Energia Wiatrowa

Wiatrowa.blox.pl - energetyka wiatrowa, informacje, fakty i mity.

Wpisy otagowane „moc”

  • środa, 15 czerwca 2016
    • Odległości siłowni wiatrowych od zabudowy. Zasada 10H vs 4H

      Ustawa antywiatrakowa jest już przesądzona. Sejm i senat przegłosował ustawę, został już tylko Prezydent. Wydarzenia na bieżąco śledzimy na profilu Facebooka:

      W skrócie, podatki od siłowni rosną razy 4, odległość siłowni od stref zabudowy to 10 wysokości całkowitej siłowni do rotora (czyli prawie 10,5 H do osi). Innymi słowy, koniec nowoczesnej i wydajnej energetyki wiatrowej w kraju.

      Dlaczego? Przeciętna odległość dzisiejszych dużych siłowni to ok 550 m od zabudowy, dla małych turbin jest to jeszcze mniej (ok 300-400 m). A to oznacza, że połowa elektrowni wiatrowych w Polsce stoi bliżej niż 4 H licząc zabudowa-oś siłowni (lub ok 3,5 H do rotora). Czyli wprowadzając już zasadę 4 H, połowa siłowni nie spełnia tego warunku. I gdy przyjdzie ich kres pracy, w to miejsce nie postawi się już żadnej siłowni o podobnych rozmiarach. Czyli za kilka lat, mocy OZE z wiatru będzie ubywać, a cel OZE dla Polski będzie raczej tylko wzrastać.

      Ustawa narusza aż 7 zasad konstytucyjnych:

      1. zasadę proporcjonalności w ograniczaniu wolności działalności gospodarczej i ochrony prawa własności (art. 22 i 64 Konstytucji),
      2. zasadę poprawnej legislacji w zakresie danin publicznych oraz zasadę równości i sprawiedliwości podatkowej (art. 2 i 217 Konstytucji),
      3. obowiązek władz publicznych wspierania działań obywateli na rzecz ochrony i poprawy stanu środowiska (art. 74 Konstytucji),
      4. zasadę proporcjonalności (art. 31 Konstytucji),
      5. zasadę władztwa planistycznego gminy (art. 164 i 166 Konstytucji),
      6. zasadę równości wobec prawa (art. 32 Konstytucji),
      7. zasadę ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa (szczątkowa ocena skutków regulacji i zbyt krótkie vacatio legis).

       

      Należy pamiętać, że zasada 10 H oznacza nie tylko odległości od-do zabudowań, ale także:

      - od stref mieszkalnych (które nie muszą być nawet zabudowane na dziś);

      - od granic gmin, gdyż całe oddziaływanie ma się zmieścić z MPZP gminy (a więc przepadają najlepsze puste pogranicza gmin);

      - od parków narodowych;

      - od rezerwatów przyrody (nawet jeśli jest od w środku lasu i chroni roślinę, której wiatrak w żadnej sposób nie zaszkodzi);

      - od parków krajobrazowych;

      - od obszarów Natura 2000;

      - od leśnych kompleksów promocyjnych (ogromne obszary leśne).

      A to oznacza, że 99% obecnych siłowni nie spełnia tego warunku! Najostrzejsze prawo na świecie, nigdzie nie ma tak ostrych rygorów. Minimalne podobne rozwiązania spotyka się tylko w dwóch regionach górskich, gdzie wiatraki stoją na wzgórzach wydają się po prostu wyższe niż na nizinach. W dodatku nie liczy się 10 H od każdego domu, tylko od wsi i miasteczek (patrz artykuł). 

      Porównajmy więc zasadę 10 H z 4 H:

      • 10 H - zasada absurdalna, nastawiona na zablokowanie energetyki wiatrowej. Pretekst by rozwijać inne formy energii. W Polsce 99% lokalizacji nie spełnia tergo warunku.
      • 4 H* - zasada racjonalna. W Polsce ok 50% lokalizacji nie spełnia tego warunku.

      * Lepszym rozwiązaniem niż "4 H max", jest zasada "6 H wieży". Czyli zamiast 4 wysokości całkowitych, zastosować 6 wysokości wieży. Daje to generalnie bardzo podobne odległości (często identyczne), ale promuje większe rotory, przez co bardziej efektywne energetycznie, a często i cichsze.

       

      Sprawdźmy więc zasadę 10 H i 4 H w praktyce. Wyobraźmy sobie miejsce, gdzie mamy najdalej położony punkt od zabudowań o około 1000 m (czyli ponad 2 km między domami). Przykładów, gdzie znajdziemy miejsca odległe o ponad 1,2-1,5 km od najbliższego zabudowania nawet nie ma sensu rozpatrywać. Takie miejsca są już albo zajęte, albo jest ich tak mało, że nie są żadną próbą reprezentatywną dla Polski.

      Na początek zobaczmy wyniki, a potem przejdziemy do szczegółów.

      Jak widać, wprowadzając zasadę 10H, jeśli będzie już coś stawiane, to będą to niskie i nieefektywne siłownie starszego typu. Małe rotory, na niskich wieżach, a więc na słabych i niestabilnych wiatrach. Starsze elektrownie wiatrowe w dodatku nie były wcale cichsze, o czym na końcu.

      Przy lokalizacji, gdzie mamy najdalej oddalone miejsce od zabudowy w okolicach ok 1050 m i zastosowaniu zasady 10H, umieścimy 1-8 niskich turbin, przez co efektywność będzie wynosiła ok 20%, przy wietrze niespełna 6 m/s na wysokościach 50-65 m. 

      Gdyby zastosować zasadę 4H, inwestor będzie mógł postawić najnowocześniejsze siłownie wiatrowe na świecie, gdzie średnie wykorzystanie mocy będzie sięgać 40-45% przy wietrze ok 7 m/s na 130 m nad terenem. W dodatku wiatr na 110-130 m jest dużo bardziej stabilny i praktycznie nie ma okresów ciszy (turbiny potrafią pracować przez ponad 90% czasu, bardzo cicho bo zazwyczaj na ok 40% mocy).

      W dodatku ze względu na mniejszą ilość turbin przy zasadzie 4 H, ze względu na większe odstępy między siłowniami (które wymuszają większe rotory), poziom akustyczny przy zabudowaniach jest prawie identyczny!!

      Stosując zasadę 4 H zamiast 10 H, mamy:

      - tylko 1 dB więcej przy zabudowaniach (by zauważyć różnicę potrzeba minimum 2-3 dB), co jednak nie powoduje przekroczenia norm akustycznych;

      - nawet ponad 2,5 raza więcej wyprodukowanej energii w tej lokalizacji;

      - większą stabilność (praca przez ponad 87-90% czasu), wykorzystanie mocy na poziomie 40-45 % zamiast ok 20%.

      Jaki więc cel i efekty przynosi zasada 10 H w Polsce?

      Cel jest jasny: wspieranie swoich źródeł. Szkoda tylko, że w Polsce wszystko musi odbywać się poprzez rewolucyjne zmiany, nawet bez okresów przejściowych. Zupełnie jak dziki kraj.


      Jej efektem będzie między innymi to, że stare (a więc spłacone) elektrownie wiatrowe, które za 5-10 lat by były już do rozbiórki, będą remontowane w "nieskończoność". Setki wiatraków zamiast stać jeszcze 5-10 lat, będą stały jeszcze po 20-30 lat. PIS chciał pomóc, tymczasem przedłuży istnienie o wiele, wiele lat najgorszym lokalizacjom w kraju.

      A więc uzyskujemy:

      - jeśli coś będzie stawiane, to niskie, stare i nieefektywne wiatraki (być może nawet bez wsparcia by uniknąć ustawy OZE, używane a więc sporo tańsze);

      - istniejące "starocie", będą utrzymywane w nieskończoność, gdyż ich likwidacja oznacza, że nie postawi się tam już nic innego.

      Brawo! Mieszkańcy najgorszych lokalizacji mogą "podziękować" PISowi i StopWiatrakom.

      = = = = =

      Wyniki obliczeń:

      1) Zasada 10 H: wysokość turbin 74 m, turbina Enercon E-48: 102,5 dB. Wchodzi 8 turbin, przy rozstawieniu ok 5 średnic między sobą.


      2) Zasada 10 H: wysokość turbiny 100 m (pełne wykorzystanie terenu). Turbina Vensys 1,5 MW, moc akustyczna do 104 dB.


      3) Zasada 4 H. Wysokość turbin: 170 m, model Vestas V100-2 MW, moc akustyczna do 105 dB.

       

       

      4) Zasada 4 H: Turbiny Senvion 3,4 MW, rotor 140 m, moc akustyczna do 104 dB.

      * Uwaga: wszystkie obliczenia akustyczne: punkty imisji na 4 m ; metoda obliczeń hałasu: alternatywna.

       

      Inne duże turbiny o podobnej mocy akustycznej i wysokościach ok 200 m to np:

      - Nordex 3 MW, rotor 130 m: do 104,5 dB;

      - Enercon 4,2 MW, rotor 141 m: do 105,5 dB.

      Dla porównania, starsze i niższe turbiny o mocach ok 2-3 MW potrafiły mieć "hałas" (moc akustyczna) nawet 107-110 dB! Na przykład, bardzo stary model V90 wersja 3 MW z 2004 r. (niska turbina, wieże 65-80 m) miała aż 109,4 dB - źródło. 

      Czyli może dojść do sytuacji, że przy zasadzie 10 H, ktoś postawi używaną turbinę o mocy akustycznej 109,4 dB w odległości 1100 m od zabudowań (bo: wieża 65 m + łopata 45 m, to 10H = 1100 m). Natomiast turbina cichsza, max poziom 104 dB, będzie musiała szukać odległości 1500-2000 m (czyli nie powstanie). W pewnym sensie, promowa jest więc turbina głośniejsza.

      Innymi słowy, pod jakim kątem by nie spojrzeć na ustawę, to pod każdym jest absurdalnie nielogiczna i przeczy swoim celom.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      środa, 15 czerwca 2016 17:28
  • poniedziałek, 16 maja 2016
    • 12 faktów i mitów o farmach wiatrowych w Polsce

      Bardzo ciekawy artykuł na temat popularnych mitów energetyki wiatrowej opisał serwis Wysokie Napięcie:

      Skupiono się głównie na mitach energetyczno-gospodarczych. Wybrano 10 mitów, my dodamy od siebie jeszcze dwa.

      - - - - -

      1) Stabilność energetyki wiatrowej - w skali kraju elektrownie wiatrowe przez większość czasu pracują:

      - w miesiącach zimowych między 20-50% mocy maksymalnej;

      - w miesiącach letnich między 5-30% mocy maksymalnej.

      To oznacza, że ewentualne tzw. "gwałtowne zmiany" w produkcji wiatrowej sięgają zazwyczaj 1000-1500 MW/5-10 godzin, czyli zazwyczaj nie przekraczają 200 MW/h.

      Tymczasem zużycie w Polsce potrafi skoczyć w ciągu 3 godzin o ponad 6000 MW, z czym system musi sobie poradzić.

      http://www.pse.pl/index.php?dzid=77

      2) Wiatr da się przewidzieć - w wielkim skrócie, aktualna pogoda (a zwłaszcza silny wiatr lub cisza wiatrowa) NIE pojawia się u nas nagle. Przychodzi do nas z różnych kierunków, więc zazwyczaj doskonale wiemy czego się spodziewać, to co będzie u nas, było zazwyczaj 10-30 h wcześniej poza granicami kraju. Kilka dni temu w Niemczech energetyka odnawialna dała aż 100% aktualnego zużycia energii! Tymczasem w Polsce wiele osób ma obawy przed udziałem 15%.

      3) Wykorzystanie mocy - wiatr ma swoją specyfikę, wykorzystanie na poziomie ok 25% nie oznacza, że jest to słaba czy nieopłacalna technologia. Dla przykładu energetyka wodna ma niższe średnie wykorzystanie mocy (woda ok 22%, wiatr ok 25%, a nowoczesne i wysokie siłownie wiatrowe nawet ponad 33%), a praktycznie nikt nie podnosi tego argumentu w jej przypadku. Wykorzystanie mocy w niskich elektrowniach wiatrowych jest często na poziomie 15%, zaś w przypadku najwyższych na poziomie ok 35%.

      4) Wykorzystanie mocy zależny także od rządu - proponowane zapisy (10H) ustawy "odległościowej" sprawią, że będą stawiane (jeśli już) siłownie niskie, a tym samym mniej efektywne i mniej stabilne. W dodatku, często głośniejsze niż nowoczesne i wysokie siłownie. Gdzie tutaj sens?

      Do pozostałych punktów (5-10) zapraszamy do artykułu. My od siebie dodamy jeszcze dwa punkty.

      11) Czy więcej energii z wiatru, oznacza więcej zużycia węgla w celach zabezpieczenia i stabilizacji (tzw. wirująca rezerwa), a więc wpływ na emisję CO2 jest minimalny?

      Jest to nieprawdą, dużo można na ten temat pisać, ale czasem jeden obraz jest wart 1000 słów:

      Duża grafika - tutaj

      Mimo wzrostu zainstalowanej mocy jak i produkcji energii w energetyce wiatrowej, rezerwa wirująca nie uległa praktycznie zmianie (ta jest zawsze bo musi być w systemie), zaś zużycie węgla nawet spadło. Innymi słowy, wiatr jak najbardziej może wpływać na polepszenie jakości powietrza, zaś ilość emisji CO2 nie zależy od energetyki wiatrowej, tylko głównie od węglowej (w Polsce). Jeżeli będziemy odchodzić od węgla, to emisje CO2 będą spadać, a jakość powietrze będzie się poprawiać.

      12) Czy energetyka wiatrowa zajmuje dużo przestrzeni, tym samym pogarsza warunki produkcji rolnej?

      Ostatnimi czasy Ministerstwo Rolnictwa blokuje odrolnienia pod energetykę wiatrową. Argumentacja oficjalna jest taka, że dba się o przestrzeń rolną (gleby). Naszym zdaniem, nic tak dobrze nie zabezpiecza rolniczej przestrzeni produkcyjnej jak właśnie elektrownie wiatrowe. Chociażby dlatego, że wprowadza ład przestrzenny separując tereny rolne od innych, zabezpieczając ten obszar przed niepohamowaną chęcią zabudowania wszystkiego w Polsce. Zabezpiecza choć ten 1-2% przestrzeni Polski na te 15-30 lat przed zabudową. Być może ta przestrzeń będzie mogła być wykorzystana za 15-30 lat na inne inwestycje przestrzenne.

      Skandalem jest to, że polityka przestrzenna Polski nie zakłada nawet takiego podejścia (od zawsze), by choć 1-2% gminy czy powiatów, zabezpieczyć przed zabudową, na różnego rodzaju inwestycje wymagające pewnego buforu odległościowego od zabudowań mieszkalnych. Potem mamy tego efekty, czyli setki protestów w różnych sprawach:

      - wysypisk, oczyszczalni ścieków, spalarni, nowych dróg i obwodnic, linii przesyłowych czy zakładów "odorowych" itp.

      Rząd idzie w taką politykę, by jednocześnie zalesić prawie cały kraj (w ramach polityki "emisji CO2") na glebach słabszych (IV-VI klasy), zaś jednocześnie nie pozwala na inwestycje wiatrowe na gruntach I-III klasy. Czyli wiatraki wg takiego podejścia nie mogą powstać nigdzie, ponieważ powinny unikać też terenów pod zalesienia.

      Duża grafika - tutaj

      Jak widać po powyższych wyliczeniach, siłownie wiatrowe nie mają praktycznie żadnego wpływu na ilość powierzchni produkcyjnej w kraju czy możliwości produkcyjne żywności (lub biomasy).

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 maja 2016 11:11
  • poniedziałek, 11 kwietnia 2016
    • Realizacja zobowiązań klimatyczno-energetycznych do 2020 r. - stan na 2016 r.

      Jak wygląda stan naszej polityki w zakresie zobowiązań klimatyczno-energetycznych w perspektywie zbliżającego się 2020 roku, czy zdążymi z realizacją celów?

      Na początek kilka niezbędnych adresów:

      Jeśli mówimy o perspektywie do 2020 r. to mamy na myśli słynny pakiet "3x20". Zastosowano elastyczne podejście do każdego kraju, więc wartości znacząco się różnią w każdym z państw. Pakiet 3x20 to trzy główne zobowiązania:

      1) Zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych przynajmniej o 20% w 2020 r. w porównaniu do bazowego 1990 r. i 30% zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych w 2020 r. w UE w przypadku, gdyby uzyskano światowe porozumienie co do redukcji gazów cieplarnianych.

      2) Zwiększenie udziału energii ze źródeł odnawialnych  (OZE) w zużyciu energii końcowej do 20% w 2020 r., w tym 10% udziału biopaliw w zużyciu paliw pędnych.

      3) Zwiększenie efektywności wykorzystania energii o 20% do 2020 r. w porównaniu do prognozy zapotrzebowania na paliwa i energię.

      To co nas najbardziej interesuje, czyli wymagania udziału OZE względem Polski do 2020 r. na tle innych krajów UE:

      http://wiatrowa.blox.pl/resource/cele_2020r_oze_ue.png

      Źródło grafiki: http://www.cire.pl/pliki/2/realiz_zobow.pdf

      Jak widać powyżej, Polska została potraktowana raczej w łagodny sposób, choć pojawiają się głosy, że zostaliśmy wręcz poszkodowani. Dla Polski wyznaczono cele: 

      • możliwość 14% wzrostu emisji w 2020 roku w porównaniu do 2005 roku w sektorach nieobjętych EU ETS, kierując się wielkością Produktu Krajowego Brutto (PKB) na mieszkańca, niższą w Polsce od średniej w UE;
      • zwiększenie udziału energii ze źródeł odnawialnych do 15% w 2020 roku, zamiast 20% jak średnio w UE z uwagi na mniejsze zasoby i efektywność odnawialnych źródeł energii w Polsce.

      Są to wymagania, które należą do najłagodniejszych w UE, ale i tak wielu odbiera jako zbyt radykalne. Pytanie tylko zbyt radykalne względem kogo? Wymaga się od każdego i nikt nie mówił, że to prosty i łatwy cel.

      Jak to wygląda według najnowszych danych.

      Źródło: Dane GUS - Udział energii ze źródeł odnawialnych w Polsce do 2014 roku

      GUS - Produkcja energii ze źródeł odnawialnych w Polsce do 2014 roku

      http://stat.gov.pl/files/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5485/1/3/1/energia2015.pdf

      Jak widać do 15% nam jeszcze sporo brakuje, a rozwój OZE spowalnia! Wszystko wskazuje na to, że nie przekroczymy 13% do 2020 r.

      * "Według najnowszych danych GUS końcowe zużycie energii z OZE w Polsce wyniosło w 2014 r. 11,45 proc. (to i tak najnowsze dane), czyli niemal tyle samo co w 2013 r. - Jeżeli obecny trend się utrzyma, to z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że Polska w 2020 roku osiągnie nie 15 proc., ale tylko 12,9 proc. udziału energii z OZE - mówi Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energii Odnawialnej (IEO)"

      - artykuł: http://odnawialny.blogspot.com/2015/12/jak-polska-realizuje-unijne.html


      Sam wiatr miał docelowo dawać około 10% energii w krajowym zużyciu, za rok 2015 było to 6,2%, w tym roku szykuje się ponad 7%. Jednak wiele wskazuje na to, że przy takie polityce względem wiatru, jego udział z czasem spadnie do poniżej 5%, a być może i poniżej 1%. Co zapełni ten ubytek w OZE?

      Dla porównania Niemcy w 2015 r. osiągnęły 30% z OZE.

      "W Polsce musi wzrosnąć udział OZE. Węgiel będzie obciążeniem dla gospodarki"

      - artykuł: http://odnawialnezrodlaenergii.pl/oze-aktualnosci/item/2605-w-polsce-musi-wzrosnac-udzial-oze-wegiel-bedzie-obciazeniem-dla-gospodarki


      Rząd zakłada, że "siłą rozpędu" spełnimy wymagania do 2020 r. Według mnie, jest to bardzo naiwne założenie, przy prowadzonej polityce energetycznej względem OZE. Szykowane zmiany to realne zastopowanie rozwoju OZE, a projekt ustawy ws elektrowni wiatrowych, to wręcz szykowanie rozwiązań pod demontaż energetyki wiatrowej. Dlaczego? Choćby dlatego, że podniesienie opodatkowania i wprowadzenie dodatkowych opłat, podwyższa koszty o 4-5 razy, to może prowadzić do bankructw. Ale nawet zakładając, że rząd poczyni tutaj jakieś ustępstwa, to nie zmieni to faktu, że

      około 95% farm wiatrowych, będzie likwidowanych z powodu niespełnienia wymagań odległościowych, w momencie gdy przyjdzie ich czas wymiany na nowe (np: z powodu zużycia czy spłacenia).

      I zamiast planowanych na rok 2020 mocy około 7000-7500 MW w wietrze, być może skończy się na obecnych 5400 MW (kwiecień 2016 r.), bo ilość oddawanych elektrowni, będzie równoważyła te, które będą wychodzić z systemu. A po 2020 r. być może będzie już tylko spadek mocy aż do okolic 500 MW (ze względu na odległości). A to może oznaczać, że zamiast około 7% energii z wiatru, będziemy mieli nie więcej niż 1%. Co zapewni resztę?

      A to oznacza, że mocy wiatrowej będzie ubywać tak czy inaczej! Pierwsze farmy wiatrowe mogą być już rozbierane lada moment, ponieważ częstą praktyką jest wymiana turbin już po około 15 latach, a do takiego wieku dochodzi już wiele parków wiatrowych.

       Nasza polityka energetyczna do 2050 r. zakłada:

      • wzrost produkcji OZE z 20,6 TWh w 2015 r. do 34 TWh w 2020 r.
      • wzrost udziału produkcji energii elektrycznej z 13% do 19%.

      Przy obecnych założeniach ustawowych ws OZE, takie wartości są niemożliwe. A realizacja planów po 2020 r. to już czysta abstrakcja.

      Źródło i więcej: http://wysokienapiecie.pl/statystyka/991-prognoza-prudukcja-energii-polsce-2050-2030

      A może skończy się tak:

      Na podstawie założeń polityki energetycznej kraju do 2050 r.: duża grafika 

      Podsumowując to wszystko, czego możemy się spodziewać w najbliższych latach? Jeżeli wejdzie ustawa odległościowa tak radykalna, to powrót do rozsądnych odległości będzie już prawie niemożliwy (nawet za innych rządów). Danie sygnału raz, że muszą być tak wielkie odległości, to ścieżka w jedną stronę.

      Możliwe warianty:

      Duża grafika tutaj - moc średnioroczna (okolice czerwca danego roku)

      • Mamy więc wariant skrajnie optymistyczny (ponad 13000 MW w 2030 r.), raczej już nierealny, nawet gdyby nic już nie zmieniać (brak miejsc, zepsute nastawienie społeczne itp.). 
      • Mamy wariant racjonalny (czyli bardzo powolny rozwój, oparty z czasem głównie o repowering - czyli zamianę kilku małych turbin na jedną większą), czyli poprawienie największych błędów, przez wprowadzenie zasady: oddalenie o 3,5-krotności wysokości całkowitej (lub 5 wysokości wieży) + oddziaływanie akustyczne na dzisiejszych normach (noc 40/45 dB), ale liczone metodą alternatywną. Opis naszej propozycji - tutaj.
      • No i mamy dwa warianty po wprowadzeniu obecnego projektu ustawy. W zależności jak ostre zapisy wejdą, taka będzie dynamika spadku. Bo raczej tylko spadków należy się spodziewać, zwłaszcza po 2020 r. Po prostu takie odległości oznaczają likwidację obecnych parków wiatrowych.

      Dziś decydują się losy tego, czy zamykamy drogę rozwoju tej najtańszej i czystej formy OZE, czy też będziemy musieli iść tylko w droższe formy. Pamiętajmy, że względem innych form OZE też z czasem pojawią się protesty, tutaj nie chodzi o racjonalizm. Wystarczy wystraszyć kilka osób na wsi, trochę zazdrości, kilka złych lokalizacji i lawina protestów rusza! To jest nieuniknione, bo już dziś są zalążki protestów względem innych form. Im większa skala, tym większe protesty.

      = = = = =

      PS

      Dla tych co uważają, że energia wiatrowa jest energią drogą polecam wnikliwe przeczytanie:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 11 kwietnia 2016 17:19
  • środa, 06 kwietnia 2016
  • wtorek, 29 marca 2016
    • Ile mieszka dziś osób pod elektrowniami wiatrowymi w odległości 10-krotności wysokości?

      Projekt ustawy o którym ostatnio często piszemy, przynosi tak wielkie zmiany dla obszaów gdzie są już elektrownie wiatrowe, że aż dziw bierze, że to się dzieje naprawdę. Otóż władza na wielkim obszarze Polski (zaraz wyliczenia), wprwadza zakaz nowej zabudowy mieszkalnej! Był nawet "śmieszny" moment na jednej komisji procedującej ten projekt ("procedowanie" = w 2 dni wszystko gotowe), gdzie pojawili się nawet posłowie PIS z innych komisji, którzy ostrzegali przed tym swoich kolegów. Jednak posłowie PIS zajmujący się tą ustawą (komisja infrastruktury), chyba mówiąc po młodzieżowemu "nie ogarniają" nad czym pracują.

      Kto nie wierzy, zapraszam do czytania ustawy lub chociaż analizy najważniejszych paragrafów:

      Duża grafika - tutaj

      Projekt ustawy - tutaj po sprawozdaniu komisji

      Teoretycznie jest to całkiem logiczne, skoro PIS wyznaje zasadę, że w odległości 10 wysokości od elektrowni wiatrowych wszelkie życie zamiera, krowy przestają nieść mleko a ludzie dostają AIDS i hemoroidy (o czym donoszą niektóre ulotki antywiatrowe), to brawo za konsekwencje! 

      Problem w tym, że realnie protestujących w tych okolicach jest przeważnie mniej niż 3% osób, a wiemy to po dziesiątkach konsultacji społecznych, gdzie czasem na 300 zebranych podpisów przychodziło zaledwie 20 osób, z tego ponad połowa była za wiatrakami, donosząc, że podpisy wymuszono przez presję ("podpisuj, bo każdy podpisał").

      Na około 600 tzw. "protestów w Polsce" (wystarczy że podeśle maila 1 osoba), około 90% jest w miejscach gdzie NIE ma żadnych elektorwni wiatrowych. Ludzie zostali wystraszeni i opowadają głupoty, tak jak dziś na konsultacjach społecznych, gdzie pewna Pani z Mazur wmawiała, że wiatrak jak zaczyna pracować, to hałasuje jak startujący odrzutowiec. To trochę dziwny odrzutowiec zważywszy że siłownie na prędkościach startowych wiatru (około 4 m/s na gondoli i 2 m/s na dole) eminuje zazwyczaj tylko 25-30 dB w odległości 500 m. Dla porównania, autostrada z 1000 m: 45 dB.

      Jak wygląda praca i dźwięki, gdy "startuje" elektrownia wiatrowa? Proszę  zobaczyć - video z pomiarów:

       

      Część protestów jest słusznych, ponieważ sami znamy przypadki, gdzie elektrownie wiatrowe o wysokości 150 m lokalizowano poniżej 250 m od domów! Takie lokalizacje odpowiadają za czarny PR dla całej branży, szkoda.

      Ale przejdźmy do głównego wątku, ile osób mieszka dziś w obszarze tzw. "10-krotności".


      Obecnie mamy (początek 2016 r.) około 5300 MW zanistalowanych w energetyce wiatrowej. Według moich szacunków, daje to ponad 3600 elektrowni wiatrowych. Obszar tzw. 10-krotności wysokości, który ma być określany jako "strefa oddziaływania" z zakazem zabudowy, to dla:

      - elektrowni wiatrowej o wyokości 150 m (2MW): prawie 707 ha (czyli 7,07 km2);

      - elektrowni wiatrowej o wysokości 200-210 m (3-6 MW): prawie 1400 ha!

      Wartości te nieco maleją w parkach wiatrowych i spadają czasem poniżej 200 ha na 1 elektrownię wiatrową. Dobrzym przykładem jest tutaj Park Wiatrowy Dobrzyń (17 EW), gdzie obszar 10 H zajmuje około 26,6 km2, czyli niecałe 160 ha na siłownię.

      Według moich wyliczeń, obszar o promieniu 10 wysokości od istniejących już elektrowni wiatrowych wynosi w tej chwili w Polsce około 7000-10000 km2. Średnia gęstość zaludnienia dla obszarów wiejskich to około 80 osób na km2 (powierzchnia terenów wiejskich bez lasów, wód, miast itp. to ok 60% kraju przy ok 15 mln mieszkańców wsi). Gęstość zaludnienia całej Polski to około 123 osoby na km2. Choć elektrownie wiatrowe stawia się w miejscach raczej niezamieszkałych, to jednak w promieniu 1,5 km bywają już całe wsie a nawet miasta! Załóżmy więc do obliczeń gęstość zaludnienia na poziomie ok 40-80 osób na km2.

      Policzmy więc:

      a) 7000 km2 x 80 osób = 560 tys. osób;

      b) 10000 km2 x 40 osób = 400 tys. osób.

      Można więc przyjąć, że w obszarze 10 H od istniejącyh już elektrowni wiatrowych mieszka około 500 tys. osób. Co to oznacza? Z każdym miesiącem będzie przybywać lawina wniosków o nowe domy, co skończy się ostatecznie protestami. Życzymy powodzenia. 

      No chyba, że PIS faktycznie wierzy, że  NIKT nie chce się budować koło wiatraków. No więc zobaczymy .....

      Potwierdzenie moich słów na przykładach:

      Duża grafika - tutaj

      PS

      Niczego tutaj nie zmieni też ewentualny zapis, by zasadę 10 H stosować tylko od nowych elektrowni (tych, które wybudowano po wejściu ustawy). Dlaczego? Ponieważ może dojść do sytuacji, gdy np:

      - nie dostaniemy pozwolenia na budowę dla domu położonego 1290 m od "nowej elektrowni" o wysokośći 130 m (bo nie ma 10H), ale dostaniemy już pozwolenie w odległości 1310 m od niej, pomimo że nasz dom będzie np: 500 m od już istniejącej elektrowni, która była wybudowana przed ustawą. Czyli ustawodawca zakazuje nam się budować 1290 m od "nowej elektrowni", ale nie widziałby przeszkód już 500 od "starej elektrowni" i 1310 od "nowej".

      To nonsens rzecz jasna, więc zasada 10H z pewnością musi obowiazywać też od "starych". Do tego sprowadza się promowanie skrajnych rozwiązań, których nie ma w żadnym kraju. A wystarczy wprowadzić choćby ten pomysł, o którym już pisaliśmy.

       AKTUALIZACJA 30-03-2016 r.: 

      Poniżej przedstawiamy mapę online, z miejscami które są zagrożone zakazem zabudowy. Na mapie NIE ma wszystkich elektrowni wiatrowych. Brakuje wielu najnowszych plus brak większości wiatraków o wysokościach poniżej 100 m. Natomiast są prawdopodobnie prawie wszystkie elektrownie wiatrowe o wysokości powyżej 100 m, które powstały przed 2016 r.

      Mapa online - tutaj: http://arcg.is/1MCgOmG


      Mimo, że nie są pokazane wszystkie elektrownie wiatrowe, to obszar wykluczeń to już około 5000 km2 na minimum 510 gminach.

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 marca 2016 20:07
  • wtorek, 15 marca 2016
    • Jakie odległości wiatraków od zabudowań - propozycja racjonalna

      Weszliśmy w ostateczny okres, w którym decydują się losy całej energetyki wiatrowej w Polsce - więcej tutaj. Zarówno przyszłych inwestycji, jak i już wybudowanych. Niestety nowe prawo jest procedowane absolutnie bez konsultacji z branżą i specjalistami. Czytając uzasadnienie ustawy, wiem kto ją pisał. Jest to grupa kilku osób, bardzo emocjonalnie zaangażowanych by zablokować rozwój energetyki wiatrowej w Polsce. Argumenty są absurdalne, o czym już nie raz pisaliśmy. Uzasadnienia typu, że wiatrak może rzucać lodem lub częściami na 1 km, podczas gdy w Polsce jest 3500 wiatraków, a nie mamy żadnego przypadku uszkodzenia ciała wśród mieszkańców, to o czym tutaj racjonalnie dyskutować? Jest zresztą kilka publikacji, które mówią o potencjalnym zagrożeniu tylko do 200 m, dalej to już czysta abstrakcja. Może lepiej zakazać używania opon w samochodach, bo pękają? A może zakazać samochodów i dróg, bo autostrady słychać dzień i noc z 5-8 km?

      Ale wróćmy do meritum. Dlaczego mamy problemy?

      Ano dlatego, że w pierwszych latach prawo nie działało doskonale, były to nowe inwestycje i wszyscy się tego uczyli. Jednak to wszystko w międzyczasie bardzo się zmieniło. Jak bardzo? Do tego stopnia, że dla przykładu nałożono na analizy akustyczne takie rygory, że wyniki są zawyżane o prawie 6-7 dB względem tego, co było jeszcze kilka lat temu!

      Proszę bardzo, kiedyś liczono:

      * bez kumulacji inwestycji (kumulacja podwyższa wyniki czasem o ponad 5 dB!);

      * na współczynniku gruntu G=1 (nakaz stosowania np: G=0,3 podwyższa wynik o około 3 dB!);

      * punkty pomiarowe były wybierane na 1,5 m (zamiast na 4 m), co przy G=1 obniżało wyniki o kolejne 2-3 dB.

      Podsumowując te zmiany, oznacza to, że licząc tak jak dziś narzucają to RDOŚ-ie (Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska), to dzisiejszy wynik obliczeń 40 dB = równa się 28-37 dB, uzyskiwanym kiedyś! Dziś wyniki bywają więc podwyższane o nawet 12 dB - sprawdź tutaj.

      Obliczenia w programach akustycznych wg normy PN-ISO 9613-2

      Te kilka dB oznacza bardzo wielkie zmiany, to już zupełnie inny świat niż nawet 2 lat temu! Dość powiedzieć, że wiatraki i tak mają najbardziej rygorystyczne normy stosowane w Polsce. Na hałas od dróg i kolei pozwala się o 11-16 dB więcej! Patrz normy akustyczne w Polsce poniżej:


      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/rozporzadzenie_halas_normy_drogi.png


      Czy obecne praktyki i prawo zapewnia więc już bezpieczeństwo i jest na tyle rozsądne, by nie rodziło to dalszych konfliktów, a mimo to pozwalało choć w minimalny sposób się dalej rozwijać. 

      Otóż tak, wystarczy dodać jedną małą poprawkę.

      Najpierw jednak to, co się proponuje (ustawa PIS), czyli zasada tzw. "10-krotności wysokości oddalenia":

      10 wysokości nowoczesnych siłowni to 1,5-2 km, czyli potrzeba terenu o prawie 4 km między domami. Ale to nie wszystko, bo oznacza to także:

      • prawie 2 km od domów;
      • prawie 2 km od terenów chronionych (w tym nawet od rezerwatów paproci w środku lasu!) i wielu lasów;
      • prawie 2 km od granic innych gmin, mimo że to właśnie tereny graniczne bywają najbardziej odludne.

      W praktyce, nie powstanie już żadna nowoczesna siłownia wiatrowa. Jak wygląda zasada 10-krotności w praktyce od strony wizualnej? Poniżej 150 m wiatraki widoczne z ok 1,5 km, czyli 10-odległości swojej wysokości.

      Duże zdjęcie: http://wiatrowa.blox.pl/resource/odl_1570m.jpg - Turbiny 150 m z ok 1,6 km.

      Dlaczego promuje się zasadę 10-krotności? Oprócz tego, by całkowicie zablokować wiatr, powołuje się na Bawarię, gdzie taka zasada jest tam generalnie zaleceniem i w pewnych określonych warunkach, można to obejść. W pozostałych landach Niemiec i większości państw świata, stosuje się przepisy, które mówią o 300-800 m. W Bawarii zastosowano te zasadę głównie z 2 powodów:

      - w Bawarii nie ma dobrych wiatrów, są dużo słabsze niż w Polsce. Więc sens ekonomiczny wiatraków w Bawarii, to lokalizowanie ich na wzgórzach. Wtedy taki wiatrak stanowi dominantę, ponieważ sam jest wysoki + dodatkowo wysokość wzniesienia. Jak to wygląda w praktyce? Otóż liczą wzniesienia, może być tak, że realnie są to tylko 4 wysokości siłowni.

      Powyżej wietrzność Niemiec: Bawaria - dobry wiatr tylko na wzniesieniach.

      Duże zdjęcie: http://wiatrowa.blox.pl/resource/bawaria_porownanie.jpg

      Zasada "10-krotności" w terenach wzniesień (np: Bawaria) wcale nie oznacza tego samego, co na płaskich terenach Polski. Czasem 10=4 - jeśli uwzględnić wzniesienia, czyli podchodząc realnie.

      Więcej o doświadczeniach niemieckich w lokalizaowaniu wiatraków - tutaj

      Jaka jest moja propozycja i jak wygląda stan na dziś, czyli interpretacje RDOŚ?

      Otóż dzisiejsze prawo także nakazuje odsunięcia czasem nawet o ponad 1,5 km od zabudowań jednorodzinnych (40 dB) i prawie 1 km od pozostałych typowych zabudowań wiejskich! Przynajmniej od dużych parków wiatrowych, na turbinach o maksymalnej mocy akustycznej na poziomie ok 107 dB i większych. Oto wyliczenia dla parku złożonego z 12 siłowni wiatrowych, 3 grupy po 4 wiatraki:

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/park_g00j.jpg

      Inny przykład:

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/symulacje_akustyczne.png - zasięg izofony 40 db do nawet ok 1600 m!


      Jak widać JUŻ DZIŚ, licząc na G=0, otrzymujemy:

      • ponad 1500 m dla izofony 40 dB (zabudowa 1-rodzinna);
      • ponad 900 m dla izofony 45 dB (zabudowa typowa dla wsi).

      Tymczasem jeszcze kilka lat temu, pozwalano na lokalizowanie siłowni odległych o 150-250 m od zabudowań. Czy jest więc sens wprowadzać tak drakońskie normy nawet na pojedyńczy wiatrak?

      Jaki sens jest stosować zasadę 1,5 km dla 20 wiatraków jak i 1 wiatraka?

      No i najważniejsze pytanie, jakie odległości są bezpieczne? Zobaczmy kilka grafik, które mówią więcej niż 1000 słów:

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/infradziwki_wiatraki.png

      Źródło badań: http://we.po.opole.pl/dmdocuments/autoreferat/Malec_autoreferat.pdf

      Jak widać, wiatraki są w pełni bezpieczne już w odległości 150 m od najbliższego wiatraka! Zarówno na poziomie dźwięków słyszalnych (w dBA), jak i na poziomie infradźwięków (w dBG).

      Wielu przeciwników elektrowni wiatrowych powołuje się na słynne już badania Eja Pedersena i Kerstin Persso, które wykazywały (ankiety!), że 5-35% osób mocno narzeka na poziomy 32,5-45 dB. Szkoda tylko, że nie wspomina się, o jakich odległościach mówiły badania, otóż skokowy wzrost narzekających był dopiero przy odległościach poniżej 400 m od najbliższej turbiny:

      Co to oznacza dla typowej turbiny 2 MW o mocy akustycznej w zależności od prędkości wiatru 90-104 dB? Otóż odległość ok 500 m można uznać za nieuciążliwą już dla ok 95% osób! Pewien procent osób będzie zawsze narzekać, pewnie będą tacy, którym wiatraki będą przeszkadzać nawet z 10 km, w myśl zasady nie bo nie. Sam mam sąsiada, któremu wszystko przeszkadza, bez wyjątków :) ot urok "badań ankietowych".

       

      Kilka grafik opisujących oddziaływanie akustyczne wiatraków ale tez dróg.

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/infra_australia_noc.png

      O tych badaniach pisaliśmy już tutaj: http://wiatrowa.blox.pl/2014/12/Kolejne-badanie-MIT-wiatraki-nie-szkodza-zdrowiu.html

      Jak widać, poziom akustyczny mieści się w wartościach w pełni bezpiecznych, zaś w przypadku infradźwięków nawet bardzo bezpiecznych! Dużo poniżej progów odczuwania i słyszenia. Potwierdzają to praktycznie wszystkie badania. Co więcej, poziom akustyczny w odległościach ok 500 m od wiatraków, jest porównywalny z naturalnym tłem akustycznym! Co widać to nie tylko po powyższych badaniach z Australii, ale także i w Polsce:

      Innymi słowy, poziom infradźwięków jest na poziomie tła naturalnego. Co to oznacza? W skrócie, jeżeli ktoś się boi wiatraków, równie dobrze może bać się samego wiatru!

      Oddziaływanie parku wiatrowego na tle "krzywych jednakowej głośności" (wg. ISO: 226-2003)

      Duża grafika - tutaj - Elektrownie wiatrowe są bezpieczne w odległościach 400-500 m.


      Poziomy akustyczne od elektrowni wiatrowych na tle norm - duża grafika.


      Porównanie akustyki od ruchliwych dróg i wiatraków - duża grafika.

      Czy wiesz, że:

      wiatrak z odległości 500 m jest zagłuszany przez ruchliwą drogę, odległą od nas o 1500 m?

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/tlumienie_akustyka.png

      Podsumowanie

      Jakie przepisy powinny więc zostać wprowadzone? Jak już wspomniałem, od turbin 2-5 MW już dzisiejsze przepisy w swojej zaostrzonej formie (np: nakaz stosowania G=0,3 a nawet 0), oddala duże parki czasem o ponad 900-1500 m, w zależności od form zabudowy. Można pomyśleć, czy nie dodać dodatkowego zabezpieczenia dla pojedynczych wiatraków, które "pilnowałoby", by duże wiatraki nie zbliżały się poniżej 500 m do zabudowań mieszkalnych. Te zasadę zapewnia zastosowanie już zasady "3-krotności wysokości" oddalenia. Dla typowej elektrowni wiatrowej o mocy ok 3 MW, oznacza to zazwyczaj ok 550 m (np: 3x180-190 m).

      Ewentualnie można pomyśleć nad tym, by potraktować różne rodzaje zabudowy jednakowo, czyli nie różnicować na 40 i 45 dB, tylko obie normy zastosować jednocześnie. Jak? Ano najbardziej racjonalnie jak tylko można. 

      * normę 45 dB (noc) - stosować dla zimy, ponieważ praktycznie nikt nie śpi wtedy przy otwartych oknach i norma śmiało może być o 5 dB wyższa. Można wtedy liczyć na np: G=0, a więc wskaźniku dla powierzchni idealnie równych i twardych (jak np: lód).

      * normę 40 dB (noc) - stosować dla pozostałej części roku, ale liczyć już na G=1 (wyliczenia na G=1 potwierdzają badania porealizacyjne hałasu)

      (ewentualnie zastosować jedną normę, np: max 43 dB liczone na G=0,5 + "3-krotność wysokości oddalenia")

      Co otrzymujemy wtedy? 

      Duża grafika: http://wiatrowa.blox.pl/resource/park_g_mieszanej.jpg

      Wyniki są następujące dla wspomnianego już przykładowego parku wiatrowego złożonego z siłowni 2-5 MW:

      * około 1000 m od zabudowań zarówno dla izofony 40 i 45 dB - dla dużych parków wiatrowych.

      Dodatkowo zastosowanie zasady pomocniczej, czyli "3-krotności wysokości oddalenia", co zapewni minimum 500 m od nawet pojedynczej siłowni. Otrzymujemy wtedy wzorcowe przepisy, korzystające z doświadczeń i standardów europejskich! 

      W Europie stawia się już 300-800 m od zabudowań, zaś powyższa propozycja to minimum 500-1000 m dla dużych siłowni, w  zależności od ich ilości, wysokości i mocy akustycznej.

      Po części te przepisy już u nas obowiązują, ze względu na bardzo rygorystyczną interpretację przepisów akustycznych przez RDOŚ. 

      Warto tez zauważyć, że zastosowanie jako głównego kryterium tylko zasady wysokości, prowadzi do absurdów i patologii. Wysokie turbiny potrafią być dziś:

      - 2 x razy bardziej wydajne, będąc jednocześnie dużo cichsze niż kiedyś.

      Dla porównania:

      - Vestas V90-3,0 MW: wieża 90 m, wysokość łączna 135 m, moc akustyczna: 109 dB, popularna turbina jeszcze 5-7 lat temu:

      produkcja z wysokości 90 m (wiatr na 90 m: 6,5 m/s): 6300 MWh/rok;

      Dziś, nowoczesna i wysoka turbina:

      - Vestas V126-3 MW: wieża 117 m, wysokość łączna 180 m, moc akustyczna: 106 dB:

      produkcja z wysokości 117 m: (wiatr na 119 m: 7,2 m/s): 11700 MWh/rok.

       

      Czyli dziś turbina robi 3 dB mniej hałasu (np: zamiast 40 dB, będziemy mieli tylko 37 dB), natomiast robi prawie 2-razy więcej energii z tej samej mocy. Tymczasem cichszą i lepszą turbinę chce się oddalać w propozycji ustawy dużo dalej.

      Wprowadzenie zasady 10-krotności także i z tego punktu widzenia to absurd.

      - - - - -

      Polecamy też inne artykuły:

       

       Tagi: wind turbine, windpower, poland, efficiency, distance, distance from buildings, standard acoustic, infrasound, noise, acoustics

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Jakie odległości wiatraków od zabudowań - propozycja racjonalna”
      Tagi:
      Autor(ka):
      wiatrowa-info
      Czas publikacji:
      wtorek, 15 marca 2016 18:34
  • środa, 13 stycznia 2016

Kalendarz

Grudzień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa