Energia Wiatrowa

Wiatrowa.blox.pl - energetyka wiatrowa, informacje, fakty i mity.

Wpisy otagowane „ustawa”

  • środa, 15 czerwca 2016
    • Odległości siłowni wiatrowych od zabudowy. Zasada 10H vs 4H

      Ustawa antywiatrakowa jest już przesądzona. Sejm i senat przegłosował ustawę, został już tylko Prezydent. Wydarzenia na bieżąco śledzimy na profilu Facebooka:

      W skrócie, podatki od siłowni rosną razy 4, odległość siłowni od stref zabudowy to 10 wysokości całkowitej siłowni do rotora (czyli prawie 10,5 H do osi). Innymi słowy, koniec nowoczesnej i wydajnej energetyki wiatrowej w kraju.

      Dlaczego? Przeciętna odległość dzisiejszych dużych siłowni to ok 550 m od zabudowy, dla małych turbin jest to jeszcze mniej (ok 300-400 m). A to oznacza, że połowa elektrowni wiatrowych w Polsce stoi bliżej niż 4 H licząc zabudowa-oś siłowni (lub ok 3,5 H do rotora). Czyli wprowadzając już zasadę 4 H, połowa siłowni nie spełnia tego warunku. I gdy przyjdzie ich kres pracy, w to miejsce nie postawi się już żadnej siłowni o podobnych rozmiarach. Czyli za kilka lat, mocy OZE z wiatru będzie ubywać, a cel OZE dla Polski będzie raczej tylko wzrastać.

      Ustawa narusza aż 7 zasad konstytucyjnych:

      1. zasadę proporcjonalności w ograniczaniu wolności działalności gospodarczej i ochrony prawa własności (art. 22 i 64 Konstytucji),
      2. zasadę poprawnej legislacji w zakresie danin publicznych oraz zasadę równości i sprawiedliwości podatkowej (art. 2 i 217 Konstytucji),
      3. obowiązek władz publicznych wspierania działań obywateli na rzecz ochrony i poprawy stanu środowiska (art. 74 Konstytucji),
      4. zasadę proporcjonalności (art. 31 Konstytucji),
      5. zasadę władztwa planistycznego gminy (art. 164 i 166 Konstytucji),
      6. zasadę równości wobec prawa (art. 32 Konstytucji),
      7. zasadę ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa (szczątkowa ocena skutków regulacji i zbyt krótkie vacatio legis).

       

      Należy pamiętać, że zasada 10 H oznacza nie tylko odległości od-do zabudowań, ale także:

      - od stref mieszkalnych (które nie muszą być nawet zabudowane na dziś);

      - od granic gmin, gdyż całe oddziaływanie ma się zmieścić z MPZP gminy (a więc przepadają najlepsze puste pogranicza gmin);

      - od parków narodowych;

      - od rezerwatów przyrody (nawet jeśli jest od w środku lasu i chroni roślinę, której wiatrak w żadnej sposób nie zaszkodzi);

      - od parków krajobrazowych;

      - od obszarów Natura 2000;

      - od leśnych kompleksów promocyjnych (ogromne obszary leśne).

      A to oznacza, że 99% obecnych siłowni nie spełnia tego warunku! Najostrzejsze prawo na świecie, nigdzie nie ma tak ostrych rygorów. Minimalne podobne rozwiązania spotyka się tylko w dwóch regionach górskich, gdzie wiatraki stoją na wzgórzach wydają się po prostu wyższe niż na nizinach. W dodatku nie liczy się 10 H od każdego domu, tylko od wsi i miasteczek (patrz artykuł). 

      Porównajmy więc zasadę 10 H z 4 H:

      • 10 H - zasada absurdalna, nastawiona na zablokowanie energetyki wiatrowej. Pretekst by rozwijać inne formy energii. W Polsce 99% lokalizacji nie spełnia tergo warunku.
      • 4 H* - zasada racjonalna. W Polsce ok 50% lokalizacji nie spełnia tego warunku.

      * Lepszym rozwiązaniem niż "4 H max", jest zasada "6 H wieży". Czyli zamiast 4 wysokości całkowitych, zastosować 6 wysokości wieży. Daje to generalnie bardzo podobne odległości (często identyczne), ale promuje większe rotory, przez co bardziej efektywne energetycznie, a często i cichsze.

       

      Sprawdźmy więc zasadę 10 H i 4 H w praktyce. Wyobraźmy sobie miejsce, gdzie mamy najdalej położony punkt od zabudowań o około 1000 m (czyli ponad 2 km między domami). Przykładów, gdzie znajdziemy miejsca odległe o ponad 1,2-1,5 km od najbliższego zabudowania nawet nie ma sensu rozpatrywać. Takie miejsca są już albo zajęte, albo jest ich tak mało, że nie są żadną próbą reprezentatywną dla Polski.

      Na początek zobaczmy wyniki, a potem przejdziemy do szczegółów.

      Jak widać, wprowadzając zasadę 10H, jeśli będzie już coś stawiane, to będą to niskie i nieefektywne siłownie starszego typu. Małe rotory, na niskich wieżach, a więc na słabych i niestabilnych wiatrach. Starsze elektrownie wiatrowe w dodatku nie były wcale cichsze, o czym na końcu.

      Przy lokalizacji, gdzie mamy najdalej oddalone miejsce od zabudowy w okolicach ok 1050 m i zastosowaniu zasady 10H, umieścimy 1-8 niskich turbin, przez co efektywność będzie wynosiła ok 20%, przy wietrze niespełna 6 m/s na wysokościach 50-65 m. 

      Gdyby zastosować zasadę 4H, inwestor będzie mógł postawić najnowocześniejsze siłownie wiatrowe na świecie, gdzie średnie wykorzystanie mocy będzie sięgać 40-45% przy wietrze ok 7 m/s na 130 m nad terenem. W dodatku wiatr na 110-130 m jest dużo bardziej stabilny i praktycznie nie ma okresów ciszy (turbiny potrafią pracować przez ponad 90% czasu, bardzo cicho bo zazwyczaj na ok 40% mocy).

      W dodatku ze względu na mniejszą ilość turbin przy zasadzie 4 H, ze względu na większe odstępy między siłowniami (które wymuszają większe rotory), poziom akustyczny przy zabudowaniach jest prawie identyczny!!

      Stosując zasadę 4 H zamiast 10 H, mamy:

      - tylko 1 dB więcej przy zabudowaniach (by zauważyć różnicę potrzeba minimum 2-3 dB), co jednak nie powoduje przekroczenia norm akustycznych;

      - nawet ponad 2,5 raza więcej wyprodukowanej energii w tej lokalizacji;

      - większą stabilność (praca przez ponad 87-90% czasu), wykorzystanie mocy na poziomie 40-45 % zamiast ok 20%.

      Jaki więc cel i efekty przynosi zasada 10 H w Polsce?

      Cel jest jasny: wspieranie swoich źródeł. Szkoda tylko, że w Polsce wszystko musi odbywać się poprzez rewolucyjne zmiany, nawet bez okresów przejściowych. Zupełnie jak dziki kraj.


      Jej efektem będzie między innymi to, że stare (a więc spłacone) elektrownie wiatrowe, które za 5-10 lat by były już do rozbiórki, będą remontowane w "nieskończoność". Setki wiatraków zamiast stać jeszcze 5-10 lat, będą stały jeszcze po 20-30 lat. PIS chciał pomóc, tymczasem przedłuży istnienie o wiele, wiele lat najgorszym lokalizacjom w kraju.

      A więc uzyskujemy:

      - jeśli coś będzie stawiane, to niskie, stare i nieefektywne wiatraki (być może nawet bez wsparcia by uniknąć ustawy OZE, używane a więc sporo tańsze);

      - istniejące "starocie", będą utrzymywane w nieskończoność, gdyż ich likwidacja oznacza, że nie postawi się tam już nic innego.

      Brawo! Mieszkańcy najgorszych lokalizacji mogą "podziękować" PISowi i StopWiatrakom.

      = = = = =

      Wyniki obliczeń:

      1) Zasada 10 H: wysokość turbin 74 m, turbina Enercon E-48: 102,5 dB. Wchodzi 8 turbin, przy rozstawieniu ok 5 średnic między sobą.


      2) Zasada 10 H: wysokość turbiny 100 m (pełne wykorzystanie terenu). Turbina Vensys 1,5 MW, moc akustyczna do 104 dB.


      3) Zasada 4 H. Wysokość turbin: 170 m, model Vestas V100-2 MW, moc akustyczna do 105 dB.

       

       

      4) Zasada 4 H: Turbiny Senvion 3,4 MW, rotor 140 m, moc akustyczna do 104 dB.

      * Uwaga: wszystkie obliczenia akustyczne: punkty imisji na 4 m ; metoda obliczeń hałasu: alternatywna.

       

      Inne duże turbiny o podobnej mocy akustycznej i wysokościach ok 200 m to np:

      - Nordex 3 MW, rotor 130 m: do 104,5 dB;

      - Enercon 4,2 MW, rotor 141 m: do 105,5 dB.

      Dla porównania, starsze i niższe turbiny o mocach ok 2-3 MW potrafiły mieć "hałas" (moc akustyczna) nawet 107-110 dB! Na przykład, bardzo stary model V90 wersja 3 MW z 2004 r. (niska turbina, wieże 65-80 m) miała aż 109,4 dB - źródło. 

      Czyli może dojść do sytuacji, że przy zasadzie 10 H, ktoś postawi używaną turbinę o mocy akustycznej 109,4 dB w odległości 1100 m od zabudowań (bo: wieża 65 m + łopata 45 m, to 10H = 1100 m). Natomiast turbina cichsza, max poziom 104 dB, będzie musiała szukać odległości 1500-2000 m (czyli nie powstanie). W pewnym sensie, promowa jest więc turbina głośniejsza.

      Innymi słowy, pod jakim kątem by nie spojrzeć na ustawę, to pod każdym jest absurdalnie nielogiczna i przeczy swoim celom.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      środa, 15 czerwca 2016 17:28
  • poniedziałek, 18 kwietnia 2016
    • Jak NIK manipuluje ws elektrowni wiatrowych

      O raporcie pokontrolnym NIK ws inwestycji wiatrowych w Polsce pisaliśmy już w 2014 r. Myśleliśmy, że temat ten został dobrze wyjaśniony, jak wielkim nadużyciem były wnioski prezentowane mediom. Ale temat wrócił przy okazji ustawy "antywiatrakowej" i jest jednym z dowodów mającym zniszczyć branżę wiatrową.

      Prezentacja wniosków to wręcz skandaliczny popis tego, jak z niczego zrobić aferę pod media. Rozumiemy, że temat "trzeba sprzedać", by NIK był postrzegany jako instytucja godna zaufania. No właśnie, jeżeli ma być godna zaufania, to nie może robić takich skandalicznych pokazówek, zupełnie przeinaczając wnioski płynące z kontroli.

       

      Ale od początku, zobaczmy jak "sprzedano" temat mediom:

      A teraz fakty:

      Duża grafika - NIK wiatraki fakty

       

      Nie 33% wiatraków

      stoi na gruntach osób związanych z urzędami gmin,

      tylko 1,3% (w gminach kontrolowanych),

      a być może mniej niż 0,6% !!!! (analizując wszystkie).

      Czyli 1 na ok 150-200, zamiast 1 na 3.

      Jednak wielka prośba do wszystkich, jeśli będziecie czytać w przyszłości jakieś "wnioski medialne" NIK, to proszę podchodzić z BARDZO WIELKĄ ostrożnością do tego! NIK zawsze coś znajdzie (i dobrze), ale sposób w jaki to prezentuje, jest czasem wręcz skandaliczny! Media są nastawione na afery, ale dlaczego NIK czasem zniża się do tego poziomu?

      Zasadnicze błędy we wspominanym raporcie to:

      1) niereprezentacyjny dobór próby - nawet jeśli NIK nie chce prowadzić kontroli losowo (bo ma do tego prawo), to trzeba to wyraźnie zaznaczyć we wnioskach! W przypadku elektrowni wiatrowych, do kontroli były wzięte te gminy, gdzie sami mieszkańcy (lub stowarzyszenia) poprzez listy lub media, donosili o możliwych nieprawidłowościach.

      2) uogólnianie jednego przypadku z całej gminy (np: z 1 "wiatraka" na wszystkie, np: 10), na całą gminę, licząc dalej wszystkie wiatraki, jako zlokalizowane u osób związanych z gminą;

      3) przekładanie wniosków (zawyżonych jak wyżej) z kontrolowanych gmin, na całą branżę i inne gminy.

      Suma wszystkich błędów sprowadza się do absurdu, sugerującego, że 1/3 elektrowni stoi u osób powiązanych z gminą. Jeżeli tak przedstawia się wszelkie wnioski z raportów pokontrolnych NIK, to można tylko zapłakać nad stanem tego, czego nie robi się by zaistnieć w mediach.

      NIK to instytucja niezwykle potrzebna, ale nie powinna ulegać presji mediów, by sprzedawać w tak zmanipulowany sposób wnioski. Tym bardziej, że media i tak podkręcają to wszystko x 5.


      Niezbędne linki:

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 kwietnia 2016 15:02
  • czwartek, 14 kwietnia 2016
  • piątek, 08 kwietnia 2016
    • Petycje ws wiatraków - czyli jak PIS steruje demokracją (SKANDAL!)

      Dziś mija okres składania petycji w sprawie ustawy antywiatrowej, o której pisaliśmy już nie raz.

      Strona zbierająca petycje:

      http://mib.bip.gov.pl/petycje/37951_petycja.html

      Akcję te zapoczątkowali przeciwnicy wiatraków, którzy namawiali się do tego na swoich stronach i profilach serwisów społecznościowych. Wszystko po to by rząd miał podporę "demokratyczną", jak będzie chciał je (wiatraki) zablokować. Niestety nie poszło im tak łatwo, gdyż większość osób nic do wiatraków nie ma. 

      Zaczęły więc spływać petycje "za wiatrakami". Mieliśmy informacje, że pisały to setki osób, władze gmin, radni no i oczywiście firmy (różnego rodzaju, od środowiskowych po transportowe, budowalne i wiele innych), nie ma tutaj co ukrywać, życie. 

      Dość powiedzieć, że ilość osób, które dostaje pieniędze za dzierżawy lub udostępnienie terenu pod: place, rotor, drogi, łuki dojazdowe czy linie kablowe to z całą pewnością ponad 10 000 osób!


      Jednym z celów było pokazanie, że ta grupa istnieje, choć do tej pory była cicho, po drugie w celu sprawdzenia, co zrobi z tym PIS. I co zrobił?! Zignorował udając, że tych głosów nie ma! Nie zrobiono nawet konsultacji społecznych, więc sama branża musiała je na szybko robić w sejmie, rzecz jasna, posłowie PIS się tam nie pojawili! Więc w zasadzie żadnych konsultacji nie było, mimo że posłowie PIS najczęsciej krytykowali inwestycje wiatrowe, za brak konsultacji społecznych (co nie do końca jest prawdą, bo od kilku lat to standard).

      Na potwierdzenie słów, że listy były pisane, dostaliśmy wiele zdjęć, jedno z nich:

      A dostaliśmy to od wielu osób, ponieważ są one zaniepokojone, dlaczego nie ma ich petycji na stronach MINISTERSTWA INFRASTRUKTURY I BUDOWNICTWA.

       

      Napisało więc setki osób, firm i gmin! Od listów wysyłanych tradycyjną pocztą, po maile na wskazane przez ministerstwo. I co? Wszystko wskazuje na to, że pojawiło się na stronach petycji MNIEJ NIŻ 10% (a pewnie mniej niż 5%) wysłanych listów i skarg na te ustawę! Nawet gdyby nie było takiej praktyki, że umieszcza sie absolutnie wszystkie, to dlaczego "antywiatrowych" jest akurat o 1 więcej? W ciągu ostatnich kilku dni przybywało tylko antywiatrowych, a wiemy, że za wiatrakami były dosyałne do samego końca. I tym sposobem nadgoniły i przegoniły .... akurat o 1 petycję więcej? I gdzie informacja, ile przyszło?

      Dlaczego tak mało? Moja teoria, która wg mnie na 99,9% jest prawdziwa jest taka, że:

      - przeciwnicy wysłali 47 petycji (przez długi czas "przegrywali" w ilości petycji);

      - więc pracownicy ministerstwa lub osoby odpowiedzialne za to, wstawiły tylko tyle petycji "za wiatrakami", by ich liczba nie przekroczyła tego, co wysłali przeciwnicy wiatraków.

      A dowodem jest  choćby to, że ja sam wysłałem petycje:

      - do posła Bogdana Rzońcy;

      - do Pani Permier;

      - do dwóch ministerstw (w tym MIiB);

      - na adresy mail wskazane do pisania skarg i petycji.

      Zrobiłem to jeszcze w marcu. Nie ma żadnego mojego listu. Zbyt merytoryczny?

      To jest po prostu kpina. I choć same petycje wg mnie nie powinny o tym decydować, bo to absurd by w sprawie jakiejkowliek ustawy ścigac się na petycje, powinny liczyć się argumenty. To nawet w czymś takim, dochodzi do manipulacji. Smutny obraz. Nie lepiej od razu powiedzieć (i zaznaczyć to na stronach z petycjami), że np: nie umieszczamy więcej niż 50 petycji, by nie było takich cyrków.

      A co do samych protestów antywiatrowych w Polsce, to temat jest tak mocno nadmuchany, że posłowie PIS chyba sami go przeceniają! Protestuje ponad 500 miejsc przeciw wiatrakom? A czy posłowie PIS zdają sobie sprawę, że na mapę protestów są nanoszeni:

      - do 1 parku wiatrowego, nanoszonych jest czasem kilka miejsc!

      - wystarczy, że maila przyśle 1 osoba, miescowośc już pojawia się na mapie protestów! Coś pięknego, 200 osób może być za wiatrakami, a maila wysyła 1 osoba i już "miejsce protestuje"

      - na mapach protestu są nawet te miejscowości, w których przeważają zwolennicy wiatraków (co wychodziło na konsultacjach lub głosowaniach);

      - ponad 80% miejsc protestów pojawiło się za czasów, gdy w okolicy nie było żadnego wiatraka (lub nie ma tam ich do dziś, jak prawie cały Dolny Śląsk)! Osoby protestowały, bo je wystraszono. 

      - jest kilka miejsc, gdzie faktycznie lokalizacje są fatalnie umiejscowione. Choćby słynne Suczki koło Gołdapi, gdzie jeden z wiatraków duzego parku wiatrowego, stoi zaledwie ok 210 m od domu! Te 210 m przy kumulacji hałasu z innymi, to mniej wiecej ten sam poziom hałasu, co 100-150 m od elektrowni 2 MW.

      Dlaczego do takich przypadków mogło kiedyś dochodzić? Pisaliśmy już o tym, jak bardzo zmieniło się prawo w ostatnich latach, a właściwie jego interpretacja, głównie przez RDOŚ:

      Tylko jak z takiego przypadku wyciągać taki wniosek:

      "skoro kiedyś ktoś postawił wiatraki 150-200 m od domów, to teraz wszyscy za kare macie 1500-2000 m."

      Przecież to absurd typu:

      skoro ktoś zabił się jadac samochodem przy 100 km/h, to teraz wprowadzamy przepis, by jeździć maksymalnie 10 km/! Co tam zmiana prawa o 10 razy, ot "drobna różnica". 

      Prawda o Stopwiatrakom i protestach - duża grafika

      Duża grafika

      Co nas więc czeka? Czyżby to:

      Duża grafika

      = = = = =

      Zapraszamy na nasz profil FB:

      https://www.facebook.com/Lubimy-wiatraki-292637987519930/

      oraz manifestację za wiatrakami, OZE i przeciw zwiększonemy spalaniu węgla!

      https://www.facebook.com/manifestacjaOZE/

       

      MINISTERSTWO INFRASTRUKTURY I BUDOWNICTWA

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      piątek, 08 kwietnia 2016 19:37
  • środa, 06 kwietnia 2016
  • środa, 30 marca 2016
  • wtorek, 29 marca 2016
    • Ile mieszka dziś osób pod elektrowniami wiatrowymi w odległości 10-krotności wysokości?

      Projekt ustawy o którym ostatnio często piszemy, przynosi tak wielkie zmiany dla obszaów gdzie są już elektrownie wiatrowe, że aż dziw bierze, że to się dzieje naprawdę. Otóż władza na wielkim obszarze Polski (zaraz wyliczenia), wprwadza zakaz nowej zabudowy mieszkalnej! Był nawet "śmieszny" moment na jednej komisji procedującej ten projekt ("procedowanie" = w 2 dni wszystko gotowe), gdzie pojawili się nawet posłowie PIS z innych komisji, którzy ostrzegali przed tym swoich kolegów. Jednak posłowie PIS zajmujący się tą ustawą (komisja infrastruktury), chyba mówiąc po młodzieżowemu "nie ogarniają" nad czym pracują.

      Kto nie wierzy, zapraszam do czytania ustawy lub chociaż analizy najważniejszych paragrafów:

      Duża grafika - tutaj

      Projekt ustawy - tutaj po sprawozdaniu komisji

      Teoretycznie jest to całkiem logiczne, skoro PIS wyznaje zasadę, że w odległości 10 wysokości od elektrowni wiatrowych wszelkie życie zamiera, krowy przestają nieść mleko a ludzie dostają AIDS i hemoroidy (o czym donoszą niektóre ulotki antywiatrowe), to brawo za konsekwencje! 

      Problem w tym, że realnie protestujących w tych okolicach jest przeważnie mniej niż 3% osób, a wiemy to po dziesiątkach konsultacji społecznych, gdzie czasem na 300 zebranych podpisów przychodziło zaledwie 20 osób, z tego ponad połowa była za wiatrakami, donosząc, że podpisy wymuszono przez presję ("podpisuj, bo każdy podpisał").

      Na około 600 tzw. "protestów w Polsce" (wystarczy że podeśle maila 1 osoba), około 90% jest w miejscach gdzie NIE ma żadnych elektorwni wiatrowych. Ludzie zostali wystraszeni i opowadają głupoty, tak jak dziś na konsultacjach społecznych, gdzie pewna Pani z Mazur wmawiała, że wiatrak jak zaczyna pracować, to hałasuje jak startujący odrzutowiec. To trochę dziwny odrzutowiec zważywszy że siłownie na prędkościach startowych wiatru (około 4 m/s na gondoli i 2 m/s na dole) eminuje zazwyczaj tylko 25-30 dB w odległości 500 m. Dla porównania, autostrada z 1000 m: 45 dB.

      Jak wygląda praca i dźwięki, gdy "startuje" elektrownia wiatrowa? Proszę  zobaczyć - video z pomiarów:

       

      Część protestów jest słusznych, ponieważ sami znamy przypadki, gdzie elektrownie wiatrowe o wysokości 150 m lokalizowano poniżej 250 m od domów! Takie lokalizacje odpowiadają za czarny PR dla całej branży, szkoda.

      Ale przejdźmy do głównego wątku, ile osób mieszka dziś w obszarze tzw. "10-krotności".


      Obecnie mamy (początek 2016 r.) około 5300 MW zanistalowanych w energetyce wiatrowej. Według moich szacunków, daje to ponad 3600 elektrowni wiatrowych. Obszar tzw. 10-krotności wysokości, który ma być określany jako "strefa oddziaływania" z zakazem zabudowy, to dla:

      - elektrowni wiatrowej o wyokości 150 m (2MW): prawie 707 ha (czyli 7,07 km2);

      - elektrowni wiatrowej o wysokości 200-210 m (3-6 MW): prawie 1400 ha!

      Wartości te nieco maleją w parkach wiatrowych i spadają czasem poniżej 200 ha na 1 elektrownię wiatrową. Dobrzym przykładem jest tutaj Park Wiatrowy Dobrzyń (17 EW), gdzie obszar 10 H zajmuje około 26,6 km2, czyli niecałe 160 ha na siłownię.

      Według moich wyliczeń, obszar o promieniu 10 wysokości od istniejących już elektrowni wiatrowych wynosi w tej chwili w Polsce około 7000-10000 km2. Średnia gęstość zaludnienia dla obszarów wiejskich to około 80 osób na km2 (powierzchnia terenów wiejskich bez lasów, wód, miast itp. to ok 60% kraju przy ok 15 mln mieszkańców wsi). Gęstość zaludnienia całej Polski to około 123 osoby na km2. Choć elektrownie wiatrowe stawia się w miejscach raczej niezamieszkałych, to jednak w promieniu 1,5 km bywają już całe wsie a nawet miasta! Załóżmy więc do obliczeń gęstość zaludnienia na poziomie ok 40-80 osób na km2.

      Policzmy więc:

      a) 7000 km2 x 80 osób = 560 tys. osób;

      b) 10000 km2 x 40 osób = 400 tys. osób.

      Można więc przyjąć, że w obszarze 10 H od istniejącyh już elektrowni wiatrowych mieszka około 500 tys. osób. Co to oznacza? Z każdym miesiącem będzie przybywać lawina wniosków o nowe domy, co skończy się ostatecznie protestami. Życzymy powodzenia. 

      No chyba, że PIS faktycznie wierzy, że  NIKT nie chce się budować koło wiatraków. No więc zobaczymy .....

      Potwierdzenie moich słów na przykładach:

      Duża grafika - tutaj

      PS

      Niczego tutaj nie zmieni też ewentualny zapis, by zasadę 10 H stosować tylko od nowych elektrowni (tych, które wybudowano po wejściu ustawy). Dlaczego? Ponieważ może dojść do sytuacji, gdy np:

      - nie dostaniemy pozwolenia na budowę dla domu położonego 1290 m od "nowej elektrowni" o wysokośći 130 m (bo nie ma 10H), ale dostaniemy już pozwolenie w odległości 1310 m od niej, pomimo że nasz dom będzie np: 500 m od już istniejącej elektrowni, która była wybudowana przed ustawą. Czyli ustawodawca zakazuje nam się budować 1290 m od "nowej elektrowni", ale nie widziałby przeszkód już 500 od "starej elektrowni" i 1310 od "nowej".

      To nonsens rzecz jasna, więc zasada 10H z pewnością musi obowiazywać też od "starych". Do tego sprowadza się promowanie skrajnych rozwiązań, których nie ma w żadnym kraju. A wystarczy wprowadzić choćby ten pomysł, o którym już pisaliśmy.

       AKTUALIZACJA 30-03-2016 r.: 

      Poniżej przedstawiamy mapę online, z miejscami które są zagrożone zakazem zabudowy. Na mapie NIE ma wszystkich elektrowni wiatrowych. Brakuje wielu najnowszych plus brak większości wiatraków o wysokościach poniżej 100 m. Natomiast są prawdopodobnie prawie wszystkie elektrownie wiatrowe o wysokości powyżej 100 m, które powstały przed 2016 r.

      Mapa online - tutaj: http://arcg.is/1MCgOmG


      Mimo, że nie są pokazane wszystkie elektrownie wiatrowe, to obszar wykluczeń to już około 5000 km2 na minimum 510 gminach.

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 marca 2016 20:07

Kalendarz

Czerwiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa