na krzywej izofonicznej 40 fonów (stanowi jej odbicie zwierciadlane). Z kolei charakterystyka częstotliwościowa C odpowiada reakcji ucha ludzkiego na dźwięki o wysokich poziomach ciśnienia akustycznego (krzywej izofonicznej 100 fonów). Zalecano przy tym stosowanie tych charakterystyk dla wybranych zakresów poziomu ciśnienia akustycznego, np. charakterystyki częstotliwościowej A w zakresie poziomów dźwięków 20–55 dB.

      Krzywa C jest stosowana do dźwięków bardzo głośnych (powyżej 80 dB), często o szczytowych poziomach. I tak powinno zostać, bo tak jest logicznie dla każdego, kto choć trochę ma o tym pojęcie.

      Źródło: http://www.bksv.com/Library/dictionary.aspx?key=all

      Elektrownie wiatrowe NIE przekraczają dopuszczalnych poziomów, zarówno w ujęciu krzywej A, G ale także i C, gdyby taką normę pośrednią opracowano na podstawie krzywej ISO-226:

      Jak widać, nie ma tutaj żadnego zagrożenia, a pomiary były wykonywane często w odległościach juz około 150 m od siłowni.

      3) Cytat: 

      "Na etapie obliczeń należy zwrócić uwagę, że w polskim klimacie, w którym przez parę miesięcy w roku występują temperatury ujemne i ziemia bywa zmrożona, nie jest dopuszczalne przyjmowa-nie w obliczeniach współczynnika gruntu G > 0 .... Stosowanie współczynnika gruntu większego od 0 powinno dyskwalifikować zawodowo akusty-ka sporządzającego raport, a także urzędnika uzgadniającego inwestycję."

      Na tym tle ta prośba wygląda wręcz komicznie i dopełnia obraz braku wiedzy. Współczynnik gruntu G=0, nie polega na tym, że grunt jest zmrożony. Nie będę już tego tłumaczył, bo można wyszukać wiele opracowań naukowych na ten temat, że w najgorszych możliwych przypadkach spada to z G=1 do G=0,5. Raczej zostawiam to, by pokazać jakie to fundamentalne ideologiczne stanowisko, które nie ma nic wspólnego z rozsądkiem czy wiedzą.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      niedziela, 27 marca 2016 13:50
  • czwartek, 24 marca 2016
    • Propozycja zmian do "Ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych"

      W kilku artykułach pisaliśmy już o negatywach wprowadzenia powyższej ustawy w obecnej formie, w wielkim skrócie:

      - utrata dochodów dla wielu gmin oraz tysięcy mieszkańców;

      - utrata tysięcy miejsc pracy w nowoczesnych i prorozwojowych branżach (budownictwo, biura projektowe i planistyczne, nowe technologie, stocznie, logistyka, pracownie środowiskowe, branże powiązane itp.);

      - całkowite zablokowanie dalszego przyrostu mocy z energetyki wiatrowej a tym samym gigantyczne zwolnienie przybywania mocy z OZE, do czego jesteśmy zobowiązani. Warto zauważyć, że przy braku wsparcia (na dużo wyższym poziomie niż dziś) energetyka morska nie ma racji bytu w Polsce. Blokując energetykę lądową i nie tworząc dodatkowego wsparcia dla morskiej, nie będzie nowych mocy z wiatru. Energetyka wiatrowa na lądzie, jest najtańszą formą OZE. Warto wspierać inne formy, ale nie ma sensu blokować tej dziedziny w 100%, takie zachowanie może być niekostytucyjne - Sąd Najwyższy o projekcie.

      - zablokowanie nowej zabudowy mieszkaniowej (!!!) w otoczeniu istniejących już elektrowni wiatrowych  (wbrew twierdzeniom przeciwników tej energii, większość osób nie widzi żadnego problemu by mieszkać w mniejszych odległościach niż np: 800 m od elektrowni wiatrowych).

      - utrzymanie zapisów podwyższających podatki (o 3-4 razy) oraz wprowadzenie innych opłat, sprowadza się do tego, że elektrownie będą rozbierane dużo wcześniej, tym samym lada moment możemy utracić z systemu nawet i ponad 4500 MW (z obecnych 5300 MW). Tak gigantycznych ilości nie da się szybko zastąpić żadną inną formą OZE! W tym roku elektrownie wiatrowe mogą dać ponad 7% energii.

      Absurd obecnych propozycji ustawy (zasada oddalenia "10-krotności wysokości" od zabudowań, granic gmin i wielu obszarów) zauważyły nawet koncerny energetyczne:

      * Tym bardziej, że rząd (PIS) zakłada wzrost zużycia energii przez gospodarstwa domowe nawet o 2-razy! Patrz artykuł.

      = = = = =

      Oto nasza propozycja do zapisów powyższej ustawy,

      czyli wprowadzenie rozsądnych rozwiązań, które są oparte na doświadczeniach rozwiniętych państw zachodnich. Zaproponowane poniżej przepisy są na tyle rygorystyczne, że gdyby zastosować je dla obecnie istniejących już elektrowni wiatrowych, to ponad 1/3 turbin nie mogłaby powstać. A jednocześnie dają szansę w dłuższej perspektywie dojście do około 6000-7000 MW na lądzie (czyli przyrost o ok 1000 MW względem 1-2016 r.), przy zachowaniu najlepszych racjonalnych standardów.

      Nasza propozycja w szczegółach, to spełnienie WSZYSTKICH poniższych warunków:

      1) minimum 400 m od zabudowań mieszkalnych (od turbin o mocy powyżej 0,25 MW, dla mniejszych minimum 200 m);

      2) minimum 3,5 H oddalenia (gdzie H = wysokość maksymalna turbiny z rotorem) od wszelkich zabudowań mieszkalnych;

      3) do terenów i zabudowań o normach akustycznych dla nocy na poziomie do 45 dB, zastosowanie wyliczenia przy użyciu wskaźniku gruntu G=0.

      (Taki sposób obliczenia podwyższa wynik o około 3-4 dB, względem wyliczeń G=1, co stanowi dodatkowe zabezpieczenie dla najbliższych zabudowań);

      4) do terenów i zabudowań o normach akustycznych dla nocy na poziomie do 40 dB, zastosowanie wyliczenia przy użyciu wskaźnika gruntu G=0,9

      (G=0,9 jest realnym wskaźnikiem dla obszarów wiejskich, używanie go dla norm bardziej restrykcyjnych, czyli dla 40 dB, nie powoduje negatywnych konsekwencji dla mieszkańców. Uzyskane odległości od turbin i tak są większe, niż przy wyliczeniach G=0 dla normy 45 dB. Dodatkową korzyścią z takiego podejścia jest to, że obszary o różnych normach są bardzo podobnie traktowane!)

      * Punkt (3) i (4) wykorzystuje dzisiejsze normy. Przyszłościowo można pomyśleć nad zastosowaniem osobnych norm dla elektrowni wiatrowych opartym na jednym racjonalnym współczynniku gruntu G=0,5 (pomimo, że przez 95% roku utrzymują się warunki G=0,9) lub metodzie alternatywnej:

      - 43 dB dla wszelkich terenów mieszkalnych na pobyt stały: obliczenia akustyczne na współczynniku G=0,5 (lub metodzie alternatywnej);

      - 40 dB dla zabudowy jednorodzinnej w MPZP: obliczenia akustyczne na współczynniku G=0,5 (lub metodzie alternatywnej).

      5) odległość od lasów o powierzchni powyżej 1 ha: minimum 150 m do rotora (jednak nie mniej niż 200 m do osi turbiny), chyba że badania (monitoring) zalecą więcej.

      6) Ustalenie definicji "strefy oddziaływania" dla inwestycji energetyki wiatrowej jako: punkty 1-3 (czyli: min. 400 m + min. 3,5H + 45 dB na G=0 ) z zakazem zabudowy mieszkaniowej na pobyt stały;

      7) odległość od granic gmin: minimum 400 m (wyjątkowo min. 200 m) oraz umieszczenie strefy oddziaływania w granicach tworzonego lub zmienianego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP). Jeżeli MPZP jest tworzony tylko w jednej gminie, całość oddziaływania danej inwestycji bez kumulacji (rozumianego jak w ptk. 6), musi znajdować się tylko w tej gminie, chyba  że uzyska się zgodę gminy sąsiedniej (poprzez głosowanie Rady) z zachowaniem minimum 200 m odległości od granic gmin.

      8) Odległość od parków narodowych (PN), obszarów chronionego krajobrazu (OCHK) i zabytków architektury (ZA) o wysokości powyżej 20 m: minimum 10 H (jednak nie mniej niż 1000 m), z możliwością odejścia od tej zasady, przy uzyskaniu zgody: władz gminy oraz odpowiednio PN/OCHK/ZA.

      = = = = =

      Co to daje w praktyce? 

      Dla przeciętnych turbin wiatrowych o mocy 2 MW i wysokości 160 m: minimum 560 m, do nawet ponad 900 m (przy kumulacji akustycznej).

      Dla turbin wiatrowych o mocach 3-6 MW (najpopularniejsze obecnie modele) i wysokości 210 m: minimum 735 m do nawet ponad 1200 m (przy kumulacji akustycznej).

      Potwierdzenie z symulacji akustycznej:

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/108db_100m.png - odległości od parku na turbinach 108 dB: 735-1200 m.

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/105db_100m.png - odległości od parku na turbinach 105 dB: 560-900 m.

      * Co warto podkreślić, wyliczenia akustyczne opierają się częściowo o dzisiejszą praktykę stosowaną w RDOŚ, gdzie w większości zaleca się stosowanie współczynnika G w okolicach G=0,3/0,5. Powyższa nasza propozycja, wydaje się godzić różne podejścia stosowane w RDOŚ.

      Takie podejście daje odległości, które stosuje się praktycznie w całej Europie a także USA czy Kanadzie. Podawane zalecenia "10 H" w obecnej propozycji ustawy, są błędnie oparte o zalecenia z Bawarii (i jednego z górzystych rejonów Włoch), gdyż tyczą się obszarów górskich, gdzie lokalizacja turbin na wzgórzach, podnosi ich widoczność i dominację w sposób ABSOLUTNIE nieporównywalny do terenów równinnych, spotykanych na obszarze Polski. Dlatego zasada 10 H nie jest stosowana jako norma w ŻADNYM państwie, tylko jako zalecenia lokalne w rejonach górzystych. Pisaliśmy o tym tutaj.


      Dlaczego blokować teren o promieniu 1,4-2,1 km od turbin, skoro dziś mieszka tam zapewne ponad 0,5 mln osób i 99% z nich nie narzeka. Dla potwierdzenia, miejsce gdzie po wybudowaniu parku wiatrowego przybyło (i nadal przybywa!) wiele bloków i domów 1-rodzinnych.

      Duże zdjęcie: http://wiatrowa.blox.pl/resource/800m.jpg

       

      Co dziwne, wiele osób chce wypoczywać nawet tuż pod wiatrakami w odległościach poniżej 150 m (co nawet nas dziwi), poniżej turystyczna zabudowa nad morzem:

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/ew_nad_morzem.jpg


      Jakiej wysokości są dziś elektrownie wiatrowe? Nowoczesne i najwydajniejsze sięgają ponad 200 m (dochodzą do 230 m - grafika poniżej), ze względu na bardzo dobre i stabilne wiatry na wysokościach powyżej 100 m:

      A tutaj nasz wpis o największych elektrowniach wiatrowych pod względem mocy maksymalnej:

      http://wiatrowa.blox.pl/2015/11/Najwieksze-elektrownie-wiatrowe-na-swiecie.html

      Inne nasze wpisy na temat ustawy - tag #ustawa

      Zapraszamy na nasze profile w portalach społecznościowych

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 marca 2016 16:52
  • wtorek, 23 lutego 2016
    • Ustawa o zakazie energetyki wiatrowej w Polsce wg PIS

      Na początek w wielkim skrócie:

      • w połowie tego roku (lipiec 2016) ma zostać uchwalona "Ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych", która realnie sprowadza się do całkowitego zablokowania energetyki wiatrowej w Polsce. Natomiast analiza wykazała, że oznacza to z czasem likwidację około 90-98% lokalizacji wiatraków na terenie Polski! Czegoś takiego świat jeszcze nie widział. Brawo, szykuje się lawina procesów, nie tylko od inwestorów światowych, ale od wielu gmin, które zarabiają na podatkach nawet 1-5 mln zł rocznie.
      • Ideologiczna walka z wiatrakami żywcem przypomina fundamentalizm innych "walk": "islamiści wysadzają zabytki"
      • Elektrownie wiatrowe mogą w tym roku wyprodukować ok 7,5% zużywanej w Polsce energii, gdy rozwój zostanie zablokowany (a istniejące będą z czasem rozbierane), Polska nie wypełni zobowiązań "klimatyczno-unijnych", zarówno tych określonych na 2020 r. i tym bardziej w przyszłości.
      • Walka z wiatrakami była oparta w kontrze do geotermii. O ile energetyka wiatrowa nie walczyła z geotermią, o tyle "pewne media" robiły wszystko co można, by mieszkańcom wsi obrzydzać energię z wiatru, strasząc mitami niegodnymi XXI w. Obracająca się łopata wiatraka miała odpowiadać za wszystkie choroby świata w najbliższej okolicy, łącznie z możlwiością AIDS czy hemoroidami (mamy takie ulotki antywiatrowe)!
      • Energetykę wiatrową sprowadzono do jakiegoś mitycznego "lobby", które uwaga: nie wywalczyło absolutnie nic, żadnej ustawy pod siebie, żadnych innych form wsparcia względem innych OZE z geotermią na czele. Rozwój "wiatraków" był podytkowany tylko tym, że jest to najtańsza forma energii odnawialnej, po prostu. Co więcej, przez ostatnie 5-6 lat, każdego roku przybywały kolejne bariery w rozwoju, od coraz bardziej rygorystycznych ograniczeń środowiskowo-akustycznych, po ograniczenia panistyczne, z blokadą odrolnień włącznie.
      • Lobby wiatrowe coś "utargowało"? To, że będziemy pierwszym państwem, który będzie burzył 3000 konstrukcji? W takim razie, to chyba najbardziej nieudole lobby świata, które nie wywalczło nic, za żadnych rządów. A może tym mitycznym lobby jest kto inny:

      - Zamiast na walkę ze smogiem na "Fundacją ojca Rydzyka: 26 mln zł - źródło;

      - "PiS: szykuje 20 mln zł na szkołę o. Tadeusza Rydzyka" - źródło.


      Pytanie więc, gdzie jest prawdziwe lobby i jaka partia jest podatna na te wpływy?


       A teraz nieco szerzej.

      A więc stało się, kłamstwo powtórzone 1000 razy stało "prawdą". Tak długo wmawiano, że wiatraki muszą być te 2-3 km od zabudowań, że w końcu ludzie postronni uznali to za fakt. Co z tego, że takich przepisów nie ma w żadnym znanym mi państwie (są to co najwyżej zalecenia grup antywiatowych). Większość cywilizowanych państw ma przepisy oparte o normy akustyczne, co sprowadza się zazwyczaj do minimalnych odległości rzędu 300-800 m w zależności od wielkości lub liczby siłowni wiatrowych.

      Tymczasem PIS szykuje potworka, który wprowadza minimalne odległości od zabudowań i obszarów chronionych (była też wersja od zalesień pow. 0,1 ha) do elektrowni wiatrowych na poziomie około 1,5-2 km dla średnio-dużych siłowni wiatrowych. Minimalna odległość ma wynieść minimum 10-krotność turbiny w najwyższym punkcie, a dzisiejsze siłownie mają zazwyczaj 140-210 m wysokości (z rotorem). Czyli mamy 1,4-2,1 km od zabudowań!

      Treść najnowszego projektu, który ma wejśc w życie w połowie tego roku, czyli po prostu ustawa "antywiatrowa":

      http://i.imgur.com/n7KK7wH.png - "smaczki" z projektu ustawy, duża grafika.

      Od razu wyjaśniam, że sam mam widok z okna na ponad 20 siłowoni wiatrowych (razem na ponad 40 MW), z tego najbliższa jest ok 950 m od mojego domu, zaś znajomy mieszka ok 350 m od wiatraka. Kiedy zadawałem pytanie moim sąsiadom (mieszkają też ok 950 m od wiatraków) czy im przeszkadzają, patrzyli się jak na dziwaka. Nikt nie widzi w nich najmniejszego problemu.

      Wyjaśniła się też po części kwestia tego, dlaczego PIS tak usilnie walczył z Trybunałem Konstytucyjnym, po prostu uszykował ustawę, która w pewnym sensie działa wstecz oraz ma inne poważne wady, a mianowicie:

      • nie respektuje uchwalonego już prawa miejscowego (MPZP pod elektrownie wiatrowe);
      • skokowa zmiana wysokości płaconego podatku (często wzrost o 4-5 razy!), może oznaczać nierentowaność wielu elektrowni wiatrowych, zwłaszcza przy niestabilnych i niskich cenach (takich jak w ostatnim czasie);
      • realnie blokuje całą gałąź gospodarki a z czasem likwiduje jej potencjał praktycznie do zera;
      • przy rozbiórce starej siłowni wiatrowej, nie będzie można w większości przypadków postawić nowej, cichszej a nawet niższej elektrowni wiatrowej! Około 90% miejsc, gdzie są dziś już elektrownie wiatrowe, nie będzie można realnie wykorzystać ponownie. Gdzie tutaj sens?

      Dlaczego oznacza to utratę ponad 90% zainstalowanej już mocy z czasem? Jeżeli więszkość elektrowni wiatrowych w Polsce (ale i na świecie) stoi od zabudowań zazwyczaj w odległości 3-4 swoich wysokości, to gdyby inwestor chciałby postawić nawet turbinę o połowę niższą, cichszą i wydajnieszją, to nie spełni i tak wymogu "10-krtoności oddalenia". A wielu inwestorów wymienia już elektrownie po 15 latach działania, głównie przez to, że nowsze modele są pod każdym względem lepsze. Są bardziej wydajne i zazwyczaj cichsze.

      Dla porównania poniżej, stary model turbiny 3 MW produkowanego już od 2002 r.: Vestas V90-3MW, w porównaniu do nowego modelu Vestas V126-3MW:


      Duża grafika - tutaj

      Dziś taka siłownia o wysokości 150 m stoi często w odległości 450 m od zabudowań, gdyby wprowadzić zasadę minimum "3-krotności", to nowy i większy model, ale za to cichszy, stałby w odległości minimum 600 m, ale produkcja byłaby już o 78% większa przy niższej emisji hałasu.

      Dodatkowo projekt wprowadza absurdalną zasadę "10-krtonośći" odległości od form ochrony przyrody (w tym wielu lasów), ale także nawet od rezerwatów, które często są bardzo małe i ukryte w lesie. Jaki sens oddalać się na siłę 2 km od miejsca ochrony np: rezerwatu paproci? Tym bardziej, że takie podejście ponownie poważnie ogranicza możliwości lokalizacyjne, ponieważ średnia odległość od obszarów chronionych to jedynie 3,3 km.


      Co to wszystko oznacza dla Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE) i naszych zobowiązań?

      • W okolicach 2020 r. wiatr mógłby dawać ok 10% energii krajowej, zaś w 2025 r. nawet 15%. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że spadnie z czasem z 6,2% (2015 r.) na poniżej 0,5%?
      • Na przełomie 2015/2016 r. mieliśmy zainstalowanych około 5100 MW w wietrze (około 3000 siłowni powyżej 0,1 MW). Plany wg różnych założeń zakładały dojście do nawet ponad 10000-12000 MW, z tego ok 80% na lądzie, gdyż wiatr lądowy jest najtańszym rodzajem OZE, tańszym niż morski. Wszystko wskazuje na to, że z 5100 MW spadniemy na poniżej 400 MW?

       

      Źródło: PSEW, prezentacja Polski Sektor Energetyki Wiatrowej -Wyzwania i Możliwości, Janusz Gajowiecki Za-Dyrektora Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, 10 Września 2014 r. Lublin. https://.neo.lubelskie.pl%2Fdownload%2F17.pdf

       

      A tak wyglądają nasze możliwości lokalizacyjne w kraju:

       

      Dlaczego czeka nas z czasem (pierwsze duże parki już za kilka lat!) masowa rozbiórka przy wprowadzeniu zasady "10-krotności"? Dla siłowni 2-3,5 MW oznacza to zazwyczaj wspomniane 1,4-2,1 km. Średnia odległość od zabudowań takich siłowni to dziś 550-600 m, podobnie jak w całej Europie i wielu innych państwach. Czyli wprowadzając już nawet zasadę 600 m (lub zasadę "4-krotności"), to już ponad 50% siłowni wiatrowych jest do rozebrania!

      Poniżej przykłady odległości dla istniejących już parków wiatrowych (złożonych z turbin po 2-3 MW):

      Źródło: Opracowanie własne, na podstawie analiz GIS oraz Google Earth, w tym wykorzystanie danych z opracowania IBRiZ: http://www.ekoinspiracja.ekorynek.com/index.php/poznaj-eko-inspiracje-2015/82-firma/148-instytut-badan-ryzyk-i-zagrozen Parki wiatrowe wybrane losowo z terenu całego kraju.

       

      ANALIZY ODLEGŁOŚCIOWE

      Teraz pytanie zasadnicze, czy mamy obszary odległe od zabudowań i obszarów chronionych (w tym lasów) o ponad 2 km? Otóż praktycznie nie. Poniżej kilka analiz, które to potwierdzą.

      Na początek, ile to 3 km?


       Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/3km.jpg

      Pierwsze projekty PIS zakładały nawet 3 km, co obejmuje teren 9 wsi + kilkadziesiąt zabudowań siedliskowych i kolonii! To było tak absurdalnie dużo, że widocznie w ramach "kompromisu" (tylko z kim, sami ze sobą?), zaproponowano te 1-2 km w zależności od wysokości siłowni.

      No więc ile mamy obszarów odległych o te 1-2 km od zabudowań i obszarów chronionych (w tym lasów)?

      Przeprowadzono kilka analiz, jednak praktycznie wszystkie były baaaaaardzo niedokładne! Ktokolwiek wydał na nie pieniądze (zarówno jeśli były to publiczne na zlecenia sejmików, jak i branży wiatrowej), to były to pieniędze wywalone w błoto. Dlaczego? Ano praktycznie żadna z analiz jakie sprawdziliśmy, nie analizował dokładnie odległości od zabudowań rozproszonych! Takie analizy tylko wprowadzają w błąd, zarówno rząd, branżę jak i mieszkańców.

      # Weryfikacja anzlizy nr 1:

      Wykonawca: Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej (PIGEOR – wcześniej jako PIGEO)

      http://www.esperotia.pl/wp-content/plugins/download-monitor/download.php?id=338

      Nasza weryfikacja:

      1) Mapa sugerująca istnienie obszarów odległych 3 km od zabudowań - to obszary "zielone".

       

      2) Tak wygląda to na mapie z miejscowościami i drogami. Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/pigeo2.JPG

       

      3) Do dokładnej analizy została wybrany jeden z większych obszarów w okolicach Płocka. „Zielona strefa” oznacza, że jest szansa na obszary wolne od zabudowy o 3 km. Obszar analizy zaznaczony prostokątem o wymiarach: 48 x 23 km (1104 km2).

      4) Przy buforze 1 km od zabudowań mieszkalnych, nadal brak wolnych stref lokalizacji. Strefy pojawiają się dopiero przy 500 m:

      5) Bufor 500 m - duża grafika.


      A poniżej nałożenie buforu 500 m na mapę początkową, która sugerowała, że możliwe są obszary odległe o 3 km od zabudowań mieszkalnych.

       

      Jak widać powyżej, powstało kilka stref odległych o nieco ponad 500 m od zabudowań, ale część z nich jest zalesionych. Po wprowadzeniu buforu 500 m od lasów i zalesień, nie byłoby miejsc dogodnych pod lokalizację siłowni wiatrowych. Takie pojawiają się dopiero przy zastosowaniu:

      • 500 m od zabudowań;
      • 150-200 m od lasów i zalesień.

      Porównanie mitycznych stref 3 km (zielone plamy), z buforem 500 m od zabudowań. Jak widac, nie ma mowy o żadnych 3 km, ani nawet o 800 m! Jest ledwo kilka stref odległych o 500 m, w dodatku w większości z nich są lasy, od któych elektrownie wiatrowe muszą się także oddalać.


      # Weryfikacja anzlizy nr 2:

      Wykonawca: Instytutu Ochrony Środowiska IOŚ-PIB  ;

      Źródło: http://www.ios.edu.pl 

      http://www3.gdos.gov.pl/Documents/GH/Spotkanie%2028.08.2014/przestrzenne%20uwarunkowania.pdf

      Nasza weryfikacja:

      Kolejna analiza, sugerująca istnienie stref 2 km od zabudowań (0,1% kraju) i całkiem sporo stref 1 km. I tym razem weryfikacja pokazuje, że nie jest to prawdą. Poniżej sugerowane strefy 2 km od zabudowań.

       

      Niestety, to kolejny niewypał i wprowadzanie w błąd. Do weryfikacji został wybrany jeden z największych sugerowanych obszarów odległych 2 km od zabudowań, znajdująca się na Wyszogrodem.

       

      Duża grafika: http://i.imgur.com/OOR3TcX.jpg

      Zamiast 2 km, mamy ledwo 700 m. W strefie, w której nie miało być budynków, mamy kilkadziesiąt zabudowań! 

      Podobnie sprawa ma się z innymi analizami, które miały udowaniac istnienie stref wolnych od zabudowań w kujawsko-pomorskim:

      http://wiatrowa.blox.pl/2013/10/Wiatraki-ile-metrow-od-domow-w-UE-i-USA.html

      - wskazywano strefy wolne od zaubdowy o minimum 1 km, realnie były usiane zabudową tak gęsto, że ciężko było wyszukać miejsca odległe o 400-500 m od zabudowań!

      Podsumowując, mitem jest znacząca liczba miejsc odległych o ponad 1 km od zabudowań. Stref odległych o ponad 1,5 km i spełniające inne kryteria "wiatrowe", praktycznie nie ma. Trzeba pamiętać, że odległości od zabudowań to nie jedyne bufory, jakie należy zachować. Są też strefy do lotnisk (po 5-15 km), od radarów (po 5-20 km), od linii wysokich napięć (200-500 m), od gazociągów, ropociągów, dróg, lasów itd. itp. 

      Dodatkowo teren musi być stosunkowo blisko GPZ (Głównych Punktów Zasilania), które zazwyczaj się położone w miastach. No i musi też wiać, czyli teren wyniosły lub otwarty i niezalesiony.

      Z moich analiz wynika, że takich obszarów, które są odległe o ponad 1 km od zabudowań (+ spełniają inne warunki), jest w skali kraju zaledwie około 0,1%!

      Dlatego jeśli chcemy choć utrzymać stan posiadania (czyli na dziś około 5100 MW), należy zostawić przepisy akustyczne na tym poziomie jakim są (ale przy G=0,3), natomiast dodatkowo wprowadzić zasadę pomocniczą, że siłownie wiatrowe o mocy ponad 0,5 MW muszą być oddalone o minimum 3-krotność wysokości, jednak nie mniej niż 400 m. To oznacza, że duże parki wiatrowe będą lokalizowane o ponad 600-1000 m od zabudowań (głównie ze względu na akustykę).

      - - - - -

      Jak wygląda to w innych krajach?

      Francja: ok 550 m

      USA - 300-600 m

      USA: nawet od 230 m

      Belgia: 650 m od turbin po 7,58 MW!

      Holandia: 600 m od turbin po 7,58 MW



      Niemcy i Polska - porównanie

      Normy w innych krajach: odległości i oddziaływanie akustyczne - raport PSEW / Duża grafika


      Linki powiązane tematycznie:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Ustawa o zakazie energetyki wiatrowej w Polsce wg PIS”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 lutego 2016 00:00
  • środa, 26 marca 2014
    • Prośba do Pani poseł Anny Zalewskiej i PIS ws. 2-3 km od zabudowań

        W ostatnim programie na temat energetyki wiatrowej na Polsacie, Pani poseł Anna Zalewska (PIS, nauczycielka języka polskiego) wmawiała, że są miejsca w Polsce, gdzie można postawić siłownie wiatrowe 3 km od zabudowań i lasów, czyli należy wyszukać przestrzeń 6 km między domami bez lasów.

      Duża grafika: http://c.wrzuta.pl/wi697/51e47e41001232765333e92a/wiatraki_3km_ustawa.png

       

      Więc gorąca prośba do Pani poseł, by podała te miejsca, gdyż wszystkie analizy jakie znam, nie pokazują takich miejsc. Skoro są, proszę podesłać na kontakt: wiatrowa(at*)interia.eu 

      * - zamiast (at) wstawić @ (zabezpieczenie antyspamowe).

      ps. może jakiś nauczyciel geografii pomoże?

      Co prawda, Pani poseł zwala to na firmy wiatrowe, by wykonały analizy .... i wykonały, nie ma takich miejsc. Rozumiem, że mają pokazać, coś co nie istnieje? Pytanie za 100 ptk. skoro istnieją takie miejsca, to dlaczego takie firmy się tam nie pchają? Na złość Pani poseł? Z kosztów? Taniej jest wejść w takie miejsca, niż ryzykować konflikty i utratę inwestycji po 5 latach. Nie wchodzą, bo brak takich miejsc.

      Poniżej kilka analiz, które pokazały absurd żądań 2-3 km od zabudowań.

      1) Analiza Instytutu Badań Ryzyk i Zagrożeń - wykazała, że już przy istniejących farmach wiatrowych, wprowadzenie strefy 1-1,5 km od zabudowań, likwiduje większość farm i lokalizacji. Przy 2 km nie ma żadnej lokalizacji, a przy 1 km farmy wiatrowe nie mają racji bytu (zbyt mała ilość siłowni zostaje).

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/odleglosci_wiatraki_pl.png

       

      2) Analiza PAN dla Kujawsko-Pomorskiego, która pokazywała strefy 500-1000 m od zabudowań. Opracowanie wskazało wiele takich miejsc, ale dokładne sprawdzenie tych miejsc, wykazało, że analiza nie była dokładna. Z miejsc gdzie sugerowano możliwość postawienia parku na nawet 10-20 turbin, nie udało się wstawić żadnej już przy strefie 500 m!

       Nasz artykuł o tym opracowaniu: http://wiatrowa.blox.pl/2013/10/Wiatraki-ile-metrow-od-domow-w-UE-i-USA.html

      I część graficzna: http://wiatrowa.blox.pl/resource/ilosc_miejsca_pod_ew_kuj_pom.jpg

      Po dokładnym sprawdzeniu wskazanych stref, wychodzi, że w całym województwie można zlokalizować co najwyżej kilka wiatraków przy odległości 500-1000 m od zabudowań. Przy strefie 1000 m od zabudowań nie powstałby żaden park wiatrowy.

       

      3) Nasze analizy odległości w innych państwach.  Często za wzór dużych odległości siłowni od domów podaje się USA, gdzie sugeruje się, że wiatraki stoją bardzo daleko od domów. Jest to nieprawdą. Na typowych amerykańskich farmach rolnych zabudowania stoją średnio co 1 km od siebie, co oznacza 500 m od wiatraków (bo 2x500 m = 1 km). Kto nie wierzy, zaprasza do wpisu:

      http://wiatrowa.blox.pl/2012/09/Wiatraki-1-3-km-od-domow.html

       Duża grafika: http://i.imgur.com/Wf0JJaq.jpg - USA.

       

      4) Analiza możliwości w Polsce dla typowego obszaru wiejskiego (gospodarstwa rolne 5-25 ha, 25% lasów):

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/wies_typowa400p.png - jak widać, problemem jest znalezienie miejsc odległych o 400 m od zabudowań, dlatego zdarzają się lokalizacje, gdzie stawiano turbiny 150-300 m od zabudowań. Te 150-300 m to za blisko, to fakt, ale 400-600 m jest jest wystarczające w większości przypadków.

      5) Analizy obszarów predysponowanych do rozwoju energetyki wiatrowej wykonane w kilku województwach. Przy strefach 500 m od zabudowy, zostaje około 1% obszaru. Przy strefach 1 km, mniej niż 0,1%. Realnie wychodzi jeszcze mniej, gdyż takie analizy nie obejmują zazwyczaj innych stref: od lasów, jezior, lotnisk, radarów, linii energetycznych i przesyłowych, dróg, form ochrony przyrody itp. Można więc powiedzieć, że przy strefie 500 m od zabudowań, realnie nadaje się mniej niż 0,5% kraju, przy strefach 1 km, mniej niż 0,05% kraju. Czy to oznacza "zawiatraczenie" całego kraju? Wystarczy wprowadzić zapis mówiący już o 500 m (lub 3 wysokościach turbiny), a już odpadają wszystkie złe lokalizacje, które stawiano 150-300 m od zabudowań.

       

      Pytanie zasadnicze, dlaczego więc tak usilnie PIS promuje te ustawę o 3 km? Odpowiedź jest niezwykle prosta - pieniądze i interesy. Pani Anna Zalewska mówi, że to lobby wiatrowe wywalczyło sobie coś więcej, niż inne formy energii odnawialnej (OZE). Pytanie co wywalczyło, skoro żadna ustawa w naszym kraju nie promuje wiatraków bardziej niż inne formy OZE, nie ma żadnego takiego zapisu! Na równych zasadach startują inne formy energetyki OZE. Więc dlaczego rozwija się głównie wiatr? Bo chce tego jakieś mityczne lobby? Nie, nikt nie kocha wiatraków z urodzenia i dla zasady! Bo tak chcą producenci turbin? Bzdura, to nie producenci turbin stawiają i inwestują, tylko inwestorzy! A co wybierają inwestorzy? To .... co jest racjonalne i się opłaca. A wiatr jest najtańszym rodzajem OZE, dlatego dominuje. Jeżeli więc inny rodzaj energii chce wkroczyć na rynek np: woda, fotowoltaika lub geotermia, wtedy musi zdusić innych rywali. Dziś ten rywal i chłopiec do bicia jest w zasadzie jeden: wiatr.

      Nie od dziś wiadomo, że PIS widziałby inne formy OZE i je otwarcie promuje, czyli lobbuje (skoro tak bardzo lubi te słowo pani poseł). To, że Radio Maryja nadal wierzy w geotermię, też wiemy, dlatego też walczy z atomem czy wiatrem.

      Walka toczy się więc o ostatnie MW jakie można włączyć w system krajowy, czyli w GPZ i linie 110 kV. Jak więc to przejąć? Ano zablokować wiatr i promować, lobbować swoje. Jak to się odbywa, oto te sposoby:

      - wprowadzić ustawę o 3 km, co zablokuje całkowicie wiatr. Zamiast rozsądnych 500-600 m (lub 3 wysokościach turbiny), mówi się o 3 km, co oznacza 100% blokadę;

      - wprowadzić nakaz rozbiórki istniejących siłowni, co oznacza uwolnienie 3000 MW w systemie dla innych źródeł;

      - dać wyższą cenę dla innych źródeł OZE, czyli promować droższe źródła energii niż wiatr.

      Kto nie wierzy, proszę spojrzeć na jedną z wersji planowanej ustawy o OZE. Wyliczono tam realne koszty różnych rodzajów energii, tak by dać wszystkim szanse rozwoju (czyli promować droższe). Im wyższy poziom wsparcia, tym ta energia jest droższa. Jak widać, wiatr na lądzie jest najtańszy:

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/oze_wiatr_zielona_energia.png

       

      A może jednak chodzi o ochronę zdrowia mieszkańców? W odległości 500 m od wiatraków jest 30-40 dB, średnio 35 dB (przy średnim, najczęstszym wietrze). Tymczasem 1,5 km od dróg krajowych i autostrad mamy 45 dB w dzień i 40 dB w nocy - non stop, gdyż cała dobę trwa tam ruch.

      Duża grafika: http://i.imgur.com/7NLxPww.jpg

      Oznacza to, że pas 3 km (2x1,5 km w obie strony) mamy hałas wyższy niż od wiatraków. W Polsce mamy obecnie ponad 2800 km takich dróg ekspresowych i autostrad, czyli 8400 km2, co przyjmując przy gęstości zaludnienia około 100 osób na km2, daje nam prawie 1 mln mieszkańców! Czyli około 1 mln mieszkańców na wsiach żyje w hałasie o 5-10 dB wyższym niż od wiatraków. W miastach zaś normy hałasu dopuszczają nawet 50 dB w nocy (a nawet ponad 55 dB dla dróg!!), ile to osób 5-10 mln? Nimi nikt się nie przejmuje, kto by chciał walczyć z drogami - PIS? Przypominam, że wyższy poziom infradźwięków jest także od naszych dróg i fabryk. Czyli nie o zdrowie chodzi, tylko o interesy i promowanie innych form energii. Najlepiej uczynić to strasząc innych, bo wtedy można zbić kapitał polityczny i wyrobić sobie nazwisko. Dziś z byłej nauczycielki języka polskiego, Pani Anna Zalewska mieni się być najlepszym ekspertem w kraju, samozwańczym ekspertem. Sama przyznała, że tylko do kwietnia 2013 r. miał ponad 300 spotkań, ile ma dziś - 500? I kto tutaj mówi o lobbingu? Setki spotkań posłów jednej partii, którzy otwarcie mówią, by zablokować jednej rodzaj energii i promować inny. Ja to nazwać? Lobbing czy kampania wyborcza trwająca 4 lata?

      Dziś wiatr rozwija się w zasadach równych szans dla wszystkich OZE, nie ma więc mowy o lobbingu. Tymczasem jedna partia chce zmienić ten układ na sztuczny twór, czyli promować jednej rodzaj, blokując drugi. I dzieje się na na styku polityka-branża X. To nie jest lobbing? Więc co?

      A jaka jest alternatywa dla gmin? Przez 25 lat większość gmin wiejskich nie umiała wyszukać żadnego poważnego inwestora. Czeka nas zapaść demograficzna, liczba ludności ma spaść o kilka mln. Jeżeli tak traktuje się inwestycje na terenie gminy, by rezygnować pod naporem manipulacji, to mamy prostą drogę do zatracenia. Wspaniała propozycja dla Polski. Alternatywą mają być mikroinstalacje? Koszmarnie drogie i niewydolne? A może węgiel .... za który płacimy Rosji, Chinom i Czechom, bo mają tańszy:

      Źródło: http://www.chronmyklimat.pl/theme/UploadFiles/File/_2013_pliki/07/Zmierzch_wegla_kamiennego_w_Polsce.pdf

      ZMIERZCH WĘGLA KAMIENNEGOW POLSCE - czerwiec 2013

       

      Warto też wspomnieć, że nie tylko OZE jest wspomagane, ale także gigantyczne pieniądze idą na paliwa kopalne (węgiel, ropa, gaz). Pisaliśmy o tym już nie raz:

      http://wiatrowa.blox.pl/2013/12/Jaka-energia-dostaje-najwieksze-doplaty.html

      Do tego dochodzą koszty środowiskowe:

      http://wyborcza.pl/1,75248,15684693,Zanieczyszczenie_powietrza_zabija_rocznie_miliony.html

      "Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła w Genewie raport na temat skutków skażenia powietrza za 2012 r. Spaliny samochodowe, pyły przemysłowe, ale też dym z domowych piecyków opalanych węglem i drewnem tylko w ciągu jednego roku zabił 7 milionów osób."
      Oznacza to 1000 osób na 1 mln mieszkańców, co w Polsce oznacza 38 tys. przedwczesnych zgonów. Tych kosztów nie da się przeliczyć na pieniądze.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Prośba do Pani poseł Anny Zalewskiej i PIS ws. 2-3 km od zabudowań”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      środa, 26 marca 2014 14:34
  • sobota, 22 września 2012
    • Wiatraki 1-3 km od domów - czy to realne?

      Często spotyka się głosy wśród przeciwników energii wiatrowej, że należy je stawiać po 1-3 km od zabudowań. Może nie zdają sobie sprawy, że oznacza to w praktyce 2-6 km między domami w linii prostej. Takich miejsc w praktyce nie ma w Polsce ani na zachodzie, nierealne są także na polach uprawnych w USA! Wprowadzenie takich postulatów w przepisy prawa, oznacza nie tylko blokadę rozwoju energii wiatrowej, ale jej likwidację całkowita łącznie z już stojącymi wiatrakami. 

      O ile można zgodzić się z postulatami, by lokować je jak najdalej się da, bo w końcu nikt nie chce problemów na siłę, nawet inwestorzy, o tyle żądanie absurdalnych odległości bez znajomości realiów jest po podejściem ignoranta. Jakie są więc to duże odległości od zabudowań?

      Zacznę może od USA. Tam praktycznie cały kraj jest podzielony na kwadraty o boku długim na 1 milę, czyli 1609 m. Na taki kwadrat o powierzchni prawie 260 ha przypada zazwyczaj 1-4 farmerów. Wielki gospodarz ma więc gospodarstwo o powierzchni 260 ha, mniejsi o powierzchni 64 ha (800 x 800 m). Co to oznacza? Ano to, że między domami na farmie amerykańskiej jest zazwyczaj około 800-1600 m, co oznacza, że stawiając wiatrak w połowie odległości między domami, mogą one stać 400-800 m od budynków mieszkalnych! W USA mamy więc wiatraki 400-800 m od domów, daleko do sugerowanych 1-3 km.

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/usa_wiatraki_odleglosci.jpg - USA, farmy wiatrowe i rolne wpisane w podział kraju na milę.

       

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/usa_440m.jpg - duża grafika. USA - 440 m.

      Co więcej, nawet na rejonach pustynnych, wiatraki stoją blisko zabudowań ... bo muszą. Prąd jest produkowany lokalnie, do najbliższych punktów odbioru (GPZ), a te stoją blisko osad ludzkich.

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/pustynia_440m.jpg - USA, wiatraki na pustyni, a mimo to blisko miasteczka.

      A teraz przejdźmy do Polski. Nie muszę mówić, że większość kraju składa się z małych gospodarstw rolnych. Około 50% gospodarstw w kraju ma do 5 ha! Duża część rolników mieszka na swoich polach, zwłaszcza ci, których gospodarstwa są nieco większe od średniej. Średnia wielkość gospodarstwa rolnego w Polsce to około 10 ha, w województwach waha się od 3 do 20 ha.

      Źródło:

      http://www.stat.gov.pl/gus/11734_PLK_HTML.htm

      Przeanalizujmy więc sytuację, gdzie wiatraki mają największe szanse na lokalizację z dala od zabudowy mieszkalnej. Rozważmy więc przykład, gdzie:

      - średnia wielkość gospodarstwa rolnego to około 20 ha (średnia dla Polski 10 ha);

      - gospodarz mieszka na swoim polu;

      - lasy i zadrzewienia to 25 % (średnia dla Polski 29%);

      - wyznaczamy strefy ochronne od lasów i zadrzewień po 200 m do rotora;

      - wyznaczamy strefę 500 m od zabudowań.

      I co uzyskujemy? Proszę bardzo:

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/wiatraki_odleglosci_od_domow.png

      WNIOSKI:

      Jak widać, już przy strefie 500 m od zabudowań i 200 m od zadrzewień jest ciężko wyszukać miejsce pod lokalizację elektrowni wiatrowej! Na powyższym przykładzie nie ma takiego miejsca!

      Co więcej, pierwsze miejsca pojawiają się dopiero przy strefach 250 m od zabudowań.

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/wiatraki_odleglosci_od_domow250m.png - duża grafika.

      Jeśli powyższy przykład wydaje się komuś zbyt abstrakcyjny, to weźmy przeanalizujmy typową wieś w Polsce pod kątem możliwości lokalizacji elektrowni wiatrowych, sprawdźmy czy uda nam się uzyskać 1 km od budynków. W końcu to na terenach rolniczych stawia się wiatraki. Zacznijmy od tego, jak wygląda typowa wieś w Polsce, poznajmy kilka parametrów:

      • Na wsi mieszka 38% ludności Polski, czyli 38% z 38,2 mln, daje nam to około 14,5 mln osób;
      • Liczba wsi w Polsce to 43007;
      • Liczba wsi gminnych w Polsce to 1571, mieszka tutaj około 1,7 mln (wsie gminne mają zazwyczaj 0,5-2 tys. osób);
      • Liczba pozostałych wsi 41436 i mieszka w nich pozostałe 12,8 mln osób;
      • Przeciętna wieś liczy zatem 309 mieszkańców, a licząc średnią z wsiami gminnymi to 337 mieszkańców;
      • Użytki rolne (UR) wraz z wsiami zajmują około 188 tys. km2;
      • Przeciętna powierzchnia wsi (obrębu) wynosi zatem około 4,4 km2;
      • Mamy zatem około 330 mieszkańców na 4,4 km2, czyli 75 osób na 1 km2;
      • Około 50% gospodarstw ma poniżej 5 ha, średnia powierzchnia to zaś około 9-10 ha;
      • Około 50% rodzin na wsi ma gospodarstwo rolne, co może być trochę dziwne, ale takie są fakty.

      A więc wieś użyta do mojej analizy wygląda tak:

      • powierzchnia użytków rolnych - około 4,7 km2;
      • powierzchnia z lasami - 6,76 km2 (wymiary 2,6 x 2,6 km), lasy stanowią 25% powierzchni obszaru analizy;
      • ludność: około 320 mieszkańców (96 gospodarstw), w tym połowa posiada gospodarstwa - średnia powierzchnia gospodarstwa 10 ha.

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/wies_typowa500p.png - duża grafika;

      Jak widać powyżej, przy 500 m strefach od budynków, nie da się zlokalizować wiatraków. Poniżej mamy przykład ze strefami 400 m od zabudowań:

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/wies_typowa400p.png - duża grafika.

      Dopiero po zmniejszeniu stref na 400 m od zabudowań, pojawiają się pierwsze miejsca pod lokalizację elektrowni wiatrowych. 

      Te przykłady dobrze pokazują, że wprowadzenie stref 1 km od zabudowań to w praktyce likwidacja energii wiatrowej w kraju. Średniej wielkości elektrownia wiatrowa (0,5-1MW) musi być odsunięta od zabudowań minimum 300-400 m. Duże elektrownie wiatrowe minimum 400-500m, a w przypadku większej ilości nawet ponad 600 m. Tak wynika dziś z przepisów prawa, ponieważ tak roznosi się poziom decybeli. I takie wartości wydają się być rozsądne.

      Jak widać na powyższych przykładach z USA jak i z Polski, ciężko jest wyszukać nawet miejsca odległe po 500 m od każdego budynku mieszkalnego. Sugerowanie, że łatwo się znajdzie strefy odległe po 1-3 km, to bajanie w oparach absurdu i nieznajomości realiów. Jeśli więc mamy odpowiedzieć sobie na postawione pytanie, czy 500 m od zabudowań to dużo, to można powiedzieć, że tak. Bo bardzo mało jest takich miejsc nie tylko w Polsce. Czasem może wydawać nam się, że takich miejsc jest sporo, bo widzimy wolną przestrzeń na 2-3 km, gdzie stoją tylko 2 domy, ale wprowadzając strefy po 500 m, okazuje się, że nic nie zostaje. Kto nie wierzy, niech sam sprawdzi. Niedługo inna tego typu analiza dla konkretnego miejsca w Polsce.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Wiatraki 1-3 km od domów - czy to realne?”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      sobota, 22 września 2012 14:51
  • środa, 05 września 2012
    • Hałas - absurdy polskiego prawa

      Poniżej prezentujemy bardzo ciekawe reportaże i protesty ..... ludzie wolą większy hałas, bo uważają, że polskie normy hałasu są zbyt restrykcyjne, przez co drogowcy muszą montować paskudne ekrany akustyczne.

      Co ciekawe, ludziom nie przeszkadzają tak mocno w takim razie poziomy hałasu 60-65 dB w dzień i 50-55 dB w nocy! A nawet jeśli przeszkadzają, to jest to poziom na tyle akceptowalny, że wolą to (hałas) niż ekrany.

      Tymczasem wiatraki mają normę 40-45 dB w nocy, samochody i kolej 50-55 dB, czyli o 10 dB więcej! Co oznacza 10 dB więcej? Ano to, że w ludzkim odbiorze jest to około 2 razy głośniej. Wiatraki są więc dwa razy cichsze niż ruch samochodowy, jeśli idzie o wartości maksymalne. Realnie elektrownie wiatrowe są nawet 4 razy cichsze (np: auto 60 dB, wiatrak 40 dB) niż ruch samochodowy.

      Dla porównania, hałas od samochodów to 70-55 dB w odległości 10-50 m od drogi, zaś od turbin wiatrowych jest to 35-40 dB w odległości 500 m od nich.

       

      A poniżej linki do reportaży i stron protestów:

      http://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/mur-polski,274163.html

      "Coś, co wyróżnia Polskę na tle Europy? Niestety nie autostrady - a wyśrubowane normy dopuszczalnego hałasu i - co za tym idzie - ciągnące się kilometrami wzdłuż dróg, ekrany dźwiękochłonne. Mało atrakcyjne estetycznie i ekonomicznie - podnoszą koszt inwestycji o grube miliony złotych. To, co najbardziej dziwi kierowców przemierzających nowe autostrady, to ekrany stojące w szczerym polu. Dlaczego? Trop prowadzi do ministerstwa środowiska - jego byłego szefa i obecnego, który podobno już pracuje nad zmianą absurdalnych norm."

      Źródło: tvn24

       

      http://stop-ekranom.pl/ - strona protestów z Kielc.


      Dla porównania, na zachodzie ekranów akustycznych jest stosunkowo mało. Raczej stawia się je tam, gdzie szybkości są bardzo duże (np: autostrady niemieckie, gdzie można jechać nawet ponad 200 km/h). Ale jest cała masa przypadków, gdzie ekranów nie stosuje się nawet w miastach przy autostradzie! Ot pierwszy lepszy przykład Barcelona-Badalona:

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/barcelona_autostrada_ekrany.jpg


      Jeżeli więc w naszych miastach pozwala się na poziom dźwięków 50-55 dB w nocy, a są kraje, gdzie są normy pozwalają na więcej, to dlaczego część osób domaga się odległości 1-3 km od wiatraków? Tak, zdarza się, że wiatraki słychać i z 1 km. Ale zdarza się, że samochody czy kolej słychać i z 3-4 km! Czy ktoś domaga się budowania domów po 3-4 km od dróg?! To nie słyszalność powinna być decydująca, tylko uciążliwość. Uważam więc, że obecne przepisy czyli 40-45 dB w nocy są wystarczające. Dla pewności można by dodać tylko zapis, by lokować elektrownie wiatrowe w odległości minimum 3 wysokości turbiny od zabudowań mieszkalnych na pobyt stały, głównie ze względów wizualnych (nie wydają się wtedy tak duże). Dla przykładu wiatrak 150 m widziany z 500m ma taką samą wysokość na horyzoncie jak drzewo 15 m widoczne z 50m.

      Moja własna propozycja odległości od zabudowań z uwzględnieniem norm i przepisów w krajach europejskich i światowych (w większości państw wiatraki stawia się tak, by spełnić wymóg 40-45 dB w nocy lub jest to zależne od wysokości turbiny).

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      środa, 05 września 2012 14:50

Kalendarz

Czerwiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa